Katherine Stewart, Wyznawcy władzy. Religijny fundamentalizm i polityka w USA
Kaznodzieje na usługach polityki, prawa pisane pod dyktando ideologii, świątynie zamienione w sztaby wyborcze. Pośrodku tej misternie skonstruowanej układanki znajduje się książka Wyznawcy władzy, odsłaniająca kulisy sojuszu religijnych radykałów i amerykańskiej prawicy. To opowieść o kraju, w którym wiara staje się narzędziem dominacji, a demokracja pęka w szwach – po cichu, konsekwentnie, z błogosławieństwem tłumu.
Książka, która rozbraja rzeczywistość niczym doświadczony saper. Wyznawcy władzy. Religijny fundamentalizm i polityka w USA to reportaż, który bierze na celownik polityczne zaplecze religijnej prawicy w Stanach Zjednoczonych.
Powstał w ogniu burzliwych przemian – w czasach Donalda Trumpa, gwałtownych zwrotów w Partii Republikańskiej i narastających napięć na tle światopoglądowym. Już podczas kampanii Trumpa w 2016 roku można było ujrzeć tłumy ewangelickich chrześcijan traktujących go jak wybrańca.
Ta książka wyjaśnia, skąd wzięło się to zjawisko i dokąd może zaprowadzić Amerykę. Autorka, Katherine Stewart, to dziennikarka śledcza od lat tropiąca wpływy religijnych ekstremistów w życiu publicznym. Dzięki niej zajrzysz za kulisy politycznej gry, w której wiara bywa tylko rekwizytem – i przekonasz się, że stawką jest coś więcej niż kolejna odsłona „wojny kulturowej”.
Dziennikarskie doświadczenie autorki
Katherine Stewart zaczynała karierę reporterską w nowojorskim „The Village Voice” u boku legend dziennikarstwa śledczego. Od ponad dekady pisze m.in. dla „The New York Times”, demaskując wpływy fundamentalistów religijnych na edukację, prawo i politykę w USA.
Ma na koncie książki o agresywnej ekspansji chrześcijańskiej prawicy, więc możesz zaufać, że wie, o czym pisze. Stewart zjeździła Amerykę wzdłuż i wszerz, zbierając świadectwa i dokumenty. Jej doświadczenie czuć na każdej stronie – autorka z chirurgiczną precyzją oddziela fakty od propagandy i kreśli obraz, który mrozi krew w żyłach.
Chrześcijański nacjonalizm w USA jako projekt polityczny
Tematem, który Stewart bierze na tapet, jest chrześcijański nacjonalizm – ideologia głosząca, że Stany Zjednoczone powinny stać się państwem wyznaniowym opartym na skrajnie konserwatywnej wersji chrześcijaństwa.
Dla wyznawców tej idei Ameryka ma „powrócić do Boga” poprzez prawo i instytucje. Wyznawcy władzy pokazują, że nie jest to spontaniczny zryw pobożnych obywateli, ale długofalowy projekt polityczny. Cofamy się do lat 70., kiedy to radykalni kaznodzieje i działacze prawicy zawarli sojusz, by „odzyskać” kraj.
Wbrew pozorom nie chodziło początkowo o aborcję czy moralność – jak ujawnia Stewart, impulsem do mobilizacji był opór przeciw desegregacji szkół i utracie przywilejów (słynna sprawa Bob Jones University). Hasła religijne stały się wygodnym orężem. Gdy otwarcie rasistowskie tyrady wyszły z mody, na sztandary wzięto obronę „życia nienarodzonych” i „tradycyjnej rodziny”. Tak zrodził się ruch, który dekady później pomógł wynieść do władzy Donalda Trumpa i dziś uchodzi za główny nurt konserwatywnej polityki.
Czytając tę książkę, szybko zrozumiesz, że według chrześcijańskich nacjonalistów cel uświęca środki. Mają oni potężnych sponsorów i sprzymierzeńców – od telewizyjnych kaznodziejów, przez lobbystów i miliarderów, po wpływowych polityków. Stewart przedstawia ich wszystkich z imienia i nazwiska.
Poznasz liderów megakościołów rozdających polityczne instrukcje z ambony, strategów manipulujących wyborcami za pomocą dezinformacji w mediach społecznościowych, prawników piszących prawa pod dyktando religijnej agendy. Autorka przekonuje, że to nie jest zwykła „religijność” obywateli, lecz zorganizowany plan przekształcenia demokracji w teokrację. Walka toczy się o realną władzę – od Waszyngtonu po najmniejsze szkolne rady. Patrzymy nie na konflikt religii z sekularyzmem, ale na starcie autorytaryzmu z demokracją.
