pasterzy jest coraz mniej

Pasterzy jest coraz mniej |Recenzja

Thomas Orchowski, Pasterzy jest coraz mniej. Reportaż z Krety

Nad Kretą unosi się zapach tymianku i prochu, a wiatr niesie echa starych krzywd i dumnych pieśni. W górskich wioskach wciąż żywe są wspomnienia vendetty, a za kafenią ktoś właśnie opowiada historię z czasów Wenizelosa. W tle tej surowej, pięknej codzienności powraca jedno zdanie: pasterzy jest coraz mniej – jak powolne echo świata, który znika. Nie w rytmie folderów turystycznych, lecz krok za krokiem, razem z ludźmi, których niełatwo dziś spotkać.

Już sam tytuł książki sugeruje, że Kreta ma więcej twarzy, niż widzisz na pocztówkach. Pasterzy jest coraz mniej Tomasza Orchowskiego to reporterska wyprawa w głąb kreteńskiej rzeczywistości – dalekiej od plażowej sielanki. Autor zabiera Cię na słoneczną wyspę pachnącą nie tylko tymiankiem i morską bryzą, ale też potem, mocną kawą i dymem papierosów unoszącym się nad kafenijo.

Wąskimi uliczkami Chanii snują się bezpańskie koty, dzieciaki kopią piłkę w tumanach kurzu, a staruszkowie przy kawiarnianych stolikach popijają lokalną tsikudię. Jednak za tym pocztówkowym obrazkiem kryje się codzienność pełna kontrastów – od serdecznej gościnności po krwawe vendetty, od życia siga siga („σιγά σιγά”„powoli, bez pośpiechu”) po pośpiech globalizującego się świata. Orchowski pokazuje Ci Kretę, miejsce, w którym czas się zatrzymał – na dobre i na złe, gdzie stare tradycje zderzają się z nowoczesnością, a pasterze powoli odchodzą w cień.

Thomas Orchowski – autor na tropie Krety

Kim jest człowiek, który zaprasza Cię w tę podróż? Thomas Orchowski to polski dziennikarz i reporter związany m.in. z radiem TOK FM, od lat zafascynowany południem Europy i Bliskim Wschodem. Dał się już poznać czytelnikom jako autor książek o przemianach społeczno-politycznych w regionie – napisał głośną „Rzeź na Tarlabaşı. Opowieść o nowej Turcji” o współczesnej Turcji oraz „Wyspa trzech ojczyzn. Reportaż z podzielonego Cypru” o podziałach etnicznych na Cyprze. Jego reporterska droga prowadzi więc od Stambułu i anatolijskich przedmieść przez Nikozję aż na Kretę.

Moja hellenizacja trwa – żartuje autor, podkreślając, że po Turcji i Cyprze naturalnym etapem była dla niego grecka wyspa, gdzie mógł zgłębić grecką duszę jeszcze pełniej. Orchowski to reporter z doświadczeniem i pasją – włada językiem greckim, ma historyczne zacięcie i potrafi zdobyć zaufanie rozmówców. Dzięki temu Ty, jako czytelnik, dostajesz opowieść pisaną przez kogoś, kto naprawdę wczuł się w klimat Krety i jej mieszkańców.

O czym jest książka Pasterzy jest coraz mniej?

Reportaż Pasterzy jest coraz mniej zabiera Cię na Kretę inną niż turystyczny raj z katalogów. Orchowski wyrusza w teren, by sprawdzić, co zostało z dawnego pasterskiego świata wyspy i zrozumieć, dokąd zmierza jej społeczność. Tytuł nie jest przypadkowy – pasterzy na Krecie faktycznie ubywa, co staje się symbolem zmian. Autor odwiedza górskie wioski, gdzie niegdyś życie toczyło się wokół wypasania kóz i owiec, a dziś młodych pasterzy brakuje.

