Wywiad z dr. Sławomirem Poleszakiem, współredaktorem książki „Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956”

Rynek wydawniczy wzbogacił się o bardzo ciekawą pozycję „Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956„. Książka została wydana przez Instytut Pamięci Narodowej i omawia podziemie niepodległościowe. Z tej okazji nasz redaktor Dawid Siuta i Andrzej Włusek przeprowadzili wywiad z współtwórcą tej pozycji dr. Sławomirem Polesiakiem.

Skąd koncepcja stworzenia tak monumentalnego dzieła?

Rozpoczynając pracę nad tym projektem nikt z nas nie przypuszczał, że jego finałem będzie – jak to Pan ujął – tak monumentalne dzieło. Przygotowanie takiego opracowania byłby zapewne niemożliwe bez powstania Instytutu Pamięci Narodowej. Przede wszystkim dlatego, że z chwilą jego utworzenia zatrudnienie w nim znaleźli historycy, którzy już wcześniej zajmowali się dziejami polskiego podziemia niepodległościowego. Część z nich wywodziła się z dwóch środowisk: krakowskiego, zgromadzonych wokół dr. hab. Janusza Kurtyki i „Zeszytów Historycznych WiN-u” oraz skupionych wokół seminarium doktorskiego prof. Tomasza Strzembosza w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. To pozwalało na stworzenie kośćca zespołu badaczy, który ostatecznie liczył ponad pięćdziesięciu historyków. IPN zapewniał finansowanie całego projektu. Pomysłodawcą Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944–1956 był dr Rafał Wnuk, ówczesny naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Lublinie. Tutaj zawiązała się czteroosobowa redakcja (obok pomysłodawcy jej skład tworzyły: Agnieszka Jaczyńska, Magdalena Śladecka oraz ja). Redakcja wypracowała wstępną koncepcję opracowania, którą następnie zaprezentowano dyrekcji Biura Edukacji Publicznej na czele z prof. Pawłem Machcewiczem oraz badaczom, którzy przez następne kilka lat konsekwentnie go realizowali.

Czy uważa Pan, iż polski rynek wydawniczy jest aż tak chłonny, jeśli chodzi o pozycje poświęcone podziemiu niepodległościowemu?

Wydaje się, że temat ten ciągle cieszy się dość dużym zainteresowaniem wśród osób ciekawych historii. Czy obawiam się, że drugie wydanie Atlasu… nie spotka się z zainteresowaniem czytelników? Myślę, że nie ma takiego zagrożenia. Tym bardziej, że jednym z powodów rozpoczęcia prac nad drugim wydaniem były docierające do członków redakcji oraz pracowników IPN sygnały mówiące o tym, że czytelnicy są bardzo zainteresowani nabyciem tego opracowania. Było to niemożliwe, gdyż nakład pierwszego wydania uległ dość szybkiemu wyczerpaniu, mimo dodruków, a jedynym sposobem jego nabycia były aukcje internetowe. Jednak podobno trzeba było się liczyć z wydatkiem niekiedy prawie trzykrotnie wyższym niż ta w księgarni IPN. Dlatego też nie obawiam się, że Atlas… będzie długo zalegał na półkach księgarskich. Tym bardziej, że jest to produkt wykonany na bardzo dobrej jakości papierze, w atrakcyjnej szacie graficznej, a przede wszystkim przedstawia dzieje powojennego podziemia w atrakcyjnej formule.

Co wnosi drugie wydanie „Atlasu…”, czy jest to krok milowy w badaniach nad podziemiem antykomunistycznym?

Wydaje mi się, że nikt przed drugim wydaniem Atlasu… nie stawiał zadania, aby był on „krokiem milowym w badaniach nad podziemiem antykomunistycznym”. O ile pierwsze wydanie było pewno rodzaju bilansem otwarcia, impulsem i inspiracją dla innych badaczy, aby zająć się zgłębianiem tego zagadnienia, o tyle celem wydania drugiego jest umożliwienie czytelnikom odświeżenia wiedzy, bądź też zapoznania się z nią, między innymi przez kolejne młode pokolenie.

Ile czasu trwało stworzenie „Atlasu…”. Mowa o obu wydaniach.

Prace nad pierwszym wydaniem trwały prawie sześć lat, nieco krócej niż nad wydaniem drugim. Jeśli chodzi o długość prac nad drugim wydaniem wpływ na to miały różne czynniki: połowa redakcji oraz znaczna część badaczy znalazła się poza IPN. O ile od pewnego etapu prace nad pierwszym wydaniem stały się zadaniem priorytetowym w IPN, o tyle w trakcie przygotowywania drugiego wydania była to praca dodatkowa, której nie wszyscy, w każdym momencie mogli poświęcić odpowiednią ilość czasu i zaangażowania. Kolejnym czynnikiem, który miał wpływ na opóźnienie drugiego wydania to to, że napisany przez nas wspólnie z Rafałem Wnukiem tekst wstępny, zapewne z powodu pewnych kontrowersji, które wzbudził u ówczesnego dyrektora Biura Badań Historycznych, dr. hab. Mirosława Szumiły, przysłowiowo przeleżał w szufladzie grubo ponad pół roku. Dopiero po objęciu stanowiska dyrektora BBH przez prof. Włodzimierza Suleję pat ten po pewnym czasie udało się w końcu rozwiązać. Jak się okazało z niektórymi sformułowaniami zawartymi we wspomnianym wstępie nie zgodził się Prezes IPN dr Jarosław Szarek, czego dał wyraz w przedmowie do wydania drugiego. W Atlasie… znalazła się też nota, w której wydawca stwierdził, że nie zgadza się z niektórymi stwierdzeniami zawartymi w artykule wstępnym. Do przedmowy Prezesa Szarka odniósł się w tekście polemicznym opublikowanym na portalu www.ohistorie.eu prof. Rafał Wnuk.

