Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności

Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności |Recenzja

Mariusz Wołos, Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności

Kim był Józef Piłsudski, nie trzeba dziś nikomu tłumaczyć. To postać wyjątkowa, charyzmatyczna, nieprzeciętna i zarazem niejednoznaczna. Można różnić się w ocenach jego decyzji politycznych czy postaw w poszczególnych momentach życia, ale jedno pozostaje bezsporne. Piłsudski na stałe zapisał się na kartach historii Polski. Jak każdy, kto zasłużył na miano bohatera, budzi skrajne emocje, ma tyluż zwolenników, co przeciwników, a obie strony z zapałem bronią swoich racji. Właśnie w tym tkwi sens historii – w umiejętności prowadzenia rzeczowej i opartej na faktach dyskusji. Tę rozmowę, z wielką precyzją i wyczuciem, podejmuje Mariusz Wołos w swojej najnowszej książce Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności.

Nemo iudex in causa sua

Rzymska maksyma nemo iudex in causa sua, oznaczająca, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie, nie pojawia się tu przypadkowo. Trudno bowiem o pełen obiektywizm, gdy przedmiotem oceny jest postać, wobec której ma się osobisty stosunek. Józef Piłsudski od lat pozostaje dla mnie jedną z najbardziej fascynujących postaci polskiej historii, a jego biografia niezmiennie budzi emocje i inspiruje do refleksji. Świadomość tego faktu sprawiła, że propozycję napisania recenzji przyjąłem z pewną ostrożnością, choć bez wahania.

Książka czeka na Ciebie tutaj:

Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności

Złożyły się na to dwa czynniki. Pierwszym było szybkie tempo pracy, wynikające ze zbliżającej się premiery książki. Drugim elektroniczna forma egzemplarza recenzenckiego, która, moim zdaniem, wpływa na sposób lektury i odbiór treści, pozbawiając ją materialnego wymiaru charakterystycznego dla tradycyjnej książki. Po przeczytaniu pierwszych kilkudziesięciu stron pojawiła się we mnie wątpliwość, czy zdołam zachować dystans.

Zadałem sobie pytanie, czy potrafię spojrzeć na Komendanta inaczej niż przez pryzmat jego legendy oraz czy w razie potrzeby będę w stanie sformułować krytyczne uwagi. Na szczęście to ostatnie pytanie pozostało bez odpowiedzi. Dwa pozostałe towarzyszyły mi jednak przez całą, liczącą sześćset osiemdziesiąt stron lekturę.

Dziś wiem, że były potrzebne, ponieważ pozwoliły mi spojrzeć na Piłsudskiego z nowej perspektywy i dostrzec nieoczywiste aspekty jego biografii. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że książka Mariusza Wołosa jest dziełem ważnym i potrzebnym. Autor w pełni wykorzystał swój warsztat historyka, zachowując równowagę między rzetelnością naukową a atrakcyjnością narracji.

Biografia inna niż wszystkie?

Zanim przystąpiłem do napisania recenzji, postawiłem sobie pytanie, czy to biografia jak wiele innych, czy może jednak inna. Właśnie na nie, w różnych kontekstach, próbowałem znaleźć odpowiedź przez całą lekturę. Życiorysów Józefa Piłsudskiego powstało już kilkadziesiąt, ale tylko kilka z nich zyskało status dzieł fundamentalnych. Do tego grona należą opracowania autorstwa profesorów Andrzeja Garlickiego, Janusza Ciska, Grzegorza Nowika oraz Wacława Jędrzejewicza.

Jestem przekonany, że wśród osób zainteresowanych historią, zwłaszcza tych, dla których jest ona również zawodem, przynajmniej jedno z tych nazwisk pojawia się na półce. Trudno byłoby przypuszczać inaczej. Książka Mariusza Wołosa w naturalny sposób czerpie z dotychczasowego dorobku piśmiennictwa o Piłsudskim, ponieważ każda nowa interpretacja musi mieć swoje źródło w istniejącej tradycji badań.

Tym, co od razu zwraca uwagę, jest jednak styl. Swobodny, momentami eseistyczny, wykorzystuje formę, która pozwala na szerokie rozwinięcie myśli bez nadmiernych ograniczeń narzuconych przez konwencję naukową. Autor świadomie przyjął formułę eseju, gatunku dającego autorowi dużą niezależność w sposobie wypowiedzi. Dzięki temu narracja nabiera barw, a opowieść o Marszałku zyskuje przestrzeń do interpretacji i refleksji.

Książka przestaje być jedynie uporządkowanym ciągiem faktów, staje się raczej polem wymiany myśli, miejscem zderzenia argumentów, emocji i chwilowego znużenia, które są naturalnym elementem długiej lektury. Na szczególne uznanie zasługuje decyzja autora, aby pozbawić pracę ciężaru naukowego aparatu. Brak przypisów nie ujmuje książce wartości, przeciwnie, czyni ją bardziej przystępną i naturalną w odbiorze, pozbawioną sztywności typowej dla naukowych opracowań.

