Tego dnia 2025 roku w wieku 113 lat zmarła Rose Girone, najstarsza ocalała z Holokaustu
W wieku 113 lat, 24 lutego 2025 w Nowym Jorku, zmarła uważana za najstarszą ocalałą z Holocaustu, Rose Girone. Przeżyła 113 lat i 44 dni, pozostawiając po sobie niezatarte ślady w historii. Jej życie stało się symbolem niezłomnej woli przetrwania, odwagi oraz pasji, które pozwoliły jej stawić czoła niewyobrażalnym trudnościom. Historia Rose to opowieść o sile ducha, której nie zatrzymały ani wojenne zniszczenia, ani brutalność reżimów. To także historia o miłości, nadziei i nieustępliwości w walce o przyszłość.
Rose Girone przyszła na świat 13 stycznia 1912 roku w Janowie, w ówczesnej Galicji, obecnie Iwano-Frankowsk na Ukrainie. Była córką żydowskiej rodziny, która wkrótce po jej narodzinach przeprowadziła się do Hamburga. Tam ojciec Rose prowadził sklep z kostiumami teatralnymi, dając rodzinie pewną stabilizację. Jednak sytuacja w Europie, zwłaszcza w Niemczech, zmieniała się z dnia na dzień. W 1938 roku, w wyniku nasilających się prześladowań Żydów, Rose wyszła za mąż za Juliusa Mannheima i razem z mężem osiedliła się w Wrocławiu (ówczesnym Breslau).
Sytuacja w Niemczech stawała się coraz bardziej niebezpieczna. W 1938 roku rozpoczęły się brutalne prześladowania Żydów, znane jako noc kryształowa. W wyniku rosnącego zagrożenia, mąż Rose został aresztowany przez nazistów i trafił do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. Rodzina znajdowała się w coraz trudniejszej sytuacji. Jednak dzięki pomocy kuzyna, Rose udało się zdobyć wizę, która umożliwiła jej ucieczkę do Szanghaju, wówczas jedynego miejsca, które przyjmowało uchodźców żydowskich.
W 1939 roku, po uwolnieniu męża z obozu, Rose oraz cała jej rodzina dotarła do Szanghaju. Miasto, które stało się dla nich azylem, szybko okazało się miejscem pełnym wyzwań. Po zajęciu Szanghaju przez wojska japońskie, rodzina została zmuszona do osiedlenia się w getcie, które wyznaczono specjalnie dla uchodźców. Warunki życia w getcie były niezwykle trudne. Było to miejsce przeludnione, z wieloma ograniczeniami i niedostatkiem podstawowych dóbr.
Po zakończeniu II wojny światowej, w 1947 roku, rodzina Girone otrzymała wizę imigracyjną do Stanów Zjednoczonych. Nowy etap życia rozpoczęli w San Francisco, a następnie przenieśli się do Queens w Nowym Jorku. Rose, pełna energii i chęci do pracy, postanowiła otworzyć własny sklep z odzieżą. Z czasem sklep stał się jej głównym zajęciem i źródłem utrzymania.
Życie jednak nie było dla Rose proste. W 1968 roku doszło do rozwodu z mężem, ale ta zmiana nie powstrzymała jej przed dalszym dążeniem do sukcesu. Rok później ponownie wyszła za mąż, tym razem za Jacka Girone. Wspólnie otworzyli sklep dziewiarski w dzielnicy Rego Park, a później kolejny w Forest Hills. Rose była nie tylko przedsiębiorczynią, ale także nauczycielką szydełkowania. Choć w wieku 68 lat sprzedała swój biznes, nigdy nie porzuciła pasji do robótek ręcznych. Zamiast tego, kontynuowała nauczanie innych i doskonalenie swoich umiejętności.
W późniejszych latach, kiedy Rose miała już ponad 100 lat, przeprowadziła się do domu opieki w pobliżu mieszkania swojej córki. Mimo podeszłego wieku, cieszyła się spokojnym życiem, otoczona opieką i bliskimi. Zmarła 24 lutego 2025 roku, pozostawiając po sobie niezwykłą spuściznę. Jej córka, Reha Bennicasa, wspominała ją w tych słowach: Była silną, odporną kobietą, radziła sobie, jak mogła najlepiej w okropnych okolicznościach; była bardzo zrównoważona, bardzo zdroworozsądkowa, pomagała mi we wszystkim. Rose była żywym świadectwem niezłomnej woli przetrwania i mocy ludzkiego ducha.