D. Christian, Opowieść o początku. Wielka historia wszystkiego
Synteza. Zwykle to taka książka, która w ujęciu historycznym, swą treścią obejmuje całość wydarzeń jakiejś epoki. Zazwyczaj tytułuje się ją wtedy historią… Kilkadziesiąt, kilkaset czy nawet kilka tysięcy lat, w przypadku starożytności– tyle lat zwykle obejmują syntezy. Ta jest inna. Proponuje nam podróż przez ponad 14 miliardów lat dziejów wszystkiego. Taka właśnie jest „Opowieść o początku”.
Rzadko, kiedy przy okazji recenzowania tu jakiejkolwiek pozycji wspominam o jej autorze. Tym razem jednak stwierdziłem, że muszę. Bo mówi nam to dużo o tym, czemu „Opowieść o początku” jest tak nietypowa i co za tym idzie wyjątkowa. David Christian jest amerykańskim historykiem, specjalizującym się w dziejach Rosji. Jednak od 30 lat jego głównym zainteresowaniem badawczym jest raczej tzw. „wielka historia”, czyli w skrócie mówiąc interdyscyplinarne podejście do historii wszechrzeczy od momentu początku wszechświata aż do dziś. David Christian w ten sposób prezentuje historię wszystkiego– od pojedynczej cząsteczki u zarania dziejów kosmosu aż do współczesnej cywilizacji antropocenu.
Ponieważ zainteresowania autora są tak nietypowe i wyjątkowe, dlatego też jego książka jest właśnie taka. „Opowieść o początku” stanowi próbę przybliżenia czytelnikowi właśnie tej wielkiej historii, w której specjalizuje się autor. A ponieważ dziedzina ta wymaga interdyscyplinarnego podejścia w swym opracowaniu Christian tak często balansuje na granicy historii, antropologii, chemii, fizyki i matematyki, a czasem nawet biologii. Pełnymi garściami czerpie też ze wszystkich tych nauk, między innymi metody badawcze. Styl pisarski w książce zawsze jest jednak właściwy dla historii, choć miejscami– szczególnie w pierwszych rozdziałach– zbacza w stronę tego znanego z opracowań z zakresu nauk ścisłych. „Opowieść o początku” jest też próbą opowiedzenia o historii naszego początku, bez żadnych doktryn religijnych, mam jednak wrażenie, że nie do końca naukowo.
Pozycja dostarcza czytelnikowi sporej dawki wiedzy z zakresu fizyki teoretycznej, co godne zaznaczenia bez wszystkich tych wzorów i równań. Da mnie osobiście takie rozwiązanie jest naprawdę perfekcyjne. Świetne w książce tej jest też to, iż o bardzo skomplikowanych sprawach Christan opowiada bardzo prostym językiem, podając wiele przykładów i nawiązując do znanych nam wszystkim kwestii. To właściwy dla dobrych historyków, sposób prezentacji faktów. A takim jest właśnie autor „Opowieści o początku”, w której funduje czytelnikowi naprawdę niezwykłą podróż przez 14 mld lat historii na zaledwie niespełna czterystu stronach.
To wszystko okraszone ogromną dawką ciekawostek, uzupełnione bardzo dobrym słowniczkiem terminów trudniejszych, użytych w książce oraz bogatą bibliografią a jeszcze wydane w twardej, naprawdę ładnej okładce, skutkuje tym, iż jak dla mnie zarówno treść „Opowieści o początku” jak i forma, w jakiej podało nam ją wydawnictwo jest dla mnie idealna. Do tego jeszcze jestem mega zadowolony, że mogłem zapoznać się z tą pozycją, bo sam jestem fanem big history. I dlatego z czystym sumieniem mógłbym książce dać najwyższą możliwą ocenę. Niestety nie dam. A to z uwagi na znienawidzone przeze mnie przypisy końcowe, bardzo utrudniające wnikliwą lekturę książki.
Reasumując „Opowieść o początku” z czystym sumieniem polecam każdemu. Dosłownie każdemu. A jeśli ktoś ma wątpliwości czy warto ją przeczytać, rekomendacja Billa Gatesa powinna go przekonać ostatecznie, że warto.
Wydawnictwo: Zysk i Ska.
Ocena recenzenta: 5,5/6
Dawid Siuta
