Tego dnia 1918 roku zmarła Lizzie Halliday, seryjna morderczyni
W mrocznych zakamarkach historii kryje się postać, która przez lata budziła przerażenie i fascynację. Lizzie Halliday, znana również jako „kobieca Kuba Rozpruwacz”, była jedną z najbardziej bezwzględnych seryjnych morderczyń, które wstrząsnęły Nowym Jorkiem. Jej życie pełne było tragedii, nieudanych małżeństw i niewyjaśnionych zgonów, a mroczna seria zbrodni, której była sprawczynią, do dziś pozostaje w pamięci jako jeden z najgłośniejszych przypadków w historii kryminalnej Ameryki.
Lizzie Halliday, a właściwie Eliza Margaret McNally, przyszła na świat około 1859 roku w hrabstwie Antrim w Irlandii. Jej rodzina zdecydowała się na emigrację do Stanów Zjednoczonych, gdy Lizzie była jeszcze dzieckiem – podawano, że miała zaledwie trzy lub osiem lat, gdy opuściła ojczyznę. Początkowo osiedlili się w Stanach Zjednoczonych, gdzie młoda Eliza zmieniała życie, zaczynając nowe rozdziały w różnych częściach kraju.
Po osiągnięciu dorosłości, w 1879 roku, Lizzie wyszła za mąż za mężczyznę o imieniu Charles Hopkins, który w rzeczywistości nazywał się Ketspool Brown i pochodził z Greenwich w stanie Nowy Jork. Choć mówi się, że mieli razem syna, nie zachowały się dokładne informacje na temat ich życia rodzinnego. Wkrótce po śmierci Hopkinsa, Lizzie ponownie stanęła na ślubnym kobiercu – tym razem z Artemusem Brewerem, emerytowanym mężczyzną.
Niestety, również ten związek nie trwał długo – mąż zmarł niecały rok później. Kolejne małżeństwo, tym razem z Hiramem Parkinsonem, również nie przetrwało – Parkinson opuścił Lizzie już po kilku miesiącach. Po tych nieszczęśliwych związkach, Lizzie wyszła za mąż po raz czwarty za George’a Smitha, weterana wojennego, który służył razem z Brewerem.
Jednak ich małżeństwo również zakończyło się niepowodzeniem, gdy Lizzie nieudolnie próbowała otruć męża, dodając arszenik do jego herbaty. W wyniku tej nieudanej próby, Lizzie uciekła z domu, zamieszkując Bellows Falls w Vermont. Zaledwie dwa tygodnie po ślubie z Charlesem Playstelem, mężczyzna zniknął bez śladu.
Lizzie Halliday – początki przestępczej działalności i mordercza ścieżka
Zima 1888 roku przyniosła Lizzie nową zmianę w życiu. Pojawiła się w Filadelfii, gdzie zamieszkała u McQuillanów, rodzinnych znajomych z Irlandii. Przyjęła wtedy pseudonim Maggie Hopkins i założyła sklep. Wkrótce okazało się, że nie był to jej pierwszy kontakt z przestępczością – została skazana za podpalenie sklepu w celu wyłudzenia pieniędzy z ubezpieczenia, co skutkowało wyrokiem dwóch lat więzienia.
W 1889 roku, pod nowym nazwiskiem Lizzie Brown, zamieszkała z Paulem Hallidayem, 70-letnim farmerem z Burlingham w stanie Nowy Jork, który wcześniej już dwa razy owdowiał. Lizzie szybko stała się żoną Paula, ale ich życie w małżeństwie nie było spokojne. Halliday miał wyjaśnić, że Lizzie cierpiała na „okresy szaleństwa”.
Wkrótce po ślubie, rodzina Halliday doświadczyła serii tragicznych wydarzeń – najpierw spłonął dom, a potem i stodoła. Lizzie była podejrzewana o podłożenie ognia, ponieważ miała motyw finansowy i problemy emocjonalne. Nieco później ukradła zaprzęg koni, a następnie sprzedała je w Newburgh. Choć początkowo została uniewinniona, ponieważ sąd uznał ją za niepoczytalną, życie wciąż stawało się coraz bardziej nieprzewidywalne.
