Elżbieta I Tudor

Elżbieta I – królowa, która wyszła za… Anglię

Jak przekształcić kobiecość w atut? Elżbieta I – królowa, która wyszła za… Anglię

Dlaczego Elżbieta I nigdy nie wyszła za mąż? Niezwykle inteligenta, błyskotliwa, dowcipna, kochana przez lud, wykształcona, o nietuzinkowej urodzie – doskonała partia na małżonkę. O jej rękę ubiegali się Hiszpanie, Szwedzi, Francuzi, a nawet car Rosji, nie wspominając o mniej znaczących personach. To ambicja nie pozwoliła jej jednak wyjść za mąż, czy może coś innego?


Nie odrzucała jakkolwiek od razu zalotów potencjalnych partnerów, lecz prowadziła z nimi grę, traktując ich jak pionek w swojej polityce, kusząc ich i wykorzystując swoje panieństwo jako przynętę. Dlaczego pozostała panną do końca swego jakże długiego życia? Jak i dlaczego Elżbieta I, królowa Anglii i twórczyni jej nowożytnej potęgi, bawiła się innymi monarchami?

Brak zamążpójścia i, w konsekwencji, brak potomstwa i koniec dynastii wydaje się być polityczną porażką. Porażką aczkolwiek nie było, w końcu Elżbieta utworzyła z Anglii potęgę, a jej społeczeństwu finalnie zapewniła stabilizację, spokój i dobrobyt.

Elżbieta jako księżniczka, 1546-1547

Dzięki jej manewrom i umiejętnej polityce oraz sztuce dyplomacji udało jej się rządzić Anglią ponad 40 lat i to bez małżonka. Aura tajemniczości otaczająca jej dwór – kult Faerie Queen, seksualni faworyci, udawane romanse, polityczne menuety z otaczającymi ją gogusiami – była wyszukanym i wyrachowanym przedsięwzięciem z zakresu królewskiej dyplomacji, wprowadzanym po to, by zastąpić licencjonowanym gangsteryzm męskiej rycerskości systemem bez przemocy, takim, którym mogła manipulować kobieta.

Była uosobieniem nowej epoki w Anglii, prawdziwą kobietą renesansu. Pozostawiając wiele kwestii, związanych z jej polityką wewnętrzną, kościelną, zagraniczną i wieloma innymi, a szczegółowo przedstawionymi w jakże bogatej literaturze, również polskojęzycznej, skupię się na powodach decyzji Elżbiety o odrzuceniu instytucji, jaką jest małżeństwo.

Istnieje wiele koncepcji dotyczących owych powodów. Najsilniej reprezentowanymi, przynajmniej przez poważnych autorów, są powody polityczne. Dzięki ciągłemu panieństwu, Elżbieta mogła kusić ewentualnością małżeństwa kolejne persony, bynajmniej nie ku swej uciesze, a dla racji stanu i odpowiednich manewrów w polityce.

Mniej poważni autorzy zarzucają Elżbiecie, że nie wyszła nigdy za mąż, gdyż była… mężczyzną. Im jednak nie będziemy poświęcać uwagi.

Taka o niej opinia pojawiła się, gdy Elżbieta objęła tron, a promotorami tej „rewelacji” byli oczywiście jej przeciwnicy. Mimo tego, że Elżbieta została dobrze przyjęta przez społeczeństwo wstępując na tron, to nie można zapominać, że jako protestantka miała swych katolickich przeciwników, którzy zarzucali jej nawet brak praw do tronu i bękarctwo.

rodzina Henryka VIII
Alegoria sukcesji Tudorów: rodzina Henryka VIII, 1590

Wszystko za sprawą poczynań ojca Elżbiety, Henryk VIII, który miał aż sześć żon. Elżbieta była córką z jego drugiego małżeństwa, z Anną Boleyn. Pomimo tego, iż Henryk wciąż pragnął syna, traktował córkę jak księżniczkę. Wszystko się jednak zmieniło, gdy pojawiła się kolejna żona, a Anna została skazana na śmierć, w konsekwencji czego Elżbietę usunięto z dworu.

Gdy jej następczyni urodziła mu syna – Edwarda, wówczas Elżbieta została znów wezwana na do „domu”. I to o tym aspekcie, który można by nazwać indywidualnym, czy osobistym, obok politycznych, należy pamiętać. Jej życie było burzliwe jeszcze zanim wstąpiła na tron. Wydarzenia, które miały miejsce w jej dzieciństwie i młodości z pewnością miały wpływ na jej decyzje, kiedy w wieku 25 lat objęła władzę.

Trudne dzieciństwo uformowały jej charakter silnej, rozważnej, nieufnej i ostrożnej kobiety. Arkana polityki i dyplomacji, w które została wciągnięta już w dzieciństwie, uczyniły jej taktykę pełną cierpliwości, intryg, niekiedy nawet kłamstw i oszustw.

Nie należy jednak wysuwać wniosku, że jej prywatne życie miało przeważający wpływ na politykę w państwie. Każdy, nawet monarcha jest człowiekiem, a monarcha ma obowiązek kierować się racją stanu, nie zaś własnymi rozterkami miłosnymi. I to udało się Elżbiecie wyśmienicie.

Henryk VIII – przykładny ojciec?

Od samego początku życia Elżbieta nie mogła być pewna swojej pozycji. Na początku była ukochaną córką króla, lecz już w wieku niespełna 3 lat straciła matkę, Annę Boleyn, a tym samym pozycję na dworze królewskim i status następczyni tronu, a także względy „tatusia”.

Henryk VIII bowiem wciąż pragnął syna, dlatego gdy znalazł sobie nową, potencjalną jego rodzicielkę, Elżbieta została odsunięta. Gdy królowi narodził się syn, ten uszczęśliwiony, wezwał „ukochaną” córkę z powrotem na dwór, a ona ponownie otrzymała status następczyni tronu, po bracie Edwardzie i siostrze Marii.

Stosunek Henryka do kolejnych małżonek nie był dobrym przykładem dla córki i niewątpliwie zraził ją do zamążpójścia. Jego pierwszą żoną była Katarzyna Aragońska, z którą wziął ślub w 1509 roku, a unieważniono go w 1533 roku.

Było to niezwykle długie małżeństwo, zważając na czas trwania późniejszych, choć z drugą żoną, Anną, matką Elżbiety miał być związany już dekadę wcześniej, a ślub wziął jeszcze w tym samym roku. Anna była już wtedy w ciąży.

