wojska zaciężne w wielkiej wojnie

Wojska zaciężne w wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim

Wojska zaciężne w wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim1409-1411

Wrogość Zakonu Krzyżackiego wobec Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego nie jest niczym nowym w początkach XV wieku. Położenie geograficzne Zakonu zdeterminowało jego politykę zagraniczną wobec sąsiadów, to jest Polski i Litwy. Zwaśnione strony na nadchodzącą wojnę przygotowywały się od dawna i w tym celu werbowały tysiące żołnierzy zaciężnych, którzy wespół z pospolitym ruszeniem stanęli w szranki w nieuniknionym starciu. Jak więc wyglądały wojska zaciężne w wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim i ich historia?

Koniecznie zajrzyj do kolejnych artykułów z serii:

Wojska zaciężne w wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim: zdobycie Bydgoszczy w 1409 roku

Zakon Krzyżacki wypowiedział wojnę pierwszy, w dniu 6 sierpnia 1409 roku. W pierwszej fazie wielkiej wojny państwo wielkich mistrzów nie dysponowało znaczną ilością wojsk zaciężnych. W czerwcu pouczony został Nammir von Hohendorf, aby starać się pozyskać pomoc miejscowych książąt szczecińskich, brunszwickich, miśnieńskich, luneburskich i turyńskich w zwerbowaniu początkowo 200 kopii1.

Jego działania musiały przynieść dobry efekt, skoro w połowie lipca w Prusach zaczęły zjawiać się pierwsze oddziały. Imiennie wśród zaciężnych wymieniono śląskiego rycerza Eydewarta2. Ogólnie na zaciągi w 1409 r. Zakon wydał 46 000 grzywien pruskich jak wynika z Księgi skarbnika malborskiego3.

Są to zbieżne dane z przedstawionymi przez W. Urbana w rozdziale dotyczącym wielkiej wojny. Historyk ten pisze, iż władze Zakonu za powyższą kwotę zaciągnęły 800 kopii, jednakże nie wspomina o żadnych dalszych zaciągach na letnią kampanię 1410 roku4, a osiągnęły one całkiem pokaźne rozmiary.

16 sierpnia główne siły zakonne wkroczyły do akcji, napadając na ziemię dobrzyńską, Krajnę i Bydgoszcz, która została zdobyta przez komtura tucholskiego Henryka von Schwelborn 28 sierpnia. Tamtejszy zamek obsadzono 40 zaciężnymi z Heinze Borsnitzem na czele.

Na pograniczu Wielkopolski i Nowej Marchii także operowała grupa zaciężnych, choć nie wiadomo jak duża. Kontyngent krzyżacki skupił się na działaniach wokół Wałcza. Miasto to zostało zdobyte, choć zamek utrzymał się dzięki załodze złożonej z płatnych oddziałów koronnych6.

Władysław Jagiełło nie był przygotowany na odparcie starannie zaplanowanej ofensywy wrogich wojsk. Dopiero na początku września pospolite ruszenie zaczynało się koncentrować. Połączone rycerstwo małopolskie i wielkopolskie stanęło pod murami Bydgoszczy 28 września.

Wywiad krzyżacki przekazywał wielkiemu mistrzowi informacje o oddziałach zaciężnych, które miały znaleźć się w armii królewskiej. Według Kunczego z Dąbrówki, rycerza chełmińskiego, szeregi pospolitego ruszenia zasilało 2600 kopii, co daje około 7800 żołnierzy.

Raporty wywiadowców mówią, iż na czele zaciężnych złożonych z Czechów, Morawian, Węgrów i Wołochów stali Laczek z Krawarzy i Jan Sokół z Lamberka – znamienici dowódcy sił najętych na żołd polski7.

W początkach października Bydgoszcz skapitulowała i została odbita przez wojsko Jagiełły. Ten etap zmagań na pograniczu kończy rozejm zawarty 8 października. Utrzymywał on status quo w momencie jego podpisania, a konflikt oddano pod sąd Wacława IV.

Ilustracja 1: Polska i Litwa w XIV-XV w. Źródło: histurion.pl

Rozejm i dalsze werbunki Królestwa Polskiego

Jak łatwo można się domyślić, zarówno Zakon i strona polsko-litewska nie spoczęły na laurach podczas przeniesienia sporu w sferę dyplomacji. Przeciwnicy przedsięwzieli działania mające na celu umocnienie swojej pozycji na wypadek wojny. Na temat przygotowań trudno uświadczyć informacji pochodzących z 1409 roku, po zawarciu rozejmu.

