John Lewis Gaddis, Geniusze strategii
Nie każdy, kto sięga po władzę, potrafi ją utrzymać. Historia pełna jest wielkich umysłów, które albo sięgnęły po zwycięstwo dzięki sprytnej strategii, albo runęły w przepaść własnych błędów. Książka Geniusze strategii zabiera nas w fascynującą podróż przez decyzje i ambicje Peryklesa, Oktawiana Augusta czy Machiavellego, odsłaniając mechanizmy sukcesu i porażki. Czy strategia to klucz do wielkości, czy raczej niebezpieczna gra, w której stawką jest wszystko?
Czym jest polityka? Czym jest strategia? „Polityka to dążenie do udziału we władzy lub do wywierania wpływu na podział władzy. Polityka polega również na rozwiązywaniu określonych problemów społecznych, takich jak alokacja dóbr i wartości”.
„Strategia to plan działania, który ma na celu osiągnięcie określonych celów. Jest to kompleksowy plan uwzględniający zarówno długoterminowe, jak i krótkoterminowe cele. Strategia może być stosowana w różnych dziedzinach, takich jak biznes, polityka, wojsko czy sport”.
Podsumowując, zarówno polityka, jak i strategia są dziedzinami życia, które nawzajem się przenikają, uzupełniają. Każdy kto chce w życiu osiągnąć jakikolwiek sukces, jakiś cel, musi podporządkować się jakiejś polityce lub strategii. Sportowiec musi podjąć ćwiczenia, które doprowadzą go do sukcesów. Polityk czy biznesmen, musi postawić sobie takie cele, które, w miarę ich osiągania, będą promowały jego wywyższenie, wzbogacenie się… inaczej, spotka go upadek.
Jak pewnie wiecie, dążenie do celów i utrzymanie się na obranej ścieżce, to wcale nie jest takie proste. Po drodze ku szczytom, czy to władzy, bogactwa czy jakiejkolwiek kariery, czyhają na nas liczne niebezpieczeństwa – starcie z innymi osobami, które mają podobne cele, nieprzewidziane zjawiska (np. wypadki, bankructwa, fluktuacje akcji. Itd.), brak wytrwałości w dążeniu do celu/celów, pycha…
Geniusze strategii nam podobni
I właśnie o tym jest książka Johna Lewisa Gaddisa pod tytułem „Geniusze strategii”. Autor, opierając się na znanych nam postaciach – jak Perykles, Kserkses, Oktawian August, Marek Antoniusz, święty Augustyn czy Niccolo Machiavelli – daje nam namiastkę pojęcia tego, czym jest strategia, jak się ją je i jakie zagrożenia czyhają na tych, którzy dążą do osiągnięcia swych celów.
Przyznam, że byłem zaskoczony tym, że w ramy tej książki trafił święty Augustyn czy pisarze. Było to dla mnie początkowo niezrozumiałe. Jednak w toku dalszej lektury okazało się, że ten krok ma sens. Bowiem osoby te, w ramach swych prac czy powieści, poruszały kwestie związane i z polityką i ze strategią. Szokiem dla mnie było na przykład, jak wiele zachodnie chrześcijaństwo zawdzięcza pismom Augustyna z Hippony. Ale o tym musicie poczytać sami. Ja nadal rozważam sens jego wypowiedzi – i szczerze – dawno tak się nie ubawiłem. Historia to jednak najciekawsza z nauk!
Ale czego możemy się dowiedzieć z pracy Gaddisa? Przede wszystkim, że aby coś w życiu osiągnąć, należy ułożyć sobie listę celów, punktów czy stopni, które będą służyły za podstawę naszej działalności. W trakcie „wybijania się ku górze” cele takie mogą znikać lub być modyfikowane – w zależności od pojawiających się okoliczności. Bo najważniejszym celem strategii jest bycie elastycznym. Chińczycy mają takie mądre przysłowie: „Jeśli chcesz być wyprostowany, musisz wyginać się niczym trzcina na wietrze”. To jedno z najsensowniejszych przysłów, które w idealny sposób oddają to, w jaki sposób należy dążyć do celu.
Każdy kto usztywnia swoje stanowisko, na dłuższą metę szykuje sobie grób. Doskonałym tego przykładem jest analiza poczynań Peryklesa. U początku swej politycznej kariery był on elastyczny, pomysłowy, przedsiębiorczy. Jednak, w miarę jak jego rola w społeczności ateńskiej stawała się pewna, im więcej miał do stracenia, tym bardziej tracił swe wcześniejsze atuty. Koniec końców, jego „twarda” polityka doprowadziła do wybuchu wojny peloponeskiej, która przyniosła kres imperium ateńskiemu, które tak wytrwale Perykles budował. Wszystko, co się wówczas stało, było konsekwencją braku elastyczności, chęcią dominacji dla dominacji…
Co było przyczyną sukcesów Oktawiana Augusta? Chęć władzy? Spuścizna pozostawiona przez Juliusza Cezara? A może nieumiejętność wykorzystania swojej pozycji i atutów przez Marka Antoniusza? Odpowiedź nie jest prosta i jednoznaczna, ale z góry można założyć, że na sukces Augusta wpływ miały wszystkie te, a także inne czynniki. Ale oddajmy głos Gaddisowi:
„Sprytne zagrywki mogły jednak posłużyć co najwyżej za doraźne środki: długofalowe cele Oktawiana wymagały zachowania lojalności armii Cezara, a jak dotąd nie mógł się pochwalić bogatym doświadczeniem wojskowym. Antoniusz może i nie był Cezarem, ale miał liczne inne zalety. Brakowało mu jednak zdolności Oktawiana do podejmowania inicjatywy, obmyślania kolejnych posunięć i następnie czerpania z nich korzyści. […] I choć Oktawian był prawie o połowę młodszy od Antoniusza, to lepiej panował nad swym charakterem. Sytuował się w kontraście do ułomności starszego mężczyzny: licznych długów, seksualnego wyuzdania, nieumiarkowanego picia, niekontrolowanego gniewu. Dziedzic Cezara bynajmniej nie był aniołkiem i miał temperament, ale rozumiał konieczność samokontroli – Antoniusz przeważnie nie. Podobnie często nie wiedział też, czego chciał”. (s. 82-83).
