„Nie było żadnej środkowej drogi”. Reformacja i konflikt Marii Stuart z Johnem Knoxe

„Nie było żadnej środkowej drogi”. Reformacja i konflikt Marii Stuart z Johnem Knoxem

Powrót Marii Stuart do Szkocji w 1561 roku oznaczał początek trudnego rozdziału w historii kraju. Katolicka królowa musiała rządzić państwem, które przyjęło protestantyzm, podczas gdy John Knox przekonywał, że między prawdziwą wiarą a katolicyzmem nie może istnieć kompromis. O religijnym konflikcie, który szybko stał się również walką o polityczną przyszłość Szkocji przeczytasz we fragmencie książki „Krótka historia religii” Richarda Holloway’a.

Bycie królową w średniowiecznej Europie nie było bezpiecznym zajęciem. Należało do niej przede wszystkim budowanie sojuszów i rodzenie dzieci mężczyznom, których zapewne nie kochała.

Taki los przypadł w udziale Katarzynie Aragońskiej, pierwszej żonie Henryka VIII. Miała chociaż tyle szczęścia, że zmarła we własnym łóżku. Prasiostrzenica Henryka, Maria, królowa Szkocji, zginęła na szafocie jako ofiara religijnych konfliktów stulecia, w którym żyła. Urodziła się w Szkocji w 1542 roku jako córka króla Jakuba V i jego francuskiej żony Marii de Guise. Szybko ich utraciła. Ojciec Marii zmarł kilka tygodni po jej narodzinach i z formalnego punktu widzenia stała się królową Szkocji. Gdy miała pięć lat, wysłano ją do Francji, gdzie poślubiła w wieku piętnastu lat czternastoletniego Franciszka, następcę tronu. Swojego teścia, francuskiego króla Henryka II, nigdy nie poznała. Dużo czasu poświęcała na naukę. Kochała zwierzęta, szczególnie psy. Wiodła wygodny i beztroski żywot. Ale potem znów nadszedł okres strat. Teść Marii zmarł w 1559 roku. Jej mąż został królem Francji Franciszkiem II, a ona sama królową małżonką. Rok później zmarła jej matka, królowa regentka Szkocji. Sześć miesięcy później jej śladem podążył mąż Marii – Franciszek. Osiemnastolatka została sierotą i wdową. Podnosiła ją na duchu katolicka wiara, którą poznała w dzieciństwie. Z tą wiarą wróciła do Szkocji, gdy została tam wezwana na tron królewski. Ale Szkocja była już wtedy protestancka. Jak zareaguje na katolicką królową?

Do ojczyzny Maria wróciła 19 sierpnia 1561 roku. Gdy przygotowywała się do snu w swoim pałacu przy Royal Mile w Edynburgu, usłyszała za oknem śpiew. Nie usłyszała powitalnej serenady,  złożonej ze starych szkockich pieśni. Były to nowe psalmy, śpiewane jako przestroga przez grupę protestantów. Strzeż się – takie było ich przesłanie. Dawny sprzymierzeniec Szkocji, Francja, wciąż może być krajem katolickim, ale Szkocja jest teraz protestancka. Strzeż się więc, papieska królowo. To nie był dobry znak. Na pewno zapowiadało to kłopoty dla młodej królowej. Szefem chórku był niski człowieczek z długą brodą. Nazywał się John Knox.

Reformacja zjawiła się w Szkocji późno. Rozpoczęła się, gdy pewien młody człowiek, Patrick Hamilton, zaszczepił jej idee, po powrocie ze studiów w Europie. Wciąż jeszcze można obejrzeć miejsce jego egzekucji w St. Andrews. Kościół katolicki skazał go na śmierć na stosie za jego wiarę w 1528 roku. Egzekucja była wyjątkowo nieudolna. Hamilton umierał w męczarniach przez sześć godzin. Ale dopiero następna męczeńska śmierć w St. Andrews, którą poniósł George Wishart, stała się zarzewiem pożaru, który ostatecznie strawił Kościół katolicki w Szkocji. Wishart był człowiekiem wielkiego serca. Gdy studiował w Cambridge, oddawał nawet biedakom pościel ze swego łóżka. Jego dobroć nie przeszkodziła jednak Kościołowi w aresztowaniu go za protestantyzm. W 1546 roku on również spłonął na stosie. Kardynał Beaton, głowa Kościoła w Szkocji, oglądał egzekucję ze swego okna na zamku w St. Andrews. Być może sprawdzał jej skuteczność. Tym razem oprawcy woleli mieć pewność. Wypchali kieszenie Wisharta prochem strzelniczym, by spłonął szybciej.

