Twarze Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie

Ile wyroków śmierci wydał Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie? | wywiad z profesorem Patrykiem Pleskotem

Tym razem nasz redaktor naczelny Andrzej Włusek miał przyjemność porozmawiać z profesorem Patrykiem Pleskotem na temat dwu tomowej pracy jego autorstwa czyli „Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie (1946–1955)” oraz „Twarze Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie (1946–1955)„.

Szanowany Panie Profesorze co spowodowało, że Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie w latach powojennych stał się tematem książek?

Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie nie był dotychczas przedmiotem odrębnych opracowań. Może to dziwić, bo była to największa tego typu placówka w „ludowej” Polsce. Jednocześnie ogrom materiałów archiwalnych sprawiał, że trudno było badaczom zdecydować się na podjęcie tego tematu.

Jak moglibyśmy określić cel wydania tej publikacji?

Celem publikacji – a raczej dwóch książek: Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie. Widok od wewnątrz (1946–1955) oraz Twarze Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie (1946–1955) – było przynajmniej częściowe wypełnienie luki w dotychczasowych badaniach. Stołeczny WSR był tak ważną instytucją, że zasługiwał na monograficzną analizę.

Jakie były początki Sądu?

Sieć WSR zaczęła powstawać w całym kraju w początkach 1946 r. na podstawie rozkazu nr 023/org ministra obrony narodowej. Warszawska placówka, głównie z powodu bardzo poważnych trudności lokalowych, zaliczała się do najpóźniej utworzonych WSR. Praktycznie rozpoczęła działalność późną wiosną 1946 r.

Skąd rekrutowały się kadry Sądy? I jaki był ich przekrój społeczny?

Jednym z moich największych zaskoczeń przy pisaniu książek o stołecznym WSR było to, że wszyscy przedstawiciele kadry kierowniczej sądu – szefowie i zastępcy szefów – należeli do przedwojennej inteligencji i mogli pochwalić się wykształceniem wyższym (w jednym tylko przypadku niepełnym). Jak widać, nie takie korzenie nie przeszkadzały im czynnie włączyć się w powojenną machinę „ludowego” wymiaru (nie)sprawiedliwości. Na drugim biegunie mamy osoby nieposiadające jakiegokolwiek wykształcenia ponadpodstawowego, którym aparat partyjno-państwowy nie wahał się powierzać prawa do wydawania wyroków. W tym wyroków śmierci. Liczyła się bezwzględna lojalność wobec aktualnych zamówień politycznych w walce z „wrogami ludu”. Wykształcenie i kwalifikacje prawnicze były co najwyżej drugorzędne.

W jaki sposób w przeciągu lat 1946-1955 zmieniał się ten skład?

Przez całą tę dekadę w warszawskim WSR pracowali zarówno „starzy”, czyli sędziowie mogący wykazać się wykształceniem przedwojennym (niekoniecznie prawniczym) oraz „młodzi” – albo (jak mówiłem) bez żadnego wykształcenia, albo edukowani już po wojnie.  Z czasem tych drugich było coraz więcej; zwłaszcza po tym, jak gmach utworzonej w 1948 r. Oficerskiej Szkoły Prawniczej zaczęli odpuszczać pierwsi absolwenci. Szkoła ta stanowiła komunistyczny „zamiennik” prawdziwego kształcenia prawniczego: po ledwie 9-miesięcznym kursie, skupiającym się bardziej na egzegezie marksizmu niż przepisach prawnych, taki absolwent mógł już orzekać i decydować o czyimś życiu.

Jaki był zakres obowiązków i zasięg działania Wojskowego Sądu Rejonowego?

