Saga rodu Wolsungów oraz Saga o Ragnarze Lodbroku, wstęp i opracowanie Jan Kołakowski
Wikingowie są niezwykle modnym i chwytliwym tematem, którym od lat zajmują się badacze, miłośnicy dawnych kultur i odtwórcy historyczni. Głównym źródłem do poznawania losów nordyckich wojowników są zaś bez wątpienia sagi, które pokazują ich historie, zarówno te w miarę realne, jak i legendarne. Tu szczególne znaczenie mają losy Sigurda- Zygfryda znanego z opowieści o Nibelungach oraz Ragnara Lodbroka, rozsławionego w ostatnich latach za sprawą serialu Wikingowie. Obecnie oba teksty, wydane wspólnie, dostępne są w języku polskim za sprawą przekładu Jana Kołakowskiego.
Autor jest absolwentem historii na UG, popularyzatorem przeszłości w mediach, prócz tego, jak dowiadujemy się z noty biograficznej na okładce, tłumaczy tez poezję staronordyjską. Rys ten pozwala sądzić, że autor jest kompetentny, a napisana książka wartościowa.
Struktura pracy
Edycja źródłowa, będąca przedmiotem recenzji, składa się z kilku części. Pierwsza to komentarz wprowadzający. Można zeń skrótowo poznać zasady fonetyki islandzkiej, ślady opowieści w tekstach nowożytnych, specyfikę funkcjonowania społeczeństwa islandzkiego, znaczenie i odmiany magii znane Skandynawom. Osobno omówione zostało znaczenie bogów, zwłaszcza Odyna w mitologii i Sadze o Wolsungach[i]. Autor podjął też próbę osadzenia historii w ramach chronologii wydarzeń, postaci historycznych czy analizę form poetyckich obecnych w Sagach. Część tę zamyka bibliografia.
Następnie podany mamy teksty źródłowe: tytułowe sagi o Wolsungach, Ragnarze Lodbroku oraz Dodatki, czyli pięć fragmentów literackich, głównie poetyckich, dopełniających opowieści, pochodzących zarówno z Eddy, innych sag, osobnych utworów poetyckich.
Komentarz- wartość i język
Omawianie komentarza do Sagi Rodu Wolsungów należy zacząć od Słowa przedwstępnego. Wyjaśnienie zasad fonetycznych, pisowni na samym początku opowieści jest zabiegiem moim zdaniem udanym, a dla osób mniej obeznanych z językami germańskimi przed niezbędnym dla lepszego zrozumienia, wymowy pojęć i imion obecnych w źródłach. Szerokie omówienie magii, obecności Odyna w kulturze i mitologii skandynawskiej również są wartością dodaną. Bardzo ciekawym był dla mnie ustęp o poezji i jej formach metrycznych. Poezja akcentowana, aliteracja, to zjawiska znane nie tylko Skandynawom, ale też Anglo-Sasom (choćby Beowulf czy Elegie z Exeter), a ilość cytowanej, tłumaczonej poezji w recenzowanej książce jest na tyle duża, że obecność tego ustępu jest jak najbardziej cenna i dużo wnosząca do zrozumienia specyfiki literatury skandynawskiej.
Świetnym zabiegiem jest wprowadzanie w każdy rozdział Wstępu przez dwujęzyczny cytat z Eddy. Jest to ciekawa i udana forma wprowadzania Czytelnika w analizowany wątek, który umożliwia też wsłuchanie się w specyfikę języka i rytm poezji skandynawskiej.
Również kwestie prawne, prawo zemsty i główszczyzny, znaczące dla fabuł opowieści przybliżone zostały Czytelnikowi w przystępny i ciekawy sposób.
Mam jednak pewien problem z propozycją autora dotyczącą chronologii. Jan Kołakowski wyszedł od postaci historycznych i schodził w przeszłość wraz z antenatami Ragnara, by Sigurda i Atlego osadzić wiele lat po ich śmierci. Z lekkością stwierdził też, że autorzy sag mieli luźny stosunek do chronologii (s. 118-122). Wydaje się jednak, że – jakkolwiek mowa tu o kontynuacji historii – ich ramy czasowe należałoby rozpatrywać osobno. A zatem Saga o Wolsungach przedstawia zdarzenia, postaci z IV – V w. (ukazując postaci w sposób nieomal współczesny autorowi[ii]), a Saga o Ragnarze wiek VIII – IX. Dziurę chronologiczną prawdopodobnie należy zatem wyjaśnić połączeniem losów historycznych wikingów z mitologicznymi herosami. Jeśli więc chodzi o stosunek do chronologii – może autorzy mając świadomość dawności dziejów rozumieli ją inaczej niż my dzisiaj? Postrzeganie czasów minionych różni się przecież w zależności od epoki i kultury, należałoby więc podjąć chyba szczegółowe badania w tym zakresie.
