Trevor Bryce, Hetyci. Wojownicy z Anatolii

Choć w większości podręczników, przynajmniej tych wydawanych w Polsce, o Hetytach nie uświadczymy ani słowa, chyba większość ludzi czytających o dziejach starożytnych, musiała wcześniej, czy później się z nimi zetknąć. A jednak – wiele z tego co o nich wiemy – to informacje pobieżne, uproszczone. W zasadzie cała ta wiedza skupia się na twierdzeniu, że lud ów był wojowniczy. Ok – ale co poza tym? Nic, zazwyczaj nic. Tak jakby walka stanowiła sedno życia tych ludzi.

Dlatego publikacja Trevora Bryce’a pod tytułem „Hetyci, wojownicy z Anatolii” jest czymś niemalże zjawiskowym. Autor ukazuje nam świat nie tylko permanentnej wojny, ale i namiętności, trosk i problemów. Hetyci, których zobaczymy podczas tej lektury, stają się ludźmi z krwi i kości. I to jest coś, czego nie da się przecenić.

Hetyci pisani od nowa

Starożytność jest dziedziną, w której czuję się najlepiej. Ludy, które zaginęły w pomroce dziejów są ogromnie fascynujące i szukam tego typu pozycji niczym maniak. A jednak na naszym polskim rynku wydawniczym nadal są takie zagadnienia, o których znaleźć coś jest niezwykle trudno.

I tak właśnie jest w przypadku Hetytów, ludu, który przez kilka wieków był najważniejszą siłą polityczną na starożytnym Bliskim Wschodzie. Mamy wprawdzie książki Macieja Popko, ale pod wieloma względami są one już nieaktualne. Od czasu ich publikacji minęło kilkadziesiąt lat. A w tym czasie dokonano wielu nowych odkryć, na nowo zinterpretowano znane już źródła historyczne. A czasem, to, co wydawało się prawdą, zostało obalone.

Dlatego czytanie o Hetytach wywołało u mnie dreszcz emocji, niecierpliwości i ogromny głód wiedzy. I wiecie co? To, co tutaj wyczytałem, jeszcze bardziej rozbudziło moją miłość do dziejów tego ludu. Trevor Bryce, choć w tytule mamy wzmiankę o ich wojowniczości, kreśli nam obraz nie tylko militarnych zdolności czy porażek Hetytów. Jest tu zdecydowanie więcej. O troskach, które były udziałem tego ludu. O zawirowaniach politycznych, waśniach i nieustannym zagrożeniu, które towarzyszyło istnieniu ich państwa. Jest o przyjaźni, miłości i ludzkim zaufaniu.

Dowiedziałem się ciekawych rzeczy o ich wierzeniach, medycynie, życiu prywatnym. I tutaj mała niespodzianka – Autor uraczył nas nie tylko znajomością życia hetyckich elit, ale przedstawieniem życia zwyczajnych ludzi, zwykłych poddanych i niewolników. Dlatego śmiem twierdzić, iż ta publikacja jest bardzo kompleksowa. A na pewno wciągająca.

W środku znajdziemy fragmenty hetyckich źródeł – zarówno tych, dotyczących spraw wielkiej polityki, jak i życia prywatnego rodziny panującej, a czasem – pod tekstami dyplomatycznymi, poznajemy to, o czym myśleli i jak żyli ludzie drugiego planu – na przykład skrybowie. Co warte zaznaczenia, rodzina królewska była bardzo skonfliktowana i żądna władzy, co niejednokrotnie wiązało się z problemami, które przyczyniały się niemal do upadku państwa.

Wielką zaletą publikacji są też fotografie związane ze sztuką hetyckiej Anatolii. Dotychczas wielu źródeł, które tutaj znalazłem, nie widziałem nigdzie, nawet w zasobach Internetu.