Usytuowanie w stolicy kraju wyraźnie wpływało na specyfikę organizacyjną i kompetencyjną warszawskiego WSR. Jak każda placówka tego typu, obejmował swą właściwością teren województwa warszawskiego i współpracował z organami szczebla wojewódzkiego: prokuraturą, MO, Wojewódzkim Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego, Komitetem Wojewódzkim PPR/PZPR itp. Oprócz tego zajmował się sprawami samej Warszawy, która miała swe własne, stołeczne struktury partyjne, administracyjne, MO czy aparatu bezpieczeństwa. Co więcej, stolica skupiała wszystkie instytucje centralne. Stąd też w tutejszym WSR rozpatrywano sprawy prowadzone w skali ogólnopolskiej przez centralne piony MBP czy rzadziej Komendy Głównej MO, a przesyłane do WSR najczęściej za pośrednictwem Naczelnej Prokuratury Wojskowej. W ten sposób warszawski sąd „przygarniał” sprawy z całej Polski i to tu organizowano najważniejsze procesy polityczne (w tym pokazowe).

Jakie były najliczniejsze grupy oskarżonych i skazanych?

Jako specjalne sądy wojskowe WSR niejako automatycznie interesowały się funkcjonariuszami/żołnierzami Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Wojsk Ochrony Pogranicza (od 1949 r.), a także funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa (UB), Milicji Obywatelskiej (MO) czy Straży Więziennej. Trzeba jednak dobitnie podkreślić, że ok. 70 proc. prowadzonych przez nie spraw dotyczyło ludności cywilnej, którą mogły sądzić pod pretekstem popełnienia przestępstw politycznych. To głównie dlatego w latach 1946–1955 WSR stały się – wobec braku pełnej politycznej kontroli (przynajmniej początkowo) nad sądownictwem powszechnym i z powodu ograniczeń kadrowych – podstawowym instrumentem machiny represji i propagandy komunistycznego aparatu partyjno-państwowego.

Jak bardzo był upolityczniony był Sąd?

By zilustrować skalę upolitycznienia wszystkich WSR, z warszawskim na czele, odwołam się do kilku cytatów z epoki. W 1946 r. Bolesław Bierut stwierdzał, że „warunkiem sprawiedliwego wyroku” i „sumiennej wnikliwości” sędziów wojskowych jest walka o „wyeliminowanie elementów przestępczych” i likwidacja tam powstrzymujących „rozwój społeczny w duchu demokratycznym”. Leon Chajn, podsekretarz stanu w resorcie sprawiedliwości ujmował to prościej: „oczekujemy surowych wyroków dla tych, którzy stoją na drodze do postępu”. W listopadzie 1956 r., podczas jednej z „odwilżowych” dyskusji partyjnych, były szef warszawskiego WSR płk Aleksander Warecki nie ukrywał, że „przed sądownictwem rejonowym postawiono […] zadania polityczne; zadania walki z tymi, którzy powstawali przeciwko władzy ludowej […]. Mówiono nam, oficerom sądownictwa rejonowego, że znajdujemy się na pierwszej linii walki z wrogiem klasowym”. A w takiej walce nie ma miejsca na potrzebę niezależności czy obiektywizmu. Zresztą sędziowie WSR wcale takiej potrzeby nie odczuwali.

Czy często zdarzały się wyroki śmierci? I w jakich okoliczności najczęściej były ferowane?

W dotychczasowej literaturze przedmiotu utrwaliła się informacja o blisko 900 wyrokach śmierci orzeczonych przez WSR w Warszawie. Po żmudnym przeliczeniu statystyk miesięcznych i najróżniejszych sprawozdań doszedłem do wniosku, że było ich mniej: ok. 600. Dane te niestety często są rozbieżna, a statystykom sądu nie można w pełni wierzyć. Nie zmienia to oczywiście opinii stołecznym WSR jako jednym z najważniejszych ośrodków i symboli komunistycznego terroru z pierwszej powojennej dekady. Pamiętajmy, że oprócz kary śmierci skazano tu prawie 14 tys. osób, w większości cywilów; i to nie za rzeczywiste przestępstwa, tylko za rzeczywiste lub domniemane przeciwstawianie się „demokracji ludowej”. Większość skazywano po cichu, w niektórych przypadkach organizowano jednak nagłośnione przez propagandę procesy pokazowe – tak, jak w przypadku rtm. Witolda Pileckiego czy bp. Czesława Kaczmarka.

