Tak staliśmy się żołnierzami | Recenzja

P. Bednarczyk, Tak staliśmy się żołnierzami. Opowieści o znanych i nieznanych radomskich bohaterach wojny polsko-bolszewickiej w latach 1919-1920

Fascynacja historią w ogóle, z reguły zaczyna się od pasji poznania dziejów swojej rodziny
i najbliższej okolicy. Dzięki temu, każdy adept nauki o przeszłości poznaje ją od ogółu do szczegółu, powoli nabierając warsztatu i innych umiejętności, potrzebnych do tego, aby „nauczycielka życia” nie miała przed nim tajemnic. Dokładnie takie zadanie spełnia publikacja autorstwa Przemysława Bednarczyka, która w niezwykle ciekawy sposób przedstawia dzieje swojej „małej ojczyzny” – Radomia i okolic w trudnym czasie wojny polsko-bolszewickiej.

Niniejsza książka przyjęła formę eleganckiego, dużego albumu. Najbardziej charakterystyczne są
w niej bardzo wyraziste, stworzone ołówkiem ilustracje łączące się pośrednio lub bezpośrednio
z bieżącą treścią. Ich rozmiar – jedna na całą stronę świetnie wkomponowuje się w przyjętą konwencję albumu. Podkreślić trzeba, że większość z nich naszkicował sam Autor, czerpiąc inspirację  z literatury wspomnieniowej i opisów walk. Kilka takich rysunków zupełnie spokojnie mogłoby zawisnąć na ścianie, gdyż ukazują portrety żołnierzy, ułanów, czy sceny batalistyczne. Dzięki rysunkom album wygląda naprawdę dostojnie, choć wcale nie jest jakichś dużych rozmiarów.

Jeszcze kilka słów o okładce, genialnej w swym zamyśle. Przedstawia bowiem sztych szabli oficerskiej. Ten prosty, lecz głęboki znak żołnierskiej odwagi i poświęcenia, doskonale wpisuje się w znaczenie całego przedsięwzięcia. Okazuje się, dzięki temu, że wcale nie potrzeba ogromnych środków artystycznego wyrazu, aby przyciągnąć oko i zainteresować odbiorcę. Wystarczy jeden znak i wszyscy wiedzą, o co chodzi. Czasem jednak warto postawić na prostotę, bo naprawdę przynosi oczekiwany efekt.

Co do samej treści – to składa się ona z 11 rozdziałów opisujących najważniejsze, w opinii Autora wydarzenia i postacie z lat 1919-1920 w różny sposób powiązanych z Radomiem i okolicami. Znalazło się w niej miejsce dla żołnierzy, oficerów, sanitariuszek, uczniów, harcerzy, a także zwykłych mieszkańców tego miasta w tamtym czasie. W tekście wyraźnie widać doskonałą znajomość historii regionalnej, ale również tej powszechnej, w bezbłędnym poruszaniu się
w datach, miejscach i wydarzeniach na wszystkich frontach tego konfliktu. Zarys fabularny również jest ciekawy.

Książka przedstawia życiorysy bohaterów, poszczególnych postaci, ale w niezwyczajny sposób –
w stylu opowiadania, historii, czegoś, co można nazwać konwencją tekstu literackiego. Przyznam szczerze, że brzmi to i wygląda arcyciekawie. Może dlatego, że jest to pewna odmiana. Bowiem na rynku pojawia się dość sporo wydawnictw pisanych w schemacie urodził się-działał-walczył-zmarł (poległ). W tym wszystkim brakuje jednak jakiejś opowieści, jakiejś klamry, związku przyczynowo-skutkowego przedstawionego w ciekawej formie. Tutaj to zadanie zostało spełnione, a sam tekst czyta się naprawdę szybko i sprawnie. Co prawda, jedynym spoiwem wszystkich opowiadań jest rok 1920, ale to w zupełności wystarczy do tego, aby wyciągnąć z niej to, co wartościowe.

Przyznam się, że mnie najbardziej ujął rozdział opowiadający o poszukiwaniu grobu jednego
z młodych ochotników. Od zakończenia wojny informacji o nim poszukiwała rodzina – rodzice
i rodzeństwo. Z chwilą, gdy zyskali pewność, że zginął na froncie, starali się ustalić, gdzie został pochowany. Prośbę o odnalezienie miejsca spoczynku mężczyzny pozostawił pozostałym synom ich ojciec. Udało się to dopiero ostatniemu z nich właśnie za pośrednictwem Pana Przemysława Bednarczyka, I tak grób poległego odnalazł się na cmentarzu Orląt Lwowskich, a ostatni żyjący
z rodzeństwa w wieku ponad 80 lat zapalił na tej mogile świeczkę i odszedł z przekonaniem spełnienia swojego życiowego zadania.

Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na jeszcze jeden aspekt. Mianowicie, doskonałe posługiwanie się, a zarazem wykorzystanie tekstów źródłowych. W niemal każdym rozdziale wspomnienia, pamiętniki, rozkazy, charakterystyki sprawują podwójną rolę. Po pierwsze – są signum temporis (znakiem czasów), tchnieniem minionych czasów, katalizatorem kłębiących się emocji i zabiegiem ożywiającym tekst. Z drugiej strony – świetnie współgrają z opisami, stanowiąc ich nieodzowne uzupełnienie. Dzięki temu postacie stają się bliższe czytelnikowi, a i przeżywane przez nich sytuacje, stają się także udziałem tych, którzy trzymają książkę w dłoniach.
Z archiwaliów widać jak ciekawym, ale i tragicznym okresem były lata 1919-1920.

Ze wszystkich tych względów, z całym przekonaniem polecam album Pana Przemysława Bednarczyka. Być może lektura zachęci Państwa do zainteresowania się historią lokalną
i zgłębiania jej dziejów. Miał jednak rację Napoleon stwierdzając, że „każdy żołnierz nosi w plecaku marszałkowską buławę”. Po lekturze widać jak na dłoni, że nawet prości żołnierze, ochotnicy i cywile dzięki swoim czynom mogą zyskać rangę bohaterów i stać się wzorem dla przyszłych pokoleń.

Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej

Ocena recenzenta: 5/6

Dominik Majczak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*