Źródła przestają milczeć dopiero od początku następnego roku. Władysław w styczniu wysłał Zawiszę Czarnego, aby nawiązał kontakt z Janem Sokołem z Lamberka. Jemu właśnie powierzono misję werbowania zaciężnych czeskich i morawskich na wypadek wojny8, o czym przesądził wyrok Wacława korzystny dla Zakonu.

Zbrojenia wobec tego rozpoczęto pełną parą. Jeszcze przed datą końcową rozejmu (24 czerwca 1410 roku) w granice królestwa zaczęli napływać ochotnicy, a z biegiem czasu zaciągi przybierały coraz większe rozmiary. Zaostrzała się także rywalizacja o wojsko zaciężne.

Jeden z urzędników w liście datowanym prawdopodobnie na 4 czerwca donosił Ulrykowi von Jungingen, że pod Wrocławiem widział dwa duże oddziały Czechów, które kierowały się do Prus. Zostały jednak przejęte przez polskich werbowników. Skusiła ich obietnica odszkodowań szkód wojennych9.

Natomiast miśnieński rycerz Luppold von Köckritz chwalił się w liście wielkiemu mistrzowi, iż udało mu się przeciągnąć na stronę zakonną zaciężnych mających zamiar wstąpić na służbę króla Władysława. Komtur bierzgłowski w liście z 29 maja doniósł wielkiemu mistrzowi, iż w Koronowie stacjonuje Jan Sokół z oddziałem 500 kopii11, zapewne dla ochrony przed wyprzedzającym atakiem Krzyżaków.

Obecność tego zaciężnego w Wolborzu potwierdza także Długosz, pisząc: „Był tam również baron czeski Sokół z innymi obcymi rycerzami najętymi za żołd”12. Świadczy to także, że polskie zaciągi osiągnęły pozytywny skutek, a w armii królewskiej znaleźli się nie tylko czescy pieniężni.

Werbunki krzyżackie

Wszelkich starań dołożyli też przedstawiciele Zakonu Krzyżackiego, którzy zostali posłani z misją werbunkową za granicę. I tak komtur toruński dostał zadanie zaciągnięcia 300 kopii w Czechach. Wielki mistrz proponował księciu szczecińskiemu 1000 kop groszy praskich w zamian za przybycie z pomocą militarną, a jego żołnierzom godziwy żołd13. Z treści listu zastępcy komtura toruńskiego datowanego na 8 czerwca wynika, iż w ziemi chełmińskiej stacjonowało 600 kopii, oczekując przybycia wielkiego mistrza14.

Jan Długosz także podaje pewne dane na temat wojsk zakonnych. Z kart Roczników można dowiedzieć się jedynie o składzie etnicznym zaciężnych krzyżackich, nie ulega jednak wątpliwości, iż są to cenne informacje, zdradzające gdzie Zakon przeprowadzał werbunek.

W relacji o jeńcach po bitwie grunwaldzkiej Długosz wymienia rycerzy pruskich, chełmińskich, Inflantczyków, mieszczan pruskich, Czechów, Morawian, Ślązaków, Bawarczyków, Miśnieńczyków, rycerzy z Nadrenii, Szwabów, Fryzów, Łużyczan, Turyngów, Pomorzan, Szczecinian, Kaszubów, Sasów, Franków i Westfalczyków15.

Z tej mozaiki narodowej wywodzili się rycerze-goście, ale oprócz nich w dużej części zaciężni, których werbowano w znacznej mierze w Czechach, na Śląsku oraz w kilku innych regionach Rzeszy. Z możnymi oleśnickim i żagańskim również poczyniono pewne umowy co do najmu zaciężnych. Mieli oni dowodzić zwerbowanymi żołnierzami w Prusach16.

Wśród zaciężnych krzyżackich znalazł się śląski ród Borsniczów. Prawdopodobnie spokrewniony z nimi Czenke o tym samym nazwisku wiódł do Prus 120 kopii. Rota Czenkego przybyła jednak na terytorium Zakonu zbyt późno, aby wziąć udział w bitwie pod Grunwaldem, gdyż zjawiła się na Pomorzu dopiero 2 lipca, podobnie jak inni.

