Tego dnia 214 roku p.n.e. rozegrała się bitwa koło Wysp Egadzkich, która rozstrzygnęła I wojnę punicką
Kruchy los imperiów często zależy od jednego starcia, a historia pamięta tych, którzy je opisali. Gdy płonęły okręty i tonęły marzenia o dominacji, Polibiusz spisywał świadectwo zmagań między Rzymem a Kartaginą. To dzięki niemu znamy kulisy konfliktu, w którym bitwa koło Wysp Egadzkich stała się punktem zwrotnym, pieczętującym losy wojny i przyszłość śródziemnomorskiego świata.
Bitwa koło Wysp Egadzkich była kluczowym morskim starciem pomiędzy flotami Kartaginy i Republiki Rzymskiej. Miała miejsce w pobliżu Wysp Egadzkich, położonych u zachodnich wybrzeży Sycylii. Flotą kartagińską dowodził Hannon, natomiast siły rzymskie były pod ogólnym zwierzchnictwem Gajusza Lutacjusza Katulusa, choć bezpośrednie dowodzenie podczas bitwy sprawował Kwintus Waleriusz Falto. Starcie to okazało się decydującym momentem I wojny punickiej, która trwała aż 23 lata.
W ostatnich latach wojny Rzymianie prowadzili skuteczną blokadę ostatnich kartagińskich twierdz na zachodnim wybrzeżu Sycylii. Zmagając się z poważnym kryzysem finansowym, zdołali jednak zebrać fundusze – w dużej mierze dzięki prywatnym pożyczkom od obywateli – na budowę nowej floty wojennej. Nowo zbudowane okręty miały umożliwić Rzymianom rozszerzenie blokady także na morze, co uniemożliwiłoby Kartagińczykom dostarczanie zaopatrzenia swoim wojskom na Sycylii.
W odpowiedzi Kartagina zgromadziła znaczną flotę, której zadaniem było przewiezienie zapasów i wsparcia wojskowego na Sycylię. Na pokładach kartagińskich okrętów miała znaleźć się nie tylko żywność i broń, ale także część armii lądowej, która po dotarciu na miejsce miała wzmocnić obrońców wyspy. Niestety dla Kartagińczyków, ich flota została przechwycona przez Rzymian, zanim udało się jej w pełni zaokrętować piechotę morską.
Do bitwy doszło w warunkach niekorzystnych dla Kartagińczyków. Ich okręty były przeładowane zapasami, a załogi niedostatecznie wyszkolone. Z kolei Rzymianie, posiadający lepiej wytrenowane i bardziej doświadczone załogi, wykorzystali sprzyjające warunki wiatrowe, aby zaatakować flotę kartagińską. Mimo początkowego oporu, przewaga Rzymian szybko dała o sobie znać – flota Kartaginy została rozbita, a wiele okrętów zatopionych lub przejętych.
Klęska floty kartagińskiej była ciosem, który przesądził o wyniku wojny. Kartagina, pozbawiona możliwości dalszego zaopatrywania swoich wojsk na Sycylii, była zmuszona poprosić o pokój. W rezultacie podpisano traktat Lutacjusza, na mocy którego Kartagina zrzekła się Sycylii, która stała się pierwszą prowincją rzymską, zobowiązała się do wypłacenia znacznych reparacji wojennych na rzecz Rzymu i straciła dominację w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego.
Od tego momentu Rzym wyrósł na dominującą potęgę militarną w regionie, stopniowo rozszerzając swoje wpływy na kolejne obszary. Bitwa nad Wyspami Egadzkimi stała się zatem przełomowym momentem w historii starożytnego świata, zapoczątkowując nową erę supremacji rzymskiej.
Bitwa koło Wysp Egadzkich – źródła historyczne i archeologiczne
Głównym źródłem informacji na temat niemal wszystkich aspektów I wojny punickiej jest Polibiusz (ok. 200 – ok. 118 p.n.e.) – grecki historyk, który został wysłany do Rzymu w 167 roku p.n.e. jako zakładnik. Jego dorobek obejmował również zaginiony podręcznik taktyki wojskowej, jednak największą sławę przyniosło mu monumentalne dzieło Dzieje, spisane po 146 roku p.n.e., a więc około 100 lat po bitwie koło Wysp Egadzkich.
