John McPhee, Plac Zgody. Wieczyście neutralna Szwajcaria
W 2023 r. w przeglądzie Global FirePower szwajcarska armia wylądowała na 44. miejscu. Jest to druga na świecie (po Kubie) armia typu milicyjnego. Jej liczebność w czasie pokoju może nie powala, jednak jest ewenementem w Europie. Choć od kongresu wiedeńskiego w 1815 r. Szwajcarzy nie wzięli udziału w żadnej wojnie, a w misjach pokojowych uczestniczą od dwudziestu trzech lat, od dwudziestu sześciu w misji rozjemczej w Kosowie, a ich pierwszym zaangażowaniem było Sarajewo, to są najbardziej zmilitaryzowanym społeczeństwem.
Warto wspomnieć, że powszechna i obowiązkowa służba wojskowa w Szwajcarii jest głęboko zakorzeniona w etosie obywatelskim. W 2013 r. podczas referendum mieszkańcy mieli możliwość zmiany tej sytuacji, jednak inicjatywa została zdecydowanie odrzucona, a pobór utrzymany. I właśnie o tym fascynującym społeczeństwie pisze John McPhee w swojej książce Plac Zgody. Wieczyście neutralna Szwajcaria.
Jeżyk po helwecku
Szwajcaria jest stosunkowo małym, górzystym państwem. Jej rozciągłość z północy na południe to 220 km, a ze wschodu na zachód ledwie 350 km. Nic dziwnego, że od ponad dwóch wieków decyduje się na zbrojną neutralność. Obywatele płci męskiej objęci są obowiązkiem wojskowym do 18. do ukończenia 50 roku życia (z możliwością przedłużenia na wniosek samego zainteresowanego).
I choć szkolenie podstawowe trwa osiemnaście tygodni, to łączny czas spędzony na corocznych ćwiczeniach podczas trwa obowiązku obronnego dla szeregowca wynosi około 245 dni. Oficerowie spędzają „w kamaszach” kilkakrotnie więcej czasu. A teraz gwóźdź programu: oprócz piechoty, lotnictwa i sił specjalnych szwajcarska armia posiada departament morski.
Co więc mogłaby zrobić Szwajcaria na wypadek zagrożenia agresją militarną skoro jest „wieczyście neutralna”? Otóż dokładnie to samo, co w 1939 r. Czując zagrożenie ze strony Trzeciej Rzeszy wykonała wtedy jeżyka po helwecku czyli w ciągu czterdziestu ośmiu godzin zwiększyła liczebność swojej armii z 50 tysięcy do 450 tysięcy oraz przygotowała tzw. Redutę Centralną. Troszku rozluźnił się po tym, jak stała się oficjalnym paserem Adolfa Hitlera (o czym głośno zaczęto mówić dopiero po pracach tzw. Komisji Bergiera). I właśnie takie coś próbuje nam sprzedać John McPhee: konformistycznego jeżyka.
Na co komu reportaż sprzed czterdziestu lat?
Choć John McPhee uważany jest za pionierów literatury non-fiction to zdecydowanie to pionierstwo nie odnajduje się we współczesnej literaturze. Polski czytelnik otrzymał zbiór reportaży, które gdyby ścisnąć nie pozostawiłyby materiału na porządny artykuł. Autor skupia się na opisach co barwniejszych postaci, z którymi „włóczy się” podczas ćwiczeń, stosunku Szwajcarów francuskojęzycznych do tych niemieckojęzycznych, a to wszystko na tle scenerii, gdzie każdy kamień może zamienić się w co najmniej tankietkę.
Trudno również nie zauważyć lekkiej psychozy zimnowojennej. Zagrożenie ze strony Związku Sowieckiego (bez zauważenia całego Układu Warszawskiego) przebija z każdej kartki. Do tego dochodzi maniera pisarska i mamy coś, co umęczy nawet najbardziej zafrapowanego tematem czytelnika. I w dodatku rozczaruje, ponieważ polski wydawca nie zadał sobie trudu żeby wstawić jakieś uaktualniające temat szwajcarskiej armii posłowie. Już nie wspomnę o frapującym umieszczeniu Zurychu nad Jeziorem Genewskim zamiast Zuryskim (myślę, że w ciągu czterdziestu lat miasto nie przepełzło pomiędzy jeziorami…).
Plac Zgody. Wieczyście neutralna Szwajcaria – czy warto?
Dylemat czy można Plac Zgody komukolwiek polecić jest wielki. Z jednej strony to bardzo nudny, ale jednak dokument pewnej epoki i wyjaśnienie pewnych mechanizmów (które dzisiaj mogą okazać się nieaktualne).
Z drugiej strony zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej jest aktualne. Jednak doskonale wiemy, że Polska nie jest w stanie wykonać jeżyka po helwecku. Może więc polecę tylko absolutnym maniakom historii wojskowości.
Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 2/6
Daria Czarnecka
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.