Wojciech Maksymowicz, Inni
Wojna, okupacja, zniewolenie, załamanie, niepewność, żal i gniew – jakie skojarzenia budzą dziś w nas te słowa? Czy łączymy je jedynie z odległymi wydarzeniami historycznymi, przypominanymi przy kolejnych rocznicach? Czy może przywołują wspomnienia tych, dla których były doświadczeniem młodości lub dzieciństwa? Znacznie gorzej, gdy te dramatyczne określenia nie wywołują już żadnych emocji albo spotykają się tylko z obojętnością: „Było, minęło, po co do tego wracać?”. O traumie II wojny światowej można opowiadać na wiele sposobów, jednak najbardziej sugestywny jest ten, który skupia się na indywidualnych losach – rodzinnych, lokalnych, osobistych. Właśnie tą drogą prowadzi czytelnika profesor Wojciech Maksymowicz, odsłaniając dzieje szanowanej rodziny Waldorfów. Jego książka Inni skłania do refleksji nad kondycją człowieka – zarówno w przeszłości, jak i dziś. To lektura, z którą naprawdę warto się zapoznać.
Silni? Zwarci? Gotowi?
Przyzwyczajenie nazywane jest drugą naturą człowieka, a wszelkie zmiany często są przez ludzi źle odbierane, jako coś co wymaga od nas innego myślenia, przestawienia się do życia i funkcjonowania w zupełnie innej rzeczywistości. O ile odbywają się one stopniowo, dając czas na przygotowanie, to dobrze. Częściej jednak zdarza się, że spadają one zupełnie niespodziewanie nie pozostawiając nam czasu na reakcję.
Podobnie zdarzyło się w życiu głównych bohaterów, dla których dzień 1 września 1939 r. oznaczał początek czegoś, czego zupełnie nie mogli przewidzieć. Oto wszystko to, czym, żyli jeszcze do niedawna przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Stawiając sprawę uczciwie, nie można uznać, że wybuch wojny był zaskoczeniem.
Przynajmniej od końca roku 1938 i przez cały kolejny oczekiwano jej prędzej czy później. Liczy się jednak nastawienie. Ani społeczeństwo, ani armia nie brały pod uwagę przegranej, pokładając swoje szanse w dyscyplinie oraz aliansach międzynarodowych. Co z tego wyszło – wszyscy wiemy. Oceny pozostawmy historykom i literatom. Z ogromną radością zauważam na półkach księgarni coraz więcej nieencyklopedycznych pozycji o wojnie -w tym powieści – dostosowanych do różnych odbiorców. To krok w dobrą stronę.
Nie ma tego złego
Waldorfowie, paradoksalnie, dzięki wojnie więcej zyskali, niż stracili. Odnaleźli siebie na nowo, zauważając – choć zabrzmi to banalnie – co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze. Do tej pory Ryszard, głowa rodziny, żył oderwany od codziennych spraw, na co pozwalała mu wysoka pozycja społeczna oraz zamożność. Jak nietrudno się domyślić, nawet ludzie z jego kręgu nie byli wolni od kłopotów. Tak, dobrze się domyślacie – młody sekretarz sądowy radził sobie z nimi za pomocą alkoholu i rozrzutności. Z czym nie potrafił sobie poradzić?
Z odmiennością własnego syna, Janka, u którego występowały wszystkie objawy zespołu Aspergera. W tym miejscu chciałbym szczególnie podziękować Autorowi, profesorowi medycyny, za podkreślenie zarówno odmienności, jak i wyjątkowości osób z niepełnosprawnościami, do których sam również należę.
Patrzę na tę kwestię także przez pryzmat pracy z takimi dziećmi, którą od pewnego czasu mam zaszczyt wykonywać. Sześć lat wojny zmieniło wszystkich – ojca, dzieci, ich matkę oraz bliższych i dalszych krewnych. Mam jednak wrażenie, że były to zmiany na lepsze, chociaż nie każdemu udało się odnaleźć w nowej rzeczywistości, która nastała, gdy działa wreszcie umilkły.
Podobieństwa i różnice
Inni to świetnie skonstruowana i barwnie opowiedziana saga rodzinna, której akcja rozpoczyna się pod koniec lat 30. XX wieku. Wątki historyczne, stanowiące trzon powieści, splatają się tu harmonijnie z tematami społecznymi, obyczajowymi, kulturowymi i uczuciowymi, a także związanymi z dorastaniem oraz wejściem młodych bohaterów w dorosłość w tych niespokojnych, pełnych niepewności czasach. Z uwagi na medyczne wykształcenie Autora, naturalnie pojawiają się tu także wątki związane ze światem lekarskim.