Historyczne relacje Polibiusza są uważane za stosunkowo obiektywne i neutralne, prezentując zarówno rzymski, jak i kartagiński punkt widzenia. Niestety, pisemne dokumenty kartagińskie przepadły bezpowrotnie wraz ze zniszczeniem Kartaginy w 146 p.n.e.. W związku z tym jego relacja o I wojnie punickiej bazowała na kilku greckich i łacińskich źródłach, które również nie przetrwały do naszych czasów.
Polibiusz stosował analityczne podejście do historii. W jego monumentalnym dziele Dzieje I wojna punicka została opisana głównie w pierwszej księdze, stanowiącej część większego, 40-tomowego opracowania. Współcześni badacze przez ostatnie 150 lat prowadzili liczne dyskusje na temat wiarygodności jego relacji, jednak obecny konsensus naukowy przyjmuje ją jako w dużej mierze rzetelną. Współczesne opisy bitwy w niemal całkowitym stopniu opierają się na interpretacjach Polibiusza.
Wielu badaczy uznaje jego relację za wyjątkowo cenną. Andrew Curry podkreślał, że Polibiusz okazuje się dość wiarygodny, a Dexter Hoyos opisał go jako niezwykle dobrze poinformowanego, pracowitego i wnikliwego historyka. Istnieją także inne źródła dotyczące I wojny punickiej, lecz mają one charakter fragmentaryczny lub stanowią skrótowe relacje. Zazwyczaj koncentrują się one na operacjach lądowych, pomijając szczegóły działań morskich.
Poza relacją Polibiusza, historycy uwzględniają również późniejsze dzieła takich autorów jak Diodor Sycylijski czy Dion Kasjusz. Mimo to, jak zauważa klasyk Adrian Goldsworthy, relacja Polibiusza jest zwykle preferowana, gdy różni się od którejkolwiek z naszych innych relacji.
Badania archeologiczne a historia bitwy
Dodatkowym źródłem wiedzy o tamtym okresie są inskrypcje, dowody archeologiczne oraz badania empiryczne, w tym rekonstrukcja antycznych okrętów, takich jak trirema Olimpias. Co więcej, od 2010 roku na miejscu bitwy nad Wyspami Egadzkimi odnaleziono liczne artefakty potwierdzające, że bitwa koło Wysp Egadzkich miała miejsce.
W morzu odnaleziono 24 taranów z brązu, które były częścią okrętów wojennych, a także dziesięć hełmów wykonanych z tego samego materiału oraz setki amfor. Wśród tych znalezisk, siedem hełmów i sześć nienaruszonych amfor zostały wydobyte z dna morza w dobrym stanie. Warto dodać, że tarany, te potężne bronie, które były zamocowane na dziobach okrętów, wykazywały uszkodzenia w kształcie liter „V”, które były prawdopodobnie efektem czołowych zderzeń z rzymskimi jednostkami.
Odkrycie takich taranów jest nie tylko fascynujące, ale także bardzo cenne dla historii wojen morskich. Część z tych artefaktów pozwoliła na identyfikację pochodzenia okrętów. Cztery tarany pochodziły z rzymskich statków, jeden z okrętu kartagińskiego, a pochodzenie pozostałych nie zostało jeszcze ustalone.
Istnieje możliwość, że niektóre z rzymskich okrętów zostały wzięte do niewoli przez Kartagińczyków na początku wojny, a następnie wykorzystywane przez nich do kolejnych bitew. Zgodnie z badaniami, tarany były przymocowane do zatopionych jednostek w momencie ich zatopienia, co potwierdza, że okręty te uczestniczyły w bitwie, zanim zostały zniszczone.
