Brzydka moda w historii. Karolina Żebrowska o piwnych brzuszkach, jaszczurkowych czepkach i innych kuriozach dawnych trendów

Czasy się zmieniają, a wraz z nimi moda. Niektóre historyczne stroje zachwycają kunsztem wykonania i detali, a inne wprawiają w szczere zdumienie. Właśnie tej drugiej stronie historii ubioru przygląda się Karolina Żebrowska – pasjonatka kostiumologii, popularyzatorka wiedzy i twórczyni internetowa, która z lekkością i humorem opowiada o dawnych trendach.

W swojej najnowszej książce UGLY. Encyklopedia brzydkiej mody opisuje przykłady najbardziej osobliwych, dziwacznych, a niekiedy wręcz kuriozalnych pomysłów modowych z różnych epok. Wbrew pozorom nie jest to tylko katalog modowych koszmarków, ale również opowieść o warstwach społecznych, przemianach kulturowych i potrzebie wyróżnienia się strojem.

Aleksandra Bernatek-Krakowiak: Skąd pomysł na stworzenie encyklopedycznego zestawienia koszmarów z historii mody?

Karolina Żebrowska: Na początku pojawił się pomysł skupienia się na brzydkiej modzie, a potem pomyślałam, że konwencja encyklopedyczna w starciu z modowymi dziwactwami może stanowić zabawny kontrast.

UGLY. Encyklopedia brzydkiej mody została napisana w języku angielskim. Czy proces twórczy był przez to trudniejszy?

W języku angielskim pisze mi się dość swobodnie, chociaż nieraz miałam na końcu języka jakieś polskie powiedzenie lub frazę, których angielskie odpowiedniki nie wybrzmiewały już tak samo. O dziwo, to właśnie tłumaczenie treści z angielskiego na polski przysporzyło mi najwięcej kłopotu – trzeba było wyszukać specjalistyczne modowe nazewnictwo, a wiele żartów musiałam zmienić, żeby lepiej dopasować je do polskich realiów. Polski język w piśmie jest też o wiele bardziej formalny niż angielski.

Jak wygląda poszukiwanie źródeł do tak nietypowego tematu?

Informacji trzeba szukać praktycznie wszędzie. Czytałam współczesne książki i artykuły naukowe, ale najbardziej cenne są dla mnie zawsze teksty źródłowe z epoki – pamiętniki, wspomnienia, czasopisma, opisy podróży. To właśnie tam można znaleźć prawdziwe opinie ówczesnych na temat mody.

Który z przedstawionych w książce trendów jest dla Pani najbardziej kuriozalny lub najzabawniejszy?

Śmieszą mnie „piwne brzuszki” w męskich dubletach i peleryny uwiecznione przez Dürera na rycinach przedstawiających Niemki bałtyckie. Cudaczne są również damskie nakrycia głowy, praktycznie w każdej epoce zdarzało się coś niezwykłego, ja jednak mam słabość do lat 30. XIX wieku – mamy tam i skomplikowane konstrukcje z włosów, i paskudne, przypominające jaszczurkę czepki.

Co historyczna „brzydka moda” mówi o naszych przodkach?

Na pewno, że dla osiągnięcia modnego wyglądu nie cofali się przed niczym! Byli też o wiele bardziej przyzwyczajeni do poczucia dyskomfortu. Mnóstwo bogatych, ceremonialnych strojów noszono tylko w pewnym kontekście i nie wymagały one dużej aktywności. No właśnie – ten brak potrzeby większego ruchu czy pracy był przez takie stroje mocno podkreślany. W końcu tylko niektórzy mogli sobie pozwolić na bezczynność i chętnie przypominali o tym niższym klasom społecznym właśnie swoim strojem.

Większość opisanych przypadków dotyczy dworów królewskich i towarzyszących im uprzywilejowanych grup społecznych. Czy można powiedzieć, że ludzie z wyższych sfer bywali ofiarami mody? Czy może to próżność i chęć podkreślenia swojego statusu prowadziła ich do modowej przesady?

Strój przez wieki stanowił bardzo ważny komunikat, plasujący daną osobę w odpowiedniej grupie czy warstwie społecznej. Wystarczyło jedno spojrzenie, by wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Swój status pokazywano na różne sposoby – użyciem kosztownych zdobień, ilością drogiej tkaniny, absurdalnymi konstrukcjami. Dziś trudno nam zrozumieć, dlaczego ktoś chciałby w ten sposób wyglądać, ale kiedyś każdy element stroju stanowił przestrzeń do pochwalenia się bogactwem i pochodzeniem.

Czy jest jakiś trend lub strój, który trafia w Pani gust, mimo że powszechnie uznawany jest za brzydki?

Choć opisuję je w książce, mam słabość do szerokich ramion, zwłaszcza tych z lat 40. XX wieku. Mają w sobie jakiś dramatyzm, który bardzo mi się podoba, zwłaszcza w połączeniu z elegancką fryzurą i dodatkami.

W swojej twórczości często pokazuje Pani modę i związane z nią zagadnienia historyczne w nieoczywisty sposób, czego najlepszym przykładem jest film Real Women – Beauty Through The Decades The Realistic Way. Czy UGLY to także pewien sposób obalania stereotypów i ogólnych wyobrażeń na temat konkretnych epok?

Na pewno w założeniu tak było. Myślę, że historia jest o wiele bardziej strawna, kiedy podajemy ją w rozrywkowej oprawie. Jednocześnie staram się rozprawiać w książce z różnymi mitami, zwłaszcza tym, że kobiety bezwolnie nosiły to, co przykazali im mężczyźni i nie miały żadnej autonomii w kreowaniu swojego wyglądu.

Współczesna moda zmienia się niemal z miesiąca na miesiąc, ale nie są to zmiany tak spektakularne, jak na przestrzeni kilku(nastu) ostatnich wieków. Czy jest zatem szansa, że za kilkadziesiąt lat ludzie będą patrzeć na współczesne trendy z mniejszym niedowierzaniem?

Tak, wydaje mi się, że nasza moda pozostaje jednak dość zachowawcza. Minęły czasy ogromnych struktur, skomplikowanych stelaży i kilogramów ozdób na głowie. Różnice między poszczególnymi trendami są dziś minimalne (kształt obcasa, szerokość nogawki), co jest dość ciekawe, zważywszy na to, że nie ograniczają nas już prawa przeciwzbytkowe. A może właśnie dlatego boimy się eksperymentować z modą, że nie mamy już komu zaimponować? Czas pokaże.

Comments are closed.