Warto zauważyć, że książka przypomina słynną powieść Ałbeny Grabowskiej Stulecie Winnych, na podstawie której powstał popularny serial telewizyjny o tym samym tytule. Podobnie jak u Grabowskiej, dzieje jednej rodziny są tu przedstawione na szerokim tle historycznym i społecznym. Akcja powieści kończy się krótko po tzw. „wyzwoleniu”, gdy komuniści dopiero zaczynają przejmować władzę. Wyraźnie widać, że Autor włożył w tę książkę wiele pracy – starannie zebrał i przygotował materiał historyczny oraz głęboko przemyślał temat.
Długo wcale nie znaczy ciekawie, ale tutaj tak nie jest
Chciałbym podkreślić dwie istotne cechy powieści jako całości. Pierwszą z nich jest umiejętna kondensacja treści, wymagana przez historyczną rzetelność i reguły chronologii. Jako praktyk uważam, że takie ujęcie, skupione na najważniejszych kwestiach, przemawia do uczniów znacznie silniej niż przeciągające się wykłady.
Przykładem tego jest rozdział dotyczący powstania warszawskiego, zajmujący niewiele ponad dziesięć stron, a jednocześnie zawierający wszystko, co niezbędne. Nie chodzi przecież o tworzenie szerokiej panoramy historycznej z uwzględnieniem jednostki, lecz o ukazanie losów jednostki w dramatycznej sytuacji – od euforii związanej z wybuchem powstania, przez dramat heroicznej walki, aż po rozpacz porażki, która miała jedynie pozory sukcesu.
Najważniejsze jest to, że Autor prowadzi narrację linearnie, w trzeciej osobie – dzięki czemu wyprzedza nieco wiedzę czytelnika, znajdując się zarazem w samym centrum najważniejszych wydarzeń: kampanii wrześniowej, powstania w getcie, codzienności okupacyjnej, funkcjonowania państwa podziemnego oraz namiastki „wolności” przyniesionej na sowieckich pepeszach. Autor nie zanudza, lecz skutecznie zachęca czytelnika do dalszego śledzenia losów bohaterów.
Czym byłaby nawet najlepiej prowadzona opowieść bez odpowiednio wykreowanych postaci? W drugim kroku chciałbym zwrócić uwagę właśnie na bohaterów, a szczególnie na ich różnorodność charakterologiczną. Profesor Maksymowicz, świadomie lub podświadomie, stworzył postaci, z którymi każdy czytelnik mógłby się utożsamić.
Na przestrzeni trzystu stron i trzech części powieści możemy odnaleźć zamkniętego w sobie Janka, zaradnego, pomysłowego i zawsze gotowego do pomocy Wieśka, zastanawiająco spokojną Alę, która potrafi wykrzesać z siebie energię, gdy jest to potrzebne, oraz kochającą Julię – prawdziwą matkę i żonę. Jeśli ta lista okaże się zbyt krótka, możemy zwrócić się ku Heńkowi, Waldkowi, Janowi Szulcowi i innym.
Każdy z nich odkrywa siebie na nowo w tych strasznych czasach. Wojna przecież nikogo nie pozostawia obojętnym. Boleśnie doświadczyła również rodzinę Szulców, poddaną licznym represjom, które niejednokrotnie kończyły się tragicznie. Podsumowując, uważam, że Inni to powieść, z której naprawdę można się wiele nauczyć. Bohaterowie mają cechy, które posiadamy my, współcześni, jednak dostrzegamy to dopiero kilka chwil po zamknięciu książki. Między przeszłością a teraźniejszością przebiega cienka linia, która pozwala nam wyciągać wnioski.
Inni – wrażenia, ukryte sensy i podsumowania
Inni to jedna z tych książek, które są mi szczególnie bliskie i poruszają do głębi. Po raz kolejny okazuje się, że przy odrobinie serca i talentu historia potrafi ożyć, stając się areną wielkich i małych wydarzeń, także w okolicach Włocławka. Nie pozostaje wtedy jedynie teorią. Ta powieść, jak przystało na Autora – lekarza, jest prawdziwą receptą; lekiem na wszelkie lęki związane z odmiennością, chorobą, odrzuceniem czy strachem.
Losy rodziny Waldorfów uczą nas, że każdą słabość można pokonać, jeśli tylko znajdziemy w sobie siłę i kogoś, dla kogo warto to zrobić. Pewnie znów się powtórzę, ale pilnie poszukiwany jest reżyser – tutaj mamy już gotowy materiał filmowy, który wystarczy odpowiednio obsadzić, a na pewno przyniesie pożytek.
Panie Profesorze, ja nie proszę – ja oczekuję kolejnego tomu. I choć żal mi zakończenia niektórych wątków czy śmierci bohaterów, to przecież licentia poetica ma swoje prawa. Inni są doskonałą panoramą tego, co w najnowszej historii naszego kraju najbardziej cierpkie. A przecież „gorzki lek najlepiej leczy”.
Wydawnictwo Novae Res
Ocena recenzenta: 6/6
Dominik Majczak
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Novae Res. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.