Próby odtworzenia liczby zaciężnych Stefana Marii Kuczyńskiego

Dokładna liczebność wojsk stojących naprzeciwko siebie nie jest znana i, jak uważał S. M. Kuczyński, nigdy nie będzie poznana ze względu na brak jednoznacznych, wiarygodnych podań dotyczących konfliktu17. Rozstrzał w liczbach, które podają autorzy kronik tym bardziej utrudnia szacunki.

Można pokusić się o stwierdzenie, iż niektórzy dziejopisowie do przesady mnożyli liczebność obu armii. Liczby osiągające niebotyczne rozmiary (nawet i 100 000) są nierzeczywiste, bowiem zarówno Zakon, jak i kraje unii krewskiej nie miały takich realnych zdolności mobilizacyjnych18.

S. M. Kuczyński przy próbie obliczenia ilości wojsk, które zgromadzili Jagiełło z Witoldem i wielki mistrz, posłużył się metodą zgoła inną niż jego poprzednicy. Próbowali oni bowiem oszacować wielkość sił, mnożąc niepewną ilość kopii przez niewiadomą ilość chorągwi.

Z kolei autor obszernych badań nad wielką wojną posłużył się danymi demograficznymi i za ich pomocą określił możliwości mobilizacyjne stron wojujących, odwołując się przy tym do analogii czeskich, niemieckich i szwajcarskich, nie pominąwszy oczywiście wiarygodnych informacji zawartych w źródłach19.

Wielkość wojsk zaciężnych na usługach Zakonu Krzyżackiego

Zacząć należałoby od zaciężnych krzyżackich, ponieważ ich liczba jest większa niż na usługach polsko-litewskich oraz dlatego, iż państwo zakonne prowadziło kilka różnych spisów zaciąganych na służbę żołnierzy. Niestety niektóre z nich zaginęły lub są niekompletne.

Minimalna wielkość wojsk zaciężnych Zakonu jest możliwa do ustalenia, dlatego że dysponujemy niezwykle cennymi badaniami prof. S. Ekdahla nad zakonną Księgą żołdu20, w przeciwieństwie do Roczników – kronikarskiego dzieła Jana Długosza, które dostarcza wartościowych informacji na temat działań podczas wielkiej wojny, natomiast marnych danych liczbowych.

Księga ta ma bowiem charakter obrachunkowy. Banderia Prutenorum współautorstwa polskiego dziejopisa także nie stanowi zbyt wiarygodnego źródła jeśli chodzi o liczebność chorągwi, których znaki zdobyto na Krzyżakach pod Grunwaldem. Podaje ją zdecydowanie zaniżoną, być może bazując na spisie jeńców krzyżackich, którzy ocaleli po bitwie grunwaldzkiej. Nie oznacza to wcale, iż nie posiada swojej wartości.

Ilustracja 2: Ulryk von Jungingen – XVII-wieczne przedstawienie Christopha Hartknocha. Źródło: Wikimedia Commons.

Szwedzki historyk wyliczył, iż w słynnym starciu z 15 lipca udział wzięło 3712 zaciężnych21. Jednak jak sam zauważa, Księga żołdu nie była jedynym rejestrem wojsk płatnych, choć największym. Pomija także dwie silne chorągwie książąt szczecińskiego i oleśnickiego22.

Inne źródła, które mogłyby przyjść z pomocą, niestety zaginęły, zatem historycy przy próbie ustalenia liczby zaciężnych, jaką dysponował wielki mistrz, mają do czynienia z luką nijak nie dającą się wypełnić. Biorąc pod uwagę fragmentaryczne dane na temat liczby zaciężnych krzyżackich, niemożliwe będzie jej dokładne ustalenie.

Z pomocą przychodzi tutaj jednak wspomniane już dzieło Jana Długosza – Banderia Prutenorum. Jest to spis chorągwi krzyżackich zdobycznych w bitwie pod Grunwaldem i kilku z późniejszych lat, m.in. z 1431 roku.

W Banderiach na 51 chorągwi, które brały udział w bitwie, szeregi aż 20 zostały uzupełnione zaciężnymi, być może z powodu ich niskiego stanu osobowego. Dlatego dla bardziej przejrzystej kategoryzacji zastosuję metodę W. Mikołajczaka, który podzielił chorągwie na trzy grupy, zależnie od ich liczebności: duże – składające się z 500 ludzi i więcej, średnie  liczące od 300 do 400 ludzi oraz małe, czyli ok. 20023 osób.

