W XV wieku p.n.e. Hetyci ponownie skierowali uwagę na Syrię, gdzie o wpływy rywalizowali z potężnym królestwem Mittani. Tudhalijas najpierw pozyskał dla siebie strategicznie położoną Kizzuwatnę, a następnie poprowadził wojska na południe, gdzie jednym z najważniejszych celów jego działań stało się Aleppo.
Syria miała dla państwa hetyckiego znaczenie znacznie większe niż tylko militarne. Przebiegały przez nią ważne szlaki handlowe prowadzące na wschód przez Mezopotamię, na południe do Egiptu oraz na północny zachód ku Anatolii. Transportowano nimi między innymi surowce, których Hetyci potrzebowali, lecz których nie posiadali w wystarczających ilościach na własnym terytorium. Jednym z nich była cyna niezbędna do produkcji brązu. Zanim jednak Tudhalijas mógł skierować wojska do Syrii, musiał rozwiązać problem Kizzuwatny. Państwo położone przy szlakach prowadzących przez góry Taurus znajdowało się wówczas po stronie Mittani, przez co utrudniało Hetytom dostęp na południe i jednocześnie zwiększało zagrożenie dla ich własnego terytorium. Tudhalijas zdołał nakłonić króla Szunaszszurę do zmiany sojuszu. Dopiero po odzyskaniu przychylności Kizzuwatny droga do Syrii stanęła przed Hetytami otworem.
Wiemy, że w XV wieku p.n.e. faraon-wojownik Totmes III próbo wał ustanowić trwałą kontrolę egipską nad rozległymi obszarami Syrii i Palestyny. Ostatecznie jednak nie osiągnął tego celu. Po śmierci faraona Egipt wycofał się z regionu, co pozwoliło na odrodzenie się potęgi państwa Mittani pod panowaniem króla Szausztatara.
Wraz z tym odrodzeniem pojawiło się bezpośrednie zagrożenie dalszej ekspansji Mittani na terytoria należące do królestwa hetyckiego. To wyzwanie było jednym z najpoważniejszych, jakie stanęły przed królem Tudhalijasem, gdy około roku 1400 p.n.e. (a niewykluczone, że nieco wcześniej) objął tron Hetytów. Zebranie wszystkich dostępnych sił i przygotowanie inwazji na Syrię oraz podbój terytoriów wasalnych Mittani w tym regionie stało się jednym z jego głównych priorytetów.
Dyplomacja zamiast siły
Zanim Tudhalijas mógł się podjąć tak ogromnego przedsięwzięcia, musiał najpierw rozwiązać inny problem zlokalizowany znacznie bliżej domu. W konsekwencji zamieszek, które poprzedziły panowanie Telipinusa, w południowo-wschodnim zakątku Anatolii powstało nowe, niezależne państwo. Tereny, które obejmowało, najprawdopodobniej wcześniej należały do królestwa hetyckiego. Nowe państwo nosiło nazwę Kizzuwatna.
Ze względu na swoje położenie na szlakach przecinających góry Taurus, prowadzących z Anatolii do Syrii, miało ono ogromne znaczenie strategiczne dla Hetytów. Jednak Telipinus musiał postępować ostrożnie. Inne terytoria utracone przez jego poprzedników odzyskał zbrojnie, lecz wobec Kizzuwatny zastosował odmienną taktykę. Zamiast próbować ujarzmić ją siłą, zawarł traktat sojuszniczy z jej królem, Isputahsu. Tym samym zastosował metody dyplomatyczne zamiast przemocy, a jego partner traktatowy zachował niezależność.
Relacja, jaką Telipinus nawiązał z południowym państwem, była starannie przemyślana. Królestwo Kizzuwatny powstało najprawdopodobniej pod silnym wpływem huryckim, a wiemy, że w później szych latach na jego obszarze przeważała ludność hurycka. Możliwe, że już w chwili wstąpienia Telipinusa na tron królestwa Kizzuwatna pozostawała w bliskim sojuszu z Hurytami, a atak Hetytów mógłby bezpośrednio wciągnąć do konfliktu potężne królestwo Mittani.