Trzy lata później została ścięta za cudzołóstwo, zdradę i paranie się czarami. Bolesna świadomość o losie jej matki była prawdopodobnie jednym z czynników, które wpłynęły na jej decyzję, aby nigdy nie wyjść za mąż. Henryk już 11 dni po jej śmierci wziął ślub z kolejną żoną, Jane Seymour, a Elżbieta została odsunięta od dziedziczenia i wygnana. Jane zmarła rok później tuż po porodzie w wyniku gorączki.

Z następną żoną, Anną z Kleve, Henryk rozstał się drogą rozwodu jeszcze szybciej. Piątą żoną była Katarzyna Howard, która w 1542 roku została ścięta za cudzołóstwo. Gdy, ośmioletnia wówczas, Elżbieta usłyszała o egzekucji swojej macochy, miała powiedzieć: I will never marry (ang. Nigdy nie wyjdę za mąż). Z pewnością już wtedy była zniechęcona do instytucji małżeństwa.

Dopiero szósta żona Henryka, Katarzyna Parr, sprawiła, że ojciec pojednał się z córką. W 1544 roku, aktem sukcesyjnym, obie córki Henryka zyskały prawo do dziedziczenia tronu, w kolejności po bracie Edwardzie. Henryk zmarł w 1547 roku.

Owdowiała Katarzyna wyszła za Thomasa Seymoura i zabrała Elżbietę do swojego domu w Chelsea. Ślub został wzięty w tajemnicy, Thomas był bratem wcześniejszej żony Henryka, Jane. Para ta miała niemały wpływ na życie Elżbiety.

Thomas Seymour, opiekun Elżbiety

Henryk pod koniec swojego życia nie nadrobił straconych lat względem córki. Ich relacje określał ścisły, dworski protokół, a sam Henryk nie poświęcał córce wiele uwagi. Gość, który złożył wizytę w pałacu Henryka, zdumiał się widokiem Elżbiety trzy razy w geście szacunku klękającej przed ojcem podczas audiencji.

Thomas More napisał, że człowiek nie zasługuje na miano ojca, jeśli nie płacze z powodu łez swoich dzieci. Henryk niezaprzeczalnie na to miano nie zasługiwał. Elżbieta, pozornie zachowując żałobę po ojcu, żyła spokojnie póki jej młodszy brat, protestant, panował w Anglii.

Magnetyczny urok Thomasa Seymoura i niewinne pieszczoty

Seymour dawał swojej nowej małżonce wielkie szczęście, rozkwitała ona przy nim, jak gdyby było to jej pierwsze zamążpójście. W istocie jednak Seymour pragnął nie Katarzyny, a Elżbiety. I to w istocie pragnął jej, a nie królewskiej córki. Wkroczył w jej życie, gdy dopiero dojrzewała i stawała się kobietą. Miała ona rumienić się na samo wypowiedzenie przez kogoś jego imienia.

Był człowiekiem zupełnie przeciwnym do dojrzałej Elżbiety – niepowściągliwym, niepohamowanym, energicznym, żartował sobie w każdej sytuacji, cechowały go wybuchowość, dosadność, zawziętość i arogancja. Kierowały nim ambicje polityczne i zazdrość o brata Edwarda, Lorda Protektora przy nowym królu Edwardzie VI. Elżbieta zaś, rzadko przebywając u brata na dworze, kształciła się i bawiła.

W międzyczasie panowała epidemia zarazy, w wyniku której zmarł jej nauczyciel, Grindal. Nowym został Ascham wybrany zarówno przez Kat, opiekunkę przyszłej królowej i Seymoura, jak i Elżbietę. Miał on ogromny wpływ na edukację i wiarę Elżbiety. Kluczowe w omawianym temacie jest to, że między tą trójką istniała pewna zażyłość i zgoda. Szybko bowiem powstał między nimi trójkąt małżeński. Pociągnęło to za sobą bieg zdarzeń o kluczowym znaczeniu w życiu dorastającej Elżbiety.

Pomiędzy samą Kat Ashley i Elżbietą istniała spora zażyłość, spały nawet razem, prawdopodobnie nago, co nie było niczym dziwnym w owym okresie. W sypialni Elżbiety Seymour składał wizyty i to wcześnie rano, zanim ta zdarzyła się odziać. Zawstydzał ją zwykłym „dzień dobry”, po czym poufale klepał ją po plecach lub pośladkach.

Próbując temu zapobiec, Elżbieta zaczęła wstawać wcześniej i ubierać się, ten jednak uprzedzał ją coraz wcześniejszymi wizytami. Jednego poranka próbował ją nawet pocałować, lecz Kat, która z nią sypiała, zripostowała jego zachowanie, zawstydziła go i kazała wyjść. Mogła to jednak mówić przez śmiech, sama miała słabość do tego mężczyzny.

Później jednak, wedle wspomnień lady Ashley, oboje, Seymour i Katarzyna zastawali księżniczkę w łóżku, łaskocząc ją, doprowadzając do śmiechów i pisków. Coraz bardziej prowokacyjne i bezwstydne zachowanie Seymoura doprowadziło Elżbietę do zadowolenia i takiej samej bezwstydności.

Otoczenie zaczęło nawet spostrzegać, iż żywi wobec niego uczucie. Wybuchnął skandal, zaczęły szerzyć się plotki. Oburzano się nieskromnością Elżbiety, a na dworze panowało powszechne zgorszenie nieprzyzwoitością dziewczyny.

Ta sytuacja była niezwykle niekorzystna dla Elżbiety. Hiszpański humanista, Vives, rozpisywał się na temat przyprawiającej o udrękę podejrzliwości, jaką wywołuje splamiona reputacja. Twierdził, że jeśli dziewczyna straci cnotę, to wszyscy stale plotkują na jej temat, a mężczyźni, którzy w innej sytuacji poprosiliby ją o rękę – wśród nich dobrzy i tkliwi – wystrzegają się jakichkolwiek z nią kontaktów. Taka dziewczyna nie może już mieć nadziei na pójście za mąż. (…) ta choroba miłości dotyka każdego, ale zwłaszcza kobiety. Dlatego trzeba się troszczyć, by nimi nie zawładnęła. Na ogół nie są bowiem świadome, że je opanowała, ponieważ nie obawiały się o to i odbierały uczucie jako rozkoszne i przyjemne, nie wiedząc, jak niebezpieczna skrywa się pod nimi trucizna

– pisał Vives. Elżbieta na pewno znała teksty Vivesa i miała świadomość wyżej opisanych konsekwencji.

