Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego

Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego |Recenzja

Adam Fischer, Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego

Nic nie jest pewniejsze od tego, że nikt z nas nie będzie żyć wiecznie. Na każdego przyjdzie pora i jest to jedna z tych rzeczy, na które nic nie można poradzić. Choć śmierć to nieodłączny element życia, w dalszym ciągu jest to tabu, które wolimy omijać w rozmyślaniach i rozmowach. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat bardzo zmieniło się podejście do pochówku i pogrzebu. O tym, jak ostatnie pożegnanie wyglądało jeszcze sto lat temu opowiada książka Adama Fischera Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego.

Autor był etnografem i folklorystą działającym w pierwszej połowie XX wieku, związanym głównie ze środowiskiem naukowym we Lwowie. Jego badania dotyczyły przede wszystkim kultury ludowej oraz mitologii i obrzędowości Słowian. Jego prace przyczyniły się do lepszego zrozumienia symboliki ludowej i przemian zachodzących w Europie Środkowo-Wschodniej. Do najważniejszych publikacji Fischera należą m.in. Lud polski, Etnografia Słowiańska i Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego, które do dziś stanowią cenne źródło wiedzy dla badaczy.

Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego – wydanie

Jeśli chodzi o wydanie Zwyczajów pogrzebowych…, mogłabym w zasadzie co do słowa powtórzyć to, co napisałam na temat Wierzeń dawnych Słowian Kamila Kajkowskiego. W serii Wierzenia i Zwyczaje wydawnictwa Replika podoba mi się to, że składają się na nią zarówno współczesne opracowania, jak i wznowienia tych starszych (tak jak w przypadku pracy Adama Fischera). To prawdziwa skarbnica wiedzy dla osób, które chcą zgłębiać zagadnienia dotyczące nie tylko Słowiańszczyzny, ale dowiedzieć się także co nieco o wierzeniach obecnych w innych kulturach. Wachlarz tematów jest naprawdę szeroki.

Zwyczaje pogrzebowe… to bardzo szczegółowe opracowanie. Podzielone jest na jedenaście części, a każda z nich obejmuje konkretne zagadnienia, których w sumie jest aż sto jedenaście. Znajdziemy tutaj omówienie tematów takich jak zapowiedzi śmierci (i co m.in. oznaczają w tym kontekście zachowania konkretnych zwierząt), opłakiwanie zmarłego, zwyczaje związane z pochodem żałobnym i samym pochówkiem, czy też zasady, których przestrzegano podczas  stypy.

Ostatnia godzina

Jestem pod ogromnym wrażeniem skrupulatności, z jaką Fischer podszedł do tematu. Zbadał chyba każdy możliwy aspekt związany w jakikolwiek sposób z końcem ziemskiej wędrówki. Porównał występowanie zwyczajów na obszarze geograficznym i etnograficznym Polski w ówczesnych granicach (ustalonych po I wojnie światowej), a także wykazał podobieństwa i różnice w odniesieniu do całej Słowiańszczyzny, innych państw sąsiednich, a nawet do odległych kultur.

Niestety taka szczegółowość wiąże się z wieloma powtórzeniami. Czasem można odnieść wrażenie, że po raz kolejny czyta się tę samą informację. Współcześnie takie zestawienie pewnie zostałoby przedstawione w bardziej usystematyzowany i przejrzysty sposób. Nie zmienia to jednak faktu, że zwyczaje pogrzebowe, które istniały na początku XX wieku albo takie, o których jeszcze wtedy pamiętano, są absolutnie fascynujące.

Złe omeny i spokój duszy

Trudno uwierzyć, jak wiele zmieniło się w obrzędach pogrzebowych przez ostatnie sto lat. Po lekturze Zwyczajów pogrzebowych… odniosłam wrażenie, że owszem, śmierć od zawsze była czymś tajemniczym, bo przecież nie wiadomo, co dokładnie (i czy w ogóle) dzieje się po niej z duszą, ale postrzegano ją bardziej jako coś, co prędzej czy później w końcu przyjdzie: Śmierć ludu nie przeraża, bo poddaje się on jej z rezygnacją. W tej ostatecznej chwili zwykle myśli się nie tyle o ratowaniu życia, ile o śmierci rychłej i bezbolesnej[i].

Oczywiście warunki życia były zupełnie inne, a śmiertelność niemal wszystkich grup wiekowych znacznie wyższa. Nie zmienia to jednak faktu, że przygotowanie zmarłego do ostatniej drogi traktowano jako niepodważalny obowiązek i pilnowano wszystkich obrzędów. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie na przykład trzymanie ciała w domu aż do dnia pogrzebu.

Jednym z najciekawszych wątków są zapowiedzi śmierci, których ilość i różnorodność są zadziwiające. Od zachowań zwierząt, przez dziwne odgłosy, cienie, plamy, aż do złowrogich snów – tak naprawdę wszystko mogło być zwiastunem przyjścia kostuchy. Wiele z tych wierzeń powtarzało się na różnych, często oddalonych od siebie terenach. Niektóre były też bardzo niejednoznaczne: Jabłoń lub grusza zakwitająca ponownie w jesieni oznacza wesele lub śmierć gospodarza.

W całym obrządku związanym ze śmiercią i pogrzebem wyraźnie widoczne jest przenikanie się dawnych pogańskich wierzeń z chrześcijańską pobożnością. Z jednej strony mamy wiarę w nieśmiertelną duszę, która ma trafić na sąd Boży, ale z drugiej istniała obawa, żeby zmarły nie podniósł się z grobu albo żeby dusza nie straszyła żywych. Każdy, nawet najdrobniejszy aspekt był obwarowany wieloma zakazami i nakazami. Dlatego też inaczej do trumny ubierano kawalerów i panny, a inaczej osoby starsze, wyprowadzenie trumny z domu poprzedzane było wieloma czynnościami o określonym porządku wykonania, a trasa konduktu pogrzebowego musiała omijać niektóre ważne miejsca.

Przepędź ducha garnkiem

Można odnieść wrażenie, że ogromna część zwyczajów pogrzebowych była tylko zabobonem. Warto jednak mieć na uwadze, że nasi przodkowie byli znakomitymi obserwatorami otaczającego ich świata, więc zrozumiałym jest, że jeśli coś sprawdzało im się w życiu codziennym, to na wszelki wypadek przenosili to także na grunt ochrony przed złem, także takim zaświatowym. W związku z tym jedną z żelaznych zasad myślenia magicznego było założenie, że „podobne wywołuje podobne”: Jeśli umarłego zbytnio się opłakuje, nie ma on spokoju w grobie i ukazuje się swym bliskim w zmoczonej od ich łez odzieży.

Ta mnogość zasad jest fascynująca tym bardziej, że współcześnie, po zaledwie stu latach, w obrzędowości pogrzebowej zostało z nich bardzo niewiele. Przebieg pogrzebu i przygotowania do pochówku zostały „ustandaryzowane” i dostosowane do współczesnych realiów. To, co dzisiaj uchodzi za makabryczne, kiedyś było uznawane za coś oczywistego.

Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego – podsumowanie

Książka Adama Fischera nie jest łatwą lekturą. Ogrom informacji może przytłoczyć. Sama tematyka też nie należy do najłatwiejszych, więc w trakcie czytania trzeba uzbroić się w nieco skupienia i uważności. Pod względem etnograficznym jest to wyjątkowa książka. W sposób wręcz drobiazgowy opisuje ważny aspekt kultury, który nie jest tak oczywisty jak na przykład obrzędy weselne.


Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 3,5/6
Aleksandra Bernatek-Krakowiak


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.


[i] Cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

Comments are closed.