Wobec powyższych danych chorągwie zaciężne można zaliczyć do dużych, jako że przykładowo rota miśnieńska posiadała 229 kopii, rota Nickela Kottewitza 376 kopii, Wenzlawa von Dohna zaś 24524.

Najwięcej uzupełnień umieszczono w chorągwiach małych. Jako że liczba podana przez S. Ekdahla składa się mniej więcej na 7 wspomnianych wyżej chorągwi zaciężnych, uzupełnienia musiały pochodzić z innego źródła niż Księga żołdu, a jak sam badacz wspomniał – istniały takie, jednakże nie dysponujemy nimi dzisiaj. Szacunkowo więc zaciężnych po stronie krzyżackiej pod Grunwaldem mogło być nawet 650025.

Argumentem obstającym za powyższą propozycją liczby może być treść preliminarza do aktu przymierza wielkiego mistrza Zakonu i Zygmunta Luksemburskiego. Wynika z niej, iż król węgierski rozważał wynajęcie Zakonowi 10 000. kopii za 24 guldeny na miesiąc26.

Nie należy poddawać w wątpliwość wiarygodności owego aktu, gdyż nie miał on służyć propagandzie krzyżackiej zastraszającej stronę polsko-litewską, ponieważ był to akt tajny sojuszu krzyżacko-węgierskiego. Zatem skoro projektowanie zaciągnięcia około 30 000 żołnierzy było jak najbardziej realne, liczba ponad 6 000 w szeregach Zakonu podczas bitwy rozstrzygającej dalsze losy państwa nie powinna budzić większych podejrzeń.

Wielkość wojsk zaciężnych Królestwa Polskiego

Dużą siłę wojska zaciężnego na bitwę grunwaldzką zebrał nie tylko Zakon, ale także i Królestwo Polskie. Jak wyżej wspomniano, szykując się do wojny, zaciągi polskie osiągnęły szeroką skalę. Zapewne jednak nie tak wielką, o jakiej informowali wielkiego mistrza z Pragi jego wysłannicy. Królewscy werbownicy mieli zaciągnąć zatrważającą liczbę 10 000 żołnierzy27.

Pogłoski te były prawdopodobnie odzwierciedleniem skali akcji werbunkowych, nie zaś rzeczywistości. Niemniej jednak w armii polskiej podczas kampanii grunwaldzkiej zaciężnych było wielu. Łącznie wojsk płatnych pod Grunwaldem po stronie polskiej mogło zostać zebranych 4000.

Sam Jan Sokół przyprowadził 500 kopii, a we Wrocławiu przeciągnięto na polską stronę dwa większe oddziały zaciężnych, pierwotnie mających zamiar walczyć dla Krzyżaków. Rzeczony rodzaj wojsk tworzył w całości dwie chorągwie, a szeregi trzeciej zasilił. Prawdopodobnie pod znakiem Zygmunta Korybutowicza także walczyli zaciężni28. W chorągwi Św. Jerzego znaleźli się czescy pieniężni prawdopodobnie z roty Jana Sokoła oraz innych.

Sprzymierzone wojska polsko-litewskie połączyły się pod Czerwińskiem w końcu czerwca, skąd 3 lipca ruszyły dalej. Z tego też dnia pochodzą listy wypowiednie Wernke Szeligi z Zambrzyc, Michała z Sominy oraz Miczka z Janowic29. Do armii prowadzonej przez wielkiego mistrza ostatnie oddziały dołączyły pod Kurzętnikiem.

Wojska zaciężne w wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim: bitwa pod Grunwaldem

Zwaśnione strony spotkały się 15 lipca w rejonie wsi Łodwigowo i Stębark. Wojsko królewskie przybyło na pole bitwy dzień wcześniej, spędzając burzową noc w gajach opodal. Siły zakonne podążyły szybkim marszem, aby zaskoczyć przeciwnika, jednak dotarły na pole dopiero bitwy rankiem.

Działania zaciężnych w trakcie starcia nie dają prześledzić się dokładnie ze względu na brak informacji źródłowych. W trakcie walki30 chorągiew Św. Jerzego napotkał podkanclerzy Mikołaj Trąba i nie szczędząc słów, połajał chorążego Jana Sarnowskiego za ucieczkę z pola bitwy. Chorąży tłumaczył się tym, że wojska krzyżackie zepchnęły oddział do lasu. Żołnierze mieli naonczas wrócić do walki bez Sarnowskiego31, któremu Trąba zarzucił tchórzostwo.