Mimo swych pragnień i chęci ślubu z Elżbietą, dla niej był Seymour raczej zalotnikiem, niż uwodzicielem. Nawet, gdy Katarzyna zaszła w ciążę, Seymour zamiast spędzać z Elżbietą mniej czasu, poświęcał jej go coraz więcej. Katarzyna stała się zazdrosna i zaczęła się obawiać uwagi, jaką poświęcał jej małżonek dziewczynie.

Być może zakochana, Elżbieta została nakryta przez Katarzynę w ramionach jej małżonka. Zaraz potem, bo ogromnym zamieszaniu rozzłoszczonej Katarzyny, Elżbieta wyjechała z Chelsea do domu Sir Anthony’ego Denny w Cheshnut.

edward VI
Edward VI Tudor, brat Elżbiety

W 1549 roku Thomas dokonał zamachu na króla, nie udało mu to się jednak i został aresztowany, a następnie osadzony w Tower. Miał on chcieć zabić króla i Marię, by móc poślubić Elżbietę. Elżbietę poddano przesłuchaniom i licznym podstępom. (…) to całkowicie pewne, że jest bardzo bystra, i nic nie da się z niej wyciągnąć bez zabiegów dyplomatycznych, tak napisał o Elżbiecie Tyrwhitt, który próbował się czegoś od niej dowiedzieć.

Elżbieta coraz bardziej radziła sobie z codziennymi seriami pytań, stawała się coraz bardziej na nie odporna i rozważnie stawiała kroki. Zaczęto jej insynuować, że krążą plotki o jej nieprzyzwoitych uczynkach i relacjach z Seymourem, a nawet rozpowszechniano kłamstwa o jej rzekomym porodzie i zamordowaniu swojego dziecka.

Była wciągnięta w ogromną grę polityczną i ciężko ocenić, na ile była jej świadoma, a na ile konsekwentnie spełniała swoją rolę w spisku poślubienia jej z Seymourem. Wkrótce oskarżono go także o to, że chciał w tajemnicy poślubić siostrę króla i to bez jego zgody, co było niedopuszczalne i karalne. Elżbietę ukarano dość łagodnie, choć dla niej niezwykle dotkliwie.

Rolę jej opiekunki odebrano lady Kat Ashley, a dano lady Tyrwhitt. Księżniczka bardzo to przeżyła, była z nią bowiem silnie związana, (można się zdumiewać tą miłością, jak pisał Tyrwhitt) i wierzyła, że po całym śledztwie wróci do niej. Elżbieta bała się także o swoją reputację, a do nowej opiekunki podwójnie miała ogromne obawy.

Po pierwsze, zastąpiła jej ukochaną Kat, a po drugie była świadkiem mąk, jakie przechodziła Katarzyna w relacjach z Thomasem i Elżbietą, miała więc do niej niezbyt życzliwie usposobienie, pełne pogardy i niechęci. Ponadto „przypisanie” jej nadzorcy uderzało w jej wizerunek, ponieważ luzie będą mówili, że zasłużyłam sobie na to sprośnym zachowaniem.

Za zamach stanu Seymour został skazany na karę śmierci, w marcu 1549 roku odbyła się egzekucja. Wobec tej sytuacji, Elżbieta na pewno w uczuciach nie pozostawała obojętna. Zginął bliski jej człowiek, z którym spędziła część swojego życia i to w intymnych relacjach.

Jak bardzo były one intymne i czy doszło do tego, co splamiło by jej reputację, określić nie można. Można jednak z pełną konsekwencją stwierdzić, że relacje młodej dziewczyny ze starszym Thomasem Seymourem odcisnęły się na niej dość silnie i miały niemały wpływ na kształtowanie jej silnego charakteru.

(Nie)ukochana siostrzyczka

Relacje z przyrodnią siostrą, Marią, córką Henryka VIII z pierwszego małżeństwa były dość skomplikowane. Siostry znacząco różniły się od siebie. Maria, gorliwa katoliczka, widziała w Elżbiecie zagrożenie i rywalkę. Mimo, iż została przez ojca pozbawiona praw do tronu i tytułu, Maria wciąż nazywała się księżniczką i nie przyjmowała do wiadomości zrzeczenia się praw.

Maria i Filip
Maria i Filip

Początkowo Maria nie była obojętna ojcu, otrzymywała wiele prerogatyw, a jej edukacją zajmował się wspomniany już Vives. Kiedy unieważniono małżeństwo matki Marii i Henryka, a on poślubił Annę, Maria stała się nieślubnym dzieckiem bez praw do tronu. Była zmuszona, jako zwykła lady, służyć swojej młodszej siostrze, Elżbiecie. Nigdy nie widziała w niej księżniczki, uznawała ją za bękarta Anny, w której nie widziała królowej.

Wkrótce jednak, po śmierci Anny, Elżbieta znalazła się w takiej samej sytuacji, co Maria. Gdy urodził się Edward, sytuacja Marii, jak i Elżbiety, poprawiła się, a w 1544 roku, jak już wspomniano, zyskała razem z siostrą prawo do dziedziczenia tronu. Po śmierci Edwarda i 9-dniowej władzy Jane Grey, Maria objęła rządy.

Nie bez powodu w historiografii określa się ją jako Bloody Mary; jako gorliwa katoliczka, po prawnym przywróceniu jej statusu ślubnego dziecka, zaczęła uwalniać z więzień katolików, a protestantów poddawać prześladowaniom. Zagrożeniem była także jej siostra, która była wychowana w duchu protestanckim. By uniemożliwić jej objęcie tronu, a tym samym zaprowadzenie w państwie religii protestanckiej, musiała zapewnić sobie potomstwo.

Zaczęła więc rozważnie szukać kandydata na męża, którym został król Hiszpanii, Filip II. Także on ubiegał się później o rękę Elżbiety. Maria jednak była osobą chorowitą. Kilkakrotnie zachodziła w ciąże, które poroniła. Miała też zachodzić w ciąże urojone. Współcześni badacze wysuwają tezę o chorobach wrodzonych i niepłodności królowej. Nie udało jej się zostawić potomka. Oczywistym jest, że taka partia nie była atrakcyjna dla jej męża, Filipa Habsburga.

