„Wojna hybrydowa” nowością w działaniach Rosji? Już w czasach II RP Rosja w ten sposób atakowała Polskę

Po ósme, prowadzono kampanię mającą na celu zastraszenie polskich organów ścigania, dokonując zamachów na policyjnych prowokatorów, których kierownictwo KPRP słusznie uważało za największe zagrożenie w sytuacji, gdy ruch komunistyczny był nastawiony na pozyskiwanie nowych członków, wprowadzanych następnie w tajniki działalności partyjnej. Najbardziej znane były zamachy na prowokatorów policyjnych Kamińskiego (6 lutego 1925 r.) oraz Cechnowskiego (pierwszy – nieudany – 17 lipca 1925 r. i drugi – zakończony jego śmiercią – 28 lipca 1925 r.).

Po dziewiąte, sfingowano napad sowieckich agentów przebranych za działaczy endeckiej bojówki na dwór w Sulejówku z zamiarem zamordowania J. Piłsudskiego. Sztab RKKA sądził, że wywoła to wojnę domową. Do zrealizowania planu jednak nie doszło.

(…)

W pewnym sensie Sowieci w Polsce usiłowali powtórzyć sytuację, która w 1917 r. przyniosła sukces bolszewikom: skompromitować aparat państwa, wprowadzić chaos polityczny wywołany walką partii, stronnictw i koterii partyjnych, doprowadzić do kryzysu gospodarczego, którego koszty klasy rządzące przerzuciłyby na grupy ludności ekonomicznie słabe, i wreszcie zasiać poczucie niepewności jutra, tymczasowości i kompromitacji legalnej władzy. Należy zakładać, że to rozciągnięte w czasie oddziaływanie na polskie społeczeństwo, mające doprowadzić do władzy liczebnie słabą KPRP, było skutkiem niepowodzenia taktyki z 1920 r., czyli przeniesienia rewolucji do Polski na bagnetach RKKA.

(…)

Może najistotniejszą konstatacją płynącą z powyższych rozważań jest spostrzeżenie, że akcje

quasi-militarne są tylko niewielką częścią tego, co obecnie jest nazywane wojną hybrydową.

Tego typu konflikt jest szerokim spektrum działań zmierzających do osiągania strategicznych celów geopolitycznych metodami jawnymi i niejawnymi w sytuacji, gdy państwo oddziałujące jest za słabe, aby ryzykować otwartą wojnę, a państwo ofiara nie dysponuje wystarczającymi zasobami, żeby uznać ukrytą agresję państwa oddziałującego za casus belli.

II Rzeczpospolita wytrzymała nacisk ze strony ZSRS przez kilkanaście lat, ale wszystkie stosowane przez nią środki obronne miały charakter wyłącznie reaktywny, co przesądziło o ostatecznym rezultacie tego starcia. Polskie władze walczyły z destabilizowaniem państwa, używając głównie metod policyjnych. Nie dostrzegały tego, że pozostawiając Rosji Sowieckiej inicjatywę i jedynie odpowiadając na kolejne prowokacje, pozycja państwa stale się osłabiała. Przez całe dwudziestolecie międzywojenne nie udało się wytworzyć takiego systemu sojuszy polityczno-wojskowych, które pozwoliłyby państwu polskiemu na przejęcie polityczno-militarnej inicjatywy i odwrócenie ról, co zmusiłoby ZSRS do rezygnacji z agresywnej polityki na rzecz działań defensywnych. W starciu ze służbami specjalnymi przeciwnika przyjęcie strategii reaktywnej nie może przynieść korzystnych rezultatów, a co najwyżej może zablokować działania wrogiej służby. Ta zaś, nawet nie realizując przejściowo swoich celów, bez końca może podejmować próby i stosować coraz bardziej skuteczne metody dzięki rozpoznawaniu możliwości obronnych państwa ofiary.

Takie właśnie zjawisko zaszło w dwudziestoleciu międzywojennym. Sowieci, którzy realizowali długofalowy plan destabilizacji państwa polskiego, wykorzystywali wszystkie dostępne narzędzia – od środków dywersyjno-terrorystycznych i quasi-militarnych, przez zmasowaną propagandę antypolską w RP i na Zachodzie Europy aż po zakulisowe działania polityczne. W ich rezultacie już od 1922 r. Polska stanęła przed nierozwiązywalnym problemem sojuszu dwóch państw sąsiadujących, pod każdym względem przewyższających potencjałem wojskowo-gospodarczym możliwości słabego ekonomicznie państwa polskiego. Jedynym wyjściem było zbudowanie takiego systemu sojuszy, który pozwoliłby II RP na przejęcie inicjatywy i aktywną realizację dalekosiężnych planów Marszałka. Piłsudski chciał wykorzystać sowieckie „bezhołowie” i ucisk do – jak mawiał – rozdarcia ZSRS po narodowych szwach, w sytuacji, gdy Rosja Sowiecka nie mogłaby odpowiedzieć wypowiedzeniem wojny na agresywne działania służb specjalnych. Tylko zdecydowane osłabienie ZSRS i uwikłanie go w działania defensywne mogło gwarantować zaprzestanie przez sowietów podejmowania prób destabilizacji zachodniego sąsiada. Jednak słabość II RP stawiała państwo polskie w sytuacji pasywnego obiektu coraz bardziej agresywnych działań wschodniego sąsiada, który w 1939 r. w końcu zrealizował pierwotne założenia i zlikwidował je, a następnie – przekształcił w satelitę Moskwy aż do rozpadu sowieckiego imperium.

Fragmenty analizy” “Wojna hybrydowa jako strategia polityczna. Próba analizy historycznej na przykładzie działań ZSRS wobec II RP” Marka Świerczka zamieszczonej w Przeglądzie Bezpieczeństwa Wewnętrznego ABW. Całość można znaleźć TUTAJ: https://www.abw.gov.pl/pl/pbw/publikacje/przeglad-bezpieczenstwa-8/1323,Przeglad-Bezpieczenstwa-Wewnetrznego-nr-16-9-2017.html

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*