Nie święci garnki lepią, czyli o środowisku garncarzy krakowskich

Kim byli i jak żyli wytwórcy przedmiotów codziennego użytku- garncarze? Czy ich rękodzieła mogą określać tych rzemieślników? Są dziełami sztuki czy może świadczą o tym, że garncarzy należałoby zaliczyć do tzw. marginesu społecznego? Źródła archeologiczne i historyczne dają odpowiedź na te inne pytania dotyczące środowiska garncarskiego.

Garncarz przy pracy (za M. Dąbrowska 1987)
Garncarz przy pracy (za M. Dąbrowska 1987)

Nie święci garnki lepią, więc kto? Najlepiej można odpowiedzieć na to pytanie analizując źródła historyczne oraz archeologiczne, które opowiadają nam o środowisku garncarzy w Krakowie. Mówiąc o tej grupie należy podkreślić, że nie chodzi tu tylko o rzemieślników zamieszkujących teren tego miasta w obrębie murów miejskich. Aby wiarygodnie przedstawić środowisko garncarzy należy opisać zarówno członków cechu krakowskiego i kazimierskiego, ale również osoby nie zrzeszone. Działalność wcześniej wymienionych cechów sformalizowano na początku XVI w. na podstawie statutu krakowskiego (z 1504 r.) oraz statutu kazimierskiego cechu (1509 r.). Za pewne funkcjonowały one już wcześniej. Potwierdzeniem tego są przesłanki pochodzące z czternastowiecznych źródeł pisanych.

Kwartał garncarski – czyli o miejscu zamieszkania

Dzięki identyfikacji dzisiejszej ulicy Gołębiej jako Pleatea Lutifigulorum (ulicy Garncarskiej) możliwa jest dokładna rekonstrukcja lokalizacji średniowiecznego kwartału garncarskiego. Za pewne obejmował on wspomnianą wyżej ulicę Garncarską, a także ulice: Bracką, Wiślną, Żydowską (dzisiejszą Św. Anny) oraz Szewską[1]. Od XV w. warsztaty produkujące ceramikę skupiały się również na terenie podległej jurydyki- na Garbarach. Garncarze należący do cechu kazimierskiego również osiedlali się wokół jednego miejsca. Ich pracownie znajdowały się w pobliżu kościołów: Bożego Ciała, Św Katarzyny i przy ulicy: Szewskiej, Żydowskiej oraz na Psim Rynku. Ostatnią dzielnicą, którą trzeba wymienić jest Smoleńsk. Obszar ten zamieszkiwany był co prawda przez osoby zajmujące się produkcją ceramiki, ale w źródłach pisanych określani są niezbyt pochlebnie jako szturarze i przeszkodnicy.

Wszystkie dzielnice zabudowane były w podobny sposób. Rodziny garncarzy zamieszkiwały głównie małe, niezbyt luksusowe drewniane domki. Znamienne jest to, że lokatorzy często zmieniali mieszkania. Te ciągłe przenosiny dyktowane były względami finansowymi. W krajobrazie tej „drewnianej ulicy” wybijało się jedynie kilka bogatszych domów – kamienic.

Warsztat – czyli o miejscu pracy

Charakterystycznym elementem zabudowań garncarskich był także warsztat. Wpisy pochodzące z rewizji domów wskazują, że taka pracownia mogła znajdować się w jednej z izb lub funkcjonować oddzielnie mając formę zadaszonej szopy. Na wyposażenie takiego warsztatu składały się proste narzędzia m. in. drewniane nożyki, fragmenty tkanin, deseczki – zabytki rzadko odnajdywane w trakcie prac archeologicznych. Bardziej czytelnym dla badaczy wyznacznikami pracowni są np. matryce do wyrobu kafli. Taką formę odkryto m. in. w trakcie ostatnich badań prowadzonych na terenie klasztoru oo. Kapucynów w Krakowie.