Zanim jednak doszło do małżeństwa, Maria przeżywała wielką radość z myślą o ślubie, choć społeczeństwo angielskie nie cieszyło się na ślub z Hiszpanem. Królowa była zakochana w Filipie, czego nie można powiedzieć o nim. Małżeństwo było dla niego jedynie politycznym manewrem, sama królowa, stara panna, budziła w nim wstręt i odrazę.

Niechętny ciągłymi ciążami kończącymi się fiaskiem, stracił już całkowite zainteresowanie żoną, przestał odwiedzać ją w łożu. Istnieje nawet prawdopodobieństwo, że Maria twierdziła, że spodziewa się dziecka, by zatrzymać męża przy sobie. Tymczasem Filip pocieszał się niesmaczną sytuacją w towarzystwie młodej, rudowłosej siostry swej małżonki.

Zabiegi małżeńskie miał rozpocząć, gdy Maria jeszcze żyła, choć była już bliska śmierci. O relacji Filipa i Elżbiety będzie jeszcze wspomniane, w tym miejscu należy jednak zwrócić uwagę na przykład siostry odbijający się w świadomości Elżbiety. Wizja kobiety, nieszczęśliwie zakochanej, bez wzajemności i małżeńskiej czułości, która jest jedynie pionkiem w niezbędnych zabiegach politycznych, mająca spełniać wyłącznie rolę rodzicielki potomków, a w dodatku nieskutecznie.

Taki obraz nie jest zbyt optymistyczny, a takiż mogła odbierać Elżbieta patrząc na los swojej starszej siostry. Jest to kolejny powód, dla którego księżniczka mogła zniechęcić się do pójścia za mąż.

Elżbieta I – zdrowie i kondycja fizyczna

Odmowy Elżbiety w kwestii wyboru małżonka niektórzy usprawiedliwiali jej bezpłodnością. Wciąż pamiętano o pełnych groteski ciążach jej siostry, sądzono więc, że podobne przypadłości dotknęły królową. Wielokrotnie jednak medycy Elżbiety zapewniali o jej zdrowiu i płodności. Gorliwsi przeciwnicy twierdzili, że bezdzietność dotknęła ją przez grzechy, jakich dopuściła się w jakże młodym wieku z Seymourem.

Już po narodzinach wróżono Elżbiecie chorowitość, istnieje obawa, że dziecko będzie słabe z powodu cechy fizycznych ojca i jego nawyków, odnotował pewien Włoch, obecny wówczas na dworze angielskim. Normą była wysoka umieralność dzieci, sama Maria była piątym dzieckiem Henryka i jako jedyna dożyła wieku dojrzałego.

Z tego względu obawiano się także o zdrowie małej Elżbiety. Elżbietę więc, jako małą dziewczynkę często pokazywano na dworze jako dowód, że jest zdrowa i bynajmniej nie chorowita. Badając jednak przyczyny jej niechęci do zamążpójścia, często podaje się, iż wstydziła się ona swoich defektów po przebytej ospie.

Nie ma żadnych dowodów, wedle których doradcy królowej lub jej otoczenie wątpili w jej płodność. Obiekcje w tą stronę czynili jedynie jej przeciwnicy, którzy mieli nadzieję na rychły koniec jej rządów. Faktem jest jednak, że Elżbieta była kobietą chorowitą.

1558-1560
Elżbieta około roku 1558-1560

W 1562 roku na dworze panowała ospa, królowa także poważnie zachorowała, co w konsekwencji stworzyło problem sukcesji. Czując się niedobrze, postanowiła wziąć gorącą kąpiel, po której się przeziębiła i położyła do łóżka z wysoką temperaturą. Ospa, mimo tego, że wielu ludziom udało się z niej wyleczyć, pozostawiała liczne blizny, szpecące i zniekształcające także twarz.

Wedle oczekiwań, czwartego dnia od zachorowania gorączka powinna ustąpić, a pojawić się powinny czerwone plamy. W przypadku władczyni tak się nie stało, bowiem gorączka rosła, a plamy się nie pojawiały. Po tygodniu gorączka odebrała jej mowę i przytomność. Gdy dwór szykował się na żałobę, a członkowie Rady spierali się w kwestii następcy tronu, dotarła wiadomość, że Elżbieta przebudziła się, a nawet zjadła i zasnęła zdrowym snem, ponadto spadła jej gorączka.

Pojawiły się zaczerwienienia i wypryski, lecz królowa odzyskiwała siły i to na tyle, by móc się spotkać ze swymi doradcami. Z jasnym umysłem wydała dyspozycje dotyczące sukcesji (miał rządzić jej ukochany Robert Dudley, jako Lord Protektor) i wynagrodzeń dla dworzan. Jednak co dzień członkowie Rady z zaskoczeniem przyjmowali wieści o coraz lepszym stanie królowej. W październiku pokonała niebezpieczeństwo, jakie sprowadziła na nią choroba.

Robert Dudley
Robert Dudley

Czy ospa ją oszpeciła na tyle, by był to powód odepchnięcia potencjalnego zamążpójścia, jest trudne do stwierdzenia. Takie informacje nie znajdują potwierdzenia. Mianując jednak Dudleya na sukcesora pokazała publicznie, jakimi darzy go względami i jak bardzo jest on dla niej ważny.

Robert Dudley – miłość platoniczna czy kochanek?

Kiedy Elżbieta została koronowana w 1559 roku, na ustach dworzan coraz częściej pojawiał się Robert Dudley, hrabia Leicester i zyskiwał coraz większy rozgłos. Poznała go w wieku 9 lat i od razu pojawiła się pomiędzy nimi nić sympatii. Jemu także, będąc jeszcze dzieckiem wyznała, że nigdy nie wyjdzie za mąż. Robert był nie tylko utalentowany pod względem politycznym i militarnym, lecz także uważano go za wyjątkowo przystojnego młodego człowieka.

Od początku panowania Elżbiety znajdował miejsce na jej dworze i w jej najbliższym otoczeniu. Feria, hiszpański ambasador wysłany przez Filipa II, tak opisał Roberta: (…) tak dalece wkradł się w łaski [królowej], że we wszystkim postępuje wedle własnego upodobania. Powiadają nawet, że Jej Królewska Mość odwiedza go w komnacie w dzień i w nocy.

