Talia niezwykłych postaci II RP | Recenzja

Jerzy Chociłowski, Talia niezwykłych postaci II RP

Chyba każdy bibliofil lubi czasem nabyć książkę, która, dzięki swoim walorom wydawniczym, będzie stanowić eleganckie uzupełnienie księgozbioru i ozdobę regałów prywatnej biblioteczki. Skądś przecież musi brać swoje źródło popularność wszelkiego rodzaju wydań albumowych i fotograficznych, które – często nie niosąc zbyt dużej ilości treści i nie stanowiąc rozbudowanego materiału źródłowego – nie mają problemów ze zniknięciem z księgarskich półek.

Aby zainteresować inteligentnego czytelnika, książka taka – poza wspomnianymi zaletami charakteru czysto wydawniczego – musi mieć w sobie też sensowną zawartość. Przecież samą jakością oprawy, grafiki i papieru nie da się stworzyć wartościowego woluminu. Talia niezwykłych postaci II RP w mojej prywatnej opinii spełnia oba kryteria. Będąc najzwyczajniejszym przeglądem not biograficznych, stanowi jednocześnie zbiór interesująco napisanej treści, wymykającej się schematowi tworzenia jakże popularnych, przepełnionych kolorowymi grafikami i pachnących kredowym papierem, tradycyjnych „albumów-zawalipółek”.

Czemu tak szybko, już w samym wstępie zdecydowałem się na okraszenie recenzji pozytywną opinią? Myślę, że poniekąd wynika to ze sposobu, w jaki rzeczoną książkę nabyłem. Zobaczywszy ją na półce w księgarni, błyskawicznie zajrzałem do środka, przejrzałem kilka stron i bez namysłu podjąłem decyzję zakupu. Niemal natychmiastowo. Dla mnie, jako fascynata tematu Polski międzywojennej, tytuł ten objawił się jako pozycja niezbędna dla księgozbioru.

Jako że piszę recenzję, to wypadałoby mi uzasadnić swoją entuzjastyczną ocenę. Spróbuję, w miarę moich skromnych możliwości, zrobić to dwuetapowo – zgodnie z kolejnością opisaną we wstępie. Najpierw odniosę się do technicznych walorów książki, a następnie do tych merytorycznych.

Starając w miarę ściśle przybliżyć sposób prezencji wydania, na sam początek napomknę, iż pojawiło się ono pod szyldem Instytutu Wydawniczego Erica. Zostało oprawione w twarde, nieco irytujące jaskrawym kolorem okładki, na których froncie umieszczono – charakterystyczny dla tejże książki – karciany wizerunek, jaki tworzą, obróceni wobec siebie, Pola Negri wraz z Ignacym Paderewskim. Blok woluminu jest zmontowany z dość dobrej jakości papieru, na którym znalazły się charakterystyczne, stylizowane, czarno-białe zdobienia. Tytuł i podtytuł krótko opisują, o kim traktuje wolumin – są to „sławne, niezwykłe i popularne” postacie czasów II Rzeczypospolitej, zgrupowane w swego rodzaju talię „kart”.

Wszystkie te postacie, dobrane według subiektywnej opinii autora, zostały posortowane według tego, czym było im życiu dane zasłynąć. Tak oto artyści, aktorzy i muzycy, wśród fotografii których na kolana rzuca przepiękne zdjęcie Miry Zimińskiej, stali się pikami. Politycy i wojskowi otrzymali kolor kierów (swoją drogą, nie rozumiem tego wyboru – w kwestii pików i kierów podświadomie czuję, że bardziej pasowałoby odwrotne przyporządkowanie). Karo przeznaczono dla pisarzy, zaś trefle dla sportowców.

Każda osoba, czyli pozycja z talii, otrzymała na wyłączność kilka stron. Otwiera je czarno-białe, całostronicowe zdjęcie bohatera, obok którego znalazło się imię i nazwisko wraz z latami życia. Resztę zapełnia przystępnie stworzony opis dokonań, przeżyć, pozostawionych pamiątek, okoliczności odejścia. Opis ów autor okrasza osobistymi przemyśleniami i komentarzami. W tych, niestety, zdarza mu się czasem odbiec od meritum sprawy – piszę „niestety”, gdyż robi to kosztem uszczuplenia tekstu poświęconego głównej postaci (vide karta z Eugeniuszem Kwiatkowskim, gdzie – na niecałe pięć stron biografii – niemal czwarta część tekstu jest poświęcona temu, dlaczego ówczesna Polska – bynajmniej nie będąca Arkadią – była krajem godnym podziwu).