Ślady powstałe po procesie zagładzania za pomocą koła garncarskiego spodniej strony kafla (zdjęcie autorki)
Ślady powstałe po procesie zagładzania za pomocą koła garncarskiego spodniej strony kafla (zdjęcie autorki)

To znalezisko wraz z odkryciami reliktów pieców do wypału ceramiki pozwoliły badaczom zidentyfikować miejsce pracy garncarza. Ślady działalności tego typu pracowni odkryto także w roku 1936 podczas prac prowadzonych przy ulicy Kurpniczej 26. Wyznacznikami identyfikującymi obiekt jako garncarnię były znaleziska: garnka z białą glinką oraz kopaczki. Wszystkie wyżej wymienione przedmioty znajdowały się zawsze w pobliżu ręki garncarza – za pewne często niedaleko koła garncarskiego, ale także na niskich półkach przytwierdzonych do ściany

W tak urządzonym warsztacie poza mistrzem pracował także czeladnik. Pomocą także służyły żona i dzieci rzemieślnika. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że małżonki garncarzy często były córkami lub wdowami po rzemieślnikach właśnie tego cechu. Takie mezalianse powodowały zacieśnianie więzi, ale było także dyktowane względami finansowymi. Szczególnie w wypadku wdów po mistrzach miało to znaczenie. W wypadku śmierci garncarza jego małżonka w spadku otrzymywała warsztat wraz z wyposażeniem. To tłumaczy częste mezalianse młodych czeladników z wdowami. Z dodatkowych ulg korzystali także synowie garncarzy, którzy poza formalnymi udogodnieniami (np. zniżkami podczas wyzwolin), korzystali także z możliwości dziedziczenia warsztatu w wypadku, gdy kontynuowali działalność ojca. Z tak wyposażoną pracownią na pewno łatwiej było młodemu adeptowi rozpocząć własną działalność.

Spora ilość narzędzi znajdująca się w warsztacie pozwalała na produkcję bardziej zróżnicowanego towaru. Zamożniejsi i bardziej uzdolnieni rzemieślnicy mogli wytwarzać poza naczyniami także ceramikę budowlaną np. dachówki czy bogato zdobione kafle. Garncarze należeli do osób pracowitych. Świadczą o tym, przekazy opisujące czas pracy – od świtu do zmierzchu jedynie z 3 przerwami. Poza tym, by podreperować finanse, rzemieślnicy oraz członkowie ich rodzin podejmowali się dodatkowych zadań. Źródła pisane informują, że garncarze niejednokrotnie byli także cechmistrzami w innych cechach np. rybaków, prasołów czy murarzy. O innym, niezbyt chlubnym sposobie zarobkowania rzemieślników świadczy akt oskarżenia wniesiony przeciw Wojciechowi Janaszkowi za nielegalne handlowanie garbowanymi skórami. Niekiedy zdarzało się, że i kobiety chwytały się dodatkowych zadań. Często żony rzemieślników zajmowały się tkactwem.

Życie codzienne i pozycja społeczna garncarzy

Jednak pomimo podejmowania się tak licznych zajęć, status garncarzy można określić jako ludność ubogą. Poświadczeniem tego są zapisy pochodzące z testamentów. Zazwyczaj brak w nich jest mowy o wielkich bogactwach czy nawet o jakiejkolwiek pozostawionej gotówce. Do największych „skarbów” należały: zasoby i wyposażenie warsztatu, sprzęty domowe czy ubranie. Mimo niskich zarobków, a w związku z tym pokus oszustwa, garncarze byli uczciwi. Lichwiarze mogliby ich ocenić jako wypłacalnych, pomimo licznych obciążeń finansowych[2]. Różnica w wysokości zarobkowania odznacza się szczególnie podczas porównania wytworów ceramicznych z tymi wyprodukowanych przez rzemieślników innych cechów (patrz tabela 1.)

Tabela 1. Porównanie cen produktów ceramicznych z cenami żywności i ubioru (za M. Kwapień 1976)
Tabela 1. Porównanie cen produktów ceramicznych z cenami żywności i ubioru (za M. Kwapień 1976)

Uwidacznia się to także podczas analizy rachunków prowadzonych przez kościół cechowy. Na wyposażenie kaplicy cechu garncarskiego wchodziły zaledwie trzy ornaty [3].Pomimo tego, że proboszcz niekiedy uskarżał się na cech (głównie na zaległości finansowe) samych garncarzy należy opisać jako ludzi pobożnych.

