Małopolska Wschodnia i Wołyń w czasie II wojny światowej

Małopolska Wschodnia i Wołyń w czasie II wojny światowej |Recenzja

Włodzimierz Bonusiak, Małopolska Wschodnia i Wołyń w czasie II wojny światowej

Książka Małopolska Wschodnia i Wołyń w czasie II wojny światowej Włodzimierza Bonusiaka kreśli na obraz ekonomicznych i społeczno-kulturalnych dziejów opisywanych regionów. Znajdziecie tutaj ogromną ilość tabelek, źródeł z epoki i przemyśleń, które rzucają nowe światło na pewne zagadnienia. Wbrew temu co można sądzić, publikacja jest naprawdę świetnie i żywo napisana. Choć temat wydaje się trudny, szybko przekonacie się, że wprawny styl pisarski Autora czyni go nie tylko inspirującym, ale i łatwym do przyswojenia.

Mnie najbardziej, o dziwo, spodobały się rozdziały opisujące niemiecką eksploatację Małopolski Wschodniej i Wołynia. Niemcom chodziło nie tyle o przestrzeń życiową (oczywiście również), ile o zdobycie wszystkich bogactw naturalnych tych regionów – z ropą i płodami rolnymi na czele. Ziemie te miały utrzymywać niemiecką machinę wojenną.

„Reasumując, można stwierdzić, że Trzecia Rzesza przystąpiła do wojny przeciwko ZSRR z wszechstronnym programem eksploatacji ekonomicznej oraz wyniszczenia biologicznego narodów zamieszkujących tereny, które planowano włączyć do tysiącletniej Rzeszy” (s. 96). Trzeba przyznać, że naziści mieli pod tym względem ogromny rozmach. Czytając o podobnym podejściu ze strony Sowietów trochę się zawiodłem. Dla nich liczyło się bardziej ideologiczne „przemienienie” regionu, niż czerpanie z jego dóbr.

Muszę przyznać, że nie potrafiłem ogarnąć tego, w jaki sposób sowiecki rząd administrował w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu. Rosjanie ciągle wprowadzali różne zmiany w strukturach administracyjnych – tu dzielili, tam łączyli, tworzyli lub przekształcali struktury terenowe, mając na uwadze ukształtowanie takiej siatki „geograficznej”, która w jak największym stopniu przekreśliłaby dawne polskie porządki.

Tego samego nie można powiedzieć o Niemcach, którzy – zasadniczo – z góry mieli wszystko założone, i nawet jeśli wprowadzali jakieś zmiany, chodziło im raczej o usprawnienie eksploatacji niż o walkę z dziejowymi zażyłościami w regionie. Funkcjonowanie niemieckiej administracji było zdecydowanie rozsądniejsze, sprawniejsze niż radzieckie. Być może dlatego łatwiej się o tym czyta.

Najciekawsze były dla mnie jednak wątki, opisujące sposób w jaki III Rzesza planowała wykorzystywać ukraiński nacjonalizm do własnych celów. Trochę to smutne, że Ukraińcy byli aż tak ślepi na działalność nazistów, którzy nie dość, że niczego realnego im nie obiecywali, to jeszcze dawali widoczne znaki, że nie pozwolą im uzyskać żadnej samodzielności. Ale o tym najlepiej pisze sam Autor.

„Niemieckie plany strategiczne miały być i były skrzętnie ukrywane. Nic więc dziwnego, że ugrupowania ukraińskie, współpracujące z Niemcami już w okresie międzywojennym, liczyły na poparcie Trzeciej Rzeszy. Ugrupowania te miały nadzieję, że z pomocą Niemiec utworzą samostijną Ukrainę albo chociaż doprowadzą do szerokiej autonomii. Wkrótce po agresji Niemiec na Polskę okazało się, że ich nadzieje były bezpodstawne. Już w maju 1941 roku podczas rozmowy z Rosenbergiem Hitler zakazał mu „hodowli ukraińskiego nacjonalizmu”. […]