Autor w taki prosty, niezwykle przystępny sposób, daje nam okazję do zrozumienia, czym należy się kierować, jeśli pragnie się odnieść sukces. Co ciekawe, nie kieruje swej pracy tylko wobec zainteresowanych tą tematyką – polityków, wojskowych, biznesmenów, … – ale do każdego, kto będzie chciał uszczknąć ze światowego tortu, coś dla siebie. To książka nadająca się dla każdego człowieka. Czemu? Uczy pokory, kieruje nas w stronę bycia konsekwentnym, elastycznym, przedsiębiorczym. Nie możemy być, jak to mówi pewien polityk „miękiszonami”, choć nie do końca jestem pewien, czy ów pan wie o czym mówi…
Sukces – nic nie zostaje podane na tacy
Bardzo spodobało mi się również to, że Autor nie bawi się z nami w kotka i myszkę. Nic nie udaje, nie daje jasnych przepisów, które przyniosą nam sukces. Niczym Sun Tzu pokazuje nam ścieżki, które są przed nami, ale pozostawia nam pole do popisu – wszak to nasz wybór, którą wybierzemy. Wszystkie mogą być dobre, ale i wszystkie mogą przynieść porażkę.
Bo sukces nie jest czymś pewnym. To cała masa wielu elementów, które uzupełniają się, a czasem przeczą sobie wzajemnie. „Drobne elementy nawarstwiają się na ogromną skalę – mimo to dowódcy nie mogą pozwolić sobie, aby to, co nieznane, ich paraliżowało. Muszą sprawiać wrażenie, że wiedzą, co robią, nawet jeśli jest zupełnie inaczej” (s. 24)
Albo: „Bez względu na to, jak odległe od siebie w czasie i przestrzeni są takie stwierdzenia, to stają się one coraz bardziej niepewne wraz ze zmianą skali sytuacji. Jeśli bowiem wiarygodność jest stale kwestionowana, wtedy albo możliwości muszą się stać nieograniczone, albo blef musi się stać chlebem powszednim. Żadne z tych rozwiązań nie jest wykonalne: dlatego właśnie buduje się mury. Oddzielają to, co ważne, od tego, co nieistotne. Gdy ktoś przestaje to rozróżniać i mury się zawalają – jak wtedy, gdy Perykles i Kennedy wykluczyli możliwość pójścia na kompromis – strach przybiera kształt; kształt zamienia się w projekcję; ta zaś, stając się coraz silniejsza, z czasem przesłania całą perspektywę” (s. 71).
Przygoda
Takie stawianie sprawy sprawia, że książka staje się przygodą, namacalną, interesującą, niezwykle inteligentną, bo w tych półprawdach, niedomówieniach, kuksańcach sugerujących rozwiązanie, mamy możliwość wybrania z uzyskanej tutaj wiedzy, tego, co sami chcemy. Możemy z tą wiedzą coś zrobić, lub zwyczajnie nie robić nic.
Czytając tę książkę miałem wrażenie, że Autor bawi się z nami w kotka i myszkę. I to była naprawdę intrygująca zabawa, zupełnie jakbym brał udział w tym, o czym pisze Autor. Jego przemyślenia, podparte konkretnymi przykładami, dały mi naprawdę wiele do myślenia. Można powiedzieć, że moja perspektywa mocno się rozszerzyła, wyklarowała. I na pewno nie będę już takim obibokiem jakim byłem wcześniej. Gaddis obudził we mnie jakąś iskrę, której nie dam zgasnąć. Co z tego wyniknie – nie wiem. Ale to na pewno będzie niezwykle ciekawa przygoda.
Książka „Geniusze strategii” podzielona została na dziesięć rozdziałów, dających łącznie 384 strony tekstu. To pozycja dla każdego, kto dopiero staje na początku swych życiowych zamierzeń. Ale nie tylko. To również książka dla wszystkich, niezależnie od momentu życia, w którym obecnie stoją. Bo wiek nie zna granic sukcesu, nie zna ograniczeń. Parafrazując Napoleona – sukces znajduje się w plecaku każdego człowieka, wystarczy po niego sięgnąć. I to na tym zakończmy.
Jedyny minus – książka jest źle złożona – rozkleiła mi się. Mam nadzieję, że wasze egzemplarze będą bardziej „elastyczne”.
Wydawnictwo RM
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem RM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.