Stało się to wtedy, kiedy Krzyżacy zaczęli przeważać na prawym skrzydle wojsk królewskich i wypierać chorągwie litewskie. Rycerzy z ziem Korony osłoniły wtedy pułki smoleńskie oraz chorągiew wieluńska. Znajdowali się w niej zaciężni ze Śląska32.

Nic nie wiadomo o początkowym ustawieniu zaciężnych chorągwi polsko-litewskich na początku bitwy z jednym wyjątkiem – Czesi w chorągwi Św. Jerzego zajmowali miejsce na styku wojsk polskich i litewskich, w samym środku zgrupowania33. O zaciężnych krzyżackich wiadomo jeszcze mniej. Zwerbowani Czesi zajmowali miejsce, podobnie jak w armii polskiej, pośrodku szyku34.

Dowódcę jednej z chorągwi zaciężnych po stronie krzyżackiej znamy imiennie, stał on na czele wyżej wymienionego oddziału, tyle że krzyżackiego. Był nim Krzysztof Gersdorf. Jan Długosz w Banderiach i Rocznikach błędnie identyfikuje go z niejakim Jerzym Gersdorfem, kiedy w wojsku krzyżackim nie było nikogo takiego, kto miałby dowodzić ową chorągwią.

W wiekopomnej bitwie pod Grunwaldem zaciężni brali udział wszak nie tylko w walce, ale stali także u boku króla. Wiadomo, że podczas starcia przy Jagielle byli obecni Jan Sokół oraz Jan Soława z Tovaczowa. Drugi z nich według relacji Długosza pochwycił konia królewskiego za uzdę, kiedy Władysław chciał ruszyć do bitwy osobiście35.

Zaciężnym czeskim król oferował objęcie dowództwa nad armią, ci jednak odmówili. Ich obecność w najbliższym otoczeniu władcy podczas bitwy może więc sugerować, iż służyli mu radą jako doświadczeni żołnierze.

Zaciężni krzyżaccy w obronie stolicy Zakonu

Choć bitwa pod Grunwaldem była ogromna oraz na jej ewentualność obie strony konfliktu przygotowywały się najbardziej, to jednak rola zaciężnego rycerstwa nie kończy się na udziale jedynie w tymże starciu. Wszak niedobitki z pola grunwaldzkiego wycofały się, aby bronić stolicy Zakonu, kiedy po porażce zapanowała w niej panika.

Wojska komtura Świecia, Henryka von Plauen, także udały się bronić Malbork, a byli wśród nich zarówno konni, jak i piesi36, wśród których można doszukiwać się zaciężnych. Najwięcej obrońców malborskiego zamku wywodziło się z wojsk pieniężnych pozostających na Pomorzu Gdańskim, w dalszej kolejności pod względem liczby stali Miśnieńczycy, a następnie ocaleli z bitwy zaciężni37.

W starciu wzięła udział tylko część zaciągniętych wojsk, reszta, która nie zdążyła przybyć na Pomorze w odpowiednim momencie, została rozdzielona między garnizony innych zamków, nie tylko twierdzy nad Nogatem, a łącznie było ich 2039. W Człuchowie stacjonowało 822 z rot Heinza von Profin, Heinricha Grunenberga, Hannusa i Fryderyka von Schlieben oraz Hannusa Qwysa.

W Świeciu można odnotować obecność 16 kopii i 2 strzelców z dawnej roty Mikołaja von Kottewitz. Po drodze pod Malbork część z zamków krzyżackich została zdobyta przez Polaków. Być może do szturmów użyto zaciężnej piechoty obok pospolitego ruszenia, choć bardziej wiarygodne jest, iż to obozowa czeladź przekonana o łatwym łupie wspinała się na szczyty murów.

Oblężenie potężnie obwarowanego Malborka nie zostało przeprowadzone przez stronę polsko-litewską skutecznie. Wojskom sprzymierzonym brakowało sprzętu oblężniczego oraz artylerii, zamek nad Nogatem był zaś przygotowany do długiego oblężenia, posiadał silną załogę i dużo zapasów.