Kilka miesięcy po śmierci Wisharta grupa protestantów zdobyła zamek i w akcie zemsty zasztyletowała kardynała Beatona. Dołączyli do nich inni i zabarykadowali się wewnątrz zamkowych murów. Znajdował się wśród nich John Knox, człowiek, którego spotkaliśmy pod oknem królowej Marii w Edynburgu. Kiedyś był księdzem katolickim, ale nauki protestanckie głoszone przez George’a Wisharta zmieniły jego wiarę.

Knox późno poznał Biblię. Wstrząsnęły nim szczególnie dwie księgi: Księga Daniela w Starym Testamencie i Apokalipsa św. Jana, ostatnia z ksiąg Nowego Testamentu. Daniel pisał swą księgę w czasach prześladowań Żydów przez króla Antiocha IV Epifanesa około 167 roku p.n.e. Apokalipsa powstała podczas prześladowań młodego Kościoła chrześcijańskiego przez cesarza Domicjana pod koniec pierwszego wieku naszej ery. Obie księgi pisane były szyfrem, zrozumiałym jedynie dla prześladowanych. Miały umocnić ich opór przeciw wrogom. Sprawy mają się źle, ale to ciemność przed brzaskiem, ostatnia bitwa w wojnie, w której zwyciężą. Bóg nadchodzi, by usunąć z ziemi Bestię pożerającą jego dzieci. Knox przeżył szok. Te księgi nie mówiły o przeszłości. Mówiły o tym, co dzieje się w Szkocji, tu i teraz! Kościół katolicki był królem Antiochem! Był cesarzem Domicjanem! Nie chodziło o to, by go reformować, trzeba było go zniszczyć i zastąpić czymś zupełnie innym.

W kazaniu wygłoszonym w St. Andrews cytował szyfry Daniela:

Dziesięć zaś rogów – z tego królestwa powstanie dziesięciu królów, po nich zaś inny powstanie… Będzie wypowiadał słowa przeciw Najwyższemu i wytracał świętych Najwyższego… a [święci] będą wydani w jego ręce aż do czasu, czasów i połowy czasu.

Czyż nie działo się tak z nimi nawet w chwili, gdy wypowiadał te słowa?

A potem przeszedł do Bestii z Apokalipsy:

I ujrzałem Bestię i królów ziemi, i wojska ich… I pochwycono Bestię, a z nią Fałszywego Proroka, co czynił wobec niej znaki. Oboje żywcem wrzuceni zostali do ognistego jeziora, gorejącego siarką.

Według Knoksa słowa te nie dotyczyły zamierzchłej przeszłości Izraela. Dotyczyły tego, co działo się tu i teraz, w St. Andrews. Sąd nadchodził nad Szkocję. Ludzie musieli stanąć po którejś stronie. Nie było miejsca na kompromis. Albo opowiedziałeś się po stronie Boga, albo po stronie katolickiej Bestii, która była jego wrogiem. Nie istniała żadna środkowa droga, na middis, jak to wyraził Knox po szkocku. To pierwszy raz, gdy słyszymy Knoksa przemawiającego własnym głosem. I niewiele brakowało, by było to jego ostatnie przemówienie.

W 1547 roku, gdy miały miejsce opisane wyżej wydarzenia, Szkocja wciąż jeszcze była krajem katolickim. Rządy sprawowała w niej królowa regentka, Maria de Guise, matka Marii, królowej Szkocji. Ruch protestancki uznawała za zagrożenie dla przyszłego tronu swej córki. W potrzebie zwróciła się więc po pomoc do Francuzów. Przypłynęli oni na statkach i zakończyli oblężenie St. Andrews. Knoksa aresztowano i skazano na dwa lata francuskich galer. Galery miały około 45 metrów długości i 9 szerokości. Zaopatrzone były w żagle, ale gdy na morzu nastawała cisza, poruszała je siła wioseł. Sześciu ludzi po każdej stronie przykuto do wiosła, gdzie jedli, spali i załatwiali swoje potrzeby naturalne. Po dwóch latach Knox odzyskał wolność. Ale nie wrócił do Szkocji, którą wspierali teraz militarnie Francuzi. Kolejnych kilka lat spędził w Anglii, gdzie pracował dla sprawy protestanckiej. A gdy podczas panowania Krwawej Mary grunt zaczął mu się palić pod nogami, uciekł do Genewy, która była pod władzą protestantów.

