Weronika Ilska, Emigrantka
„Emigrantka” Weroniki Ilskiej to powieść o odwadze młodej kobiety, która nie mając wyboru, ucieka przed swoją tragiczną przeszłością, szukając szczęścia w zupełnie nieznanym jej świecie. Wyrwana ze swego środowiska, boryka się z różnymi problemami, które tylko potęgują jej poczucie wyobcowania i odmienności. Jednocześnie to wszystko, co się wydarzyło, i co spotyka ją w Barcelonie, sprawia, że szuka miłości w objęciach tego, kto zdaje się być jej nieosiągalny. Co z tego wyniknie?
O czym jest powieść?
Główną bohaterką powieści jest Lina, Polka, która uciekając przed tragiczną przeszłością, skryła się w słonecznej Barcelonie. Choć jest piękna i niezwykle utalentowana – wokalnie i malarsko – nie potrafi się odnaleźć w tym dziwnym świecie. Większość ludzi traktuje ją jak obcą, jak kogoś niepożądanego. Nawet podobni jej emigranci nie traktują jej poważnie, a tym bardziej – z szacunkiem. Ten stan szczególnie mocno widać w przypadku rosyjskich emigrantów, którzy uciekając przed rewolucją bolszewicką, utworzyli tutaj swoją enklawę, gdzie celebrują dawno miniony świat. Ale wróćmy do Liny.
Piękna Polka poznaje w Barcelonie rosyjskiego hrabiego, Michaiła Pietrowicza Wołkońskiego, do którego szybko zapałała miłością. Zresztą z wzajemnością. Jednak przed nimi piętrzą się różnej maści przeszkody – głównie natury towarzyskiej, bowiem otoczenie hrabiego w zdecydowany sposób traktuje Linę jak trędowatą.
Sprawa komplikuje się, gdy w stolicy Katalonii pojawia się Aleksander, pierwsza i nieszczęśliwa „miłość” naszej bohaterki. Wówczas akcja nabiera tempa, a wszystko, co wcześniej przeżyła, wraca do niej ze zdwojoną siłą. No właśnie, zapomniałbym powiedzieć, że Lina boryka się z wieloma traumami, które dręczą ją za dnia i w nocy. Dziewczyna nie potrafi sobie z nimi skutecznie poradzić, no może poza towarzystwem Wołkońskiego… Ale i tu jednak coś jest nie tak. Jak skończy się ta romantyczna historia? Sprawdźcie sami.
Plusy
Powieść podobała mi się zwłaszcza pod jednym względem – Autorka poruszyła tutaj ważną kwestię tego, jak człowiek zmienia się pod wpływem trudnych doświadczeń. A drogi są trzy. Albo potrafi się pozbierać i żyć dalej, albo pogrąża się w cierpieniu i umiera. Czasem szybko, czasem powoli. Trzecią ewentualnością jest trwanie – między tym, co było, a tym, co jest. Przyszłość staje się niepewna, sen niespokojny, a życie – jest udręką. Tak więc w powieści znajdziemy takie połączenie wewnętrznego konfliktu między udręczonym rozumem i duszą, a sercem, które mimo wszystko, pragnie być kochane.
Efekt tej wewnętrznej walki wzmacniają elementy społecznych uwarunkowań, towarzyska pogarda, połączona z fascynacją czymś egzotycznym. Typowy los migranta.
Lina zyskuje nasze uznanie tak naprawdę dopiero w drugiej części, gdy wraca do Polski i od nowa buduje swoje życie. Robi karierę, wychowuje syna – i tak prawdę powiedziawszy, dopiero wtedy odrywa się od swoich traum, pokazując jak dzielną mimo wszystko jest kobietą. Jednocześnie zdałem sobie sprawę, że jej historia tak często przypomina dzieje kobiet. Nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Bo nasza bohaterka doznała chyba wszystkich najgorszych upokorzeń i ciosów od losu i ludzi. Warto zajrzeć, jak Lina poradziła sobie w tyloma kłopotami i ciosami losu.
Minusy
Jednak mam kilka drobnych zarzutów – powieść pisana jest jakby z perspektywy towarzyskiej śmietanki, gdzie konwenanse mają decydujące znaczenie. Wiele opisów zdaje się być sucha, taka wystudiowana, wydestylowana, wyrafinowana, aby nie ukazać zbyt wiele tym, którzy ośmielą się spoglądać. I tak się zastanawiam, czy to celowy zabieg, mający podkreślić „sztuczność” świata emigracji w Barcelonie? A może nie?
Początkowo opisy wydawały mi się płaskie, wybiórcze, jakby zblazowane i dopasowane do towarzystwa, w którym przyszło żyć Linie i Wołkońskiemu. Ale później, już nie byłem tego taki pewien. Mam więc dylemat z oceną tej powieści. Niby nie jest źle, ale tak podskórnie czuję, że czegoś zabrakło. Głębi? Odwagi, by dać się ponieść emocjom? A może to celowy zabieg, mający stanowić kontrast wobec tego, co czują i przeżywają bohaterowie? Hmm, fajnie byłoby mieć możliwość zapytania o to samej Autorki.
Mam również problem z jakością uczuć pomiędzy głównymi bohaterami. Ich emocje są efemeryczne – spojrzenia, wstyd… To wszystko jest takie uporządkowane, takie bezosobowe, a przecież łączy ich coś pięknego.
Zabrakło mi również szerszego opisu samej Barcelony sprzed wieku. Niby czegoś tam się dowiadujemy, ale są to informacje nieznaczne, tak jakby samo miasto, piękne ale i burzliwe, stanowiło nic nie znaczące tło. Chciałbym również dowiedzieć się czegoś więcej o rosyjskich uciekinierach z Rosji, którzy znaleźli tu swoje schronienie. Dotychczas nie miałem pojęcia, że rosyjska socjeta miała tu swą enklawę. Zawsze wydawało mi się, że wolą oni Francję, Włochy czy nawet Niemcy. Ale Hiszpania? To nieco mnie zaskoczyło i już szukam konkretniejszych informacji.
Podsumowanie
Powieść „Emigrantka” jest ciekawa, ale specyficzna. Akcja rozkręca się długo, więc ciężko jest dobrnąć do końca. Ale myślę, że trzeba dać szansę Linie, bo to ciekawa postać, tak symptomatyczna dla sporej części kobiecego świata.
Wydawnictwo Filia
Ryszard Hałas