Niemieccy naukowcy ustalili, że znaczna część znajdujących się w Muzeum Biblii rękopisów z Qumran to fałszerstwo.
Muzeum Biblii zostało otwarte w 2017 roku w Waszyngtonie. W uroczystości wziął udział wiceprezydent USA Mike Pence. Placówka kosztowała 500 mln dolarów.
Manuskrypty – co do których od początku były podejrzenia o ich autentyczność – przebadali specjaliści z Federalnego Urzędu ds. Badań i Kontroli Materiałów (BAM) w Berlinie. Wyniki okazały się szokujące. Przynajmniej 5 zwojów jest nieautentycznych. Zostały one zdjęte z wystawy.
Jeffrey Kloha, główny kurator Muzeum Biblii oświadczył, że rewelacje niemieckich naukowców to “okazja, by uświadomić społeczeństwu znaczenie sprawdzenia autentyczności rzadkich artefaktów biblijnych, złożonego procesu testowania i naszego zaangażowania w transparentność”.
Odkrycie ma olbrzymie znaczenie dla instytucji kościelnych. Ponadto okazało się, że prawdziwe manuskrypty, odkryte w latach 40. XX wieku – są pilnie strzeżone przez izraelskie władze. Tym samym ich wykupienie jest praktycznie niemożliwe.
Pozostałe manuskrypty w Muzeum Biblii nadal będą wystawiane. Zostanie jedynie dołączona informacja o wątpliwościach co do ich autentyczności.
Za oszustwem stoi prawdopodobnie rodzina Greenów. Ewangeliccy miliarderzy są jednymi z twórców Muzeum. Obecnie mają kłopoty w wymiarem sprawiedliwości, który twierdzi że nabyli wiele artefaktów przemyconych z ogarniętego wojną Iraku.
Źródła: rp.pl, dw.com, buzz.gazeta.pl
Fot. Wikimedia Commons
Wojciech Sobański