Choć większość z nich była niepiśmienna bardzo dobrze radzili sobie z rachunkami i zleceniami. Umowy bardzo często zawierano ustnie. Rzemieślnicy byli sumienni, co potwierdza także fakt, że stawiali się regularnie na ćwiczenia obronności murów. Wykonywanie takich obowiązków służyło także wzmacnianiu więzi. Z pewnością zacieśnianiu znajomości służyły także spotkania w knajpie cechowej. To właśnie tam toczyło się życie towarzyskie. To również tam odbywały się posiedzenia cechowe. Podczas sesji bardzo często także zajmowano się kwestiami spornymi. Te konflikty dotyczyły głównie sporów z przekupniami o sprzedawanie obcych, pochodzących z poza krakowskich warsztatów towarów. Jednak w ogólnej ocenie opisywani rzemieślnicy jawią się jako grupa osób o łagodnym usposobieniu. Do rzadkich należą przekazy o cięższych przewinieniach np. bójkach z użyciem broni. Jedynymi dramatycznymi historiami są znane z aktów oskarżenia w sprawie podejrzenia o zabójstwo szwagra mistrza garncarskiego czy znęcanie się nad osieroconą córką garncarza Stanisława Pienika. O innych cechach charakteru dużo mówią nam księgi cechowe. Szczególnie istotne są przekazy osiemnastowieczne. Z tych kart ksiąg dowiadujemy się o pogorszeniu stosunków między członkami cechu. Licznie zachowane skargi wskazują na niedbalstwo, krnąbrność i pijaństwo czeladników. Z drugiej strony mówią o nieuczciwości i złym traktowaniu przez mistrzów swoich podopiecznych.

W świetle przedstawionych dowodów środowisko garncarzy jawi się jako społeczeństwo pracowite, chociaż ubogie. Warsztaty wyposażane w proste narzędzia czy brak wykształcenia rzemieślników nie przeszkadzało im tworzyć wręcz małych dzieł sztuki, czego najlepszym przykładem są wielobarwne, kunsztownie zdobione kafle. Tak przedstawiony obraz społeczności garncarskiej doskonale tłumaczy polskie przysłowie mówiące o tym, że „Nie święci garnki lepią”[4].

Jadwiga Olbrot

 

Bibliografia:

M. Dryja 2014, Pracownia garncarska z XVI wieku na ul. Loretańskiej 11 w Krakowie [w:] Rzeczy i ludzie. Kultura materialna w późnym średniowieczu i w okresie nowożytnym. Studia dedykowane Marii Dąbrowskiej, s. 125-140

J. Kostysz 1938, Warsztat zduński z w. XVI na Garbarach [w:] Rocznik Krakowski, t. XXX, s. 222-226

M. Kwapieniowa 1972, Garncarze Krakowscy (XIV – XVIII w.) [w:] Materiały Archeologiczne, t. XIII, s. 57- 109

M. Kwapieniowa 1976, Organizacja produkcji i zbytu wyrobów garncarski w Krakowie w XIV – XVII w. [w:] Studia nad produkcją rzemieślniczą w Polsce (XIV – XVIII w.), s. 7-86, Kraków
K. Moskal 2012,
Kafle w zbiorach Muzeum Historycznego Miasta Krakowa

D. Niemiec 2012, Przemiany przestrzenne historycznego bloku zabudowy mieszkalnej w Krakowie na przykładzie badań archeologicznych dziedzińców Collegium Novum UJ [w:] Nawarstwienia historyczne miast, s. 171-206

S. Tomkowicz 1926, Ulice i place Krakowa w ciągu dziejów. Ich nazwy i zmiany postaci

 Przypisy:

[1] Potwierdzeniem takiej rekonstrukcji lokalizacji kwartału garncarskiego są także odkrycia archeologiczne – jamy do dołowania gliny odkryte podczas badań archeologicznych na terenie Collegium Novum UJ.
[2] Poza podstawowymi opłatami – podatkiem (szos, pogłówne), opłatami suchedniowymi czy czynszami za kramy garncarze uiszczali też opłatę za eksplorowanie gliny z terenów miejskich.
[3] Jest to stosunkowo ubogie wyposażenie w porównaniu do kaplic innych cechów. Dwa razy więcej ornatów miał np. cech białoskórników.
[4] Przysłowie można tłumaczyć dwojako. Jedną z definicji jest ta, która wyjaśnia przysłowie mówiąc, że niepotrzebne jest wykształcenie, kwalifikacje, specjalne zdolności, żeby czegoś dokonać. Druga ma podobne znaczenie – mówi o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych do wykonania

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*