Sekrety Gór Izerskich okładka

Sekrety Gór Izerskich |Recenzja

Karolina Matusewicz-Górniak, Sekrety Gór Izerskich

Historia, tajemnice i legendy – Góry Izerskie skrywają w sobie fascynujące opowieści o poszukiwaczach skarbów, niezwykłych postaciach i sekretach z czasów II wojny światowej. Sekrety Gór Izerskich przyciągają zarówno historyków, jak i awanturników, którzy wciąż próbują odkryć ukryte w nich skarby. W książce Karoliny Matusewicz-Górniak znajdziemy nie tylko opowieści o zaginionych kosztownościach, ale także czeskie poczucie humoru, lokalne legendy i historie, które wciągają niczym najlepsza literatura przygodowa.

Góry Izerskie są pasmem górskim na terenie Sudetów (ich zachodnia część), i obecnie leżą na granicy Polski i Republiki Czeskiej. Na ich obszarze już w średniowieczu poruszali się wszelkiej maści poszukiwacze bogactw naturalnych – kamieni szlachetnych (rubiny, szafiry, agaty) i innych surowców mineralnych (kwarc, granaty, kobalt, cyna, ametysty a podobno nawet złoto).

Poza tym ziemie te obfitują w wody mineralne o właściwościach leczniczych, choć zaczęto je wykorzystywać do celów zdrowotnych i turystycznych dopiero pod koniec XVIII wieku. Gdzieś znalazłem informację, że stało się to za przyczyną hrabiego Schaffgotscha w 1739 roku.

Kraina ta usiana jest wieloma ciekawymi legendami, a jej magiczne krajobrazy stały się inspiracją dla wielu malarzy i pisarzy, czasem światowej sławy, jak na przykład bracia Hauptmannowie. Szczególnie ciekawe zdarzenia miały tutaj miejsce w XX wieku, zwłaszcza podczas trwania II wojny światowej.

Góry Izerskie stały się, wedle miejscowych legend, miejscem „ostatniego spoczynku” wielu nazistowskich skarbów. Takich miejsc jest tak wiele, i budzą takie podniecenie i żądzę posiadania, że co jakiś czas, różnej maści badacze, awanturnicy i poszukiwacze skarbów podejmują się poszukiwań. Póki co bezowocnych.

O nieistniejącym geniuszu

Mnie najbardziej spodobał się tekst pod tytułem „Największy z Czechów”. Jest to artykuł o mało znanym, zwłaszcza u nas w Polsce, niejakim Járo Cimrmanie. Kto ów zacz? Najprościej ujmując – geniusz czeskiego narodu. Jak pisze Autorka: „To dzięki niemu inni mogli dokonać swoich odkryć, m.in. wymyślić żarówkę, wybudować wieżę Eiffla czy Kanał Panamski, a jego hollywoodzki horror Kury zainspirował samego Alfreda Hitchcocka do nakręcenie Ptaków” (s. 12). Takich osiągnięć czeskiego geniusza jest więcej, ale w rzeczywistości… nikt taki nie istniał. To kolejny przejaw czeskiego poczucia humoru.

Co zabawne, Autorka pisze o tej postaci tak rzeczowo, że trudno uwierzyć, że ktoś taki jest wymysłem, taką narodową legendą. W pewnym momencie – początkowo nie czytałem z należytą uwagą i nie dotarło do mnie wszystko ze wstępu – sądziłem, że jest inaczej. Tylko jakoś zastanawiając się nad biografiami innych bohaterów tekstu, nie potrafiłem sobie przypomnieć żadnego czeskiego geniusza, który im pomagał… Więc wróciłem na początek – ot co, taka niespodzianka. Więc czytajcie z uwagą. Niemniej przyznam, że wielka szkoda, ale przygoda przednia. Dawno nie dostałem takiego pstryczka w nos.

Szczelina Jeleniogórska

W czasie II wojny światowej Niemcy dopuścili się nie tylko ogromnych zbrodni, ale i rabunku na skalę nieznaną od czasów starożytnego Rzymu. Grabiono nie tylko kosztowności, typu zloto, szlachetne kamienie, ale i dzieła sztuki, od obrazów począwszy na bursztynowej komnacie kończąc.