Wykopaliska dostarczyły również innych cennych artefaktów, takich jak hełmy i amfory. Sześć z owych hełmów należało do typu Montefortino, który był powszechnie stosowany przez rzymskie legiony. Trzy z nich miały wciąż przymocowane brązowe ochraniacze policzkowe, co świadczy o ich intensywnym użyciu w czasie walki. Siódmy hełm, mocno skorodowany, należał prawdopodobnie do Kartagińczyków, chociaż jego wygląd wskazuje na różnice w porównaniu do rzymskich modeli.
Warto zaznaczyć, że lokalizacja tych artefaktów, jak i ich typologia, zdają się potwierdzać relację historyka Polibiusza, który opisał miejsce bitwy.
Badania archeologiczne pozwoliły również na pewne korekty w odniesieniu do opisów samej bitwy. Choć Polibiusz, grecki historyk, relacjonował, że w bitwie brały udział wyłącznie quinqueremy, czyli okręty o pięciu rzędach wioseł, badania wykazały, że część z odkrytych taranów pochodziła z trier, które były okrętami o trzech rzędach wioseł.
Z tego względu archeolodzy uznali, że Polibiusz mógł się pomylić lub zastosować określenie „quinqueremy” w szerszym sensie. Dodatkowo, liczne amfory, które zostały znalezione, wskazują na to, że kartagińskie okręty były załadowane zapasami, co sugeruje, iż przygotowywały się do długotrwałego zaopatrzenia garnizonów na Sycylii.
Badania te, oprócz potwierdzenia wielu faktów historycznych, pozwalają na lepsze zrozumienie taktyki, jaką stosowały obie strony podczas konfliktu, a także sposobu, w jaki były wyposażone okręty wojenne. Współczesna archeologia morska, wykorzystując nowoczesne technologie, wnosi istotny wkład w odtwarzanie wydarzeń sprzed wieków.
Początek konfliktu z Kartaginą
W 264 roku p.n.e. między Kartaginą a Rzymem wybuchła wojna, która zapoczątkowała trwający ponad dwie dekady konflikt znany jako wojny punickie. Kartagina była wówczas dominującą potęgą morską w zachodniej części Morza Śródziemnego, podczas gdy Rzym kontrolował niemal całą półwysep Apeniński na południe od rzeki Arno.
Bezpośrednią przyczyną wojny stała się rywalizacja o Messanę (dzisiejszą Messynę), kluczowe miasto na Sycylii. Jednak w szerszej perspektywie obie strony dążyły do zdobycia wpływów nad Syrakuzami, najpotężniejszym miastem-państwem na wyspie.
W okresie tym standardowym okrętem bojowym na Morzu Śródziemnym była quinquereme – nazwa ta oznaczała „pięciowiosłowy” układ napędu wioślarskiego. Była to długa, wąska galera o około 45 metrach długości i 5 metrach szerokości, z pokładem sięgającym 3 metrów nad poziom wody. Wyporność statku wynosiła około 100 ton.
Nowoczesne rekonstrukcje wykazały, że quinqueremy mogły utrzymywać stałą prędkość 7 węzłów (około 13 km/h) przez długi czas, a w sprzyjających warunkach osiągały nawet 8,5 węzła (15,7 km/h). Średnia prędkość rejsowa podczas wielodniowych wypraw wynosiła 5–6 węzłów (9,3–11,1 km/h).
Kartagińskie okręty były budowane jako katafrakty, czyli jednostki z zamkniętym kadłubem, pełnym pokładem i specjalnym przedziałem na wioślarzy. Taki układ zapewniał większą nośność, ochronę dla załogi oraz wzmocnienie całej konstrukcji. Każdy statek miał 168 wioseł, rozmieszczonych wzdłuż burt w zestawach po trzy – na dwóch wyższych poziomach znajdowało się po dwóch wioślarzy na wiosło, a na dolnym poziomie jeden.