Struktura reportażu Wyznawcy władzy
Książka ma dynamiczną, ale przemyślaną kompozycję. Stewart zabiera Cię w podróż po pękniętej Ameryce: od liberalnej Kalifornii po konserwatywne Południe, od wieców skrajnej prawicy po sale waszyngtońskich think tanków. Każdy rozdział odkrywa inny element układanki.
Autorka uczestniczy w marszach pro-life, zagląda na zamknięte spotkania pastorów z politykami, śledzi przepływ pieniędzy między fundamentalistycznymi organizacjami. Ta reporterska wędrówka przeplata się z solidną dawką historii i analiz. Choć USA formalnie oddzielają Kościół od państwa od XVIII wieku, Stewart pokazuje, jak ta bariera kruszeje – krok po kroku, ustawa po ustawie, prezydent po prezydencie.
Styl Wyznawcy władzy zasługuje na uznanie. Mimo powagi tematu książkę czyta się momentami jak thriller polityczny albo mroczny sezon serialu Netflixa – z tą różnicą, że stawką jest przyszłość prawdziwego kraju. Stewart pisze żywym, obrazowym językiem, nie stroni od celnych metafor i ironii. Potrafi jednym zdaniem podsumować hipokryzję swoich bohaterów.
Przykładem może być jej komentarz, że (parafrazując) Biblia jest Forrestem Gumpem historii – pojawia się wszędzie jako niemy świadek dla różnych ideologii – czy żartobliwe nazwanie pewnego znanego działacza religijnej prawicy Wallym, którego wszędzie widać.
Takie błyskotliwe wstawki sprawiają, że lektura nigdy nie nuży, mimo iż autorka nie szczędzi Ci zatrważających danych i szczegółów. Stewart wplata też autentyczne cytaty ze swoich rozmówców – głosy zarówno fanatyków przekonanych, że czynią Boże dzieło, jak i tych przerażonych kierunkiem, w jakim zmierza ich kraj. Dzięki temu narracja ma puls i emocje, choć opiera się na faktografii zebranej jak w najlepszym śledztwie.
Mocne i słabe strony reportażu Wyznawcy władzy
Atutem książki jest przede wszystkim gruntowna dokumentacja. Stewart nie rzuca oskarżeń na wiatr – każdą tezę podpiera przykładami, statystykami, nazwiskami. Ta drobiazgowość przekona Cię, że mamy do czynienia z czymś więcej niż teorią spiskową sfrustrowanych liberałów.
Wyznawcy władzy demaskują konkretne mechanizmy działania chrześcijańskich nacjonalistów: od tworzenia sieci powiązań politycznych w Waszyngtonie, przez zaplecze prawne służące ograniczaniu praw kobiet i osób LGBT, po międzynarodowe sojusze z innymi autokratami (autorka dociera nawet na kongres fundamentalistów w Europie). Każdy rozdział przynosi nowe „odkrycia”, a Ty łapiesz się na tym, że włosy jeżą Ci się na karku.
Dużą zaletą jest też aktualność i ważkość tematu. Książka ukazała się w oryginale w 2020 roku, tuż przed tym jak światło dzienne ujrzały skutki opisanych procesów – choćby zniesienie prawa do aborcji w wielu stanach po tym, jak Sąd Najwyższy USA unieważnił wyrok Roe v. Wade w 2022 roku czy wzrost jawnie teokratycznej retoryki wśród polityków amerykańskiej prawicy.
Polski przekład wychodzi w momencie, gdy dyskusje o zagrożeniach dla demokracji i praw człowieka rozpalają opinię publiczną na całym świecie. Dzięki Stewart zrozumiesz, że to, co wydawało się „amerykańską specyfiką”, ma uniwersalne znaczenie wszędzie tam, gdzie religia splata się z polityką.
Na pochwałę zasługuje też język i narracja autorki. Stewart łączy rzeczowość analizy z przystępnym stylem. Nie traktuje Cię protekcjonalnie, lecz tłumaczy złożone zjawiska w sposób klarowny – jak dobry nauczyciel historii, który potrafi też opowiedzieć anegdotę na rozluźnienie atmosfery.