Wielu ambasadorów wspominało, że słyszeli o takiej zażyłości tych dwoje, że nie mają odwagi o nich pisać, a nawet nie dali by temu wiary, gdyby nie to, że wielu członków Rady Królewskiej nie czyni sekretu z szokującej prawdy. Sama Elżbieta w 1561 roku wyznała de Quadrze, zastępcy Ferii, że nie była aniołem i łączyło ją z Dudleyem uczucie.

Ponadto jej czyny potwierdzały owe wyznanie, pieściła się ona z nim publicznie, tworząc tym samym niemały skandal. Oczywiście takie zachowanie nie przystawało królowej. Nikt jej jednak nie wychowywał na władczynię, wręcz przeciwnie – od zawsze musiała sama o siebie zadbać i nic więc dziwnego, że nie kierowała się, przynajmniej na początku, co jest konieczne do zaznaczenia, dobrem państwa, a jedynie swoim własnym.

Okazując publicznie czułość Dudleyowi traciła szacunek w oczach poddanych, faworyzowała go niezgodnie z przysługującą jej reputacją i godnością. Bezwstydne i publicznie okazywane relacje, jakie ich łączyły nie mogły podobać się członkom Rady, którzy jak najszybciej chcieli wydać ją za mąż. Zdawali sobie sprawę, że ewentualni pretendenci do jej ręki mogliby obawiać się Dudleya.

Na królową ze wszystkich stron rzucano oszczerstwa, oskarżało ją wiele osób, jawnie i jednoznacznie, a niewiele broniło. Każdy naciskał, by zdecydowała się na męża, a Dudleya odsunęła. Błagała ją o to nawet Kat, zrozpaczona i zdesperowana, lecz królowa pozostawała nieugięta. Prawdopodobnie był jedynym mężczyzną, któremu byłaby w stanie oddać rękę.

Tutaj rządzi pani, pana nie będzie!

Mimo głębokich i oczywistych uczuć, jakimi darzyła hrabiego Leicester Elżbieta, dopuścił się on wobec niej zdrady, której nie mogła zaakceptować ani jako przyjaciółka z dzieciństwa, ani jako ukochana, ani jako królowa. Jego życie osobiste było niezwykle chaotyczne i nieuporządkowane. Jako ostatni z rodu dążył do posiadania ślubnego dziedzica, który odziedziczyłby tytuł i majątek.

Miał liczne romanse, a jego stałą kochanką była Douglas Sheffield, która dała mu dwoje dzieci. Ślub jednak wziął z kuzynką królowej – Lettice Knollys. Ślub został wzięty w tajemnicy, lecz gdy Lettice była już w zaawansowanej ciąży, jej ojciec zażądał oficjalnego potwierdzenia ślubu. Zanim do tego doszło, wieść o małżeństwie dotarła do Elżbiety za sprawą Simiera.

Elżbieta I bardzo to przeżyła, poczuła się dotknięta i zdradzona. Kazała zamknąć go w wieży w parku w Greenwich, zanim podjęła decyzję o umieszczeniu go w Tower. W areszcie spędził tydzień, lecz oficjalnie podano, że leży chory. Królowa znacząco odsunęła go od siebie, nie cieszył się on już jej względami. Leicester jednak czuł się jak wierny pies, którego niewdzięczny pan obił.

Sądził bowiem, że zachowanie Elżbiety jest nieusprawiedliwione, hrabia poświęcił jej całą swą młodość i altruistycznie służył swej królowej; pisał nawet w tej sprawie do Cecila, zaufanego doradcy królowej skarżąc się, że może utracić wpływy i majątek. I tego w rzeczywistości się obawiał – z pewnością nie łudził się już, że może pojąć Elżbietę za żonę, bał się jednak, że oprócz tego straci swój tytuł, pozycję i majątek.

Zdrada Roberta była niewątpliwym ciosem dla Elżbiety. Był on zapewne jedynym możliwym kandydatem na męża, jedynym człowiekiem któremu naprawdę ufała i to od dzieciństwa. I to on ją zdradził, oszukał, a ponadto próbował wykorzystać jej władzę ku własnym ambicjom. Taki zawód musiał odbić się na zdecydowaniu o porzuceniu małżeństwa: w końcu jedyny bliski jej sercu kandydat, zawiódł.

Musi być król

O ile kobieta na tronie nie była niczym nadzwyczajnym, to jej ciągłe panieństwo było niedopuszczalne. Naturalne było, iż kobieta zasiadająca na tronie w pierwszej kolejności musi znaleźć sobie męża. Poza tym, rządy kobiece z pewnością byłyby rządami słabymi, wszak kobieta nie jest od rządzenia, a od bycia posłuszną i rodzenia dzieci. I choć XIX-wieczny historyk Michelet napisał, że wiek szesnasty to rządy kobiet, one go mącą, psują i kształcą, to pisał to ze sporej perspektywy czasu.

Współcześni Elżbiecie z pewnością nie przyjmowali do wiadomości, że królowa może samodzielnie sprawować rządy. Jedynie małżeństwo i narodziny potomstwa mogłyby zakończyć spory i groźbę wojny domowej po śmierci królowej. Takich argumentów wobec niej używano, chociaż należy zwrócić uwagę, że jej przeciwnicy zarzucali jej brak praw do tonu, gdyż była ona jedynie bękartem, a więc jej potomstwo tym bardziej owych praw nie mogło posiadać – wedle logiki argumentacji opozycji.

Dodatkowo, mąż królowej stawał się władcą, co odsuwało ją od rządów, a sam król mógł stać się pionkiem w rozgrywkach na dworze. Gdy Elżbieta objęła tron, otrzymała państwo w opłakanym stanie: brak stałej i porządnej armii, brak nawet środków na jego utworzenie, a ponadto zagrożenie Francją i Hiszpanią.

Zaraz po objęciu rządów w 1559 roku Elżbieta takie słowa miała skierować do Parlamentu: zaprawdę, aby was zadowolić, połączyłam się już ślubem z jednym małżonkiem, a zwie się on Królestwem Anglii. (…) A nie łajcie mnie za nieszczęsny brak dzieci, bo wy wszyscy i wszyscy, ilu ich jest, Anglicy, dzięki którym jeśli mnie Bóg ich nie pozbawi (czego uchowaj Boże), nie mogę bez zniewagi uznana być za niepłodną… A dla mnie to będzie pełnym zadowoleniem, zarówno dla pamięci mojego imienia, jak również dla mojej chwały, jeśli, gdy oddam moje ostatnie tchnienie, wyryte będzie na marmurze mojego grobu: Tu leży Elżbieta, która rządziła jako dziewica i zmarła jako dziewica.