Rzymianie mieli niewielkie doświadczenie w wojnie morskiej. W przeszłości korzystali jedynie z niewielkich eskadr dostarczanych przez greckich i latyńskich sojuszników. Jednak w 260 roku p.n.e. podjęli decyzję o stworzeniu własnej floty, budując statki na wzór zdobytej kartagińskiej quinqueremy. Ich okręty były jednak cięższe i mniej zwrotne niż kartagińskie odpowiedniki.
Podczas wojen punickich quinqueremy stały się podstawowymi jednostkami obu flot, choć w użyciu były również heksaremy (sześciowiosłowe), quadriremy(czterowiosłowe) oraz triremy (trójwiosłowe). Załoga rzymskiej quinqueremy liczyła 300 osób, w tym 280 wioślarzy oraz 20 członków załogi i oficerów. Standardowo statek przewoził 40 żołnierzy piechoty morskiej, ale w obliczu bitwy ich liczba mogła wzrosnąć nawet do 120.
Wojna morska wymagała doskonałego zgrania i wieloletniego szkolenia wioślarzy. Co najmniej połowa załogi musiała mieć doświadczenie, by okręt mógł sprawnie wykonywać manewry bojowe. Kartagińczycy, jako bardziej doświadczona flota, początkowo mieli przewagę nad Rzymianami.
Wszystkie okręty wojenne wyposażone były w tarany, czyli wykonane z brązu trzyczęściowe łopaty o szerokości 60 cm i wadze 270 kg, umieszczone na dziobie tuż nad linią wodną. Umiejętność precyzyjnego taranowania przeciwnika, bez ryzyka unieruchomienia własnego statku, była kluczowa dla skutecznej walki.
Wynalazek corvusa i pierwsze rzymskie zwycięstwa
W 260 roku p.n.e. Rzymianie opracowali nową taktykę, by zniwelować swoją niekorzystną pozycję na morzu. Wynaleźli corvus– ruchomą kładkę abordażową z hakiem, która pozwalała na szybkie przejęcie wrogiego okrętu i walkę wręcz, w której Rzymianie byli niepokonani. Dzięki temu nowatorskiemu rozwiązaniu Rzym odniósł zwycięstwa w kluczowych bitwach pod Mylae (260 p.n.e.), Sulci (257 p.n.e.), Ecnomus (256 p.n.e.) i przylądkiem Hermaeum (255 p.n.e.).
Mimo tych sukcesów, rzymska flota poniosła ogromne straty w wyniku potężnych sztormów. W 255 roku p.n.e. podczas jednej nawałnicy zatonęło około 100 000 ludzi, co uczyniło tę katastrofę jedną z największych w historii marynarki wojennej. Przypuszcza się, że obecność ciężkiego corvusa mogła dodatkowo osłabić stateczność okrętów.
Po tej tragedii Rzymianie zaniechali stosowania tego urządzenia. Mimo to flota została szybko odbudowana, ale już w 253 roku p.n.e. kolejne 150 okrętów uległo zniszczeniu na skutek burzy. Pomimo tych strat, w 250 roku p.n.e. Rzymianie zdołali zablokować główną bazę kartagińską na Sycylii w Lilybaeum, dysponując 200 okrętami wojennymi.
Odwrócenie losów wojny
Kartagina odzyskała dominację morską w 249 roku p.n.e., kiedy to pokonała Rzymian w bitwach pod Drepaną i Phintias. Były to tak miażdżące porażki, że Rzymianie przez kolejne siedem lat zaniechali działań na dużą skalę na morzu. W tym czasie Kartagina stopniowo zmniejszała liczebność swojej floty, co sugeruje, że uznała Sycylię za drugorzędny teatr działań wojennych. Historyk Adrian Goldsworthy uważa, że kartagińska marynarka wojennej przeszła w stan uśpienia, a znaczna część jej sił została wycofana.
Jednocześnie Kartagina skierowała swoją uwagę na ekspansję w Afryce Północnej. W 248 roku p.n.e. dowództwo nad wojskami kartagińskimi przejął Hanno Wielki, który do 241 roku p.n.e. podbił znaczące terytoria kosztem rdzennych Numidyjczyków. Tym samym siły Kartaginy zostały rozproszone, a jej wpływy na Sycylii zaczęły słabnąć, co w kolejnych latach miało doprowadzić do kluczowej konfrontacji w wojnie punickiej.