Do Szkocji wrócił w maju 1559 roku, gdy protestanci byli bliscy ostatecznego zwycięstwa. I znów kazanie Knoksa nadało ton ostatniej fazie rozgrywki. Królowa regentka wciąż walczyła o utrzymanie katolicyzmu w Szkocji dla swej córki Marii. W czasie, gdy próbowała wygnać protestanckich duchownych, Knox przybył z kazaniem do Perth. Dla Knoksa obrazy i rzeźby w kościołach katolickich wcale nie były niewinnymi dziełami sztuki. Uważał je za świętokradztwo, obrazę Boga, kolejny dowód na to, że katolicyzm oddał się we władanie Bestii. Knox miał obsesję na punkcie bożków, podobnie jak prorok Mahomet i dokładnie z tych samych przyczyn. Budziły one zazdrość jedynego prawdziwego Boga, który potępił je w drugim przykazaniu.

Tekst jest fragmentem książki Krótka historia religii, która czeka na Ciebie tutaj:

Jego kazanie stało się zarzewiem buntu. Buntownicy usunęli z kościoła wszystkie obrazy, zburzyli ołtarze i potłukli na kawałki rzeźby. Był to początek orgii niszczenia, która pozbawiła Szkocję ogromnej większości dzieł sztuki stworzonych w jej długiej katolickiej historii. Protestancka wspólnota miała się odtąd modlić w prostych, pobielonych wapnem budynkach, w których nie było żadnych obrazów mogących rozpraszać ludzi podczas słuchania Słowa Bożego z Biblii, jedynego godnego zaufania źródła inspiracji.

Wydawało się, że walka między katolikami a protestantami będzie trwać w Szkocji dłużej. Ale nagle się skończyła. Królowa regentka zmarła, a szkoccy szlachcice zawarli porozumienie. Szkocja miała zostać krajem protestantyzmu w jego surowej wersji, jakiej pragnął Knox. Jednak na mocy zawartego układu Maria, córka królowej regentki, mogła wrócić do Szkocji jako królowa i zachować swą katolicką wiarę. Mogła uczestniczyć w mszy przy drzwiach zamkniętych, ale publicznie musiała rządzić Szkocją jako krajem protestanckim. Był to kompromis polityczny. A jak już zdążyliśmy się przekonać, Knox nie lubił kompromisów. Był teraz pastorem w katedrze św. Idziego, położonej niecały kilometr od pałacu Holyrood. Nie zachwycał go specjalnie powrót katolickiej Marii do Szkocji. Dlatego stał pod jej oknem w noc, gdy wróciła, wyśpiewując przeciw niej swoje psalmy.

Ale ich wojna zmierzała ku końcowi. Knox w swych kazaniach dalej występował przeciw układowi zawartemu przez szkocką szlachtę z Marią, królową Szkocji. Obawiał się, że znajdzie ona sposób, by przeszmuglować papieską Bestię do czystej świątyni szkockiego protestantyzmu. Ta młoda kobieta, której ukojenie przynosiło praktykowanie katolickiej wiary, była bezradna wobec nienawiści, jaką wzbudzała w tym człowieku, cały czas rzucającemu na nią gromy. Potyczki Johna Knoksa z Marią, królową Szkocji, są przykładem tego, jak religia może doprowadzić do konfliktu między dwojgiem dobrych i miłych skądinąd ludzi. Knox wcale nie był złym człowiekiem. On również znosił dla swej religii cierpienia. Ale wszystko widział w kolorach czarnym i białym. Żadnej szarości. Żadnej środkowej drogi. Na middis!


Tekst jest fragmentem książki Krótka historia religii, Richard Holloway, Wydawnictwo RM, Rozdział 31 „Ścięcie Bestii”, s. 210-215.
Fot. Robert Inerarity Herdman, „Spotkanie Marii Stuart z Johnem Knoxem w pałacu Holyrood w 1561 roku”, 1875, olej na płótnie, Perth Art Gallery. Domena publiczna, Wikimedia Commons.

Comments are closed.