Krzysztof Bochus, Hipnoza
Co tu dużo gadać – Bochus w swojej znakomitej formie w książce Hipnoza. Ostatnie miesiące przyniosły mi kilka nowych rzeczy. Po pierwsze dwa dwóch autorów, których książki wessały mnie właściwie bez reszty. Po drugie okazuje się, że jestem w stanie i sprawia mi sporą frajdę słuchanie książek. Ci autorzy, to Maciej Siembieda i właśnie Krzysztof Bochus.
Krzysztof Bochus, to pisarz z wieloletnim stażem. Ma na koncie kilka serii. Jedna osadzona w czasach międzywojennych i wojennych, której głównym bohaterem jest radca Kripo Christian Abell i dwie osadzone w czasach współczesnych. Hipnoza nie należy do żadnej z nich. Ukazała się w 2025 r. nakładem Skarpy Warszawskiej. Ma niecałe 400 stron, okładka sztywna, oprawa szyta.
Zawartość
Historia osadzona została w Gdańsku w 1807 r. Napoleon niszczy stary porządek i usiłuje wykuć nowy świat. W mieście o skomplikowanych relacjach społeczno-politycznych dochodzi do kilku mordów. Ofiary giną w sposób brutalny, a ich ciała są okaleczane. Władze nie wiedzą jak sobie z tym radzić, więc do współpracy zmuszają człowieka, który zna miasto od strony niedostępnej dla francuskiej administracji – Polaka Hamilkara Sterlinga. Oprócz samej zagadki morderstw dużą rolę w historii odgrywają hipnoza, rywalizacja i wrogość francusko-pruska, resentymenty do I Rzeczypospolitej, masoneria i długie ręce (chciało by się powiedzieć Kremla) Petersburga.
Hipnoza – wrażenia
Historia jest całkiem prosta i klasyczna – dochodzi do kilku zabójstw i tropy prowadzą wszędzie i nigdzie, potrzeba kogoś, kto to poskłada do kupy. Ale wszystko to, co dookoła sprawia, że książka weszła bardzo dobrze. Miasto jest mroczne nie tylko dlatego, że w zasadzie w ogóle nie świeci tam słońce. Jest mroczne, bo nie można się czuć bezpiecznie i spokojnie. Atmosfera jest gęsta i wszystko grozi wybuchem.
Będąc po lekturze kilku tomów z serii o Christianie Abellu widzę sporo podobieństw konstrukcyjnych. Intryga jest bardzo misternie uknuta, ciężko do samego końca stwierdzić kto zabił, a wszystko okazuje się na końcu i bohater szczegółowo przedstawia motywy i przebieg zdarzeń. Autor nie podsuwa po drodze czytelnikowi wskazówek, żeby mógł z detektywem dojść do rozwiązania. Ponieważ nie chcę się bawić w śledczego i sklejać okruchów mi to bardzo pasuje. Zamiast zastanawiać się kto skupiam się na opowieści.
Historia opowiedziana jest bardzo sprawnie i czyta się znakomicie. Nie ma podanej bibliografii, nie ma grafik ani map. Bardzo szkoda, bo mapa Gdańska z tamtego okresu bardzo by pomogła w rozeznaniu się. Nie ma bibliografii i komentarza wyjaśniającego, ale jest całkiem sporo przypisów, które stanowią wyjaśnienie pojęć (na przykład jak nazywało się poławiacza bursztynu) albo co jest faktem historycznym. A za takie rzeczy ode mnie zawsze jest plus.
Rad bym się dowiedzieć więcej o pewnym tajemniczym urządzeniu, którego Sterling używa do badania prawdomówności. Nazwał go aerografem i w książce jest to konstrukt o stuprocentowej skuteczności. Odegrało ono niemałą rolę w opowieści i zwyczajnie jestem go ciekaw.
Powiem krótko – bardzo dobra rzecz. Jeśli znacie Bochusa, to na pewno nie będziecie zawiedzeni. A dla tych, którzy go nie znają będzie to dobry punkt startowy. Jak polubicie styl, to potem można sięgać po kolejne książki.
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 5/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.