Aby tego uniknąć, Telipinus przekonał króla Kizzuwatny do zawarcia sojuszu i do zachowania życzliwej neutralności w przypadku przyszłej wojny między Hetytami a Mittani. Warto też podkreślić, że zawarcie tego traktatu stanowiło ważny punkt zwrotny w dziejach państwa hetyckiego – po raz pierwszy zastosowano dyplomację zamiast siły, by zapewnić bezpieczeństwo królestwu oraz rozszerzyć i utrwalić jego wpływy. Z podobnymi przykładami spotkamy się jeszcze w późniejszych epokach.
Tym razem jednak układ między Hetytami a Kizzuwatną nie zapewnił trwałego rozwiązania problemu zabezpieczenia południowo-wschodniej granicy państwa. Pomimo traktatu z Telipinusem kolejni królowie Kizzuwatny nie zachowywali się lojalnie – raz sprzymierzali się z Hetytami, a innym razem z Mittani. Umiejętnie rozgrywali dyplomatycznie oba mocarstwa. Dzięki temu zapewniali swojemu państwu bezpieczeństwo przed agresją potężnego sąsiada: atak ze strony jednego z nich niemal na pewno spowodowałby reakcję i sprowadziłby na pomoc drugiego.
Niemniej w chwili objęcia tronu przez Tudhalijasa Kizzuwatna znajdowała się już zdecydowanie w obozie Mittani. To stanowiło poważny problem, ponieważ ten sojusz odcinał Hetytom główne szlaki pro wadzące do Syrii, a jednocześnie odsłaniał przed królem Mittani miękkie podbrzusze państwa hetyckiego – dogodny punkt wyjścia do inwazji. Tudhalijas postanowił więc pójść śladem Telipinusa – zdołał nakłonić ówczesnego króla Kizzuwatny, Szunaszszurę, do zmiany stron i ponownego sojuszu z Hetytami. Nie wiemy, czym go przekonał – groźbami czy raczej obietnicami i korzyściami. Tak czy inaczej, po odzyskaniu przychylności Kizzuwatny droga do Syrii stanęła przed Hetytami otworem.
Nowa wyprawa do Syrii
Śladem swoich wielkich poprzedników, Hattusilisa i Mursilisa, wielki król Tudhalijas poprowadził swoje wojska przez góry Taurus. Po ich przekroczeniu głównym celem stało się Aleppo – zarówno miasto, jak i lokalne królestwo. Dawno już odbudowane z ruin po zniszczeniu przez Mursilisa, ponownie stało się kwitnącym ośrodkiem. Władały nim kolejne dynastie, które rozszerzały swoje wpływy na okoliczne terytoria.
Tekst jest fragmentem książki Hetyci. Wojownicy z Anatolii, która czeka na Ciebie tutaj:
Nie było już jednak taką potęgą, jaką stanowiło niegdyś – sto lat przed wyprawą Tudhalijasa stało się lennem królestwa Mittani. Właśnie dlatego Tudhalijas tak uparcie się mu przypatrywał. Najprawdopodobniej ostatecznym celem jego kampanii syryjskiej było osłabienie, a może nawet całkowi te wyeliminowanie wpływów Mittani po zachodniej (syryjskiej) stronie Eufratu, co znacząco zmniejszyłoby zagrożenie kolejnymi wyprawami Mittani w głąb Anatolii. Aleppo było kluczowym bastionem władzy Mittani w Syrii, dlatego jego lojalność wobec potęgi mittanijskiej musiała zostać przełamana – najlepiej nie za pomocą oręża, lecz dyplomacji. Sojusz Hetytów z Aleppo, a tym bardziej przejęcie nad nim kontroli, stanowiłby istotny krok w kierunku wyzwolenia Syrii spod panowania Mittani.
Podobnie jak wielu władców syryjskich państw na przestrzeni dziejów król Aleppo znalazł się między młotem a kowadłem – między dwiema potęgami rywalizującymi o dominację w regionie: Hetytami i Mittani. Na zachowanie neutralności nie było najmniej szych szans. Król musiał zdecydować, które mocarstwo stanowi większe zagrożenie dla jego królestwa, gdy sprzeciwi się jednemu, a poprze drugie. Początkowo, jak się wydaje, opowiedział się po stronie Hetytów.
