Apokryf | Recenzja

Wojciech Dutka, Apokryf

Apokryf, to – po Apostacie – moje drugie spotkanie w książkami Wojciecha Dutki. Obie książki mnóstwo łączy, ale jest też trochę różnic. Pozwolę sobie zacząć od tych drugich.

Obie książki osadzone są w czasach starożytnego Rzymu i geograficznie są zbliżone, ale są to zupełnie różne epoki. Apokryf jest zbeletryzowaną historią powstania bar Kochby, czyli ostatniego wielkiego buntu społeczności żydowskiej przeciw rządom rzymskim w prowincji. Akcja rozciągnięta jest między epoką Trajana i Hadriana. Na okładce jest napisane, że bohaterów jest trzech, ale tak naprawdę dwóch szybko znika, a trzeci przez większość opowieści jest nieobecny. Siedzi z legionem w Brytanii i zajmuje się budową i zabezpieczaniem wału oddzielającego Brytów od Piktów i Kaledończyków. Najbardziej zacietrzewieni są Żydzi. Są wrodzy nie tylko panowaniu rzymskiemu, rzymskiej kulturze i, zwłaszcza, religii, ale też chrześcijanom. Stosunek ich można streścić jednym zdaniem – nasza jest ta ziemia i nikogo więcej. Z istotnych różnic należy jeszcze wspomnieć o jednym, bardzo prostym fakcie. Mianowicie Apokryf jest powieścią szkatułkową. Teoretycznie są to wspomnienia jednego z głównych bohaterów, czyli Sekstusa Juliusza Sewera. Na łożu śmierci opowiada swojemu, jak się okazuje przybranemu synowi, swoje życie i skąd ten syn jest, jaka jest jego historia.

Podobieństw jest też kilka, przynajmniej tych znaczących. Apokryf nie zawiera ilustracji, map, literatury. Zatem nie sposób stwierdzić co jest faktem, a co fikcją, którzy bohaterowie istnieli naprawdę, a którzy są wymysłem. Główny bohater, czyli Sekstus Juliusz, za zasługi najpierw został mianowany legatem legionu stacjonującego w Brytanii, potem dostał rozkaz zabrania podległych mu oddziałów do Palestyny, tłumił powstanie, a potem został zarządcą prowincji. Nie mam wątpliwości do historyczności Szymona bar Kochby, ale do Sekstusa już tak. To samo dotyczy wielu wydarzeń, jak na przykład trzęsienie ziemi w Antiochii. Faktycznie, zwracam uwagę na to i bardzo mi brak tych wiadomości doskwiera. Przy tak rozległym geograficznie teatrze działań mapa z zaznaczonymi najważniejszymi miastami byłaby bardzo pomocna. Że nie wspomnę o mapie samej Judei.

Odchodząc od podobieństw i różnic muszę zwrócić uwagę na pewne rzeczy, które wyjątkowo mi rzęziły podczas lektury. O ile mi wiadomo centurion i setnik, to jest ten sam stopień. Ranga centuriona zależała od numeru kohorty, którą dowodził. A tu raz czy dwa razy autor napisał to tak, jakby to były dwa różne stopnie i centurion był wyżej w hierarchii. W innym miejscu opisany jest atak Żydów na obóz rzymski, w czasie którego powstańcy zdobyli tabory, a wśród nich leżące na wozach, rozłożone onagery. W następnym zdaniu machiny były już złożone i użyte w walce. Trzecia rzecz, to zrównanie wybicia kilku kohort z jednego legionu, co bardzo istotne orzeł został uratowany, do bitwy w Lesie Teutoburskim i utraty trzech orłów. To nie są wydarzenia, które można ze sobą porównywać. Też jedna, pewnie drobna i nieważna sprawa, ale zastanawiam się skąd tytuł. Słowo apokryf brzmi trochę tajemniczo, trochę trąci zakazanym owocem, wiedzą tajemną. Może i tak. Ale przynajmniej ja nie widzę związku między tytułowym apokryfem, a treścią książki.

Wydawnictwo: Lira

Ocena recenzenta: 4/6

Jakub Łukasiński

“Na drodze prawa do sprostowania pisarz przekazuje, że Sekstus Juliusz Sewer jest postacią historyczną oraz że trzęsienie ziemi w Antiochii jest faktem historycznym. Tak więc recenzent pan Jakub Łukasiński myli się traktując w/w fakty i postacie historyczne jako nieprawdziwe. 

O Sekstusie Juliuszu Sewerze pisze Kasjusz Dion, History of Rome , LXIX, xiii.1-2 – Epitome of Xiphilinus. Zob. https://en.wikipedia.org/wiki/Sextus_Julius_Severus W sprawie trzęsienia ziemi w Antiochii w roku 115 zob. https://imperiumromanum.pl/artykul/trzesienie-ziemi-w-antiochii-w-115-n-e/ o trzęsieniu tym wspomina także Aleksander Krawczuk, Poczet Cesarzy Rzymskich, tom 1, Warszawa 1986, s.170″

Comments are closed.