Wielkie kiedy

Wielkie kiedy |Recenzja

Alan Moore, Wielkie kiedy

Londyn, jak każde duże miasto ma kilka twarzy. Tej opisanej tutaj z pewnością nie znacie. Jakoś tak się złożyło, że od kilku miesięcy czas pozwala mi wyłącznie czytać rzeczy w taki czy inny sposób historyczne. Najnowsza pozycja Alana Moore’a Wielkie kiedy niby osadzona w historycznych czasach, ale to akurat ma małe znaczenie. Zatem to fantasy. Ale niejednoznaczne.

Autor i książka Wielkie kiedy

Alan Moore w świecie komiksowym, to prawdziwa legenda. Od dekad zajmuje się tworzeniem scenariuszy. Jego dzieckiem jest seria o Strażnikach. Dał nam też V jak Vendetta. I wiele innych. Za swoje prace był kilkukrotnie nagradzany.

Oprócz komiksów zajmuje się też pisaniem powieści. Niedawno skończył swoją milionową książkę, czyli Jerusalem, które to zwyczajnie liczy milion słów. Wielkie Kiedy jest jego najnowszą pozycją. W oryginale ukazała się w 2024 r., a w Polsce nakładem wydawnictwa Czarna Owca w 2025 r. Wydanie jest ładne, twarda oprawa, szyta, matowy papier. Na okładce jedna z ikon Londynu, czyli London Bridge.

Zawartość

Książka chyba nie ma fabuły. Albo jest ona szczątkowa. Oto na początku pojawia się Dennis Knuckleyard, który mieszka kątem u właścicielki antykwariatu, zwanej Kaszlącą Kostuchą. Wysyła ona Dennisa do innego antykwariusza, by nabył od niego kilka książek autorstwa Arthura Machena. Przez przypadek bierze też książkę, której wziąć absolutnie nie powinien.

Sprowadza ona na niego kłopoty w świecie realnym, ale jednocześnie stanowi przepustkę do Długiego Londynu, niematerialnego świata, który jest bardziej rzeczywisty od naszego. Postaci tam żyjące i sam świat są na tyle specyficzne, że ciśnie mi się na usta jedno porównanie – lampa magmowa, do której ktoś dla dodatkowego koloru dolał benzyny.

Książki nie można się po prostu pozbyć, bo konsekwencje są straszliwe. Trzeba albo ją oddać komuś z Długiego Londynu, albo ktoś w świecie materialnym musi ją wziąć. Rzecz dzieje się w 1949 r., kiedy miasto wciąż liże rany po rajdach niemieckich bombowców. W tle przewijają się Winston Churchill, Aleister Crowley, Arthur Machen czy Kuba Rozpruwacz.

Wielkie kiedy – wrażenia

Nie czytałem w życiu dużo komiksów. A w zasadzie mogę powiedzieć, że prawie wcale. Nie umiem zatem powiedzieć na ile jest to historia komiksowa. Albo na ile widać tu doświadczenie Moore’a jako scenarzysty komiksowego. Fabuła jest szczątkowa, ale też chyba nie o nią tu chodzi. Raczej autor szuka pretekstu, żeby po prostu zabrać nas do Długiego Londynu i puścić wodze fantazji. Pod pewnymi względami przypomina mi to pewne opowiadania Lovecrafta czy Poego, gdzie też nie ma wiele fabuły, za to opisany jest niezwykły świat. Wśród inspiracji Moore’a można znaleźć Lovecrafta, więc myślę, że autor się nie obrazi za to porównanie.

Nie ma grafik, ale jest na początku mapka Londynu, więc jesteśmy w stanie się zorientować gdzie i co się dzieje. Interesująca jest ostatnia część, bo to komentarze autora dotyczące wspomnianych w tekście miejsc, wydarzeń, postaci czy przedmiotów. Można na przykład z nich dowiedzieć się, że ostatnie wojenne gruzowisko zostało usunięte dopiero pięćdziesiąt lat po wojnie. Bardzo sobie cenię tego typu wyjaśnienia i marudzę, jeśli ich nie ma. Tu są, więc daję duży plus.

Postać Crowley’a jest mi znana, ale Arthur Machen zupełnie nie. Nie umiem zatem stwierdzić na ile Moore inspirował się jego twórczością. Zakładam, że jeśli w tekście znajdują się nawiązania do jego prozy czy komentarze do dzieł, to Moore je przeczytał i są to jego własne przemyślenia. Po prostu nie wiem na ile opisy są wyobraźnią Moore’a, a na ile Machena.

Nie spodziewajcie się historii, która wgniata w fotel. Jeśli przejdziecie przez pierwszy rozdział dostaniecie przyjemną opowieść o niezwykłym świecie. Osobiście jestem ciekaw co będzie dalej. Na szczęście to dopiero początek serii.


Wydawnictwo Czarna Owca
Ocena recenzenta: 4/6
Jakub Łukasiński


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarna Owca. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.