Choć temat jest ciężkiego kalibru, nie będziesz się czuć zagubiony w gąszczu nazw i dat. Wręcz przeciwnie, autorka prowadzi Cię przez meandry polityki, jednocześnie pozwalając wyrobić sobie własne zdanie na bazie przedstawionych dowodów. Jej pasja dziennikarska udziela się czytelnikowi – zaczynasz kibicować bohaterom walczącym o świeckość państwa i oburzać się na cynizm tych, którzy pod hasłem religii walczą wyłącznie o wpływy.
Czy ta książka ma wady? Niewiele. Przede wszystkim Wyznawcy władzy to pozycja pisana z wyraźną tezą i emocjonalnym zaangażowaniem autorki. Stewart nie udaje neutralnej obserwatorki – od początku jasno daje do zrozumienia, że projekt chrześcijańskich nacjonalistów uważa za zagrożenie dla demokracji.
Oznacza to, że dostajesz jedną, wyrazistą stronę medalu. Książka nie oddaje głosu liderom opisywanego ruchu inaczej niż poprzez cytowanie ich publicznych wypowiedzi, nie znajdziesz tu też usprawiedliwień dla ich działań. Jeśli ktoś oczekuje wyważonej debaty „za i przeciw”, może poczuć niedosyt. Jednak czy rzeczywiście symetria jest tu wymagana? Stewart wprost stawia się po stronie pewnych wartości (praw obywatelskich, pluralizmu, świeckości państwa), a przeciw tym, którzy chcą je demontować – i robi to świadomie.
Innym potencjalnym minusem jest ciężar emocjonalny i informacyjny książki. To nie jest wesoła lektura na leniwe popołudnie. Ilość ujawnianych powiązań, intryg i nadużyć może Cię przytłoczyć, a nawet zdołować.
Autorka rysuje obraz dość ponury: miliony obywateli manipulowane przez cynicznych demagogów, prawa kobiet i mniejszości zagrożone, demokracja od środka rozmontowywana przez ludzi powołujących się na Boga.
Momentami możesz poczuć gniew, smutek, a przede wszystkim bezsilność – podobnie jak sama Stewart, która pod koniec nie ukrywa obaw o przyszłość. Owszem, brak tu happy endu lub prostych recept.
Jednak trudno uznać to za wadę samej książki – raczej za konsekwencję tematów, które porusza. Mimo to pewna jednostronność narracji i alarmistyczny ton mogą zniechęcić czytelników szukających bardziej chłodnej analizy.
Czy warto sięgnąć po książkę Wyznawcy władzy?
Wyznawcy władzy to lektura, obok której nie sposób przejść obojętnie. Jeśli interesujesz się polityką, prawami człowieka lub po prostu chcesz zrozumieć, jak cienka jest granica między demokracją a autorytaryzmem pod religijnymi sztandarami – ta książka jest dla Ciebie.
Katherine Stewart oferuje Ci spojrzenie za kulisy amerykańskiej sceny politycznej, ale echo jej obserwacji wybrzmiewa szerzej. To także przestroga dla innych społeczeństw, by nie lekceważyć tych, którzy w imię wiary chcą podporządkować sobie państwo.
Mimo kilku drobnych zastrzeżeń, recenzowana pozycja to znakomity przykład zaangażowanego dziennikarstwa. Czyta się ją z rosnącym napięciem, jak dobrą powieść – niestety, uświadamiając sobie, że to nie fikcja. Możesz odnieść wrażenie, że to wszystko brzmi jak scenariusz Opowieści podręcznej albo kolejna wizja rodem z Orwella, ale Stewart uświadamia: to dzieje się naprawdę, tuż za kulisami polityki. Po lekturze być może poczujesz złość czy niepokój, ale też wdzięczność, że ktoś odważnie zdjął zasłonę pozornej normalności, by pokazać mechanizmy fanatyzmu w akcji.
Czy warto przeczytać Wyznawcy władzy? Zdecydowanie tak – choć to podróż przez mroczne rejony, to zarazem wezwanie do czujności. Ta książka otworzy Ci oczy na procesy, które z pozoru rozgrywają się daleko, ale w dobie globalnych wpływów mogą zapukać i do naszych drzwi.
To obowiązkowa lektura dla każdego, kto wierzy w demokrację z prawdziwego zdarzenia i chce ją chronić przed tymi, którzy ponad wszystko umiłowali władzę. Ale czy prawdziwa demokracja jeszcze istnieje? Albo – czy ma rację bytu w dzisiejszym świecie?
Bez względu na Twoje poglądy religijno-polityczne, warto sięgnąć po tę książkę. I bez względu na moje, doceniam ją i szanuję autorkę.
Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarnym. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.