Zakazane gole | Recenzja

Juliusz Kulesza, Zakazane gole. Futbol w okupowanej Warszawie

Klęska wojsk polskich w kampanii wrześniowej spadła na społeczeństwo polskie jak grom z jasnego nieba. Szczególnie boleśnie odczuła go stołeczna Warszawa – miasto dumne i aspirujące do pozycji jednego z najważniejszych ośrodków miejskich w ówczesnej Europie. Warszawa nie czuła lęku, społeczeństwo było pewne o gotowości państwa do odparcia ewentualnego niemieckiego ataku. Niestety, nadzieje te okazały się złudne.

Upadek II Rzeczypospolitej znacząco wpłynął na próby oderwania Polaków od aktywności fizycznej i sportu. Niemiecki okupant dążył do utrudniania egzystencji ludności Generalnego Gubernatorstwa. Stąd też 23 lipca 1940 roku Hans Frank wprowadził na terenie GG zakaz organizowania zawodów sportowych. Zdaniem Niemców:

Związki gimnastyczne i sportowe, które służą do podniesienia tężyzny fizycznej ludności, nie leżą w naszym interesie.

Nie powstrzymało to jednak Warszawiaków przed organizacją meczów piłkarskich, które w tych ciężkich czasach stały się synonimem normalności i wytchnienia od ponurej rzeczywistości. Szybko, ponownie zorganizowano WOZPN – Warszawski Okręgowy Związek Piłki Nożnej, który pod koniec okupacji liczył około pięćdziesięciu drużyn.

Książka Juliusza Kuleszy skupia się głównie na meczach futbolu organizowanych na Żoliborzu, stąd najwięcej czasu poświęcone zostało drużynie Promyka oraz AKS-u. Jednak dowiadujemy się także wiele o rozgrywanej nieoficjalnie lidze, jak ta z 1943 roku, w której ostatecznie tryumfowała Polonia przed Piasecznem. Warto tu szerzej wspomnieć o drużynie z podwarszawskich okolic, w dużej mierze składającej się z zawodników krakowskich, którzy wobec braku zawodów piłkarskich w stolicy GG, chętnie wybierali się na Mazowsze by wspierać drużynę z Piaseczna.

Wracając jednak do żoliborskiego Promyka, trzeba zaznaczyć, iż była to najbardziej popularna drużyna z tej dzielnicy. Piłkarze nosili żółte koszulki i ciemnoniebieskie spodenki. Logo, które zdobiło koszulki na wysokości piersi zawierało brązową tarcze z białą literą P. Piłkarzy Promyka można nazwać „królami” swojego boiska, gdyż u siebie właściwie nie mieli sobie równych i potrafili ograć nawet najlepsze warszawskie zespoły. Wynikało to głównie ze specyfiki boiska. Było ono niewymiarowe przez co rozgrywający tu treningi miejscowi bożyszcza mieli przewagę nad przyjezdnymi. Gdy przychodziło do rywalizacji na pełnowymiarowym boisku, większe sukcesy można przypisać lokalnemu rywalowi AKS-owi.

Zabawną ciekawostką jest wygląd bramek na boisku, na którym swe mecze rozgrywał Promyk.

Prymitywne były również bramki. Bez siatek, miały wprawdzie normalne wymiary i drewniane słupki, ale zamiast również drewnianej poprzeczki przeciągnięty był między słupkami sznur, którego oba końce szły ukośnie od szczytów słupków do wbitych w krańcową linię boiska kołków. Po meczu bramki rozmontowywano, a słupki oraz sznur przechowywano w mieszkaniu…

Trzeba powiedzieć, że kwestie organizacyjne pozostawiały wiele do życzenia. Należy jednak pamiętać, że była wojna, a piłka nożna, była jedynie miłą odskocznią od dnia codziennego. Poza tym jeszcze na początku XXI wieku, boiska podwórkowe nie zawsze zawierały bramki i młodzież również musiała wykazywać się sprytem przy tworzeniu prowizorycznych słupków.

Podsumowując książkę Zakazane gole należy stwierdzić, iż jeżeli oczekujemy: tabel, wyników, strzelców goli, czy innych dokładnych danych o futbolu w stolicy podczas II wojny światowej, to tego tutaj nie uświadczymy. W książce Juliusza Kuleszy zapoznajemy się z realiami warszawskiej piłki niejako z kuluarów. Widzimy ją oczami dziewczyny piszącej o tych wydarzeniach w pamiętniku, czy też we wspomnieniach ludzi pamiętających czasy okupacji.

Pozycja interesująca dla każdego zainteresowanego historią Warszawy i Warszawiaków pod okupacją niemiecką oraz pasjonatów piłki nożnej.

Ocena recenzenta: 4,5/6

Mariusz Sioch

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*