Pewne wątpliwości wzbudzają też cytowane we wstępie strofy z Eddy[iii]. Nie chodzi jednak o ich dobór, a numerację. Z tych, na które zwróciłem uwagę, to strofa z Hymiskvidy (Pieśń o Hymirze) w edycji Jana Kołakowskiego (s. 86) nosi nr 22, u Apolonii Załuskiej – Strömberg 23, z kolei Havamal (Pieśń Najwyższego) cytowany na s. 92, to odpowiednio strofy 138 i 139[iv]. Z czego biorą się te rozbieżności niestety nie wiadomo.
Język autora, jakkolwiek żywy i niekiedy zaskakująco poprawny (forma odnośnie do) w tym fragmencie książki ulega pewnej archaizacji, co może utrudnić odbiór pracy. Jan Kołakowski dwukrotnie (s. 58, 81) użył określenia półtrzecia wieku, czyli- jak powiedzielibyśmy współcześnie- dwa i pół wieku. Na s. 113 pojawia się wyraz egzul, który oznacza banitę. Na kolejne słowa o pochodzeniu łacińskim – ergo – natknąć się można na s. 57 oraz 114 – flagellus Dei (bicz boży), przy czym epitet Attyli nie był wyróżniony kursywą (jako słowa z innego języka powinny być wyróżnione graficznie). Dla mnie te formy nie stanowią problemu w rozumieniu myśli autora, zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie każdy Czytelnik będzie miał obycie z łaciną albo staropolszczyzną.
Wątpliwości wzbudzają tez użyte przez autora skróty. Znaczenia sc.- scilicet (łac. mianowicie) można się domyślić (s. 121), ale z określeniami języków już jest nieco trudniej. W ciekawym i wartościowym wywodzie dotyczącym słowa „wilk” i jego relacji z „niedźwiedziem” autor odnosi się do pie.- praindoeuropejskiego(?), pger.- pragermańskiego(?) oraz pit. i pbs.- tych dwóch ostatnich języków nie udało mi się rozszyfrować[v].
Znaczniejszą literówką, która wzbudziła moje wątpliwości jest nazwa wikińskiej gry planszowej tafls. Jan Kołakowski zapisał ją jako tafls (s. 97), talfs, tafl, hnefatalf (3 ostatnie lekcje na s. 100). Opracowanie Jonasa Fereniusa, jak i artykuł Radosława Biela podają jeszcze jedną formę, wspólną obu tym tekstom- hnefatafl[vi]. Czyżby zatem autor książki popełnił literówkę? A może skorzystał z innej leksyki języków germańskich? Na to pytanie niestety odpowiedzi brak.
To, czego mi jeszcze zabrakło w tej części, to omówienia zasad, podstaw edycji i tłumaczenia, czyli czegoś, co w wydaniach źródeł obecne jest chyba zawsze. Przydałoby się również przedstawienie dziejów Wolsungów na tle innych źródeł, czyli głębszej relacji z Eddą, Opowieścią o Norna-Geście, także z Beowulfem i niemieckim utworem epickim Das Nibelungenlied (Pieśń o Nibelungach), stanowią bowiem istotne elementy, „punkty” w rozwoju i znaczeniu historii Wolsungów.
Bibliografia
Bibliografia Sagi jest dla mnie jednym z najtrudniejszych do skomentowania elementów pracy. Z jednej strony jest wartościowa, obszerna, pokazuje ona sporą erudycję autora, także jego znajomość najnowszej literatury, z drugiej zaś wymaga ona uzupełnienia i nakreślenia kontrowersji z nią związanych.