Początek serii morderstw
W maju 1891 roku doszło do tragicznego wydarzenia – dom Lizzie ponownie spłonął, a w płomieniach zginął jej syn, John Halliday, który był upośledzony umysłowo. Wydarzenie to, jak i wcześniejsze podpalenia, wzbudziło poważne podejrzenia wobec Lizzie, szczególnie że sprawa miała dziwne nieścisłości – śmierć syna miała miejsce w zamkniętej sypialni, której drzwi były zamknięte, a Lizzie posiadała do nich klucz.
Niedługo potem, Lizzie postanowiła zniszczyć również inne elementy gospodarstwa. Mimo prób ucieczki z nowym mężczyzną, została aresztowana i wysłana do szpitala psychiatrycznego. Po kilku latach, uznano ją za wyleczoną i zwolniono.
Lizzie Halliday i zbrodnia, która wstrząsnęła Nowym Jorkiem
Wkrótce po tych wydarzeniach Paul Halliday zniknął. Lizzie twierdziła, że wyjechał do miasta, by wykonać prace murarskie, ale sąsiedzi zaczęli wątpić w jej opowieść. 4 września 1891 roku podczas przeszukania jej domu, odkryto ciała dwóch kobiet – Margaret i Sarah McQuillan, które zostały zamordowane i zakopane w sianie w stodole.
Obie zostały zastrzelone, a Lizzie początkowo milczała, zachowując się w sposób nieracjonalny. Później znaleziono także ciało Paula Hallidaya, które było ukryte pod podłogą jego domu. Zginął on od strzałów. Lizzie została oskarżona o morderstwo i umieszczona w więzieniu hrabstwa Sullivan w Monticello, gdzie jej zachowanie stało się przedmiotem spekulacji.
Sensacja medialna i dochodzenie
Podczas pobytu w więzieniu, Lizzie stała się bohaterką wielu sensacyjnych doniesień prasowych. Historia jej życia, z liczby mężów i podejrzeń o morderstwa, była tematem wielu artykułów. W prasie pojawiały się spekulacje, że Lizzie mogła być zamieszana w inne zbrodnie, w tym te, które miały miejsce w Londynie i były związane z mordercami, którzy stali się znani pod pseudonimem Kuba Rozpruwacz. Jednak nigdy nie ustalono żadnych powiązań między nimi.
Dziennikarka Nellie Bly przeprowadziła wywiad z Lizzie, a także ujawniono, że ta była wcześniej mężatką pięciokrotnie. Dziennikarze nie mogli jednak jednoznacznie stwierdzić, czy wszystkie te osoby zmarły naturalnie, czy też zostały zamordowane. Lizzie sama miała przyznać się do zabójstwa swojego męża w Belfaście, jednak udało jej się ukryć tę zbrodnię.
Lizzie Halliday – proces i skazanie na śmierć
21 czerwca 1894 roku, Lizzie Halliday została skazana przez Sullivan County Oyer and Terminer Court za morderstwo Margaret i Sarah McQuillan. Stała się pierwszą kobietą w historii stanu Nowy Jork, która otrzymała wyrok śmierci przez krzesło elektryczne. Jednak decyzją gubernatora Roswella P. Flowera, jej wyrok został złagodzony do dożywocia w szpitalu psychiatrycznym, po tym jak komisja lekarska uznała ją za osobę niepoczytalną.
Lizzie trafiła do Szpitala Stanowego Matteawan dla Obłąkanych, gdzie spędziła resztę swojego życia. Mimo początkowego uznania jej za wzorową pacjentkę, zyskała dostęp do narzędzi krawieckich, w tym ostrych nożyczek. W 1906 roku zabiła Nellie Wicks, jedną z pracownic szpitala, zadając jej 200 ciosów nożyczkami.
Lizzie Halliday zmarła 28 czerwca 1918 roku, na chorobę Brighta, po spędzeniu niemal połowy swojego życia w szpitalu psychiatrycznym. Pozostawiła po sobie mroczną historię zbrodni, która do dziś fascynuje i przeraża.