I w istocie, w historiografii taki przydomek zyskała i umarła jako Elżbieta Dziewica w 1603 roku. Wypowiedzenie takich słów, a co więcej, działania je potwierdzające wydają się być niesłychanie nie na miejscu wręcz głupie. Jednak w niezwykle długim okresie swojego panowania pozostając niezamężna, zręcznie prowadziła politykę tak, by ze swojej kobiecości i statusu panny uczynić największy atut.

Jak widać, bycie kobietą nie oznaczało rządów słabych, a król wcale nie był potrzebny. I tak, o jej rękę ubiegali się Francuzi, już gdy miała zaledwie 1 rok. Ubiegali się Szwedzi, Hiszpanie, a nawet Iwan IV. Była doskonałą partią i najlepszą kandydatką na żonę w tym okresie czasu.

W Anglii więc zaczęło się dziać coś niezwykłego: podczas gdy w Europie zaczynają rodzić się monarchie absolutne, na Wyspie samodzielne rządy przejmuje kobieta, co więcej, na owe rządy niemały wpływ ma społeczeństwo, które przecież uwielbiało swoją władczynię.

Potencjalnym kandydatem był także Karol, syn Ferdynanda I, cesarza rzymsko-niemieckiego, uważany, przynajmniej z punku widzenia angielskich interesów w Europie, za najlepszego [dla Elżbiety] w całym świecie chrześcijańskim. Wcześniej odrzuciła już Ferdynanda, jego brata z powodu ostentacyjnego katolicyzmu i nieczytelnego charakteru pisma.

Elżbieta I między Francją a Hiszpanią

Przy omawianiu królewskich decyzji względem pretendentów niezwykle istotna jest ówczesna sytuacja zewnętrzna i wewnętrzna państwa. Henryk VIII, po swoich „występkach” został ekskomunikowany. Jego politykę reformacyjną kontynuował Edward VI. Gdy na tronie zasiadła Maria, przywróciła katolicyzm. Elżbieta jednak była protestantką tak, jak jej ojciec i brat.

Wedle niezwykle delikatnej sytuacji, jaka panowała w kraju, Elżbieta musiała działać ostrożne i z pewną rozwagą w kwestiach religii. Gdyby papież ją ekskomunikował, kraj mógł szybko zostać poddany rozbiorowi przez Francję i Hiszpanię i to z błogosławieństwem głowy Kościoła. Nie było armii, dowódców, broni ani twierdz i umocnień niezbędnych do obrony kraju, nie było też na nie pieniędzy.

Elżbieta I więc w swych działaniach ukazała niezwykły geniusz polityczny: nie odwołała z Rzymu angielskiego ambasadora i odprawiania mszy (wprowadziła niewielkie zmiany w liturgii) w królewskiej kaplicy oraz opóźniła uchwalenie przez parlament nowych ustaw religijnych, nie stwarzając w ten sposób podstaw do ekskomuniki.

Ponadto wyraźnie dała do zrozumienia zarówno Henrykowi II, królowi Francji, jak i Filipowi II, królowi Hiszpanii, że mogą oni ubiegać się o jej rękę. Przekonywała francuskiego ambasadora, przebywającego w ukryciu w pałacu w apartamentach Parry’ego, zaufanego królowej, że jest gotowa wyjść za mąż, gdy Anglii zostanie zwrócone Calais.

Jednocześnie przyjmowała zaloty Filipa, który będąc najpotężniejszym monarchą w Europie chciał utrzymać to, co miał już za małżeństwa z jej siostrą, Marią. Mamiąc ich zyskała tak bardzo potrzebny czas na zgromadzenie broni i tworzenie wojska, zbierając zewsząd pieniądze, nie płacąc i nie oferując swoim ludziom nic w zamian, i wydając bardzo mało.

Odnowiła kredyt w Antwerpii, a liczba rekrutów w wojsku rosła. Z Flandrii zamawiano proch armatni, drewno potrzebne do strzał i pancerze z obietnicą zapłaty za miesiąc lub dwa.

Do Francji jednak Elżbieta miała wrogi stosunek, bowiem żona Delfina rościła sobie prawa do tronu angielskiego. Większą szansę miał więc Filip, którego na dworze angielskim reprezentował wspomniany już Feria, dość jednoznacznie nastawiony do królowej: czego można się spodziewać po kraju rządzonym przez królową, młodą, bystrą dziewczynę, lecz pozbawioną rozwagi?

Właśnie to, jak odbierano Elżbietę – jako młodą i nierozważną było jej atutem; dzięki temu mogła ona skutecznie mylić przeciwników. Niepowodzenia Ferii, który w swoich zapiskach skarżył się, że nie ma pojęcia o tym, co się dzieje na dworze, a nawet był oburzony, że Rada się z nim nie konsultuje, spowodowały, że Filip zaczął się poważnie zastanawiać nad poślubieniem Elżbiety.

Okazało się, że takie małżeństwo pociągnęłoby za sobą wiele przykrych konsekwencji, w tym wojnę z Francją i wiele wydatków. Król zażądał więc, by Elżbieta przyjęła katolicyzm, zaprowadziła go w swoim kraju i ukorzyła się przed papieżem. Nastroje antyhiszpańskie wśród społeczeństwa panowały już wtedy, kiedy Maria objęła tron. Teraz były równie silne, o ile nie silniejsze.

Wciąż jednak trwały pertraktacje pokojowe z Francją, a ubieganie się Filipa o rękę Elżbiety stawiało ją w lepszej pozycji. Gdy Feria więc poruszył temat małżeństwa, został przez Elżbietę ciepło przyjęty i ta zapewniła go, że musi zasięgnąć rady parlamentu i jeżeli zdecyduje się wyjść za mąż, to na pewno będzie to król Hiszpanii.

Te słowa dały Elżbiecie aż miesiąc zwłoki. Czas się jednak kończył, więc Elżbieta oznajmiła, że nie ma w ogóle zamiaru wychodzić za mąż. Stwierdziła, że korzyści dla obojga, które dałoby im małżeństwo, można także osiągnąć pozostając przyjaciółmi.

