Władysław Duczko, Ruś wikingów. Skandynawowie we wczesnośredniowiecznej Europie Wschodniej
Trochę inaczej wygląda historia wypraw wikingów na wschodnie rubieże Europy, nie palą, nie grabią jak to miało miejsce na wyspach brytyjskich a raczej współistnieją. W swojej książce Ruś wikingów Władysław Duczko zaprasza czytelników do tygla kulturowego wschodniej Europy, gdzie spotykają się szwedzcy wikingowie, słowiańskie plemiona i bogactwa Bizancjum. To opowieść o kulturowej fuzji, archeologicznym śledztwie i narodzinach średniowiecznego państwa, które zdeterminowało losy Europy Wschodniej.
Władysław Duczko (zm. 11 marca 2025 roku, niedługo po publikacji nowego wydania książki Ruś wikingów), polski archeolog i historyk, wniósł dekady doświadczenia, tworząc przełomowe dzieło łączące skandynawską epokę wikingów ze słowiańskim Wschodem. Opublikowana na początku XXI wieku i wznowiona właśnie książka podważa utrwalone narracje o pochodzeniu Rusi Kijowskiej – federacji miast-państw, która stała się prekursorem współczesnej Rosji, Ukrainy i Białorusi.
Misja Duczki jest jasna: oddzielić mit od rzeczywistości, wykorzystując bogactwo dowodów archeologicznych, kronik i analiz porównawczych. Stawia się on w centrum dyskusji normanistycznej – wielowiekowego akademickiego sporu o to, czy Skandynawowie („Normanowie”) założyli Ruś, czy tylko wpłynęli na istniejącą słowiańską strukturę. Jego odpowiedź, pełna niuansów i oparta na dowodach, całkowicie przekształca tę debatę.
Nici handlu, władzy i tożsamości
Ruś wikingów to nie linearna opowieść, lecz drobiazgowa rekonstrukcja. Duczko zaczyna od śledzenia ekspansji wikingów na wschód wzdłuż szlaków rzecznych, takich jak Dniepr i Wołga, gdzie Normanowie – znani jako Waregowie – działali jako handlowcy, najemnicy, a w końcu władcy. Centralnym punktem jego argumentacji jest termin Rus, który, jak twierdzi, początkowo oznaczał Skandynawów, zanim ci zasymilowali się ze słowiańską kulturą.
Poprzez żywiołową analizę miejsc pochówku, skarbów i artefaktów (mieczy, biżuterii, arabskich monet) Duczko maluje obraz hybrydowego społeczeństwa. Kluczowe postacie, jak Ruryk – półlegendarny założyciel dynastii Rurykowiczów – czy Oleg Wieszczy, który podobno przybił swą tarczę do bram Konstantynopola, wyłaniają się jako fundamenty tej kulturowej metamorfozy.
Kulminacja książki tkwi w krytycznej analizie źródeł pierwotnych, takich jak Powieść minionych lat, którą Duczko oskarża o słowiańsko centryczne uprzedzenia. Przeciwstawia je relacjom arabskim i skandynawskim sagom, odsłaniając mozaikę współpracy i konfliktów. Duczko nie unika kontrowersji, odrzucając antynormanistyczne tezy jako motywowane politycznie, jednocześnie uznając rolę Słowian w kształtowaniu tożsamości Rusi. „Fabuła” tej pracy to akademickie objawienie: Ruś jako produkt symbiozy, a nie podboju.
Struktura
Całość poprzedzona jest przedmową do drugiego wydania oraz wprowadzeniem. Autor wyjaśnia potrzebę kolejnej edycji swojej książki, która nie tyle się zdezaktualizowała, co nie ma wystarczających nowych badań uwzględnionych w narracji. Autor dużo poświęca podejściu rosyjskiemu oraz obecnemu w nauce rosyjskiej i ukraińskiej trendowi by nie akceptować w pełni hipotezy, że za początkiem państwa mogli stać w dużym stopniu wikingowie.
Książka podzielona jest na sześć rozdziałów o różnorodnej tematyce. Pierwszy rozdział w całości skupia się na przedstawieniu i przeanalizowaniu “Poselstwa bizantyjskiego do Ingelheim i sprawie Rhosów”, które miało miejsce w 839 roku. Jest to bardzo rzetelna analiza źródłowa bardziej pasująca do historyka niż do archeologa. To niejako wstęp do teamatyki.
Drugi rozdział poświęcony jest “Ziemi Ruskiej” i takim miejscom jak Stara ładoga czy tzw. Holmgard (centrum w górnym biegu rzeki Wołchow. Autor przedstawia tutaj pierwsze miasta, w których przebywali wikingowie ze Szwecji oraz omawia pierwsze stulecia ich obecności na Wschodzie.