Gdy było już wiadomo, że czas świetności III Rzeszy jest już tylko chybotliwym wspomnieniem, naziści zaczęli na ogromną skalę chować zrabowane kosztowności i inne skarby, tak, aby można je było odzyskać już po zakończeniu wojny.

Jednym z takich miejsc miała się stać tak zwana Szczelina Jeleniogórska. O miejscu krążą legendy, a ich źródło pojawia się jeszcze przed zakończeniem wojny. Nic więc dziwnego, że co jakiś czas w mediach, nawet tych ogólnokrajowych, pojawiają się informacje o tym, że dokonano kolejnego odkrycia prowadzących do skarbu śladów.

Kilka lat temu ukazała się wiadomość, że nazistowski skarb miał zostać zlokalizowany niedaleko Lubomierza, miejscowości położonej blisko 20 km od Jeleniej Góry. W jednym z tamtejszych zboczy ma się znajdować skarb – skrzynie i tuby do przechowywania cennych obrazów. Skarbu mają pilnować trupy nazistowskich żołnierzy oraz samochody osobowe i ciągnik artyleryjski. Do ręki zamordowanego generała ma być przytwierdzona walizka, w której znajdują się – jakoby – trzy jajka wykonane przez carskiego jubilera Fabergé…

Miejscowa legenda mówi o tym, że jedno z bezcennych jajek miał kupić miejscowy lekarz, drugie zdobył wójt z Nowej Soli, romskiego pochodzenia, który miał zginąć w tajemniczych okolicznościach. Jajko to miało później trafić do Stanów Zjednoczonych, gdzie poszło za 3 mln dolarów. Trzecie jajko miało „wypłynąć” w Wielkiej Brytanii. Autorka dosyć szybko rozprawia się z tymi niesprawdzonymi informacjami. I dobrze – choć nieco romantyczna legenda nadal wzbudza emocje poszukiwaczy.

Podobno w latach 90. ktoś chciał się podzielić znaleziskiem z Szczeliny Jeleniogórskiej ze Skarbem Państwa, ale cała sprawa zakończyła się bez rezultatu. Nie wiadomo czy poszło o różnice w stawce podziału znaleziska, czy o coś innego. Mimo pojawiających się wielu, błędnych nieraz informacji, tropiciele nazistowskich skarbów, zagrabionych z terenów Dolnego Śląska i Związku Radzieckiego, nadal żywią nadzieję, że może to im uda się dobrać do cennych przedmiotów.

Co ciekawe, w okolicach Szklarskiej Poręby, kilka lat temu odkryto nazistowską ziemiankę, której przeznaczenie jest dosyć… dwuznaczne. Wygląda na to, że służyła do obserwowania czegoś… Być może złota, skarbu?      

Czy polecam Sekrety Gór Izerskich?

Autorka pisze lekkim piórem, ze swadą. Ukazuje nam trzydzieści cztery teksty o różnej tematyce. Dowiemy się czegoś o sztuce, o literaturze, lokalnych legendach czy postaciach związanych z opisywanym przez Karolinę Matusewicz-Górniak regionie. Nie wszystkie mi się podobały, bowiem opowiadały o wszystkim, tylko nie o regionie.

Dla przykładu, gdy Autorka poruszyła temat „akcji Dunaj”, gdy wojska Układu Warszawskiego wkroczyły do Czech, w zasadzie tylko niewielki fragment dotyczył regionu Gór Izerskich. Inne zaś są intrygujące, wciągające i warto nad nimi posiedzieć odrobinę dłużej.

Publikacja zawiera się na 156 stronach. To książka dla pasjonatów niekonwencjonalnej turystyki, pasjonatów historii i wszystkich tych, którzy lubią spędzać czas ze świetną literaturą. Niemal przygodową.

Przyznam, że to była świetna przygoda. Dom Wydawniczy Księży Młyn stworzył naprawdę ciekawą serię książek, które przybliżają nam sekrety danego regionu. Z niecierpliwością czekam kolejnych publikacji.


Wydawnictwo Księży Młyn
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Księży Młyn. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.