Podstawowy jej problem to opisy bibliograficzne źródeł. O ile opracowania są zapisane poprawnie, o tyle źródła stanowią zagadkę nie do rozwiązania. Jakim bowiem odnośnikiem do książki jest: Anonim, Egils saga Skalla-grímssonar., Anonim, Lokasenna. albo Sturluson S., Ynglinga saga, red. Haggson A., Linder N.[vii]? Nie dowiaduję się z nich, ani kto (z wyjątkiem Sturlusona) je wydał, ani gdzie i kiedy owe teksty zostały opublikowane. Przy tekście Dicuila, Liber de mensura Orbis terrae jest informacja, kto wydał i że ta edycja jest dostępna w internecie (czyli zapisana została strona główna uniwersytetu, gdzie jej dokonano), nie ma jednak ani bezpośredniego adresu www, ani podania daty dostępu do źródła. W przekładach źródeł polskich brakuje zaś nazwiska tłumacza. O ile w przypadku Sagi o Egilu (wskazanej osobno po polsku) wiadomo, że chodzi o Apolonię Załuską- Strömberg, to Kronika Thietmara, czy od niedawna także Galla Anonima doczekały się kilku tłumaczeń, nie wiadomo zatem, z którego autor korzystał.
Osobnym brakiem są wcześniejsze tłumaczenia Sagi o Wolsungach na język polski. Zaznaczyć by należało, że jest to trzeci polski przekład tego utworu[viii]. Wypadałoby to uwzględnić w bibliografii. Można by też przytoczyć, wśród opracowań, jeszcze dwie książki dostępne w języku polskim dotyczące sag, a których nie ujął autor: Margaret Szlauch oraz opracowanie zbiorowe Sagi islandzkie[ix], a w odniesieniu do poezji skandynawskiej przywołać badania Jakuba Morawca.
Zwrócić tez należy uwagę na przywołanie w przypisach tekstów, których bibliografia nie obejmuje. Na stronie 64 Jan Kołakowski odnosi się w przypisie do Heimskringli, nie wiadomo jednak, którego jej fragmentu, co biorąc pod uwagę jej obszerność (przekład polski wydany został w trzech tomach) utrudnia weryfikację zawartej tam informacji. Drugim takim przykładem jest przywołanie w przypisie fragmentu Beowulfa[x], niestety bez podania, w których wersach zawarty jest cytowany ustęp.
Przekład
Przekład źródeł czyta się dobrze. Zdania są zbudowane logicznie, poprawnie. Akcja w tekstach jest wartka, porywająca, dzieje Wolsungów czy Ragnara można wręcz pochłaniać. Trzeba jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii lingwistycznych i technicznych.
W sagach widać obecność archaizmów. Podkreślają one wrażenie dawności tekstu, prowadzą Czytelnika ku wyobrażeniu od dawnych opowieściach, którymi te sagi niewątpliwie są. O ile jednak formy witezie, junacy przewijające się przez całe teksty, oboje królewstwo (s. 201), onże (s. 403) czy zdanie król Ælla odzierżył pole (s. 363) nie powinny sprawić problemu w zrozumieniu treści, o tyle półczwarta roku (s. 262) podobnie jak półtrzecia roku skomentowana wyżej już może być lekkim wyzwaniem. Z tą samą sytuacją zetknąć się można na s. 415, gdzie użyta została forma zazulom. O tym, że tłumacz miał tu na myśli kukułkę domyśliłem się tylko dzięki znajomości pieśni ludowych, gdzie takie słowo ciągle jest spotykane.
W przetłumaczonych źródłach pojawiają się niekiedy terminy związane z konstrukcją statków (np. s. 174 – refowanie żagli, reje; 276 – dulki; 317 – achterdek, farkasztel). Autor na pewno je zna, pytanie czy Czytelnik również. Wypadałoby zatem dodać przypisy przy terminologii specjalistycznej, by mniej wprawny w temacie odbiorca nie musiał siedzieć z otwartym słownikiem obok książki[xi].
Jeśli chodzi o stronę redakcyjną tekstów, to zwróciłbym uwagę na kilka rzeczy. Na s. 267 przeczytać można fragment … a to dla twej dumy, z powodu której wynosisz się ponad wszystkich innych. Czy trzykropek przed słowami oznacza uszkodzony fragment źródła? Jeśli tak, to wypadałoby zaznaczyć to w przypisie. Dodatek E – Elegia Ragnara jest jedyną pieśnią, która posiada numerację stron. Biorąc pod uwagę długość Powieści Sigrdrify albo Brynhildy podróż do kraju umarłych (Dodatki A i B) element ten również mógłby być przydatny.