Rozmawia z ostatnimi przedstawicielami tego fachu i z naukowcami, którzy od lat badają kreteńską wieś. Dowiesz się, że kiedyś pasterz całe dnie spędzał wysoko w górach, wyrabiał sery w kamiennych chatkach i nie potrzebował samochodu, a dziś niemal każdy górski pasterz zjeżdża terenówką do domu na noc, sprzedaje tylko mleko zamiast własnego sera, a jego chatka stoi pusta. Ten obraz zanikania tradycyjnego życia pasterskiego skłania do refleksji – globalizacja, masowa turystyka i rozwój dróg sprawiły, że „pasterzy jest coraz mniej” zarówno dosłownie, jak i w przenośni.

Orchowski nie zatrzymuje się jednak na sielankowych opisach. Wręcz przeciwnie – pokazuje Kretę pełną napięć i trudnych tematów. Z jednej strony mamy więc malownicze pejzaże, białe kapliczki na wzgórzach i dumę lokalnej wspólnoty (nierzadko wyrażaną słowami „Είμαι Κρητικός”„Jestem Kreteńczykiem”).

Z drugiej strony autor odsłania przed Tobą ciemniejsze sprawy: w niektórych wioskach kwitnie nielegalny handel bronią i narkotykami, a zasady honoru wciąż potrafią prowadzić do konfliktów krwawo rozwiązywanych we własnym gronie. Kreteńska idea zemsty rodowej – vendetty – nadal żyje w sercach niektórych górali.

Reporter opisuje głośne spory zwaśnionych rodów, których echa niosą się po wyspie od pokoleń. Poznasz również pojęcie sasmos – tradycyjnego zawarcia pokoju między rodzinami, często przez skomplikowane mediacje albo aranżowane małżeństwa, by przerwać spiralę przemocy. To wszystko sprawia, że sielskie górskie wioski ukazane są nie w lukrowanej, romantycznej odsłonie, ale jako miejsca, gdzie stare rany nadal potrafią krwawić.

Co ważne, autor umiejętnie splata teraźniejszość z przeszłością. Każdy rozdział reportażu koncentruje się na innym aspekcie kreteńskiej rzeczywistości, a Orchowski wplata w opowieść kontekst historyczny i kulturowy, żebyś lepiej zrozumiał tło wydarzeń.

Przypomina czasy, gdy Kreta była samodzielnym bytem targanym powstaniami przeciw okupacji osmańskiej, a później – gdy wyspa wywalczyła sobie enosis, czyli upragnione przyłączenie do Grecji. Poznasz bohaterów kreteńskiej historii, takich jak Elefterios Wenizelos – charyzmatyczny przywódca z początku XX wieku, dla Greków bohater na miarę Piłsudskiego, który urodził się na Krecie i walczył o jej wolność.

Reporter odwiedza m.in. wioskę Theriso, gdzie Wenizelos wzniecił bunt przeciwko księciu greckiemu – i opisuje, jak legenda tamtych dni wciąż żyje w lokalnej pamięci. Cofamy się nawet dalej – do mitologii i starożytności. Orchowski sięga po mity o Minotaurze i władcy mórz Posejdonie, by obrazowo wyjaśnić dawne wierzenia mieszkańców wyspy i katastrofy naturalne, które mogły kryć się za mitologicznymi przekazami. Wspomina choćby wybuch wulkanu na Therze (Santorynie) i potężne trzęsienia ziemi oraz fale tsunami, które według legend Posejdon miał zesłać na ląd.

Ta wielowarstwowa narracja – od legend minojskich, przez czasy weneckie i tureckie, aż po II wojnę światową (kiedy to kreteńscy górale stawiali zaciekły opór nazistowskim okupantom) – nadaje książce głębi. Nie czytasz tylko o tym, jak jest, ale też dlaczego tak jest.

Struktura i wydanie

Książka ma przemyślaną kompozycję, która ułatwia Ci chłonięcie tych wszystkich wątków. Reportaż został podzielony na 30 rozdziałów, z których każdy skupia się na konkretnym temacie lub regionie Krety. Orchowski opisuje swoje podróże po wyspie chronologicznie i geograficznie zarazem – zaczyna od zachodniej części (okolice Chanii), a potem przemieszcza się przez kolejne górskie prowincje i miasta.