Uwagę może zwrócić spora ilość przypisów i źródeł. Czy moglibyśmy się dowiedzieć, z jakich materiałów źródłowych Pan korzystał?

Podstawowy i główny zasób archiwalny jest obecnie przechowywany w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. To spore udogodnienie, bo dokumentacja jest w jednym miejscu. Problem w tym, że jest jej niezwykle dużo. Dość powiedzieć, że zespół archiwalny o nazwie „WSR w Warszawie”, który znajduje się w zasobach Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (AIPN), obejmuje blisko 9400 sygnatur. Materiały o charakterze pomocniczym można również odnaleźć w Archiwum Akt Nowych i Centralnym Archiwum Wojskowym. Bardzo przydatne są oczywiście ustalenia badaczy, którzy wcześniej pracowali nad innymi WSR-ami.

Czy dostęp do źródeł tego rodzaju jest swobodny?

Część materiałów jest zdigitalizowana, spora grupa jednak wciąż nie. Problemem nie była jednak dostępność źródeł, tylko ich selekcja. Z tych blisko 10 tys. sygnatur wyodrębniłem ostatecznie ok. 300 pozycji (często wielotomowych), którym postanowiłem przyjrzeć się bliżej.

Prace nad tego typu monografią nie należą oczywiście do najłatwiejszych. Ile czasu zajęło napisanie tych dwóch pozycji?

W sumie nie tak bardzo długo, bo ok. dwóch lat. Muszę jednak podkreślić, że obie pozycje nie zamykają tematu historii Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie. Postanowiłem dość poważnie ograniczyć zainteresowania badawcze. Pokazują to podtytuły obu książek: w jednej, powiedzmy: głównej, skupiam się na odtworzeniu wewnętrznej mechaniki funkcjonowania sądu, w drugiej, dodatkowej, przedstawiam biogramy jego pracowników (personelu orzekającego). Pomijam przede wszystkim analizę poszczególnych rozpraw sądowych. Niektóre, te największe, mają już swoje opracowania, inne – czekają na chętnych badaczy.

Jakie były największe trudności ze zdobyciem materiału źródłowego?

Największy problem – prócz wspominanej selekcji – miałem chyba z kompletowaniem danych biograficznych. Nie wszystkie teczki sędziów się zachowały. Wbrew olbrzymiej obiętości zasobu archiwalnego, owa ilość nie zawsze idzie w parze z jakością. Udało mi się dotrzeć do w sumie skromnego zasobu statystyk, sprawozdań, materiałów pokontrolnych, które są najbardziej przydatne i interesujące z punktu widzenia odtwarzania zasad funkcjonowania sądu. Niestety, nie składają się one najczęściej w całość, są fragmentaryczne i niekonsekwentne – to zazwyczaj oddalone od siebie „puzzle”, które nie tworzą spójnego obrazu. Szczególnie dotkliwe są braki w sprawozdawczości: nie zdołałem odnaleźć bardzo wielu sprawozdań miesięcznych, jedynie nieliczne kwartalne i tylko dwa roczne.

Już tradycyjnie ostatnim pytaniem w wywiadach z autorami książek naukowych pada pytanie, które w założeniu ma być drogowskazem dla młodych badaczy. Jakie perspektywy badawcze dostrzega Pan Profesor w zakresie poruszonych przez siebie kwestii?

Jak stwierdziłem, temat WSR w Warszawie na pewno nie jest zamknięty. Zachęcam badaczy – niezależnie od wieku – zwłaszcza do przyjrzenia się poszczególnym sprawom rozpatrywanym przed tym sądem. Skupiłem się na funkcjonowaniu sądu i jego kadrach, a więc „katach”. Bardzo potrzebne byłoby skupienie się teraz na ofiarach.

Dziękuję za rozmowę.

Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie (1946–1955)

Autor książki: Patryk Pleskot

Cena: 45 zł

Dane szczegółowe:

Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej, IPN
Rok wyd.: 2022
Ilość stron: 448 s.
EAN: 9788382294453
ISBN: 978-83-8229-445-3
Data: 2022-08-12

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*