Sytuacja strategiczna przed 248 rokiem p.n.e.
Wojna między Rzymem a Kartaginą trwała już od 15 lat, a losy konfliktu wielokrotnie się zmieniały. Rzymianie dążyli do całkowitego zwycięstwa i zdobycia kontroli nad całą Sycylią, natomiast Kartagińczycy stosowali swoją tradycyjną taktykę – unikali decydującego starcia, licząc, że przeciwnik w końcu się zmęczy. Ich strategia opierała się na nadziei, że uda im się odzyskać część utraconych terytoriów i wynegocjować korzystny traktat pokojowy.
Do 248 roku p.n.e. większość Sycylii znajdowała się już pod kontrolą Rzymu, a Kartagińczycy utrzymali jedynie dwa silnie ufortyfikowane miasta: Lilybaeum i Drepana, położone na zachodnim wybrzeżu. Lokalizacja ta umożliwiała im regularne dostawy zaopatrzenia oraz posiłki drogą morską, co skutecznie utrudniało Rzymianom ich zdobycie.
W 247 roku p.n.e. dowództwo wojsk kartagińskich na Sycylii objął Hamilkar Barka. Dysponował niewielkimi siłami, a kartagińska flota była stopniowo wycofywana. W tej sytuacji zdecydował się na działania oparte na wojnie partyzanckiej, stosując taktykę fabiańską – unikał otwartej konfrontacji, a zamiast tego przeprowadzał szybkie ataki i nękał siły rzymskie. Jego baza znajdowała się w Eryx, na północ od Drepany. Dzięki umiejętnemu dowodzeniu udało mu się skutecznie wiązać siły rzymskich legionów i utrzymać kartagiński przyczółek na wyspie.
Na początku oblężenia Lilybaeum i Drepany kartagińska flota, składająca się z 50 quinquerem, zgromadziła się w pobliżu Wysp Egadzkich, leżących 15–40 km na zachód od Sycylii. Korzystając z silnego zachodniego wiatru, Kartagińczycy wprowadzili swoje okręty do Lilybaeum, zanim Rzymianie zdążyli zareagować. Dostarczyli do miasta:
- 4 000–10 000 żołnierzy (różne starożytne źródła podają odmienne liczby),
- dużą ilość zaopatrzenia i broni.
Następnie, korzystając z osłony nocy, kartagińska flota wymknęła się Rzymianom i ewakuowała jazdę kartagińską.
Rzymianie, chcąc uniemożliwić dostawy do oblężonych miast, otoczyli Lilybaeum linią fortyfikacji, składającą się z drewnianych i ziemnych umocnień. Podjęli też kilka prób zablokowania portu poprzez ustawienie potężnego drewnianego wysięgnika, ale silne prądy morskie i burzliwe wody uniemożliwiły im skuteczną blokadę.
Tymczasem Kartagińczycy zaopatrywali swoje garnizony przy użyciu gońców blokujących – były to lekkie i zwrotne quinqueremy, obsługiwane przez doskonale wyszkolone załogi i pilotów, którzy znali lokalne mielizny oraz prądy morskie. Najbardziej znanym gońcem był Hannibal Rodyjczyk, którego galera wielokrotnie przełamywała rzymską blokadę. Rzymianie w końcu schwytali jego statek i wykorzystali jego zaawansowaną konstrukcję do udoskonalenia własnej floty.
Do 243 roku p.n.e., po ponad 20 latach walk, zarówno Rzym, jak i Kartagina były skrajnie wyczerpane. Wojna pochłonęła ogromne zasoby finansowe i ludzkie. Dowodem na trudną sytuację Kartagińczyków była ich prośba o pożyczkę w wysokości 2 000 talentów od Egiptu Ptolemeuszy, która została jednak odrzucona. Rzym również znalazł się w trudnej sytuacji – liczba dorosłych obywateli płci męskiej, stanowiących główną siłę roboczą dla floty i legionów, zmniejszyła się o 17% w porównaniu do początku wojny.