Bitwa pod Koronowem

Kiedy strona polsko-litewska odstąpiła spod Malborka, większość jej rycerstwa zgodnie ze zwyczajem rozeszła się do domów, choć działania wojenne wcale nie ustały. Nasuwa to oczywiście wniosek, że obok nielicznego pozostałego na placu boju pospolitego ruszenia Jagiełło musiał dysponować wojskiem zaciężnym – być może oddziałami, które brały udział w bitwie oraz możliwe, iż świeżo zaciągniętymi.

Mikołaj de Skrchleb, Wilhelm z Postupic i inni w dokumencie, w którym król zobowiązywał się wypłacić zaciężnym Czechom do 12 kwietnia 1411 roku żołd, występują jako rotmistrzowie. To właśnie oni mogą być nowo zwerbowanymi38.

Zamki zdobyte przed odejściem wojsk królewskich z Prus zostały obsadzone pieniężnymi. Twierdze znajdujące się m.in. w Elblągu bądź w Pasłęku pozostawały bronione przez zaciężnych polskich i Ślązaków na litewskim żołdzie39.

Ilustracja 3: Michał Küchmeister von Sternberg, późniejszy wielki mistrz Zakonu. Źródło: Wikimedia Commons

Użytek oddziałów zwerbowanych na służbę przypadł na drugą bitwę wielkiej wojny z Zakonem Krzyżackim, jaką była bitwa stoczona pod Koronowem40 10 października 1410 roku. Zwycięstwo polsko-litewskie w konflikcie nie było niepodważalne, Zakon spróbował jeszcze przechylić jego szalę.

Głównym terenem walk stało się pogranicze kujawsko-pomorskie, kiedy to inicjatywa przypadła Krzyżakom po nieudanej próbie oblężenia Malborka. Henryk von Plauen stanął wówczas na czele Zakonu i to właśnie wtedy nadwątlone siły zakonne, po zaciągnięciu dodatkowych oddziałów zaciężnych, spróbowały raz jeszcze podnieść głowę.

Do Nowej Marchii przybyli żołnierze z Czech, Moraw, Śląska i kilku regionów Rzeszy w sile 3000 ludzi41. Dowodził nimi wójt nowomarchijski Michał Küchmeister von Sternberg. Na czele obrońców Koronowa stanął marszałek nadworny Piotr Niedźwiedzki. Łączna liczba pospolitego ruszenia polskiego oraz piechoty rekrutującej się z czeladzi, a także chłopów z okolicznych dóbr klasztornych wynosiła około 200042.

Armia krzyżacka po obejrzeniu okolicy ze szczytu jednego ze wzgórz położonych na lewym brzegu Brdy płynącej przez miasto zdecydowała, że nie zaatakuje mostu bronionego przez piechotę, podczas gdy gotowe do okrążającego uderzenia chorągwie konnicy stały uszykowane nad brzegiem rzeki.

Zapadła decyzja o odwrocie zaciężnych krzyżackich. Nim jednak siły Küchmeistra wycofały się na bezpieczną odległość, wojsko polskie powzięło pościg i wywiązała się bitwa, w której zwycięstwo przypadło wojskom królewskim.

Starcie pod Koronowem miało oczywiście inny charakter w porównaniu do Grunwaldu, który był bitwą ogromną i jednocześnie determinującą losy wielkiej wojny z Zakonem Krzyżackim. Niemniej jednak część historyków, a nawet i sam Długosz, podkreśla zwycięstwo koronowskie jako ważniejsze, ponieważ było bardziej zażarte43 oraz miało utrwalić dokonania krajów sprzymierzonych i zahamować odwet krzyżacki na Kujawy i Krajnę.

Czy bitwa koronowska była istotnie aż tak zaciekła jak opisuje to Długosz, jest kwestią dyskusyjną, gdyż walczący kilkukrotnie godzili się na przerwy, aby opatrzyć rannych, wymienić jeńców i uprzejmości44. Widać zatem, iż jest to starcie rycerskie w typowo turniejowym stylu, zaś powracanie do walki po trzykroć kronikarz mógł uznać za przejaw niezwykłej zażartości.

Wypad wojsk polskich pod Tucholę

Po bitwie koronowskiej działania wojenne wcale nie ustały, choć nie były prowadzone już z taką dynamiką jak do tej pory, ani nie posiadały decydującego charakteru. Mniej istotnym, schyłkowym już etapem wojny, o którym jednak warto wspomnieć, była wyprawa łupieżcza pod Tucholę chorągwi pospolitego ruszenia i 600 zaciężnych kuszników45.