Zapytała nawet Ferię, czy mogłaby poślubić męża swej siostry nie obrażając tym samym pamięci swojego ojca, który odtrącił żonę swego brata. Przy następnej rozmowie użyła argumentu, którego używał sam Filip – czy mógłby on w ogóle poślubić heretyczkę? W tym momencie zaloty Hiszpana zakończyły się, a on poślubił córkę króla Francji. Później Hiszpanię na dworze angielskim reprezentował de Quadra, który z niesmakiem, jak większość, obserwował relacje Elżbiety i Dudleya.

Francuska żabka

Jedną z kobiet nowożytnych, które brały sprawy w swoje ręce była Katarzyna Medycejska. Postanowiła zapewnić swoim trzem synom godną przyszłość. I tak, na tronie francuskim zasiadał Karol IX, na tronie polskim Henryk, a trzeci, Herkules-Franciszek, późniejszy ks. Anjou, miał – według niej zostać mężem Elżbiety, będąc od niej dwa razy młodszy.

Grzybowski opisuje go następująco: mały, brzydki, czarny, dziobaty, pełen niewyżytej energii galijski kogucik, popularny wśród umiarkowanych francuskich polityków, obdarzony zaufaniem hugenotów. Nie był żonaty, nie posiadał też królestwa. Jego propozycja małżeństwa została przedstawiona w 1572 roku. Ich korespondencja nie była poważna, acz niezwykle interesująca – królowa w niej jest nazywana Madame de Lisle – panią Wyspiańską, a Francuz Don Lucidoren.

Mariaż ten wymagał od obu stron polityki antyhiszpańskiej, jednak obie strony obserwowały się z uwagą – w końcu przez większość swojej historii Anglia i Francja przyjaciółmi bynajmniej nie były. Ani Francja, ani Anglia nie były dość silne, by samodzielnie walczyć z Hiszpanią. Franciszek d’Anjou w całym zamieszaniu francusko-hiszpańsko-niderlandzkim ofiarował Elżbiecie, prosząc ją ponownie o rękę, Niderlandy, których jeszcze nie miał.

Dopiero w 1578 roku, przy ponownych rozmowach małżeńskich Elżbieta, a przynajmniej tak mogłoby się zdawać, zaczęła traktować owe małżeństwo na poważnie. Poddała się nawet badaniom lekarskim, które miały stwierdzić jej możność do rodzenia dzieci. Miała już wtedy 45 lat. A dzieci wciąż mogła rodzić.

Do Anglii przybył wysłannik Franciszka, Jan de Simier ukazując królowej wszystkie swoje zdolności i umiejętności. Zauroczył królową swoim dowcipem i elegancją, ta zaś nazywała go swoją „małpką”, zaś księcia d’Anjou nazywała swoją „żabką”.

Ułożono projekt małżeństwa: książę miał zaraz zostać koronowany na króla Anglii, dzielić z Elżbietą prawo nadawania beneficjów, urzędów i włości, otrzymać 60 000 funtów dochodu rocznego i dziedzictwo korony w wypadku bezdzietnej śmierci Elżbiety. To w tym momencie m. in. Dudley zgłosił swoje obiekcje i niepokój względem Simiera, a ten, by oddalić niebezpieczeństwo, jakim był niemały wpływ Roberta na królową, dowiedział się i poinformował Elżbietę o małżeństwie Leicestera z Lettice, o czym była już mowa.

Do Anglii został zaproszony książę Franciszek. Przybył miesiąc później wcześnie rano i chciał od Simiera, by ten od razu zaprowadził go do śpiącej Elżbiety. Odwiódł go jednak od tego pomysłu i wysłał Elżbiecie liścik o jego pojawieniu się i z trudem pohamowanych chęciach. Przez 13 dni czarował Elżbietę dowcipem i jak się okazało, wcale nie był taki jak go opisywano.

Wręcz przeciwnie – był krępy, silnie zbudowany, tryskający energią i humorem.

Niestety po niespełna dwóch tygodniach musiał książę wracać, by załatwić kwestie niderlandzkie. W międzyczasie po Anglii rozeszła się wieść o katolickim przecież kandydacie na męża. Jednak wedle testamentu Henryka VIII, królowa mogła wziąć ślub tylko z osobą zaakceptowaną przez Radę. Na dwunastu jej członków, małżeństwo zaakceptowało jedynie pięciu.

Mimo tego, iż zapewniali o swoim „za”, wciąż wyliczali kolejne „ale”. Tak zakończyła się historia królowej i żabki, do której miała na końcu napisać, że wciąż go kocha. Walezjusze jednak zyskali to, czego chcieli – ministrowie Elżbiety sami dali księciu pieniądze na zaciąg wojsk, z którymi miał wkroczyć do Niderlandów. Jak pisze Grzybowski, Elżbieta przegrała, Walezjusze wygrali.

Dwukrotnie, gdy Elżbieta była w stanie wyjść za mąż – za Franciszka i Dudleya, dwukrotnie pałała do nich uczuciem i dwukrotnie poniosła fiasko. Wszędzie tam, gdzie pozostawiała uczucia na boku, z powodzeniem prowadziła swoją politykę stabilizującą powoli państwo.

Nieugięty Waza

Chyba nikt nie ustępuje zawziętości Erykowi XIV, który „dostał kosza” od Elżbiety aż cztery razy i wciąż nie tracił nadziei. Przyjazd do Anglii Szwedów musiał wyglądać co najmniej dziwacznie: mieli na sobie czerwone szaty, a na czołach opaski ze szkarłatnymi sercami przebitymi strzałą. Zachowywali się niezręcznie i byli jednoznaczni jak ich stroje, lecz mimo to przyjmowano ich lepiej niż innych, gdyż rozdawali kosztowne dary dworskim dostojnikom i głównym służącym. Elżbieta zaś dostała ozdobne tkaniny i gronostaje, które miały być zaledwie namiastką tego, co ją czeka po ślubie z Erykiem.