Wynik wojny pozostawał wciąż niepewny, a obie strony szukały sposobu, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Budowa nowej floty rzymskiej
Pod koniec 243 roku p.n.e., po stwierdzeniu, że nie będą w stanie zdobyć twierdz Drepana i Lilybaeum, jeśli nie rozszerzą swojej blokady morskiej, senat rzymski podjął decyzję o budowie nowej floty. W obliczu wyczerpania funduszy państwowych, władze rzymskie zwróciły się do najbogatszych obywateli miasta, prosząc ich o pożyczki, które miały umożliwić budowę nowych okrętów.
Zgodnie z planem, każdy z najzamożniejszych Rzymian miał sfinansować budowę jednego statku, który następnie miał zostać spłacony z reparacji wojennych, które miały zostać nałożone na Kartaginę po zwycięstwie w wojnie. Dodatkowo, załogi miały składać się głównie z niewolników, którzy pełnili rolę wioślarzy.
W wyniku tych działań powstała flota licząca około 200 quinquerem – okrętów wojennych o pięciu wierszach wioseł. Budowa tych statków została całkowicie zrealizowana bez wydatków rządowych, a załogi okrętów zostały odpowiednio przeszkolone i wyposażone, korzystając z pomocy bogatych obywateli.
Rzymianie wzorowali swoje nowe okręty na statkach zdobytych od Hannibala Rodyjczyka, który był jednym z głównych rywali podczas wcześniejszych zmagań. Choć Rzymianie mieli już doświadczenie w budowie okrętów, nowe statki były wyjątkowo zaawansowane. Model zdobyty na statkach przeciwnika okazał się wyjątkowo sprawny i pozwalał na budowę wysokiej jakości quinquerem.
Nowo zbudowane okręty różniły się od poprzednich nie tylko konstrukcją, ale także zastosowaną taktyką. Zdecydowano się zrezygnować z używanego wcześniej corvusa, czyli specjalnej platformy, która pozwalała na lądowanie żołnierzy na pokładzie wrogiego statku.
Chociaż corvus zwiększał siłę rzymskich okrętów w walce wręcz, ograniczał ich prędkość i zwrotność, co było szczególnie ważne w walce na morzu. Rezygnacja z tego urządzenia poprawiła zarówno szybkość, jak i sterowność nowych quinquerem. Jednakże zmiana ta wiązała się z koniecznością dostosowania taktyki walki. Rzymianie musieli stać się lepszymi żeglarzami, potrafiącymi manewrować swoimi okrętami, aby pokonać Kartagińczyków, którzy dysponowali bardziej doświadczonymi załogami morskimi.
Wyprawa Gajusza Lutatiusza Katulusa
Zbudowana flota została ukończona w 242 roku p.n.e., a dowództwo nad nią objął konsul Gajusz Lutatiusz Katulus. Wraz z pretorem Kwintusem Waleriuszem Falto poprowadził nową flotę na Sycylie. Na pokładzie 200 quinquerem i 700 transportowców, które przewoziły zapasy i posiłki dla legionów, Catulus dotarł do Drepany i Lilybaeum, zajmując je bez większych trudności. Kartagińczycy nie byli w stanie przeciwstawić się rzymskiej flocie, ponieważ nie posiadali odpowiednich okrętów w tym rejonie. Dzięki sile swojej floty, Catulus i Falto szybko przejęli kontrolę nad tymi ważnymi portami.
Podczas swojej misji Rzymianie dbali o utrzymanie wysokiej sprawności swoich załóg. Zgodnie z nowymi zasadami, żołnierze byli dobrze traktowani, a ich dieta odpowiednio zbilansowana. Codziennie wykonywano również ćwiczenia i manewry, aby zapewnić, że flota była gotowa do działań bojowych w każdej chwili. Było to bardzo istotne, ponieważ dobra organizacja i wysoka sprawność załóg mogły przesądzić o losach kolejnych bitew.