Tym samym zerwał sojusz z Mittani i ściągnął na siebie gniew króla huryckiego, ale uznał, że najlepszą szansą prze trwania jego królestwa jest pokój z Tudhalijasem. Król Mittani nie zamierzał tego tolerować. Zdołał nakłonić (albo zastraszyć) władcę Aleppo, by zmienił sojusze i wrócił na jego stronę. Rozwścieczony Tudhalijas odpowiedział błyskawicznie: ruszył z wojskiem na Aleppo i obrócił miasto w ruinę. Według przekazów w walkach zginęli zarówno król Aleppo, jak i król Mittani.
Trzeba jednak podkreślić, że większość tych informacji pochodzi z preambuły do traktatu spisanego sto lat (lub więcej) po opisywanych tutaj wydarzeniach. Traktat ten na początku XIII wieku p.n.e. zawarł hetycki król Muwattallis II z ówczesnym władcą Aleppo, Talmi-Szarrummą1. W tym okresie Aleppo było już państwem wasalnym w obrębie imperium hetyckiego. Króla Aleppo w nie zawoalowany sposób poinformowano, jakie katastrofalne konsekwencje spotkają jego królestwo, jeśli sprzeniewierzy się swojemu zwierzchnikowi. Muwattallis wzmocnił to ostrzeżenie, przypominając mu o losie, jaki niegdyś spotkał Aleppo, gdy w minionych wiekach miasto zerwało układ pokojowy z Hetytami.
Preambuły hetyckich traktatów często przedstawiają przeszłość w sposób zarówno stronniczy, jak i wybiórczy – zatem na ile te informacje są wiarygodne? Prawdopodobnie możemy uznać za prawdziwe sedno przekazu, że Tudhalijas rzeczywiście poprowadził wyprawę wojenną do Syrii, że osłabiła ona imperialne ambicje królestwa Mittani i że za jego panowania imperium hetyckie ponownie zaczęło odgrywać rolę międzynarodowej potęgi.
Jednak do twierdzeń o rozmiarach klęski Mittani powinniśmy podchodzić z dużym sceptycyzmem. W tekście określono to państwo również mianem Hanigalbat (tak brzmi alternatywna nazwa królestwa Mittani), ale wszystko wskazuje na to, że jego król przeżył starcia z Tudhalijasem, a królestwo przetrwało. W rzeczywistości kampania Tudhalijasa w Syrii była tylko jedną w serii wojen między Mit tani a państwem hetyckim. Miną jeszcze całe dziesięciolecia, zanim któraś ze stron ostatecznie zatriumfuje.
Do tej pory nic nie wskazywało na to, by Tudhalijas bądź jego bezpośredni następcy dążyli do ustanowienia trwałej kontroli nad terytoriami syryjskimi, na których Hetyci odnieśli sukcesy militarne. Jednak z biegiem czasu stawało się coraz bardziej oczywiste, że utrwalenie władzy lub wpływów na skrzyżowaniu szlaków starożytnego Bliskiego Wschodu było dla imperium hetyckiego nie tylko korzystne, lecz wręcz niezbędne do dalszego rozwoju królestwa.
Nie chodziło jedynie o względy militarne czy polityczne. Przez Syrię przebiegały bowiem główne szlaki handlowe prowadzące na wschód (przez Mezopotamię ku dalszym regionom), na południe (do Egiptu) oraz na północny zachód (ku Anatolii). Tamtędy transportowano dobra, których państwo hetyckie samo nie wytwarzało, a których potrzebowało do utrzymania swej gospodarki i przemysłu.
Wśród towarów znajdowały się metale, takie jak na przykład cyna, niezbędna do wytwarzania brązu (stopu cyny i miedzi). Nie mamy jak dotąd żadnych dowodów, że w tym okresie cynę wydobywano w Anatolii – przynajmniej nie w takich ilościach, które wystarczyły by na zaspokojenie potrzeb lokalnych warsztatów metalurgicznych (choć źródeł miedzi było wiele). Dlatego cynę trzeba było importować – prawdopodobnie z tak odległych regionów jak dzisiejszy Afganistan. Z tego względu utrzymanie bezpieczeństwa szlaków handlowych – zarówno przed wrogimi atakami, jak i napadami miejscowych rzezimieszków – było dla Hetytów sprawą o znaczeniu strategicznym.
Tekst jest fragmentem książki Hetyci. Wojownicy z Anatolii, Trevor Bryce, Wydawnictwo Rebis.
