Monika Białkowska, Z woli Bożej. Historie duchowej przemocy

Z woli Bożej |Recenzja

Monika Białkowska, Z woli Bożej. Historie duchowej przemocy

Polska literatura religijna ma już sporo tytułów poświęconych kryzysom w Kościele, ale ta książka wyróżnia się na tle innych, oddając głos konkretnym ludziom, których życie zostało pocięte przez przemoc duchową. Stanowi ona także swoisty poradnik, na co zwracać uwagę, gdy sami czujemy, że dzieje się coś niedobrego. Efektem jest lektura wstrząsająca i niezbędna – zarówno dla wierzących, jak i dla tych, którzy od Kościoła już odeszli.

Świadkowie, nie ofiary

Monika Białkowska – dziennikarka i doktor teologii fundamentalnej, pracująca w „Przewodniku Katolickim” to osoba bardzo mocno związana ze środowiskiem kościelnym, która jednak nie neguje doświadczeń, jakie mogą się w nim wydarzyć. Najważniejsza w książce jest strategia narracyjna, która wymaga odwagi: zamiast pisać o skrzywdzonych, pozwala im mówić za siebie. Kolejne rozdziały – zatytułowane zdaniami wziętymi z samej traumy: Przytul się do Jezusa, Krzyż między nogami, Będziesz całkiem sama – to relacje osób, które weszły w relacje z księżmi, wspólnotami i zakonami, szukając Boga, a znalazły kontrolę, upokorzenie lub wykorzystanie.

Spektrum tych historii jest szerokie i właśnie w tej różnorodności tkwi siła książki. Mamy neofitów porwanych przez charyzmatycznych kapłanów, osoby z traumą rodzinną, które w religijnej wspólnocie szukały ojca lub matki, animatorki biorące na siebie zbyt wiele obowiązków bez żadnego wsparcia z zewnątrz, a nawet oficjalnego ateistę, który po latach kontaktu z Kościołem wychodzi z depresją i poczuciem winy zaszczepionym przez psychologa chrześcijańskiego. Jest też mężczyzna homoseksualny podrywany przez duchownych – historia, która boleśnie oświetla hipokryzję środowiska głoszącego czystość.

Anatomia przemocy duchowej

Książka nie byłaby kompletna, gdyby zatrzymała się wyłącznie na poziomie świadectw. Rozdział zatytułowany Przemoc duchowa to solidna próba teoriotwórcza – katalog mechanizmów, które w codziennym życiu wspólnot religijnych bywają niewidoczne, bo każdy z nich osobno wydaje się „normalną” praktyką pobożności.

Autorka wyróżnia kilkanaście form nadużyć duchowych: manipulację obrazem Boga, absolutyzację posłuszeństwa, kontrolę informacji i izolację, eksploatację religijnego zaangażowania czy ostracyzm wobec krytyków wspólnoty. Szczególnie ważna wydaje się kategoria, którą można by nazwać zbezczeszczeniem intymności – przemoc wkraczająca w to, co jedna z bohaterek nazywa „Świętym Świętych”, miejscem w duszy, gdzie człowiek spotyka się z Bogiem. Kiedy to miejsce zostaje skażone przez toksyczną relację z duchownym, skutki są nieproporcjonalnie niszczące w stosunku do zewnętrznych oznak krzywdy.

Cennym uzupełnieniem jest profil toksycznego lidera i profil osoby szczególnie narażonej na przemoc duchową – oba zarysowane bez stygmatyzacji, za to z wyraźną empatią. Autorka opisuje też traumę postkultową i zdradę instytucjonalną jako konkretne zjawiska psychologiczne, nie tylko metafory. Końcowy dodatek – sześćdziesiąt zdań, które powinny zaniepokoić, oraz sto „czerwonych flag” we wspólnotach religijnych – to gotowe narzędzie, które może uchronić kogoś przed wejściem w toksyczną relację.

Co zostaje?

Tytuł pierwszego rozdziału brzmi jak pytanie retoryczne: Zanim ocenisz. To zaproszenie do zawieszenia sądu, do wysłuchania zanim się skwituje czyjeś doświadczenie frazesem o słabej wierze albo nadwrażliwości. Książka na to zaproszenie odpowiada z nawiązką: każda z historii jest zbyt konkretna, zbyt różnorodna i zbyt dobrze udokumentowana, żeby ją zbagatelizować.

Zdanie otwierające całość – W zasadzie jedyny ślad, jaki zostaje, to zniszczony człowiek i zniszczona relacja z Bogiem. Kto jednak w dzisiejszym świecie przejmuje się, że kolejna osoba przestała wierzyć w Boga? – brzmi jak prowokacja. Ale książka nie daje się pochłonąć goryczy. Większość bohaterów wychodzi z opisywanych doświadczeń z wiarą, choć bez złudzeń co do instytucji. Ta odporność jest równie ważna jak dokumentacja nadużyć: pokazuje, że można przeprowadzić granicę między Bogiem a tym, co w Jego imię wyrządzają ludzie.

To jedna z ważniejszych polskich książek o Kościele od lat – nie dlatego, że atakuje, ale dlatego, że słucha. Nie jest prosta, ale potrzebna, ukazując powszechne doświadczenia, które można dzięki niej łatwiej zrozumieć i się z nimi rozliczyć.


Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta 6/6
Magdalena Kaczmarek

Czytaj również:

Comments are closed.