Henryk von Plauen zebrał „wielką liczbę nowych najemnych rycerzy”46 i podjął akcję zaczepną w stosunku do Królestwa Polskiego. W odpowiedzi na to Jagiełło zorganizował wyprawę łupieżczą pod dowództwem Piotra Szafrańca. Wojsko polskie dotarło pod Tucholę, gdzie 5 listopada miała rozegrać się potyczka z Krzyżakami. Swój epizod mieli w niej kusznicy.

Podeszli oni pod obóz nieprzyjaciela i ostrzelali go. Żołnierze zakonni przypuścili atak na kuszników polskich, a ci następnie upozorowali swoją ucieczkę. Miało to wciągnąć w zasadzkę siły krzyżackie. Piotr Szafraniec zaatakował ścigających, ale bez większych efektów, gdyż Krzyżacy szybko wycofali się pod miasto. Tam głównodowodzący wojsk królewskich nie ścigał już nieprzyjaciela, bowiem sam mógłby wpaść w zasadzkę. Zarządzono odwrót sił polskich spod Tucholi47.

Dalsze działania w listopadzie przybrały formę raczej potyczek i starć lokalnych. Wojna zaczęła wchodzić w fazę schyłkową i ostatecznie po rokowaniach pokojowych, zakończyła się podpisaniem pokoju w Toruniu 1 lutego 1411 roku.

Wojsko zaciężne zarówno po stronie Zakonu, jak i polsko-litewskiej nie było już dłużej potrzebne. Nie mogło jednak odejść do domów, ponieważ w Koronie występował problem ze spłatą żołdu. Ostatecznie kwestię tę Jagiełło uregulował do 8 maja tego roku48.


Bibliografia

Źródła:

  • Codex epistolaris Vitoldi magni ducis Lithuaniae 1376-1430, wyd. A. Prochaska, Kraków 1882.
  • Das Marienburger Tresslerbuch der Jahre 1399-1409, wyd. E. Joachim, Königsberg 1896.
  • Długosz Jan, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. X, XI, tłum. Julia Mrukówna, Warszawa 2009.

Literatura:

  • Biskup Marian, Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308-1521, Napoleon V, Oświęcim 2017.
  • Ekdahl Sven, Kilka uwag o księdze żołdu Zakonu Krzyżackiego z okresu “wielkiej wojny” 1410-1411, “Zapiski Historyczne”, 1968, t. 33, z. 3, s. 111-130.
  • Grabarczyk Tadeusz, Jazda zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Wydawnictwo Blue Note, Łódź 2015.
  • Grabarczyk Tadeusz, Piechota zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Wydawnictwo Ibidem, Łódź 2000.
  • Jóźwiak Sławomir et. al., Wojna Polski i Litwy z Zakonem Krzyżackim w latach 1409-1411, Wydawnictwo Muzeum Zamkowego w Malborku, Malbork 2010.
  • Jóźwiak Sławomir, Wywiad i kontrwywiad w państwie zakonu krzyżackiego w Prusach, Wydawnictwo Muzeum Zamkowego w Malborku, Malbork 2004.
  • Kuczyński Stefan Maria, Spór o Grunwald, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1972.
  • Kuczyński Stefan Maria, Wielka wojna z Zakonem Krzyżackim w latach 1409-1411, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1966.
  • Kutowski Ernst, Zur Geschichte der Söldner in den Heeren des Deutschordensstaates in Preussen bis zum ersten Thorner Frieden, Osterode 1912.
  • Mikołajczak Witold, Grunwald 1410. O krok od klęski, Replika, Zakrzewo 2015.
  • Nadolski Andrzej, Grunwald: problemy wybrane, Wydawnictwo Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, Łódź 2010.
  • Spieralski Zdzisław, Bitwa pod Koronowem 10 X 1410, [w:] Bitwa pod Koronowem 10 X 1410. Materiały z sesji naukowej w Bydgoszczy zorganizowanej w 550 rocznicę bitwy, Bydgoskie Towarzystwo Naukowe, Bydgoszcz 1961.
  • Urban William, Średniowieczni najemnicy, Bellona, Warszawa 2008.

1 E. Kutowski, Zur Geschichte der Söldner in den Heeren des Deutschordensstaates in Preussen bis zum ersten Thorner Frieden, Osterode 1912, s. 50.