„Atlas”, który teraz trzymam w ręce to drugie wydanie. Czy mógłby Pan nieco więcej opowiedzieć o różnicach między tymi odsłonami?

Wydanie drugie Atlasu… jest poprawioną i uzupełnioną wersją wydania pierwszego. Nie ma w nim jakiś diametralnych zmian. W poszczególnych odsłonach „wojewódzkich” autorzy dokonali pewnych uzupełnień, jeśli chodzi o nowe oddziały zbrojne (np. Kresy Wschodnie), dokonali pewnych zmian, jeśli chodzi o afiliację poszczególnych oddziałów zbrojnych (np. krakowskie, łódzkie). Dokonano poprawek w brzmieniu nazwisk, miejscowości. O nowe treści został uzupełniony artykuł wprowadzający.

Dzięki bogatemu wykazowi bibliograficznemu, wiemy jakie dzieła posłużyły do stworzenia narracji. A mapy? Są świetne, a czy mógłby Pan powiedzieć, jak wyglądał proces ich opracowania?

Jednym z głównych założeń przyświecającym twórcom Atlasu… było zaprezentowanie obrazu powojennego podziemia, w innej, bardziej atrakcyjnej formie przekazu. Stąd też pomysł wizualizacji materiału faktograficznego w postaci map. Atlas… nie mógłby powstać w takiej postaci bez podjęcia współpracy z zespołem kartografów Uniwersytetu Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie kierowanym przez prof. Mieczysława Sirko oraz dr. Krzysztofa Kałamuckiego. Pamiętam pierwsze spotkania redakcji z zespołem kartografów i długie, niezmiernie kreatywne dyskusje w trakcie których poszukiwaliśmy najlepszych rozwiązań, które umożliwiłyby przedstawienie zgromadzonych przez badaczy danych za pomocą map. Są to mapy na których prezentujemy struktury poszczególnych organizacji podziemnych, zasięgi działalności oddziałów partyzanckich oraz ich aktywność (rozbicia więzień, posterunków MO, starcia zbrojne) oraz obraz konspiracji młodzieżowej. To sprawia, że w Atlasie… możemy obserwować dynamikę wydarzeń związanych z dziejami podziemia w ujęciu faktograficznym, przestrzennym czy ilościowym.

Domyślam się, że zebranie materiałów do pozycji tych rozmiarów może być trudne. Jak było w tym przypadku?

Rozpoczynając pracę nad Atlasem… stan badań nad podziemiem niepodległościowym w poszczególnych regionach Polski był zróżnicowany. Na niektórych obszarach badania były bardziej zaawansowane (Białostocczyzna, Lubelszczyzna, Małopolska) i przygotowanie materiału na potrzeby Atlasu… było łatwiejsze. Natomiast w innych regionach badacze zmuszeni byli do podjęcia szerokiej kwerendy archiwalnej, aby poczynić odpowiednie ustalenia na potrzeby przygotowywanego projektu. Zresztą podjęte wtedy badania zaowocowały w latach następnych, kiedy w oparciu o nie powstały liczne artykuły i książki dotyczące podziemia. Zorganizowano też ciekawe konferencje naukowe. Można powiedzieć, że prace nad Atlasem… oraz jego publikacja była impulsem do podjęcia pogłębionych badań poznawczych.

Dlaczego zestawienie bibliograficzne w tej pozycji nazwali Państwo „selektywnym”?

Jest to bibliografia selektywna, gdyż nie obejmuje całego dorobku polskiej historiografii dotyczącej polskiego podziemia niepodległościowego. Zawiera ona wybrane, najważniejsze wydawnictwa dotyczące tego zagadnienia.

Czy patrząc z perspektywy teraźniejszości, Czu uważa Pan, że można było coś zrobić lepiej? A może chciałby Pan coś poprawić?

Zapewne znalazłyby się miejsca, w których można by zastosować inne rozwiązania. Jednak w tym momencie nie zastanawiam się nad tym. Cieszę się, że kilkuletnia praca dobiegła końca, a czytelnicy mogą się cieszyć jej owocem.

A na koniec pytanie, na które odpowiedź może być drogowskazem dla młodych badaczy: Jakie perspektywy badawcze dostrzega Pan w zakresie omawianych kwestii?

Po ukazaniu się pierwszego wydania Atlasu… wielokrotnie padało pytanie o to co dalej. Odpowiedź najczęściej brzmiała: kolejnym etapem powinna być synteza dotycząca dziejów polskiego podziemia niepodległościowego. Minęło kilkanaście lat i syntezy dotyczącej tego zagadnienia nie doczekaliśmy się. Myślę, że w chwili obecnej jest to najpoważniejsze i najbardziej naglące wyzwanie stojące przed znawcami tego tematu. Zakres tematyczny tego problemu jest olbrzymi. Młodzi badacze nie powinni mieć żadnych problemów ze znalezieniem przestrzeni badawczej dla siebie. Warto, aby dzieje podziemia przedstawiać w sposób ciekawy. Wydaje mi się, że tutaj niezmiernie adekwatnym przykładem jest ostatnia książka Mariusza Mazura, o obrazie podziemia antykomunistycznego w ujęciu psychologiczno-socjologicznym. Myślę, że dalsze badania powinny się skupiać między innymi na kwestiach społecznych, życia codziennego ludzi podziemia. Ważną kwestią będą zapewne badania porównawcze.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*