Nazistowska indoktrynacja dzieci w Hitlerjugend

On chce umrzeć. Co to za dziwna ideologia, że może wypaczyć nawet instynkt? Nazistowska indoktrynacja dzieci w Hitlerjugend i jej traumatyczne skutki dla pokoleń

Polityka nigdy nie powinna wykorzystywać dzieci do osiągnięcia swoich celów. Niestety w czasie III Rzeszy machina propagandowa sięgnęła również po tych najmłodszych. Indoktrynacja, której byli ofiarami, odbywała się w domu,  szkole jak i w przymusowych organizacjach młodzieżowych. Spowodowało to dewastacje dziecięcej psychiki i zachwiało moralnymi podwalinami najmłodszych. Byli uczeni pogardy i nienawiści. Wpajano im wyższość nad innymi narodami. Celem każdego z nich było żyć i umrzeć za Hitlera. To, co spotkało dzieci w czasach nazistowskich w Niemczech, odcisnęło swoje piętno na resztę ich życia. Trauma, którą noszą jest nieraz przekazywana kolejnym pokoleniom próbującym uporać się z historią przodków. 

Nazistowska indoktrynacja dzieci w Hitlerjugend i jej traumatyczne skutki dla pokoleń – w skrócie

Niniejszy artykuł został poświęcony zagadnieniu traumy związanej z przynależnością dzieci do nazistowskich organizacji młodzieżowych. Początkowo omówione zostało pojęcie traumy. Przedstawiona została indoktrynacja dzieci, jaka miała miejsce w nazistowskich szkołach, na przykładzie poszczególnych przykładów. Przytoczone zostały podstawy prawne, na mocy których przynależność do nazistowskich organizacji młodzieżowych była obowiązkowa. Kolejno scharakteryzowano dwie główne grupy — Hitlerjugend oraz Bund Deutscher Mädel. Ponadto przedstawiona została rola rodziców jako opiekunów, którzy wyrazili zgodę na zindoktrynowanie własnych dzieci. Pokrótce ukazano proces, w jakim omawiane organizacje stały się dla dzieci nowym domem. Następnie omówione zostały dwa zagadnienia związane z walką zbrojną dzieci w czasie II wojny światowej — Akcja Werwolf oraz 12. Dywizjon Waffen-SS. W dalszej części artykułu zaprezentowano badania naukowe, w których analizowano traumę u osób, które wówczas, jako dzieci, walczyły za III Rzeszę. Przytoczone zostały również liczne cytaty świadków tamtych wydarzeń. Podjęty został także temat traumy międzypokoleniowej. W zakończeniu artykułu ukazano, jak historia przeplata się z teraźniejszością. Mimo zapewnień „nigdy więcej”, jako ludzkość nadal popełniamy te same błędy.


Spis treści


Trauma kiedyś i dziś

W dzisiejszych czasach można odnieść wrażenie, że pojęcie ,,traumy” spowszedniało. Dawniej zainteresowanie tym zagadnieniem przychodziło wraz z określonym wydarzeniem np. wojną. Ówcześnie w dobie dbania o zdrowie psychiczne kwestie przepracowywania osobistych traum i mówienia o nich głośno, stało się dość powszechne. Negatywnym zjawiskiem, z jakim mamy do czynienia stała się wykorzystywanie traum do politycznych celów, argumentem, z którym nie można dyskutować. Wielu ludzi zasłania się traumatycznymi wydarzeniami, a ich celem jest osiągnięcie własnych korzyści i wzbudzenie litości[1].

Traumę może nosić w sobie każdy z nas. Może ona dotyczyć relacji rodzinnych czy przyjacielskich albo konkretnego wydarzenia, które odciśnie na nas swoje piętno na resztę życia lub jakąś jego część, bądź konkretną płaszczyznę. Są to traumy, z którymi spotykamy się najczęściej. Jednak traumy nie zawsze dotyczą tylko indywidualnych jednostek. Mogą mieć one wymiar międzypokoleniowy, globalny, dotykający konkretną większą bądź mniejszą grupę ludzi. Po takie traumatyczne wydarzenia nie trzeba sięgać daleko w karty historii. Każdy z nas w ostatnich burzliwych latach doświadczył traumy związanej z pandemią COVID-19, wojną na Ukrainie czy ludobójstwem w Gazie, na które patrzy cały świat bez większej reakcji sprzeciwu.

Trauma wśród dzieci

Trauma nie ma również granicy wiekowej. Są na nią narażone osoby zarówno w podeszłym wieku jak i dzieci. Niezależnie od grupy wiekowej może ona wyrządzić ogromne szkody w psychice człowieka i żadnych nie należy bagatelizować. Jednak jak można w uproszczeniu przyjąć to te traumy dotykające nas w okresie dzieciństwa czy dorastania mogą wyrządzić największe spustoszenie w delikatnej i dopiero poznającej świat psychice dziecka.