Senat rzymski, pod wrażeniem osiągnięć Catulusa i Falto, postanowił przedłużyć ich kadencje o dodatkowy czas. W rezultacie Catulus otrzymał tytuł prokonsula, a Falto propretora. W ten sposób obaj dowódcy pozostali na swoich stanowiskach, mając dalszy wpływ na losy wojny.
Sytuacja w Kartaginie i przygotowania do kontrataku
Pomimo sukcesów Rzymian, garnizony Lilybaeum i Drepana – oraz armia Hamilkara Barkasa pod Eryksem – wciąż trzymały się mocno, choć zaczynały borykać się z poważnymi trudnościami w zakresie zaopatrzenia. Kartagina, zdając sobie sprawę z zagrożenia, rozpoczęła intensywne przygotowania do budowy nowej floty. Zbierano okręty wojenne, transportowce, zaopatrzenie oraz rozpoczęto szkolenie nowych załóg i piechoty morskiej, by móc stawić czoła rzymskiemu wyzwaniu.
Przygotowania trwały aż dziewięć miesięcy. W tym czasie udało się zbudować 250 okrętów wojennych oraz zebrać od 150 do 350 transportowców. Jednak Kartagina miała poważne problemy z obsadzeniem okrętów odpowiednią liczbą ludzi – brakowało im około 100 000 żołnierzy, którzy byli niezbędni do pełnej obsady okrętów wojennych.
Ponadto, Kartagińczycy nie mieli wystarczająco dużo czasu, by przeprowadzić pełne szkolenie załóg, co stanowiło poważne zagrożenie dla efektywności floty. Sytuacja na wyspach była coraz bardziej napięta, a zapasy w oblężonych twierdzach zaczynały się wyczerpywać, co zwiększało presję na Kartaginę.
Bitwa koło Wysp Egadzkich
Bitwa stanowiła kluczowy moment w zakończeniu I wojny punickiej. Flotą kartagińską dowodził Hanno, syn Hannibala, znany z wcześniejszych niepowodzeń, takich jak przegrane bitwy pod Agrigentum i Ecnomus. Nie jest jasne, dlaczego po stronie zwycięzców spod Drepany, dowódców Adherbala i Carthalo, nie znalazł się nikt o wysokiej randze.
Możliwe, że Hanno był jednym z tych, którzy zostali obarczoni odpowiedzialnością za wcześniejsze niepowodzenia, a nawet straceni przez Kartaginę. Flota kartagińska planowała zgromadzić się w pobliżu wyspy Hiera, najbardziej wysuniętej na zachód z Wysp Egatów, gdzie czekała na korzystny wiatr, który miał pomóc jej w nieoczekiwanym uderzeniu na miasto Lilybaeum. Głównym celem było przełamanie blokady i wsparcie garnizonów kartagińskich na Sycylia.
Rzymscy zwiadowcy dostrzegli ruchy kartagińskiej floty i niezwłocznie powiadomili o tym Katulusa, który natychmiast podjął decyzję o opuszczeniu blokady. Zabrał ze sobą pełen zestaw żołnierzy, którzy mieli pełnić rolę piechoty morskiej na pokładzie rzymskich okrętów wojennych. Flota rzymska składała się z 200 quinquerem (okrętów wojennych) i wypłynęła w kierunku wyspy Aegusa (obecnie Favignana), oddalonej o 16 km od Sycylii. Gdy rankiem 10 marca 241 roku p.n.e. wiatr wiał silnie z zachodu, Hanno rozpoczął swoją wyprawę.
Katulus podjął decyzję o walce pomimo trudnych warunków atmosferycznych. Aby zwiększyć mobilność swojej floty, kazał usunąć masztów i żagli z rzymskich statków, co miało ułatwić manewrowanie w silnym wietrze. Katulus nie mógł uczestniczyć bezpośrednio w bitwie z powodu ran odniesionych wcześniej, dlatego dowodzenie okrętami powierzono jego zastępcy, Falto.