Po Lamencie Kraki, kolejnym długim utworze poetyckim znajdują się, ciągle w ramach tego samego Dodatku, dwa fragmenty prozatorskie (s. 421-422). Dotyczą one wprawdzie tego samego wątku, nie wiadomo jednak, czy pierwszy z nich jest bezpośrednio powiązany z Lamentem, tzn., czy następuje po nim w źródle. Może więc warto byłoby je jakoś skomentować, albo umieścić jako osobny Dodatek, tym bardziej, iż jeden z nich to fragment Kroniki Saxo Gramatyka, co zostało szczęśliwie zaznaczone w śródtytule.
Wydaje mi się, że warto odnieść się jeszcze do dwóch przypisów komentujących źródła. Na stronie 372 czytamy (…) nieślubny syn księcia Normandii Roberta Wspaniałego a. Diabła (przyp. 179). Czy a. oznacza „albo”, „alias”? Można się tego domyślać z kontekstu, mimo to jest to skrót na tyle rzadko spotkany, że można było go nie stosować. Na s. 403 zaś Jan Kołakowski komentuje bitwę, gdzie padło 100.000 wojowników jako „liczbę z pewnością przesadzoną” (przyp. 209). Wydaje mi się, że podawanie ogromnych liczb walczących jest praktyką na tylko powszechną i oczywistą w źródłach, od antyku po nowożytność, że dawanie im wiary byłoby rażącym błędem metodologicznym. Stanowi to po prostu element narracji, konwencji, nad którym chyba nie warto się w tym kontekście pochylać.
Odnośnie do samego przekładu Wolsungów- porównałem na wyrywki dwa fragmenty z przekładu Jana Kołakowskiego z dostępnymi mi tłumaczeniami: urywek z rozdziału VIII oraz numerację rozdziałów samej sagi. I tak, w rozdziale ósmym jest scena wrzucenia Sigmunda i Sinfjlotlego do kurhanu. Signy, nim kurhan zostanie zamknięty dorzuca do niego zawiniątko ze słomą. W środku znajduje się mięso i miecz, za pomocą którego bohaterowie szczęśliwie unikają pogrzebania żywcem. Kołakowski tłumaczy to zdanie jako: nie sądzę, by tej nocy zbywało nam na mięsie, królowa wrzuciła bowiem co nieco do jamy, owinąwszy posiłek w słomie[xii]. Artur Szrejter oddaje to: nie myślę, żeby nam tutaj jedzenia brakowało przez pewien czas; drottinga [królowa -ŁM[xiii]] wrzuciła świńskie mięso do wnętrza haugu [kopiec grobowy- ŁM], obłożywszy je od zewnątrz słomą[xiv], a Renata Leśniakiewicz królowa wrzuciła tu do kopca wieprzowinę i okryła z zewnątrz słomą[xv]. O mięsie wieprzowym wspomina też William Morris, tłumacz sagi na język angielski[xvi]. Rzecz pozornie błaha, może jednak znacząco zmieniać dokładne rozumienie sceny, jeśli bowiem skryba/autor sagi zaznacza takie szczegóły, to tłumacz powinien był je oddać.
Druga rzecz dotyczy numeracji rozdziałów Sagi o Wölsungach. Artur Szrejter swój przekład Sagi kończy na rozdziale 33, na pochówku Brynhild i Sigurda[xvii]. U Kołakowskiego scena ta zawiera się w rozdziale XXXI, Leśniakiewicz zaś podaje to w rozdziale 30 (jej tłumaczenie, podobnie jak Kołakowskiego, obejmuje 42 rozdziały, według Szrejtera całość ma 44). Są to zatem znowu rozbieżności, które wynikają z innych edycji źródłowych? Osobistych preferencji dotyczących wewnętrznego podziału tekstu? Niestety nie wiadomo.