Rozdział trzeci poświęcony jest szeroko pojętej kulturze Rusów. Autor przedstawia kim byli, jak poświadczeni są w źródłach, m. in. przytacza w pełni przekaz Ibn Fadlana, posła z kalifatu do Bułgarów, dotyczący Rusów oraz ich obrządku pogrzebowego.
Kolejny rozdział skupia się na ośrodku w Gniezdowie, w okolicy którego natrafiono na wiele kurhanów z bogatym wyposażeniem. Omawiane są kolejne kurhany i znaleziska, elementy uzbrojenia, biżuteria itp. Autor argumentuje, że był to ośrodek władzy Rusów znany z chociażby szwedzkiej Birki.
Przedostatni rozdział dotyczy miejsc zamieszkania Rusów między Wołgą a Oką jak Sarskoje Gorodiszcze, Bolszoje Timieriewo i inne ośrodki. Książkę zamyka rozdział przedstawiający wydarzenia sprzed powstania państwa Rusi Kijowskiej i czasu jej powstania oraz działalności Olega, którego trudno zidentyfikować.
Autor jednak próbuje podążać za opisem z Powieści Minionych Lat i stara się wyjaśnić tożsamość pierwszych władców Rusi Kijowskiej z dynastii Rurykowiczów. Autor nie tylko dochodzi do Włodziemierza Wielkiego w swojej narracji ale stara się przedstawić to, jak wyglądał Kijów za panowania pierwszego chrześcijańskiego władcy Rusi.
Ruś wikingów – opinia i recenzja
Duczko organizuje materiał tematycznie, z rozdziałami poświęconymi szlakom handlowym, praktykom pogrzebowym, urbanizacji i ideologii. Każda sekcja rozwija się jak archeologiczny wykop: zaczyna od powierzchniowych relacji historycznych, by zagłębić się w materialne dowody. Choć taka struktura wzbogaca narrację o drobiazgowe szczegóły, czasami wydaje się labiryntowa.
Duczko zakłada znajomość terminów takich jak srebro siekane czy dirhemy, co może onieśmielać przypadkowych czytelników. Jednak nagrodą jest kompleksowa mozaika, pokazująca, jak archeologia może przepisywać historię, gdy teksty są skąpe lub stronnicze.
Autor zdobył się na wielki trud, choć nie musiał, i przepisał wiele fragmentów książki. Choć niekiedy ma się wrażenie, że jest to tylko zabieg, by nie być posądzonym o niewielkie poprawki do tekstu. Niektóre fragmenty są obszerniejsze ale nie jest to widoczna różnica. Łącznie w książce pojawiają się ok. 35 nowe pozycje. Czy to dużo? Kilka z nich jest autorstwa samego Duczki.
Interdyscyplinarne podejście Duczki to największa siła książki. Splatając archeologię, numizmatykę i krytykę tekstualną, oferuje wielowymiarową perspektywę, brakującą w czysto historycznych opracowaniach. Jego demaskowanie nacjonalistycznej historiografii – zarówno sowieckiego zaprzeczania wpływom wikingów, jak i skandynawskiego romantyzmu – jest aktualne i fascynujące. Mapy, fotografie i ilustracje artefaktów zwiększają dostępność, a przypisy otwierają ścieżki do głębszych badań.
Gęstość tekstu to miecz obosieczny. Specjaliści rozkoszują się drobiazgowymi analizami Duczki, lecz laicy mogą się pogubić w żargonie i dygresjach (np. długie dyskusje o typologiach pochówków). Brak chronologicznej ramy dezorientuje tych, którzy nie znają historii Rusi. Glosariusz lub oś czasu byłyby nieocenione.
Ruś wikingów to kamień milowy, wydobywający wschodnich wikingów z mroków i stawiający ich w centrum średniowiecznej przemiany Europy. Wnioski Duczki są jednoznaczne: Ruś Kijowska nie była ani czysto normańska, ani słowiańska, lecz „trzecią przestrzenią” zrodzoną z kulturowych negocjacji. Dla historyków książka to wzór rzetelnej nauki; dla entuzjastów – brama do niezbadanego świata.
Choć akademicka surowość może odstraszać, jej odkrycia są zbyt ważne, by je ignorować. Gdy Ukraina i Rosja mierzą się dziś ze sporną przeszłością, praca Duczki przypomina, że historia rzadko bywa prosta – i zawsze warto do niej wracać.
Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego
Ocena recenzenta: 6/6
Remigiusz Gogosz