zakazy w historii sportu

Dziwne zakazy w historii sportu: czego można było zakazać sportowcom? W sporcie też bywały absurdalne zakazy

Konieczność istnienia jakichś przepisów w sporcie jest rzeczą naturalną. Niektóre zakazy mogą się jednak wydawać absurdalne. Bardzo ciekawą grupą sportowych zakazów są klauzule, które czasem potrafiły znajdować się w kontraktach piłkarzy, które sprawiały, że sportowcy musieli się mierzyć z trudno wytłumaczalnymi ograniczeniami.

Przepisy muszą być, ale czasem idą dość daleko

  Istnienie przepisów w sporcie jest rzeczą naturalną. Muszą być ustanowione jakieś reguły współzawodnictwa, a także zachowania się podczas zawodów. Każda dyscyplina sportu ma swoje przepisy, które umożliwiają sprawne przeprowadzenie sportowej rywalizacji. Wśród tych przepisów istnieją oczywiście zakazy. Zabraniają one wykonywania określonych czynności albo określonego zachowania się. Czasem te zakazy są jednak nieco dziwne, a chwilami wręcz absurdalne. Przepisy poszczególnych dyscyplin sportowych to jedno, ale chyba jeszcze ciekawsze jest to jakie zakazy bywały nakładane na sportowców niekoniecznie na miejscu zawodów. Szczególnym przykładem są tu klauzule w kontraktach piłkarskich. Kluby sportowe czasami potrafiły iść w nich dosyć daleko wyznaczając zasady tym, którzy mieli zapewniać im wyniki, a w konsekwencji pieniądze, motywacja do nakładania różnego rodzaju zakazów mogła być więc wysoka.

Być piłkarzem to czasem trudna rzecz

  Kontrakty piłkarskie same w sobie to szeroki temat. Kluby piłkarskie potrafiły czasem wpisywać w kontrakty zawodników zakazy, które mogą się z dzisiejszej perspektywy wydawać ekscentryczne. Prawdopodobnie spowodowane to było tym, że w piłce nożnej obecne są duże pieniądze, a biznesowa rywalizacja popycha czasem do dość niespodziewanych ruchów, wszystko po to aby najlepsi zawodnicy w pełni skupili się na grze i osiąganiu dobrych wyników.

  Nieomal klasycznym już dzisiaj przykładem dziwnego zakazu zapisanego w kontrakcie piłkarskim jest ten z Anglii z 1999 roku. Wówczas do Sunderlandu przyszedł doświadczony szwedzki pomocnik Stefan Schwarz z przeszłością w uznanych drużynach jak Arsenal, Fiorentina czy Valencia. Klub wiedział o tym, że Szwed był zafascynowany kosmosem i perspektywą ewentualnej podróży kosmicznej w przyszłości. Postanowił zabezpieczyć się na taką ewentualność i zakazał pomocnikowi lotów w kosmos przez cały okres obowiązywania kontraktu. Być może wynikało to z lęku przed ewentualną katastrofą podczas lotu kosmicznego albo po prostu tego, że klub wolał się zabezpieczyć przed utratą zawodnika na jakieś potencjalne mecze gdyby pasja okazała się silniejsza od obowiązków zawodowych. Sam Sunderland nigdy nie był topową drużyną, więc Schwarz jako zawodnik z przeszłością w znanych klubach i reprezentant wcale nie najgorszej w piłce nożnej nacji był jak na warunki tego klubu zawodnikiem klasowym, być może nawet jednym z najważniejszych elementów projektu działaczy ze Stadium of Light. Ponadto obawy mógł wzbudzać fakt, że według plotek taki lot rzeczywiście był planowany na 2002 rok, a więc czas, w którym Schwarz nadal grał w Sunderlandzie. Szwed nie poleciał, otrzymał za to od kibiców angielskiego klubu przydomek astronauta.

Nie tylko loty w kosmos: niektóre kolory korków też nie zawsze mile widziane

  Ciekawe historie dotyczyły koloru korków zakładanych podczas meczu. Dwukrotnie miało to związek z ostrą rywalizacją pomiędzy klubami, dwukrotnie na Półwyspie Iberyjskim, a co ciekawe dwukrotnie sprawa dotyczyła koloru czerwonego. Z taką sytuacją miał do czynienia bardzo uznany Holender Rafael van der Vaart, wicemistrz świata z 2010 roku, grał między innymi w Realu Madryt czy Tottenhamie Hotspur. Pod koniec swojej kariery, w 2015 roku, trafił on do hiszpańskiego Realu Betis. Tam otrzymał kategoryczny zakaz gry w czerwonych korkach, ponieważ czerwony to kolor odwiecznego rywala tego klubu, zespołu Sevilla FC. Za dostosowanie się do tego zakazu otrzymał on potężną jak na ten klub premię, ponad milion euro. To pokazuje jak bardzo drużynie zależało aby ten bardzo doświadczony i utytułowany zawodnik niejako pokazywał wartości klubu na boisku. Bliźniaczą sytuację przeżył dużo mniej rozpoznawalny przez przeciętnego kibica Urugwajczyk Sebastian Coates, co ciekawe rok po van der Vaarcie. W 2016 roku gdy trafił na wypożyczenie do Sportingu Lizbona mógł na własnej skórze przekonać się jak silna rywalizacja panowała pomiędzy Tym klubem a Benficą, również drużyną ze stolicy Portugalii.

Włosi wiedzą co zrobić aby kontrowersyjny piłkarz skupiał się na swojej pracy

  Chyba jeszcze ciekawszy jest przypadek Mario Balotellego. Był to bardzo utalentowany włoski napastnik, swego czasu bohater Euro 2012 kiedy to w Warszawie pozbawił Niemców marzeń o finale. Oprócz niewątpliwego talentu piłkarskiego był on jednak znany z mało profesjonalnego podejścia do swojego zawodu, a także przypadków niesportowego zachowania, które potrafiły skutkować nawet wyrzuceniem go z boiska, a tym samym osłabieniem drużyny. Dobrze wiedział o tym AC Milan sprowadzając go do siebie w 2013 roku. Według niektórych klub nałożył na niego wówczas serię dosyć rygorystycznych zakazów. O ile jeszcze zakazy udziału w nocnych imprezach, palenia papierosów i spożywania alkoholu nie wydają się niczym dziwnym o tyle ciekawiej się robi w przypadku zakazów noszenia rzucających się w oczy fryzur i ubrań czy publikowania budzących kontrowersje postów w mediach społecznościowych mogą już nieco zdziwić. Zwłaszcza, że akurat te zakazy są dosyć ogólne i mogły być przedmiotem różnych, indywidualnych interpretacji przez co zapewne nie tak łatwo było je odpowiednio egzekwować. Mamy tu jednak pokazanie tego jak bardzo klubowi zależało na tym aby utalentowany zawodnik skupił się na piłce nożnej i profesjonalnie wykonywał swoją pracę.

Jak widać kluby potrafiły niejednokrotnie wykazać się dosyć dużą kreatywnością podczas podpisywania kontraktów z zawodnikami. Piłka nożna to zdecydowanie sport drużynowy, więc dobro drużyny jest najważniejsze. Pokazane przykładowe zakazy bardzo dobrze to pokazują.


Michał Iwański

Comments are closed.