2 Das Marienburger Tresslerbuch der Jahre 1399-1409, Königsberg 1896, s. 553, 563-564, 566, 569, 583.

3 Ibidem, s. 599.

4 W. Urban, Średniowieczni najemnicy, Warszawa 2008, s. 161-163; podobnie uważa E. Kutowski,op. cit., s. 54-55.

6 S. Jóźwiak et al., Wojna Polski i Litwy z Zakonem Krzyżackim w latach 1409-1411, Malbork 2010, s. 129-130.

7 Idem, Wywiad i kontrwywiad w państwie zakonu krzyżackiego w Prusach, Malbork 2004, s. 97-98.

8 T. Grabarczyk, Jazda zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Łódź 2015, s. 129.

9 Ibidem.

11 Codex epistolaris Vitoldi magni ducis Lithuaniae 1376-1430, Kraków 1882, nr 442, s. 208-209.

12 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. X i XI (1406-1412), Warszawa 2009, s. 74.

13 S. Jóźwiak et al., op. cit., s. 234.

14 Ibidem, s. 236.

15 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. X i XI (1406-1412), s. 145.

16 W. Urban,op. cit., s. 162.

17 S. M. Kuczyński, Spór o Grunwald, Warszawa 1972, s. 66.

18 Ibidem, s. 66-67.

19  Ibidem, s. 69-84.

20 S. Ekdahl, Kilka uwag o księdze żołdu Zakonu Krzyżackiego z okresu „wielkiej wojny” 1410-1411, „Zapiski Historyczne”, 1968, t. 33, z. 3, s. 124-125.

21 Ibidem, s. 116, patrz tabela nr 1.

22 A. Nadolski, Grunwald – problemy wybrane, Łódź 2010, s. 50.

23 W. Mikołajczak, Grunwald 1410. O krok od klęski, Zakrzewo 2015, s. 48.

24 S. Ekdahl, op. cit., s. 116,

25 Podobnie S. M. Kuczyński, Spór…, s. 71-72, patrz przypis 177.

26 Codex epistolaris Vitoldi magni ducis Lithuaniae 1376-1430, nr 429, s. 202.

27 T. Grabarczyk, op. cit., s. 141.

28 Ibidem, s. 142.

29 Codex epistolaris Vitoldi magni ducis Lithuanie 1376-1430, nr 450, 451, s. 211-212.

30 Więcej o bitwie piszą M. Biskup, Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308-1521, Oświęcim 2017, s. 83-98; S. Jóźwiak et al., op. cit., s. 384-432; S. M. Kuczyński, Wielka wojna z Zakonem Krzyżackim w latach 1409-1411, Warszawa 1966, s. 383-407; W. Mikołajczak, op. cit., s. 83-133.

31 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. X i XI (1406-1412), s. 125-126.

32 T. Grabarczyk, op. cit., s. 134.

33 Ibidem.

34 S. M. Kuczyński, Wielka…, s. 386.

35 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. X i XI (1406-1412), s. 121-122, 129.

36 Ibidem, s. 148.

37 S. Ekdahl, op. cit., s. 123.

38 T. Grabarczyk, Piechota zaciężna Królestwa Polskiego, Łódź 2000, s. 196.

39 Idem,  Jazda..., s. 136.

40 Więcej o bitwie M. Biskup, op. cit., s. 103-104; S. M. Kuczyński, Wielka…, s. 495-500; Z. Spieralski, Bitwa

pod Koronowem 10 X 1410, [w:] Bitwa pod Koronowem 10 X 1410. Materiały z sesji naukowej w Bydgoszczy

zorganizowanej w 550 rocznicę bitwy, Bydgoszcz 1961, s. 47-67.

41 Z. Spieralski, op. cit., s. 52.

42 Ibidem, s. 57.

43 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. X i XI (1406-1412), s. 179.

44 Ibidem, s. 177-178.

45 Ibidem, s. 185.

46 Ibidem, s. 184.

47 Ibidem, s. 184-185; T. Grabarczyk, Jazda…, s. 137-138.

48 Ibidem, s. 140.

One Comment

  1. Głupie pytanie, na mapce widzimy że Polska kontrolowała w zasadzie wszystkie drogi lądowe do Państwa zakonnego. To znaczy że posiłki krzyżackie mogły sobie po prostu przejechać wolne, czy musieli kombinować z drogą wodną?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*