Stefan Hertmans, Wejście

Wejście |Recenzja

Stefan Hertmans, Wejście

To niesamowite, że pisząc o jednym człowieku, niekoniecznie barwnym czy zasłużonym, spojrzeć można w dzieje całego społeczeństwa. A gdy dodamy do tego utalentowanego pisarza, potrafiącego tchnąć życie w najmniejsze skrawki historii, otrzymujemy książkę, bez której światowa literatura byłaby uboższa. Tego typu ciekawą pozycją jest powieść Stefana Hertmansa pod tytułem „Wejście”.

Podzielony kraj

Belgia jest niewielkim państwem słynącym z produkcji czekolady, frytek, komiksów i niezwykle malowniczych miast. Jednak kraj ten pogrążony jest w ostrym konflikcie narodowościowym. belgia podzielona jest na dwie ostro zarysowane strony – niderlandzkojęzyczną Flandrię i francuskojęzyczną Walonię.

Przez dziesiątki lat uprzywilejowaną pozycję mieli ci drudzy, którzy mniej lub bardziej prześladowali „gorszych” Flamandów. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat to mocno się zmieniło, jednak kryzys wciąż się tli, czego dosadnym symbolem były niedawne spore trudności w ustanowieniu rządu w Brukseli…

Nie wszyscy są dobrzy

I właśnie ten konflikt jest tłem dla powieści Stefana Hertmansa. W jego centrum znajduje się główny bohater powieści, Willem Verhulst, który zapisał się w dziejach Belgii jako kolaborant i „łowca” Żydów.

Taką kwintesencją tego problemu jest podsumowanie ze strony 204:

„Członkowie ruchu oporu byli świadkami, jak ich rodacy flaminganci dopuszczali się zdrady ojczyzny, bogacili się, szpiegowali i denuncjowali współmieszkańców miast i wsi, własnych sąsiadów i krewnych, coraz bardziej fanatycznie odwołując się do swojego flamandzkiego idealizmu; i to w czasie, gdy także po drugiej stronie rodziny pogrążały się w żałobie, ponieważ proniemiecki wujek został pobity przez kogoś z ruchu oporu, dostał nożem między żebra albo znaleziono go uduszonego. Coraz bardziej nasilają się animozje; społeczeństwo zostaje rozdarte na dwie niedające się ze sobą pogodzić części. Sami kolaboranci przyjęli w tamtych latach postawę, która przetrwała po dziś w niektórych z ich dzieci i wnuków: winni byli nie zdrajcy ojczyzny, lecz belgijscy patrioci, którzy pozostali wierni krajowi, bo ich zdaniem złoczyńcą była sama ojczyzna – członków ruchu oporu i patriotów określano w tych kręgach żmijami, szumowinami, hołotą, elementem narodowo obcym… belgijską flagę konsekwentnie nazywano „szmatą”… kolaboranci, obozowi strażnicy i esesmani pozowali na ofiary, kiedy na łeb na szyję musieli uciekać w kierunku Niemiec obiecanych, a znienawidzoną Belgię w pośpiechu zostawić za sobą – opuszczając wszystko, co im było drogie”.

Na tę postać Autor natrafił niemalże przypadkiem, gdy kupił stary i strasznie zapuszczony dom w Gandawie. Robiąc porządki pozbył się wielu rzeczy, (ale jeszcze więcej zostało) które stały się później częścią powieści o Willemie i Belgii w czasie pomiędzy I a II wojną światową. Poszukiwania szybko przemieniły się w niemalże obsesję na punkcie człowieka, który był członkiem SS.

Choć głównym bohaterem jest właśnie Willem, to najważniejszym wątkiem są skomplikowane dzieje Belgów, w pierwszej połowie ubiegłego wieku. To historia o fascynacji nazizmem, o zbrodniach wojennych, o braku konsekwentnych rozliczeń, wymigiwania się od odpowiedzialności (na Zachodzie to dosyć popularna forma ukrywania własnych narodowych win i traum) i narastania wewnętrznych sprzeczności, które doprowadziły do eskalacji wzajemnej narodowej nienawiści.

Rekonstrukcja

Fajnie czytało się o poszukiwaniach skrawków minionej historii. Wertowanie belgijskich archiwów, zwiedzanie miejsc, z którymi miał do czynienia, czy odnajdywanie pamiątek po tym antybohaterze, tchnie nie tylko pasją, ale wręcz obsesją rozwikłania trudnych dziejów kraju i swego poprzednika w tym mieszkaniu.

Rekonstrukcja życia belgijskiego kolaboranta też ma w sobie coś ciekawego. Wprawdzie maniera, którą posługuje się Autor jest nieco dziwaczna, ale na tyle interesująca, że bardzo mocno się wciągnąłem, nie zauważając, jak szybko zleciał mi czas.

Perypetie tego bawidamka, kombinatora, człowieka o żelaznym uporze i gracji błazna naprawdę wciąga. Jednocześnie postać ta ukazana jest z perspektywy syna Willema, profesora historii, który w ewidentny sposób starał się wybielić rodzinną historię. W podobnym tonie są wspomnienia kochanki kolaboranta, która zdaje się niczego nie zauważać, poza miłością do atrakcyjnego Belga. W kontrze do tego obrazu są wspomnienia jego córki, która gloryfikuje własną matkę.

Pigmalion i Penelopa

Bardzo interesująco brzmią wspomnienia Mientje, żony Willema, niewiasty mocno religijnej, pacyfistki i kobiety w ogóle nie rozumiejącej swego męża, jego czynów i tego, co działo się na świecie. W centrum tego wszystkiego widziała Boga, który pomagał jej przetrwać ciągłe nieobecności, tajemnice i zdrady męża. Niemniej ciekawe są wynurzenia samego zainteresowanego, który przebywając już w więzieniu, zredagował swoje wspomnienia, w których mocno popuścił wodze fantazji, jednocześnie dając się ponieść swojej fascynacji Niemcami.

Sam Willem jawi się jako prostak, człowiek bez wykształcenia, fanatyczny nacjonalista, brutal i hedonista, który wraz z awansem pod rządami nazistów, wydobywa na światło dzienne swoje najgorsze cechy charakteru. Szybko staje się mściwy, małostkowy i dwulicowy, wobec tych, którzy czymkolwiek mu zawinili. W opozycji do niego stoi Mentje, osoba bogobojna, taka Penelopa, zawsze cierpliwa, zawsze kochająca, służąca radą, cierpliwa i w swej miłości dostojna. I jak w tym kontraście tak zupełnie innych ludzi mogło stworzyć związek?

W książce brakło mi przypisów, zwłaszcza dla pojęć obcojęzycznych. Wprawdzie gdzieniegdzie takowe się znajdują, ale są to nieliczne wyjątki. A szkoda, bo nie zawsze z kontekstu powieści da się wymyślić, o co chodziło.

Podsumowanie

Powieść zawiera się na 386 stronach. To książka o rozliczeniach i ludzkich pasjach, o konfliktach rozrywających Belgię oraz o tym, jak trwać mimo wszystko. Książka nie jest jednoznaczna, czasem ciężko dociec, gdzie kończy się prawda historyczna, a zaczyna wymysł Autora. Na pewno warto ją przeczytać. Bawiłem się przednio, choć dziwnie brzmi to w przypadku książki o zbrodniarzu wojennym.


Wydawnictwo ArtRage
Ryszard Hałas

Comments are closed.