Między charyzmą a egocentryzmem

Choć uważam, że dobrze znam życiorys Józefa Piłsudskiego, zawsze chętnie do niego wracam, licząc, że odkryję coś nowego. Tym razem szczególnie ujęło mnie to, czego w książce Mariusza Wołosa nie ma – patosu i niepotrzebnego mitologizowania postaci. Autor nie rozdrabnia wizerunku Marszałka, tylko uumieszcza go w gronie innych wielkich postaci historii, takich jak Aleksander Wielki, Napoleon, Jerzy Waszyngton, Władysław Jagiełło czy Jan Sobieski, aby przyjrzeć się tej postaci z tej samej perspektywy, z jakiej oceniani są inni przywódcy swoich epok.

Warto podkreślić, że Wołos nie doszukuje się w Piłsudskim tytułowej wyjątkowości na siłę. Pozwala czytelnikowi samodzielnie zdecydować, czy ją dostrzega, czy nie. Brak takiego przekonania nie oznacza błędnej interpretacji, to po prostu inny punkt widzenia. Trzeba zresztą przyznać, że sam Naczelnik, wraz z najbliższym otoczeniem, współtworzył legendę człowieka nieprzeciętnego.

Jak było naprawdę? Z pewnością nie można odmówić mu politycznej intuicji i szczęścia. Jednocześnie należy zauważyć, że w wielu sprawach wykazywał obojętność lub uważał je za mało istotne. Niektóre z jego błędów i zaniedbań, także tych personalnych, zemściły się już kilka lat po jego odejściu. Wszystkie te wnioski wybrzmiewają w eseju Mariusza Wołosa, który, choć nie jest klasyczną pracą źródłową, opiera się na rzetelnej, logicznej i dobrze uporządkowanej argumentacji.

A co z tą nieprzeciętnością? Być może należy ją traktować z rezerwą. Piłsudski miał przede wszystkim odpowiednie cechy charakteru i znalazł się w odpowiednim momencie historii, która sama podała mu rękę. Rok 1914 zmienił wszystko. Zamach w Sarajewie, dokonany przez Gawriłę Principa, uruchomił lawinę wydarzeń, których nie dało się już zatrzymać, a może po prostu nikt nie chciał tego zrobić.

Ekran nie pachnie książką

Po lekturze książki Mariusza Wołosa warto podkreślić istotną rzecz. Autor w żadnym momencie nie próbuje kanonizować Komendanta. Dzięki temu publikacja jest adresowana zarówno do tych, którym bliskie są jego poglądy i działania, jak i osób o przekonaniach zbliżonych do narodowej demokracji. To duże osiągnięcie, ponieważ większość biografii postaci historycznych, niezależnie od tego, kogo dotyczą, ostatecznie przechyla się w jedną stronę.

Wołos potrafi zachować równowagę, dbając jednocześnie o język, który jest współczesny, prosty, a zarazem elegancki. W mojej ocenie każde zdanie zostało starannie przemyślane zarówno pod względem konstrukcji, jak i emocjonalnego ciężaru. Oczywiście nie wszystkie mają tę samą wagę. Czym innym jest wzmianka o dzieciństwie i rodzinie Piłsudskiego, a czym innym interpretacja wydarzeń tak kluczowych jak zamach majowy.

Ta hierarchia znaczeń jest w tekście wyczuwalna. Pomimo obszerności i rangi tematu, dotyczącego jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii Polski, książka okazuje się przystępna i przyjemna w odbiorze. Dodatkowym atutem są trafnie dobrane, niebanalne tytuły rozdziałów, które intrygują i zachęcają do dalszej lektury. Jestem również ciekaw, jak książka prezentuje się w wersji papierowej, bo choć czytanie w formie elektronicznej wydaje się szybsze, pozbawione jest uroku tradycyjnego obcowania z książką – zapachu papieru, faktury stron i poczucia kontaktu z czymś trwałym.

Ostatnie słowo

Od strony warsztatu historycznego i dydaktycznego książka nie budzi zastrzeżeń. Można jedynie zauważyć, że w kilku fragmentach autor poświęca zbyt wiele uwagi kwestiom oczywistym, co momentami niepotrzebnie wydłuża narrację. Wkrótce jednak równoważy to osobistym wywodem, który skłania do samodzielnego formułowania opinii. Zadanie to wymaga jednak szerokiej wiedzy o uwarunkowaniach procesu historycznego i realiach epoki, o której mowa.

Józef Piłsudski pozostaje postacią, bez której Polska zapewne jeszcze długo czekałaby na niepodległość. Obok polityki i dyplomacji potrzebny był przecież czyn zbrojny, a żołnierze w niego wierzyli. Marszałek nie był wolny od ludzkich słabości, za to bezsprzecznie zasłużył na pamięć. Biografia Mariusza Wołosa przypomina o tym z właściwą proporcją między naukową rzetelnością a literackim umiarem.


Wydawnictwo Literackie
Ocena recenzenta: 6/6
Dominik Majczak


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.