W rezultacie przygotowywane do uderzenia na ZSRR dwa bataliony ukraińskich nacjonalistów – „Nachtigall” i „Roland” – wzięły udział w ataku na Związek Radziecki razem z tak zwanymi „grupa pochodnymi”. Ich czołówki dotarły do Lwowa już 30 czerwca 1941 r. i proklamowały niepodległość Ukrainy oraz powołały do życia rząd – Ukraiński Komitet Narodowy – na czele z Jarosławem Stećką. Były to działania, na które Niemcy nie wyrazili zgody. W dniu wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej ogłosili odezwę do narodu ukraińskiego, w której zapowiedziano wyzwolenie spod komunistycznej niewoli, ale nie umieszczono w niej żadnych zobowiązań co do przyszłości Ukrainy. Po proklamowaniu na antenie Radia Lwów utworzenia Ukraińskiego Komitetu Narodowego, powiadomiony o tym Hitler rozkazał „rząd” rozwiązać, przywódców aresztować, a pozostałych wziąć pod kontrolę RSHA. […] Aresztowania przywódców OUN we Lwowie i następnie w Krakowie zakończyły 11 lipca żywot pseudo-rządu ukraińskiego” (s. 98-99).

Sowieckie porządki

Bonusiak na łamach swej książki porusza również kwestie radzieckiej okupacji Małopolski Wschodniej i Wołynia tuż po „ciosie w plecy” we wrześniu 1939 roku. Sowieci zorganizowali tutaj „wybory” do Zgromadzenia Ludowego Ukrainy zachodniej. Zresztą oba regiony stały się częścią Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej.

Radziecka administracja w ekspresowym tempie usiłowała przeprowadzić zmiany ustrojowe, aby zintegrować omawiane ziemie do standardów sowieckich. Znacjonalizowano zakłady przemysłowe, przeprowadzono reformę rolną parcelując majątki kościelne i ziemskie chłopom. Zlikwidowano wszystkie polskie organizacje oświatowe, kulturalne czy samorządowe. Wprowadzono język ukraiński do szkół i urzędów, przy jednoczesnym pozbawianiu odpowiedzialnych funkcji Polaków, nawet jeśli Ukraińcy nie byli fachowcami.

Oddziały NKWD przeprowadzały aresztowania polskich działaczy politycznych oraz oficerów wojska. W lutym, kwietniu i czerwcu 1940 roku oraz w maju 1941 roku deportowano w głąb Rosji wielu Polaków, uznanych za „element wrogi komunizmowi”.

Choć spotykało się to ze zrozumieniem i uznaniem części Ukraińców, Sowieci wkrótce przystąpili również do represji wobec samych Ukraińców. W połowie 1940 roku zaczęto aresztować ukraińskich działaczy. Wprowadzono również przymusową kolektywizację, co zniechęciło Ukraińców do radzieckiej władzy. Wzrosło wówczas znaczenie i wpływy działaczy OUN.

Trudne sąsiedztwo

Gdy wybuchła II wojna światowa losy Polaków i Ukraińców znacznie się skomplikowały, sprawiając, że oba narody stanęły po przeciwnych stronach barykady. Polacy przez cały czas wojennej zawieruchy należeli do aliantów i ich głównym wrogiem byli Niemcy. Rosjanie byli najpierw naszym wrogiem, a po 1941 roku ciężkim i kapryśnym sojusznikiem.

Dla nacjonalistów ukraińskich głównym wrogiem był Związek Radziecki, zaś Niemcy byli jedynym możliwym sojusznikiem, który rokował powstanie niepodległej lub chociaż autonomicznej Ukrainy. Taka postawa niemal automatycznie wzmacniała polsko-ukraiński antagonizm. Zresztą spora część nacjonalistów ukraińskich nie ukrywało pełnej satysfakcji z upadku Rzeczypospolitej.

Hitler i jego administracja od początku starała się potęgować ukraińskie sny o własnym państwie. I to pomimo faktu, że w nazistowskich planach mieli oni pełnić rolę rezerwuaru taniej siły roboczej, podobnie jak Polacy. Niemcy dokładali wszelkich starań, aby podkreślać różnice pomiędzy Polakami a Ukraińcami, podsycając ich konflikty. Ludność ukraińska była traktowana nieco lepiej (wyższe normy żywieniowe, zgoda na rozwój ukraińskiego szkolnictwa, posiadanie odbiorników radiowych…). Ale to tylko nieliczne sprawy, o których możecie przeczytać w tej lekturze.