Każdy rozdział ma czytelny tytuł (np. Enosis, Sasmos), który od razu podpowiada, czego dotyczy dana część opowieści. Autor często rozpoczyna rozdział od osobistej sceny lub rozmowy – to może być spotkanie z pasterzem na górskim szlaku, relacja z udziału w lokalnym święcie religijnym albo wywiad z archeologiem prowadzącym wykopaliska.

Następnie płynnie przechodzi do szerszego kontekstu: przywołuje statystyki, historyczne daty albo cytuje ekspertów, by uzupełnić obraz. Taka struktura sprawia, że czyta się to niemal jak dobrą powieść – każda historia ma swoje miejsce i tempo, a jednocześnie układa się to w spójną całość.

Warto wspomnieć także o wydaniu książki. Wydawnictwo Czarne zadbało o solidną formę – Pasterzy jest coraz mniej to eleganckie wydanie w twardej oprawie, liczące około 200 stron. W środku znajdziesz fotografie autora, które wzbogacają tekst i pozwalają Ci lepiej wyobrazić sobie opisywane miejsca i ludzi.

Czarno-białe zdjęcia pasterzy, górskich pejzaży czy wiejskich kawiarni nadają autentyczności – masz wrażenie, jakbyś razem z Orchowskim siedział na niskim stołku przed chatą i patrzył na uśmiechniętego staruszka w tradycyjnej czapeczce. Układ typograficzny jest przejrzysty, a styl redakcyjny – staranny (co docenisz, bo w tekście przewija się sporo greckich nazw własnych i terminów, ale dzięki przypisom i objaśnieniom wszystko pozostaje zrozumiałe).

W efekcie książka prezentuje się atrakcyjnie zarówno pod względem treści, jak i formy.

Mocne strony książki Pasterzy jest coraz mniej

Największą zaletą reportażu Orchowskiego jest jego autentyczność i wnikliwość. Autor naprawdę zagłębił się w temat – mieszkał na Krecie przez dłuższy czas, rozmawiał z dziesiątkami mieszkańców (od profesorów uniwersytetu po prostych pasterzy i gospodynie domowe) i przemierzył wyspę wzdłuż i wszerz.

Dzięki temu otrzymujemy wielowymiarowy obraz: od zapachu ziół na targu w Heraklionie, przez smak koziego sera w górskiej wiosce, po echo strzałów, jakie czasem słychać nocą w odludnych okolicach (tak, na Krecie strzelanie w powietrze podczas wesel czy świąt to nadal praktykowana tradycja!).

Orchowski ma lekkie pióro – potrafi barwnie opisywać krajobrazy i anegdoty, dzięki czemu wiele scen zapada w pamięć. Razem z nim przeżywasz choćby lekki dreszcz podczas trzęsienia ziemi, które zastało go w hotelowym pokoju, czy też zdziwienie, gdy pasterz częstuje go pieczoną baranią głową.

Kolejnym plusem jest pogłębiony kontekst, jaki Orchowski zapewnia. Każdy wątek teraźniejszy opiera o tło historyczne i kulturowe, co daje Ci poczucie, że naprawdę rozumiesz genezę problemów i zjawisk. Orchowski chętnie oddaje głos swoim rozmówcom – cytuje ich wspomnienia i opinie, co dodaje wiarygodności. Usłyszysz głos młodego Kreteńczyka narzekającego na drożyznę i exodus młodzieży do Aten, i głos starszej pani ze wsi, która z łezką w oku wspomina dawnych tureckich sąsiadów. Ta polifonia sprawia, że reportaż nie jest jednostronny.

Nie sposób nie docenić też odwagi i dociekliwości autora. Orchowski zapuszcza się tam, gdzie przeciętny turysta nigdy by nie dotarł – idzie w góry ze strażnikami przyrody, zagląda do jaskiń, w których partyzanci ukrywali się przed nazistami, wypytuje półlegalnych posiadaczy broni o to, skąd biorą kałasznikowy. Zadaje trudne pytania, ale robi to z szacunkiem dla rozmówców.

Dzięki temu wydobywa z nich szczere odpowiedzi. Jako czytelnik masz poczucie, że uczestniczysz w czymś autentycznym, niemal dziennikarskim śledztwie. Reportaż Orchowskiego uczy i angażuje, a przy tym unika moralizatorstwa – autor nie ocenia surowo swoich bohaterów, raczej próbuje ich zrozumieć i Ciebie też do tego skłania.