W Dodatku A: Powieść Sigrdrify, czyli jednej z eddaicznych pieśni, również można zauważyć znaczące różnice względem przekładu Apolonii Załuskiej-Strömberg. Na samym jej początku Sigurd podjeżdża ku świetlistemu miejscu, które okazuje się być wieżą obronną (s. 383). Tłumaczka Eddy poetyckiej używa tu określenia ogrodzieniec z tarcz[xviii]. Czyżby więc Apolonia użyła tu kenningu (poetyckich epitetów wyrażających nie wprost postaci, sytuacje, wydarzenia, na których zbudowana jest poezja skandynawskich poetów), który pominął Kołakowski? Na stronie następnej, w samej poetyckiej rozmowie Sigrdrifa i Sigrurd przemawiają strofami, które w obu tych źródłach podane są w innej kolejności. Z czego wynika ta rozbieżność, skoro oboje tłumacze opierają się na tym samym źródle? Znów zatem, bez weryfikacji z manuskryptem bądź edycją źródłową w języku oryginalnym, problem ten należy pozostawić nierozwiązany.
Podsumowanie
Z powyższych rozważań wynika, że Jan Kołakowski podjął się zadania niełatwego. Widać trud, ogrom pracy i erudycję włożoną w napisanie książki oraz rozumienie opisywanej i tłumaczonej materii, zwłaszcza kontekstu kulturowego wydarzeń i techniki, sztuki poetyckiej. Jednocześnie wskazane wyżej uchybienia, przede wszystkim w zakresie bibliografii, warsztatu i – co za tym idzie – różnic w treści źródeł, a także niektóre zwroty użyte przez autora mogą być uciążliwe dla mniej obytego odbiorcy.
Jest to zatem dobra praca o charakterze popularnym dla kogoś, kto ma już jakieś pojęcie o Wikingach i sagach, a chciałby poznać bliżej losy najsławniejszych bohaterów, jakich wydała ta kultura. Szczególną wartość ma tu Saga o Ragnarze Lodbroku, jest to bowiem jej pierwszy przekład na język polski. Podobnie rzecz się ma z utworami poetyckimi, które dopełniają narrację o wydarzeniach opisanych w sagach.
[i] Formę tę, spolszczoną, podaję za recenzowaną pozycją (dalej: Saga Rodu Wolsungów).
[ii] Poniekąd podobny problem związany jest z Beowulfem– epos spisany ok. roku 1000, powstały prawdopodobnie w VIII w., a przywołujący postaci żyjące w VI w.
[iii] Odwołuję się tutaj do wydanej przez Bibliotekę Narodową: Edda Poetycka, przeł. Apolonia Załuska-Strömberg, Wrocław 1986 (dalej: Edda poetycka).
[iv] Również na s. 133 w Sadze Rodu Wolsungów numeracja strof w Havamal jest inna niż w Eddzie poetyckiej.
[v] Saga Rodu Wolsungów, s. 105.
[vi] J. Ferenius, Spel och dobbel under medeltiden. Games and gaming during the Middle Ages, Lund 2008, s. 32-33; R. Biel, Najstarsze planszówki starego świata, „Archeologia Żywa”, nr 2 (84)/2022, s. 10.
[vii] Saga Rodu Wolsungów, s. 138-139.
[viii] Wcześniejszych dokonali Renata Leśniakiewicz: Saga o Völsungach, Sandomierz 2009 i, w formie niepełnej, Artur Szrejter: Herosi mitów germańskich tom 1. Sigurd pogromca smoka i inni Wölsungowie, Warszawa 2015; tenże, Herosi mitów germańskich tom 2. Sigurd bohater północy, Warszawa 2016.
[ix] M. Schlauch, Stare sagi islandzkie, Warszawa 1976; Sagi islandzkie. Zarys dziejów literatury staronordyckiej, red. J. Morawiec, Ł. Neubauer, Warszawa 2015.
[x] Saga rodu Wolsungów, s. 376, przyp. 183.
[xi] Piszę to z perspektywy kogoś, kto tematyką morską w ogóle się nie zajmuje.
[xii] Saga rodu Wolsungów, s. 169.
[xiii] Wyjaśnienia słów podaję za pracą Artura Szrejtera.
[xiv] A. Szrejter, Herosi… T. 2, s. 213.
[xv] R. Leśniakiewicz, dz. cyt., s. 19.
[xvi] The Volsunga Saga. Translated from the Icelandic by Eirikr Magnusson and William Morris with introduction by H. Halliday Sparling, London 1907, s. 49- for here has the queen cast swine’s flesh into the barrow, and wrapped it round about on the outer side with straw.
[xvii] A. Szrejter, Herosi… T. 2, s. 346.
[xviii] Edda Poetycka, s. 271.
Wydawnictwo Replika
Ocena: 4,5/6
Łukasz Makowski
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.