Król Eryk wysłał swojego młodszego brata do Elżbiety na czele niemałego orszaku, ona jednak i tak odrzuciła jego zaręczyny. Jak moglibyśmy kiedykolwiek zgodzić się na taką odmianę panujących zwyczajów (…) Można się poważnie obawiać, że bez względu na to, jak bardzo bym się starała ich zbliżyć, nigdy by nie porzucili swych nawyków, mówiła Elżbieta, patrząc z lękiem na zachowanie Szwedów. Po ich wyjeździe mówiła o Eryku barbarzyński król Szwecji. Przyjmując ofertę małżeńską Szweda, odrzuciłaby znacznie bardziej kuszącą propozycję Francji.

Elżbieta I i Iwan IV zwany Groźnym

Iwan IV przegonił nawet ojca Elżbiety w ilości żon, miał on ich bowiem aż siedem. Oczywiście on również ubiegał się o rękę Elżbiety. Rosję i Anglię wiązały szerokie stosunki handlowe. W Moskwie sukna angielskie były sprzedawane po trzykrotnej cenie.

Anglii jednak zaczęła przeszkadzać konkurencja holenderska i skandynawska. W 1557 roku do Anglii został przybył Osip Niepieja, który miał wyjaśnić całą sprawę. Został łaskawie przyjęty i wrócił do Rosji w towarzystwie Anotniego Jenkinsona, nowego przedstawiciela Kompanii Moskiewskiej. Jako doświadczony kupiec i żeglarz służył później także Elżbiecie.

Iwan wysłał Jenkinsona do Elżbiety w 1567 roku. Miał on wybadać stosunek Elżbiety, bowiem w obecnej sytuacji, jakiej znajdowała się Rosja, sprzymierzeńcy byli konieczni. Nie tylko miał dowiedzieć się, czy królowa jest skłonna oddać mu swoją rękę, lecz także, czy w przypadku konieczności udzieli mus schronienia.

Elżbieta I klasycznie nie działała od razu, zwlekała z odpowiedzią. Car, chcąc pogonić Elżbietę, zaczął ograniczać przywileje Kompanii. Wysłano więc do niego Tomasha Randolpha, który miał mu wyjaśnić motywy odmowy. Nie od razu dopuszczono go przed cara, czekał na to kilka miesięcy. Z konsekwencji tego spotkania wnioskować można, że Randolph albo nie wywiązał się należycie z powierzonego mu zadania, albo karmił cara nadzieją na ślub.

W każdym razie do Anglii wysłano kolejne poselstwo z ponowną propozycją sojuszu. Mimo, iż królowa zareagowała na to ze wściekłością, odpowiedziała należycie uprzejmie i, co w jej stylu, wymijająco. Zgodziła się udzielić mu schronienia i zobowiązała wystąpić przeciwko wspólnym wrogom. Iwan oczywiście nie był zadowolony z takiej odpowiedzi, toteż w niezbyt uprzejmym liście zagroził cofnięcie przywilejów handlowych.

Elżbieta wysłała więc do niego Jenkinsona by przekazał list od niej, w którym zapewniała o szczególnej przyjaźni jeżeli tylko przywróci on przywileje angielskim kupcom. Dopóki Jenkison pozostawał Rosji, Anglicy cieszyli się owymi przywilejami. Gdy wyjechał, stracili na znaczeniu i byli zrównani z innymi cudzoziemcami.

Kilka lat później Iwan przypomniał sobie o Elżbiecie w świetle zagrożenia kolejnej wyprawy Stefana Batorego. Ta, w imię przyjaźni wysłała mu statki pełne towarów, o które prosił, a także lekarzy i farmaceutów. W tym samym czasie Iwan wziął ślub po raz szósty. Utrzymywanie cara Rosji w niepewności i ciągłe zapewnianie go o przyjaźni w oczywisty sposób miało utrzymać politykę handlową i korzyści kupców angielskich. Tak długo, jak Elżbieta nie odrzuciła propozycji, tak długo mogła na owe przywileje liczyć.

Bez króla

Jednak nie tylko cudzoziemcy starali się o rękę królowej. Oprócz faworyta królowej, Dudleya, poważne szanse mieli dwaj Anglicy. Jeden, hrabia Arundel, miał tytuł i rodzinę, był za to odpychającym mężczyzną w średnim wieku. Drugi, Sir Wiliam Pickering, był za to przystojny, światowy i wykształcony.

Jednakże ani oni, ani żaden z cudzoziemców nie podbili oni serca Elżbiety na tyle, by uznała ona ich godnych poświęcenia racji stanu. Zawsze kierowała się tym, co było najważniejsze w swojej polityce zewnętrznej lub wewnętrznej. Nie skradł jej serca ani Francuz, ani Hiszpan, ani żaden Anglik, a tym bardziej egzotyczni Szwed czy Rosjanin.

Artykuł pierwotnie opublikowany w 2017 roku.


Bibliografia:

  • Bazylow L., Historia powszechna 1492-1648, Warszawa 2001.
  • Bidwell G., Elżbieta I angielska, tłum. A. Bidwell, Katowice 1971.
  • Chłędowski K., Ostatni Walezjusze, Warszawa 1958.
  • Erickson C., Elżbieta I, tłum. B. Stokłosa, Warszawa 2001.
  • Fraser A., The six wifes of Henry VIII, Londyn 1992.
  • Gristwood S., Elżbieta I i Robert Dudley, tłum. E. i M. Józefowicz, Kraków 2014.
  • Grzybowski S., Elżbieta Wielka, Wrocław 2009.
  • Grzybowski S., Polityka kolonialna Tudorów i pierwszych Stuartów, Wrocław-Warszawa-Kraków 1970.
  • Jaworski P., Królewskie rody Szwecji. Genealogia, Warszawa 2012.
  • Johnson P., Historia Anglików, tłum. J. Mikos, Gdańsk 1995.
  • Kędzierski J. Z., Dzieje Anglii 1485-1939, Wrocław-Warszawa-Kraków-Łódź 1986.
  • Maurois A., Dzieje Anglii, tłum. W. Rogowicz, Warszawa 1957.
  • Neale J. E., Elżbieta I, tłum. H. Krzeczkowski, Warszawa 1981.
  • Prescott M., Mary Tudor: The Spanish Tudor, 2003.
  • Rowse A. L., Anglia w epoce elżbietańskiej, tom 1, Warszawa 1976.
  • Serczyk W., Iwan IV Groźny, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1977.
  • Weir A., The lady in the Tower, 2009.
  • Zins H., Historia Anglii, Wrocław-Warszawa-Kraków 1979.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*