Słabsze strony książki

Czy ta książka ma wady? Są niewielkie i zależą od oczekiwań. Przede wszystkim, jeśli szukasz lekkiej, wakacyjnej lektury o greckich plażach, możesz poczuć się zaskoczony – Pasterzy jest coraz mniej zamiast upraszczać obraz wyspy, komplikuje go i zagłębia się w trudne tematy. Dla niektórych czytelników natłok informacji historycznych czy społecznych może być chwilami przytłaczający.

Orchowski ma tendencję do dzielenia się bogatym tłem – opowiada o mitologii, przytacza daty bitew, nazwiska lokalnych polityków – co dla laika bywa wyzwaniem, jeśli akurat bardziej ciekawią go anegdoty z podróży. Na szczęście większość tych kontekstów podana jest w przystępny sposób, ale trzeba czytać uważnie, żeby niczego nie zgubić.

Nieliczni malkontenci mogliby ponarzekać, że autor bardziej skupia się na tradycyjnych społecznościach wiejskich, a mniej na tej nowoczesnej, turystycznej Krecie. O współczesnych kurortach i masowej turystyce też jest mowa, lecz oczami mieszkańców, a nie zachodnich urlopowiczów. Jeśli ktoś liczy na typowe travel story okraszone poradami dla turystów, to nie tutaj – Orchowski pisze przede wszystkim o mieszkańcach Krety, nie o przygodach podróżnika. Ale czy to na pewno wada? Raczej kwestia gustu i nastawienia.

Pasterzy jest coraz mniej – podsumowanie i ocena

Pasterzy jest coraz mniejto wciągający reportaż, który z lekkim, publicystycznym zacięciem odkrywa przed Tobą nieznane oblicze Krety. Orchowski stworzył książkę bogatą w treść, a jednocześnie przystępną – dla laika będzie to świetna lekcja historii i kultury podana w atrakcyjnej, gawędziarskiej formie. Poznasz dzięki niej zapomniane górskie ścieżki, poczujesz smak prawdziwej Krety (czasem słodko-gorzki), a przy okazji zrozumiesz uniwersalne problemy: walkę lokalnej tożsamości z jednolitą popkulturą, konsekwencje migracji i wymuszonych przesiedleń, czy wyzwania małej społeczności w obliczu globalnych przemian.

Orchowski nie idealizuje wyspy – pokazuje zarówno jej piękno, jak i zadry. Jego książka tchnie autentycznością i szacunkiem do mieszkańców. Nawet jeśli momentami wyziera z niej nuta nostalgii za odchodzącym światem (wszak pasterzy jest coraz mniej i nic tego nie zatrzyma), to równocześnie znajdziesz w niej sporo nadziei i podziwu dla ludzkiej wytrwałości. Kreteńscy górale, których poznasz na kartach reportażu, to ludzie uparci, dumni i przywiązani do swojej ziemi – ich historie zostaną z Tobą na długo po odłożeniu książki.

Jeżeli chcesz czegoś więcej niż pocztówkowej opowiastki, bierz się za lekturę. Ta książka to barwna mozaika tematów: od legend minionych cywilizacji, przez wojenne dramaty XX wieku, po dzisiejsze rozmowy przy rakii o cenach oliwy i polityce. Napisana lekko, a zarazem rzetelna i głęboka – stanowi świetny przykład reportażu na wysokim.

Orchowski zasługuje na pochwałę za oddanie głosu Kreteńczykom i malownicze przedstawienie ich świata. Pasterzy jest coraz mniej, ale dzięki tej lekturze Ty zyskasz więcej – więcej zrozumienia dla greckiej kultury, historii i tego, co dzieje się z tradycją w zglobalizowanym świecie. To pełnokrwista opowieść, która edukuje, skłania do refleksji i po prostu daje dużo czytelniczej satysfakcji.

To bardzo dobra książka, którą śmiało można polecić zarówno miłośnikom Grecji, jak i wszystkim zainteresowanym żywymi historiami z pogranicza kultur.


Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.