I tutaj muszę odnieść się do pewnej sprawy, chyba niemożliwej do pominięcia przy jakimkolwiek tekście poświęconym przedwojennej Polsce. Autor, co jest dość nietrudne do zauważenia, raczej nie kryje swojej sympatii do sztandarowych postaci piłsudczykowskiego obozu. Z rewerencją opisuje postacie Marszałka czy chociażby generałów Wieniawy-Długoszowskiego i Sławoja-Składkowskiego. Sylwetkę Józefa Becka przedstawia w sposób niemal budzący wzruszenie. Dla mnie nie jest to w żadnen sposób wada publikacji, gdyż swojego ogromnego szacunku do wyżej wymienionych osób nigdy nie kryję. Niemniej zdaję sobie sprawę, iż niejeden zawzięty antypiłsudczyk (a w szczególności każdy sympatyk generała Sikorskiego) może w trakcie czytania Talii… kilkakrotnie zazgrzytać zębami. I to nawet mimo faktu, iż autor nie pożałował ciepłych słów dla Romana Dmowskiego oraz Ignacego Paderewskiego. Ba, uczciwie nie przemilcza tak niechlubnych tematów, jak choćby proces brzeski.

A jakie jeszcze to „sławne, niezwykłe i popularne osoby” znalazły się w owym subiektywnym wyborze? Wyżej wymieniłem już kilka postaci. Do nich dopisać należy choćby takie sławy, jak Hanka Ordonówna, Eugeniusz Bodo, Aleksander Żabczyński i Halina Konapacka. Ale również osoby mniej znane, przynajmniej we współczesnym historycznym mainstreamie – żeby listy nie przeciągać, wspomnę tu jedynie o Marii Kwaśniewskiej i Erneście Wilimowskim. Ogółem w książce opisano pięćdziesięciu sześciu bohaterów, do których – oprócz reprezentantów czterech karcianych kolorów – doliczam dwóch jokerów, czyli ludzi, których autor uznał za „arcywyjątkowych” (nie, spoilerem nie rzucę i nie napiszę, o kim mowa).

Podsumowując autorski wybór, można uznać, iż Jerzy Chociłowski stworzył miszmasz tych ludzi, których zna dziś każdy, i tych, o których słyszeli raczej ci bardziej zaznajomieni z przedwojennym światem artystów, twórców, polityków czy sportowców. Taką, a nie inną ilość bohaterów wymusza forma książki – wszakże talia, mająca więcej lub mniej niż pięćdziesiąt cztery karty, talią już nie jest. Zaś kryteria wyboru nazwisk i ściśle subiektywny sposób snucia biograficznych not autor usprawiedliwia słowami, że …inaczej przecież być nie mogło.

W każdym razie nie radzę nikomu negatywnie sugerować się wspomnianym subiektywizmem piszącego. Formułuje on notki w sposób budzący autentyczną sympatię. Kreuje postacie i operuje słowami tak, iż każdy dostrzeże, że czasy polskiego międzywojnia są mu osobiście bliskie. Myślę, że swoim stylem wypowiedzi potrafiłby zainteresować nie tylko tych czytelników, którzy po niniejszą książkę sięgną celowo.

No właśnie, jakim osobom Talia niezwykłych postaci jest przeznaczona? Jak wspomniałem, na pewno tym, którzy chcą ozdobić swoją biblioteczkę jakimś ładnym, a zarazem mądrym i pomysłowym wydaniem. Myślę, że może też stanowić całkiem sympatyczny, nie obciążający prezent dla każdego miłośnika tego niby dawno minionego, jakże pięknego dwudziestolecia. W każdym razie nieco minimalistyczna w formie graficznej, czarno-biała Talia… jest miłą odskocznią od sztampowo wydawanych, dużych, mocno dopracowanych wizualnie albumów. Przeczytawszy ją, spokojnie można sobie odświeżyć znane fakty o osobach rzeczywiście legendarnych, a zarazem poznać kilku ludzi już nieco zapomnianych. Po odłożeniu na półkę będzie się do niej od czasu do czasu zaglądać, aby odpocząć od zgiełku świata współczesnego. A gdy spotka się kogoś, kto o II Rzeczypospolitej nie wie zbyt wiele, to można będzie mu ją wcisnąć do rąk ze słowami: „patrz, jak wspaniali ludzie wtedy żyli!”.

Ocena recenzenta: 5/6

Krzysztof Jan Rudy

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*