Rzeź wołyńska

W czasie niemieckiej okupacji coraz większe rzesze ukraińskiej ludności zaczęły przyjmować skrajnie nacjonalistyczne poglądy, a kwintesencją tego stanu rzeczy była działalność OUN-B. Głównym powodem konfliktu polsko-ukraińskiego był problem granic – Polacy nie przyjmowali do wiadomości nawet prób rozmów na temat powojennych granic. O ile Ukraińcy chcieli uzyskać niepodległość, o tyle Polacy pragnęli powrotu do sytuacji sprzed września 1939 roku.

Ataki na ludność polską rozpoczęły się w listopadzie 1942 roku w Obórkach w powiecie łuckim. W odpowiedzi na to AK zaczęło tworzyć placówki samoobrony, a następnie oddziałów leśnych. Utworzono tu ponad 100 ośrodków samoobrony, przy czym największy powstał w Przebrażu w powiecie sarneńskim, gdzie pod opiekę polskiej partyzantki znalazło się blisko 25 tysięcy ludzi.

Do czasu, gdy Sowieci wkroczyli na tereny ukraińskie, to Ukraińcy stanowili element zaczepny, dążąc do „wyrównania krzywd”. Chcieli oni „oczyścić” Ukrainę z polskiego etnosu. Aby tego dokonać, dopuszczano się wszelkich możliwych środków. Decyzja „czystki” została podjęta na przełomie 1942 i 1943 roku przez OUN-B. Oficjalnym pretekstem był fakt współpracy podziemia polskiego z sowieckimi partyzantami, oraz przypadki kolaboracji Polaków z Niemcami na terenie Ukrainy.

W mordach zasadniczą rolę odegrał ruch banderowski i podległe mu bojówki Somoobronnych Kuszczewych Widdiliw. Nie przebierano w środkach – stosowano noże, siekiery, czy ogień. Na porządku dziennym były gwałty i mordy na kobietach i dzieciach. W tej sytuacji polska samoobrona i partyzantka zaczęły dopuszczać się akcji odwetowych.

Szczyt mordów przypadł na lipiec 1943 roku, gdy dowództwo OUN-B, widząc, że przyjdzie się Ukrainie zmierzyć w Sowietami, którzy pokonali nazistów pod Stalingradem i Kurskiem. Oczywiście historia nie jest gładka. Zdarzały się również sytuacje, gdy ludność ukraińska starała się bronić Polaków, za co groziła im kara śmierci, równie brutalna jak wobec Polaków. Wedle szacunków czystki pochłonęły od 60-100 000 ofiar po stronie polskiej, oraz – w wyniku akcji odwetowych – do 15 tysięcy Ukraińców.

Małopolska Wschodnia i Wołyń w czasie II wojny światowej – podsumowanie

Książka liczy sobie 567 stron i dzieli się na sześć większych rozdziałów (1. Systemy okupacyjne, 2. Polityka ludnościowa, 3. Polityka ekonomiczna, 4. Warunki materialno-bytowe ludności, 5. Polityka wobec edukacji, nauki, kultury i religii, 6. Postawy ludności wobec okupantów na terenie Małopolski Wschodniej i Wołynia”, z całą masą podrozdziałów.

Lektura jest niesamowicie interesująca, i to pomimo faktu, że Autor ukazał losy tych regionów przez pryzmat losów ludności, kultury czy gospodarki. Wbrew własnym oczekiwaniom i licznym tabelom czytało się ją naprawdę ciekawie. To pozycja skierowana głównie dla znawców tematyki, ale śmiało nadaje się do ogarnięcia przez zwykłego czytelnika. Wszystko opisane jest rzeczowo, prosto i z pasją, dzięki czemu można lekko płynąć przez lekturę. Gorąco polecam.


Wydawnictwo Libra
Ocena recenzenta 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Libra. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.