Ludzki lud

Tym, co najbardziej przypadło mi do gustu, jest ukazanie dziejów tego starożytnego ludu przez pryzmat takiego dobitnego człowieczeństwa. Czytając o starożytnym Egipcie czy antycznym Rzymie, niejednokrotnie stykamy się z historią, opartą na propagandzie, której podporządkowywano wszystko lub prawie wszystko. Faraonowie pisali tylko o własnych sukcesach, bo jakżeby bogowie mogli się mylić, potykać. Egipcjanie wybielali więc i wygładzali rzeczywiste fakty na potrzeby lokalnej polityki. Rzymianie czynili podobnie, choć dopuszczali większe pole do popisu i interpretacji. A przy tym zachowało się więcej źródeł pisanych, które pomagają znaleźć nieścisłości w dziejach tego ludu.

Ale w przypadku Hetytów jest nieco inaczej. Z zachowanych źródeł, coraz liczniej odkrywanych, wychyla się obraz ludzi z krwi i kości. W hymnach, inwokacjach czy modlitwach, znaleźć można utyskiwania na problemy rodzinne – wszak przedstawiciele rodziny monarszej mieli swoje ambicje – na problemy organizacyjne (zarazy, wojny, klęski żywiołowe). A wreszcie, nawet w korespondencji międzypaństwowej, znaleźć można prośby o pomoc – medyczno-magicznej dla bezdzietnej księżniczki, prośby o mariaż (akurat ze strony egipskiej księżniczki, ale to już świadczy o wielu ciekawych sprawach).

Słowem – Hetyci i ich rządzący, jawią się przez pryzmat ludzkich problemów. Nie udają oni boskości (przynajmniej przez większą część swych dziejów). Żyją, kochają, cierpią, płaczą, umierają… I to jest niesamowicie pociągająca perspektywa. Historia pełną gębą.

Czytając o Sumerach, Akadach, Asyryjczykach czy nawet o Egipcjanach, czytamy historię władców – ich przedsięwzięć budowlanych, wojnach i czynach. Cała reszta społeczeństwa, reszta świata, zdaje się nie istnieć. Ale w przypadku Hetytów, przynajmniej w tej publikacji, spotykamy realnych ludzi – poznajemy problemy ich codziennego życia – dietę, sposób ubioru, prawa, wierzenia czy sposób patrzenia na państwo i powinności wobec monarchy. Ma się świadomość, że dotyka się czegoś niesamowicie prawdziwego.

A co najlepsze, przez całą lekturę miałem wrażenie, jakbym czytał o ludziach współczesnych, którzy nie bali się żyć pełnią życia. Hetyci stali się tak nierealnie rzeczywiści, tacy nasi. I to już nie jest tylko zapis opowieści historyka, ale i miłość, fascynacja, która pokonała tysiąclecia… W moim odczuciu, to pozycja, którą trzeba przeczytać. Tak waśnie powinno pisać się książki historyczne.

Zazwyczaj piszę wiele o najważniejszych zagadnieniach danego tematu. Ale tym razem tego nie zrobię. Dlaczego? Bo ta publikacja jest naprawdę świetna. Jest jak takie arcydzieło, które szkoda skazić. Z pewnością można byłoby napisać o Hetytach więcej. Ale tutaj Autorowi udało się uchwycić ducha epoki, ducha ludzi, którzy starali się być prawdziwi do samego końca. To jedna z najlepszych książek o starożytności jaką czytałem kiedykolwiek. Gorąco Wam ją polecam. Naprawdę warto.

Podsumowanie

Książka zawiera się na 342 stronach. Całość podzielona jest na dwadzieścia pięć rozdziałów. To publikacja niezwykle interesująca, momentami porywająca niczym powieść sensacyjna. Przeczytałem ją w jeden wieczór i jestem pod ogromnym wrażeniem. Dowiedziałem się z niej całej masy intrygujących wątków, o których wcześniej nie wiedziałem. To książka nie tylko o historii, ale o życiu ludu, który swym znaczeniem przyćmił tysiące innych. Rekonstrukcja tego wszystkiego sprawia, że Hetyci nie są już tylko pustym hasłem w słowniku, ale powracają z odmętów tysiącleci niemal jak żywi, pełni pasji, trosk i trudów. To najlepsza publikacja o Hetytach, jaką dotychczas czytałem. Gorąco polecam.


Wydwnictwo Rebis

Ryszard Hałas

Comments are closed.