Robert Majzner, Attachat wojskowy przy poselstwie/ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Berlinie 1928-1939. Kulisy powstania, instrukcje organizacyjne, personel
Attaché wojskowy, choć w świadomości zwykłych obywateli w zasadzie nie istnieje, w czasach międzywojnia, pełnił ogromnie ważną rolę, dostarczając informacji o charakterze wywiadowczym. Był takim niejako „legalnym” szpiegiem, tolerowanym przez obce rządy, który zbierał dla swych mocodawców informacje o tym, w jakim stanie jest obca armia, jakie zmiany technologiczne są wprowadzane w uzbrojeniu, gdzie rozlokowano poszczególne jednostki obcego wojska. Do jego zadań należało również zdobycie planów militarnych potencjalnego wroga czy pilnowanie, czy aby obca armia/rząd wypełniają postanowienia traktatów międzynarodowych. Oczywiście zakres działalności attaché jest znacznie szerszy, ale jako że nie jestem specjalistą od tego tematu, posłużę się pewnym uproszczeniem na potrzeby recenzji.
Co znajdziemy w środku?
Z książki Roberta Majznera możemy dowiedzieć się kilku istotnych informacji o roli polskich attaché wojskowych, w tym wypadku przy poselstwie/ambasadzie polskim/polskiej w Berlinie. Najpierw musimy przebrnąć przez próby założenia tego typu instytucji za granicą, a wierzcie mi, jest tego sporo, i postępy nad tym procesem przywodzą mi na myśl kilka smutnych wniosków w tym przede wszystkim– brak kompetencji, zbytnia zachowawczość, problemy z finansowaniem i niepotrzebne gry o wpływy. Kolejno przechodzimy przez informacje dotyczące tego jakie funkcje i zadania pełnił attaché wojskowy (zadania celowe stanowione przez rząd, a także cele wojskowe), a na samym końcu poznajemy poszczególne osoby, stanowiące personel attachatu polskiego w Berlinie.
Informacji jest naprawdę sporo i jestem pod ogromnym wrażeniem wykonanej przez Autora pracy. Tym bardziej, że nie jest to wcale topowy temat, który posiadałby bogatą literaturę naukową. A jednak w środku publikacji zapoznamy się z ogromną ilością tekstów źródłowych, dających czytelnikowi wgląd na problemy z ustanowieniem takowej instytucji. I prawdę powiedziawszy, fragmenty dokumentów, raportów i innych tego typu informacji nie powalają, kreśląc trudną, a czasem dwuznaczną sytuację polskiej armii..
Czemu? A to dlatego, iż polskie władze nie tylko nie wykazywały należytego zainteresowania ustanowieniem własnej siatki wywiadowczej na terenie Niemiec, ale i otrzymywały negatywne sygnały od Francji i Wielkiej Brytanii, które bały się wzmocnienia polskiej sytuacji na arenie międzynarodowej (znormalizowania stosunków polsko-niemieckich, a nawet pewnej formy współpracy).
Z mojej perspektywy to dosyć dziwne, zważywszy, że ówcześnie Niemcy, powszechnie uważający się za pokrzywdzonych traktatem wersalskim, traktowali państwo polskie jako efemerydę, którą przy nadążającej się okazji trzeba zniszczyć. I Berlin wcale tego nie ukrywał. Wobec tak jawnej wrogości, brak informacji o stanie niemieckiego wojska, zbrojeniach, czy jednostkach mogących być wykorzystanymi podczas potencjalnego konfliktu, zakrawa na ogromną nonszalancję i głupotę.
Jakby tego było mało, decydenci odpowiedzialni za rozwój wojska i pozyskiwanie informacji wywiadowczych za granicą, co rusz torpedowali kolejne próby ustanowienia attaché wojskowego w Berlinie. Raz brakowało środków finansowych, przez co nie można było pozyskiwać i finansować własnej siatki wywiadowczej na terenie Niemiec. Nie mówiąc już o wypłacaniu gaży samym polskim pracownikom. Innym razem dowódcom lub innym wyższym urzędnikom państwowym nie odpowiadał jakiś kandydat na stanowisko attaché. I taka sytuacja trwała przez kilka lat. Nim w 1928 roku Rzeczpospolita ustanowiła tego typu wojskowego obserwatora w Berlinie, piętnaście innych państw już go posiadało, i wcale nie były to tylko światowe potęgi…
Walory i trudności
Książka pisana jest w zdecydowanie naukowy sposób i jest skierowana raczej dla znawców tematu, niż dla takich laików jak ja. Jednak jej główną zaletą jest uzmysłowienie czytelnikowi z jakimi problemami borykało się młode państwo polskie i jego armia.
Takie zwlekanie i zbyt baczne spoglądanie na sojuszników, zwłaszcza Francuzów, tylko przyczyniło się do propagowania w Polsce wielu nieprawdziwych informacji, przez co, co poniektórzy polscy dowódcy i politycy głosili, iż polska armia jest w stanie stawić czoła armii niemieckiej. I choć to pieśń przyszłości, tutaj nie poruszona, nie da się odnieść wrażenia, że gdyby ktoś kompetentny i wytrwały poświęcił tej sprawie więcej uwagi, być może, pewnym kwestiom udałoby się zapobiec. A na pewno łatwiej byłoby się przygotować do wojny. A tak, z braku konkretnych informacji, stało się to, co się stało.
W książce jest dosyć sporo przypisów, które pi razy oko, stanowią koło jednej czwartej objętości pracy. Na samym końcu znajdziemy również fotografie poszczególnych pracowników przy poselstwie/ambasadzie RP w Berlinie. Sylwetki pracowników attachatu wojskowego pozostawiam już waszej lekturze. Dla mnie większość z nich to postacie, których dotychczas nie znałem, więc nie będę się wypowiadał w tej kwestii. W każdym razie – jest o czym poczytać.
Tak jak już pisałem wyżej, to pozycja może nie trudna, ale wymagająca uwagi i skupienia. Jeśli dacie radę pokonać zniechęcenie, wypływające ze źródeł, będzie stanowiła dla was ciekawą pozycję naukową. Zresztą to bardzo ciekawy temat, i z chęcią dowiedziałbym się czegoś więcej. Tak więc Panie Autorze – czekam na kolejne, obszerniejsze prace. A publikację polecam.
„Attachat wojskowy” zawiera się na 186 stronach. W środku znajdziemy trzy większe rozdziały (Kulisy powstania, Instrukcje organizacyjne oraz Personel), nieco zdjęć i bibliografii.
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie
Ocena 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa UJD. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.