Wojna umarła, niech żyje wojna | Recenzja

Ed Vulliamy, Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki

Wojna w Bośni i Hercegowinie w latach 1992-1995 to niezbyt odległy fragment historii. Serbska próba wybicia się na niepodległość zakończyła się najkrwawszym konfliktem zbrojnym w Europie od czasu II wojny światowej. Reaktywowano w niej wszystko: walkę z cywilami, tortury, oblężenia, a także obozy koncentracyjne. Dziś, po dwudziestu latach od podpisania układu z Dayton, boszniackie ofiary nie mogą doczekać się upamiętnienia.

Ed Vulliamy był jednym z odkrywców obozu koncentracyjnego Omarska. To on, wraz z Penny Marshall z brytyjskiej telewizji ITN, zdobył pozwolenie dr Radovana Karadžicia i jako pierwszy ogłosił światu prawdę o organizowanych serbskich obozach koncentracyjnych. Zwolennicy idei Wielkiej Serbii zamykali w nich cywilną ludność, a właściwie tyko jedną z grup etnicznych wchodzących w skład byłej Jugosławii: muzułmańskich Boszniaków. Choć Omarska funkcjonowała tylko trzy miesiące doszło w niej do zbrodni, której nie powstydziłaby się Trzecia Rzesza. W obozach dochodziło do aktów niesłychanego bestialstwa, zabijano ludzi pomysłowo, okrutnie i masowo. Nie sposób nie wspomnieć także o gwałtach, których ofiarami stawały się nie tylko dorosłe kobiety, ale nawet jedenastoletnie dziewczynki.

Zbrodnie na Bałkanach, masakra w Srebrenicy i masywie Vlašić, a także obozy koncentracyjne stały się przedmiotem postępowania przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii. Określono, że to, co działo się pomiędzy 1992 a 1995 rokiem było planowo przeprowadzonym ludobójstwem. Obecnie w Hadze trwa proces generała Ratko Mladicia, który odpowiedzialny jest za masakrę w Srebrenicy. Jednak mimo tych działań Republika Serbska po dzień dzisiejszy nie uznaje swojej odpowiedzialności i nie przyznaje się do utrzymywania obozów koncentracyjnych.

Mimo zeznań i wyroków z Hagi, a także materiału zgromadzonego przez Marshall i Vulliamy’ego, nie tylko w Serbii dochodzi do negacji obozów. Również w Europie Zachodniej wielokrotnie poważano oryginalność zdjęcia Fikreta Alicia, słynnego zdjęcia wychudzonego mężczyzny za drutem kolczastym, nie tylko na poziomie organizacji społecznych, ale także na poziomie naukowym. Do tej absolutnie nieetycznej dyskusji włączył się także wybitny językoznawca Noam Chomsky, który oskarżył Vulliamy’ego o wyssanie opowieści o Omarskiej z palca. Także środowisko dziennikarskie niechętnie spojrzało na fakt składania przez Eda zeznań w procesach haskich.

Książka Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki to nie tylko opowieść o okrucieństwie wojny. To także opowieść o byłych więźniach serbskich obozów, którzy pomimo wszystko chcą żyć, wrócić do swoich domów (większość z nich przebywa na emigracji) i usłyszeć od serbskich sąsiadów (niejednokrotnie oprawców z obozu) jedno słowo: „przepraszam”. Do tego dochodzi rozgoryczenie postawą Zachodu, który dopuszcza relatywizowanie zbrodni, a także wprowadza „równowagę cierpienia”, uważając, że Boszniacy także gromadzili serbską i chorwacką ludność cywilną w obozach. Nie przeszkadza w tym fakt, że zdecydowana większość ofiar wojny w Bośni i Hercegowinie to Muzułmanie, a w obozach dla Serbów nie dopuszczano się okrucieństw.

Praca Vulliamy’ego to ważny głos. Ile razy przy okazji rocznic wyzwolenia KL Auschwitz czy innych niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych podnosi się głos: „Nigdy więcej!”. Wojna na Bałkanach to koniec XX wieku, czas, który nie jest tak odległy jak II wojna światowa. Czy zatem wołanie „Nigdy więcej!” nie jest tylko pobożnym życzeniem?

Ocena recenzenta: 6/6

Wydawnictwo Czarne

Daria Czarnecka

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*