Wrogie floty spotkały się na zachód od wyspy Phorbantia (dzisiejsze Levanzo). Tam zostały znalezione liczne fragmenty ołowianych kotwic, co sugeruje, że rzymskie okręty zatrzymały się na chwilę w tym miejscu, by pozbyć się zbędnego ciężaru, w tym właśnie kotwic. Dalsza część bitwy była wyjątkowo dramatyczna. Rzymianie, korzystając ze swojej większej mobilności, zaczęli wiosłować pod wiatr w kierunku kartagińskich okrętów, które nie miały innego wyboru, jak tylko wypuścić żagle i ruszyć do walki.
Bitwa koło Wysp Egadzkich – przebieg
Flota rzymska cieszyła się wyraźną przewagą manewrową. Rzymskie okręty były lżejsze, ponieważ pozbawione zbędnego wyposażenia, a ich załogi miały znacznie lepsze wyszkolenie, ponieważ były bardziej doświadczone niż nieprzygotowane, zaciągnięte w pośpiechu załogi kartagińskie. Kartagińczycy, mimo liczebnej przewagi, byli obciążeni nadmiarem wyposażenia i nie mieli wystarczającej liczby piechoty morskiej, co sprawiło, że ich flota była mniej efektywna w trakcie bitwy.
Rzymianie wykorzystali swój atut, jakim była większa zwrotność okrętów, skutecznie taranując statki kartagińskie. Pod koniec bitwy Rzymianie zatopili 50 okrętów wroga, w tym 20, które zatonęły bezpowrotnie. Dodatkowo, 70 statków zostało zdobytych przez Rzymian, a 10 000 kartagińskich żołnierzy trafiło do niewoli. Po tak druzgocącej porażce, Kartagińczycy zostali zmuszeni do wycofania się, a ich flota uratowała się dzięki nagłej zmianie kierunku wiatru. Rzymianie jednak, z uwagi na swoje trudności z manewrowaniem, nie byli w stanie podjąć pościgu.
Bitwa koło Wysp Egadzkich – skutki i następstwa
Po wygranej bitwie Katulus powrócił do Rzymu, gdzie otrzymał triumf za swoje zwycięstwo. Z kolei jego zastępca Falto również został uhonorowany osobnym triumfem. Katulus zbudował w Rzymie świątynię ku czci Juturny, wznosząc ją w rejonie Pola Marsowego, które obecnie znane jest jako Largo di Torre Argentina. Zwycięstwo na morzu zakończyło pierwszą wojnę punicką i wyeliminowało Kartaginę z Sycylii.
Zwycięstwo Rzymu zmusiło Kartaginę do negocjacji z Rzymem. Senat kartagiński, nie chcąc ponosić dalszych strat, wydał decyzję o negocjowaniu traktatu pokojowego. Traktat ten, znany jako Traktat Lutacjusza, został podpisany jeszcze w 241 roku p.n.e. i zakończył wojnę. Na mocy traktatu, Kartagina musiała ewakuować wszystkie swoje wojska z Sycylii, oddać wszystkie wzięte do niewoli okręty, a także wypłacić 3200 talentów odszkodowania w ciągu dziesięciu lat.
Zwycięstwo w wojnie punickiej uczyniło Rzym dominującą potęgą wojskową w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego. Dzięki doświadczeniu zdobytemu w budowie i obsadzie floty, Rzym rozpoczął swój wielki okres morskiej dominacji, który trwał przez następne 600 lat.
Bibliografia:
- Goldsworthy Adrian, Upadek Kartaginy. Historia wojen punickich, Poznań 2021.
- Nowaczyk Bernard, Kartagina 149-146 p.n.e., Warszawa 2008
- Polibiusz, Dzieje, 1.59-1.62
Fot. Przedstawienie pozycji wioślarzy trzech różnych wioseł w greckiej triremie