Śmierć ojca stworzyła poetę Dzieciństwo Leonarda Cohena i doświadczenia, które wracały później w jego twórczości

Śmierć ojca stworzyła poetę? Dzieciństwo Leonarda Cohena i doświadczenia, które wracały później w jego twórczości

Śmierć ojca, pierwszy symboliczny gest poetycki, Biblia i zetknięcie z wiedzą o Holokauście – dzieciństwo Leonarda Cohena przyniosło doświadczenia, które później znajdowały odbicie w jego twórczości.

Styczeń 1944 roku – wraz ze śmiercią ojca Leonard raptem zostaje wypędzony z Raju i wpada prosto w lodowatą wodę. Pół wieku później jako narrator filmu dokumentalnego telewizji CBC o Tybetańskiej Księdze Umarłych zacznie zło wieszczymi słowami: „Śmierć jest prawdziwa, uderza bez ostrzeżenia i nie ma przed nią ucieczki” .

Wprawdzie w 1944 roku śmierć raczej dostatecznie ostrzegała – Nathan Cohen był chory przez dłuższy czas – niemniej trumna z ciałem ojca oznaczała dla dziewięciolatka brutalny kontakt z rzeczywistością. Leonard mocno przeżył pogrzeb I. A ponieważ ingerencje rzeczywistości domagają się symbolicznej odpowiedzi, chłopiec wykształcił rytuał, który być może przypieczętował jego los. Jakiś czas po pogrzebie napisał wiadomość do zmarłego ojca, wsunął ją między fałdki jednej z muszek Nathana i całość zakopał w ogrodzie. Nie była to w ścisłym znaczeniu Tybetańska Księga Umarłych, nikt jej wówczas nie odnotował, ale w montrealskim ogrodzie w 1944 roku mały geniusz wymyślił samodzielnie elegię, akt opłakiwania i śmierć jako taką, którą przemienił w pogrzebanego „motylka”.

Kiedy później opowiadał o tym swoim pierwszym akcie poetyckim, podkreślał dwie rzeczy: po pierwsze, że gdyby postanowił wspiąć się na górę, zostałby alpinistą, po drugie zaś, że być może cała jego twórczość poetycka była jedynie przedłużeniem tego pierwotnego gestu, symbolicznymi próbami ekshumowania owego pierwszego wierszyka. Pewne jest, że ta zakopana muszka ustanowiła tajne przymierze małego Leonarda i logosu i dekretowała, że tajemnicze okoliczności wymagają działań i słów o większej sile oddziaływania i większym ładunku niż mowa potoczna czy codzienne zachowanie. Często nazywał to „mową podwyższoną”.

Ćwierć wieku później Leonard napisał piosenkę opartą na 22 rozdziale Księgi Rodzaju, na opowieści o Izaaku. Historia biblijna jest doskonale znana. Bóg mówi do Abrahama: „Zabij dla mnie Syna”, optymalnie przez ofiarę rytualną I. Jednak w kluczowym momencie Bóg posyła anioła, by powstrzymał poczciwego Abiego, i od tej pory zakazuje ofiar z ludzi. Piosenka Cohena opowiada ten epizod z punktu widzenia syna, który widzi ojca wchodzącego do sypialni:

Drzwi otwarły powoli
mój ojciec stanął w nich
ja miałem dziewięć lat
patrzył z góry lśniącym wzrokiem
gdy się ozwał zimnym głosem
na obliczu nagle zbladł
powiedział: „Miałem wizję
muszę czynić, com usłyszał
jako święty mąż i chwat” .

W kontekście życia Leonarda ta opowieść rezonuje odmienną nutą. Czy ojciec pojawiający się w drzwiach – nagle wysoki i zimny – to ten sam ojciec, który dopiero co zmarł? Czy umieranie było jego świętą misją? Równanie wydaje się bardzo proste: Izaak ma dziewięć lat, tyle samo co Leonard w styczniu 1944 roku. Ergo śmierć ojca to wielka ofiara Leonarda, a pocieszyć go zdołają jedynie głosy aniołów – jeśli to możliwe, anielic. Stąd niezliczone przyszłe dziewczyny, kobiece głosy na płytach i chórzystki towarzyszące mu na scenie.

Na razie jednak, w 1944 roku, śmierć Nathana ma bardziej bezpośrednie konsekwencje – od tego czasu niespełna dziesięcioletni Leonard zostaje panem domu. To on będzie kroił mięso przy stole, to on odziedziczy po ojcu broń  i książki z poezją (przeczyta wszystkie), dostaje też pensję od stryjów.

A ponieważ Księga Koheleta przestrzega: „Biada ci, ziemio, której królem jest chłopiec” , przestaje być chłopcem. Kolejna oczywista konsekwencja to ta, że nigdy nie będzie musiał się ojcu tłumaczyć, dlaczego nie przejmie rodzinnej fabryki, lecz zostanie poetą. Jest też obecnie otoczony tajemnicą rozkwitającą tam, gdzie przeszła śmierć (co nie umknęło uwadze szkolnych rówieśników, szczególnie dziewcząt). Kiedy śmierć odebrała Leonardowi ojca, właściwie po darowała mu coś w zamian – uświadomiła mu, że przeszłość istnieje i żyje w nas i że pewne sprawy – na przykład zmarłego ojca – należy zachować w pamięci.

Tekst jest fragmentem książki Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów, która czeka na Ciebie tutaj:

Kolejny rok przyniósł następne wypadnięcie z łask i ostateczne opuszczenie Raju. Leonard ma dziesięć lat i w jednej z montrealskich gazet przypadkowo znajduje zapieczętowaną wkładkę ze zdjęciami w całości poświęconą Auschwitz. W tym samym czasie słyszy znajomy termin religijny, ale w nowym kontekście, słowo, którego już nigdy nie zdoła zapomnieć: Holokaust. W ten sposób odkrywa, że Żydzi są (jak to potem określił) „zawodowymi cierpiętnikami”, a jego życie wewnętrzne staje się nieco bardziej wyraziste .

W Ulubionej grze bohater i jego mali koledzy lubią bawić się w nazistów podczas wojny, ponieważ naziści byli idealnymi złymi. Wiemy, co potem nastąpi: niezliczone wiersze o obozach, kwiaty dla Hitlera, przeróbka francuskiej piosenki partyzanckiej i zjadliwe „Wollt ihr den totalen Krieg?” II, rzucone w stronę publiczności w Berlin Sportpalast w kwietniu 1972 roku, niemal równo dwadzieścia osiem lat po zadaniu tego samego pytania z tej samej sceny przez niejakiego Josepha Goebbelsa. Wiersz o żydowskich maskach Leonard zakończył:

Dla ciebie będę Żydem z Dachau,
położę się w wagonie,
moich powykręcanych nóg,
mojego nabrzmiałego bólu
żaden człowiek nie pojmie .

Właśnie utracił niewinność.


Tekst jest fragmentem książki Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów, Christophe Lebold, tłum. Filip Łobodziński, Wydawnictwo Znak Literanova.

Comments are closed.