John Hersey, Hiroszima. Najważniejszy reportaż XX wieku
Wszystko zaczęło się od oślepiającego błysku i ciszy, która trwała zaskakująco długo. Pandemonium dźwięków rozpoczęło się z opóźnieniem. A to wszystko w pewien sierpniowy poranek 1945 r., kiedy to ludzki pęd do destrukcji wszedł na zupełnie nowy poziom. Pewne japońskie miasto miało stać się przykładem tego, co będzie grozić wszystkim jeśli dojdzie do kolejnego wielkiego konfliktu zbrojnego.
W samej Japonii hibakusha (dosłownie „ludzie dotknięci eksplozją”) traktowani byli podejrzliwie, a do tego byli pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia ze strony własnego państwa. Wszak winni ich cierpień byli zwycięscy Amerykanie, a nie pokonany i upokorzony Kraj Kwitnącej Wiśni. John Hersey w swoim reportażu Hiroszima , który ukazał się w 1946 r., a więc już rok po wybuchu bomby atomowej pokazał społeczeństwu, ile właściwie kosztowało ostateczny zwycięstwo w II wojnie światowej.
Sielankowa okładka okropnej treści
Pierwotnie reportaż Herseya ukazał się w specjalnym wydaniu The New Yorkera, z którego usunięto całą pozostałą treść, aby Hiroszima mogła wybrzmieć w pełnym kształcie. Na okładce umieszczono sielankową scenę, dziś wydającą się niepokojąco nieadekwatną, a jednak dokładnie oddającą atmosferę panującą w mieście o 8:14, zaledwie minutę przed oślepiającym błyskiem. Autor koncentruje się na jednostkach – lekarzu, urzędniku, zakonnicy – ludziach zaskoczonych przez wybuch w trakcie codziennych obowiązków.
Wnikliwe ukazanie ich pierwszych godzin i dni po katastrofie sprawia, że czytelnik przestaje patrzeć na tragedię przez pryzmat liczb, a zaczyna dostrzegać dramat pojedynczych istnień. Hersey unika patosu, stawiając na skrupulatne świadectwo i rekonstruując chaotyczną, pełną bólu rzeczywistość, w której miasto zmieniło się w labirynt ruin i popiołu. Reportaż przypomina, że cena pokoju okazała się obciążona moralnym ciężarem, a sam akt zrzucenia bomby atomowej pozostaje do dziś przykładem czynu o charakterze zbrodniczym, którego konsekwencje naznaczyły całe pokolenia ocalałych.
Siła powściągliwość
Hersey niemal znika z własnego reportażu: nie ocenia, nie komentuje, jedynie wiernie oddaje historie kilku osób, w tym księdza, lekarza i urzędniczki. Tworzy przejmujący obraz ludzi, którzy mimo braku zaplecza starali się ratować rannych, zmagając się jednocześnie z tajemniczymi, budzącymi grozę pierwszymi objawami choroby popromiennej. Reportaż nie jest więc tylko kroniką okrutnego wydarzenia, ale również pomnikiem humanizmu. Dzięki zachowanej powściągliwości czytelnik otrzymuje raport skondensowanego cierpienia.
Najnowsze polskie wydanie Hiroszimy uzupełnione jest o napisane blisko czterdzieści lat po właściwym tekście rozdziały. Pokazują z czym musieli mierzyć się ci, którzy ocaleli i jak bardzo byli marginalizowani przez społeczeństwo i własny rząd. Dopiero fakt napromieniowania marynarzy podczas prób na atolu Bikini wywołało nie tylko ogólnojapońską dyskusję, ale również (rodzące się w bólach) wsparcie systemowe dla hibakusha.
Czy warto?
John Hersey napisał klasyczny reportaż, który bardzo słusznie okrzyknięto najważniejszym amerykańskim reportażem XX wieku. Po jego postaniu już nikt nie może powiedzieć, że nie wiedział, nie miał świadomości. Jest to szczególnie w czasach, gdy znowu między atomowymi potęgami znowu wyraźnie wzrasta napięcie.
Wydawnictwo Znak Literanova
Ocena recenzenta: 6/6
Daria Czarnecka
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.