W kontekście II wojny światowej najczęściej pojęcie traumy odnosi się do Holokaustu. Na naszym polskim gruncie czas ten również odcisnął piętno ponownej utraty państwa, okupacji oraz zagłady narodu. Tematy traumy żołnierzy, cywilów, kobiet czy dzieci również są dogłębnie badane. W tym artykule chciałabym podjąć jednak temat mniej popularny, jakim jest trauma mieszkańców III Rzeszy. Konkretnie chodzi tu o dzieci, które zgodnie z nazistowską polityką od wczesnych lat szkolnych były poddawane indoktrynacji i siłą wcielane do Hitlerjugend. Warto przyjrzeć się temu co terror panujący w jej strukturach zrobił z delikatną psychiką dzieci i jakie piętno na nich zostawił.

Kiedy polityka wykorzystuje do swoich celów oświatę

Nie da się jednak przedstawić pełnej indoktrynacji dzieci w III Rzeszy, opierając się na samej działalności Hitlerjugend. Nieodłącznym elementem jest również system szkolny, który od najmłodszych lat zaszczepia w dziecku ideologię nazistowską i kult wodza.

Bernhard Rust od 1934 roku minister III Rzeszy do spraw  Nauki, Wychowania i Oświaty w podręczniku „Edukacja i oświata, oficjalna publikacja niemieckiego Ministerstwa Nauki, Wychowania i Kultury” wypunktował, na czym powinien opierać się program nauczania dla dzieci i młodzieży. Najważniejszą kwestią jest wpojenie dzieciom czym, jest naród. Jest to wspólna krew, przy czym ta germańska ma wyższość nad wszystkimi innymi, naród jest jednostką bojową, naród jest jednostką pracującą i w końcu naród jest jednostką ideologiczną[2].

Lekcje według nazistów

Wybór lektur szkolnych był bardzo przemyślany. Przedstawiano w nich bohaterskość żołnierzy ich odwagę i poświęcenie dla narodu. Popularne były biografię Hitlera oraz innych członków partii. Młodszym dzieciom czytano opowiadania, w których przedstawiano idee nazizmu. Na lekcjach matematyki dzieci rozwiązywały zadania matematyczne, których treści brzmiały następująco „Samolot startuje do lotu na Warszawę, międzynarodowe centrum Żydów. Bombarduje miasto.

W czasie startu z pełnym ładunkiem bomb i 100 kg paliwa w baku samolot ważył ok. 8 ton. Po powrocie z krucjaty pozostały ładunek ważył 230 kg. Bombowiec w czasie startu zabiera 12 tuzinów bomb, z których każda waży 10 kg. Jaka jest waga samolotu, kiedy jest pusty?”[3]. Lekcje biologii poświęcone były eugenice, historia skupiała się na dziejach Niemiec oraz ukazaniu wielkości ich narodu w stosunku do innych.

Na geografii wpajano dzieciom, że położenie Niemiec nie jest przypadkowe i znajdują się na uprzywilejowanych terenach. W czasie lekcji przyrody dużo uwagi poświęcano lokalnemu folklorowi. Powstały specjalne zajęcia z wiedzy wojskowej. Nauczano na nim musztry, piosenek wojskowych, wpajano dzieciom poczucie posłuszeństwa i karności[4]

Ideologia, która niszczy dziecięcy świat

,,Moja teoria edukacji jest surowa. Wszystkie słabości trzeba wyplenić. Młodzież, która kończy moje szkoły, będzie postrachem świata. Chcę młodzieży, która jest gwałtowna, władcza, nieustraszona, okrutna i odporna na ból”[5] są to słowa, które przypisuje się Hitlerowi.

Proces indoktrynacji rozpoczynał się już na etapie przedszkolnym. Dzieci dopiero co poznawały alfabet, ale już wiedziały kim, jest Adolf Hitler. Od wychowawców już na tym etapie słyszały, że celem ich życia jest wykonywanie woli Hitlera. Niszczony był autorytet rodziców, a wódz był pokazywany jako ten, którego należy słuchać. Niszczono wrażliwość i umiejętność współczucia od najmłodszych lat[6]

Dzieci na każdym etapie szkolnym, na każdym przedmiocie uczyły się tego, że to oni są lepsi od innych. Uczyli się pogardy i nienawiści do innych narodów. Pokazywano im, że w społeczeństwie nie ma miejsca dla osób niepełnosprawnych i słabych. Wszystkie te jednostki powinny zostać wytępione, ponieważ ich dalsza egzystencja zagrozi rasie aryjskiej i całym Niemcom w budowaniu ich imperium.

Członkinie BDM w strojach organizacyjnych

Kristen Eckermann jedna z kobiet, która należała do BDM wspomina jak wielkim zauroczeniem wraz z koleżankami darzyła Hitlera. Bardzo atrakcyjne wydawały im się możliwości, które  dawała im partia. Wówczas wydawało im się, że jedyną ceną, jaką będą musiały ponieść to posłuszeństwo. 10-letnie dzieci widząc przy tym aprobatę rodziców, nauczycieli i partyjnych opiekunów płynęły z prądem i korzystały z tego co dostają. Kobieta wskazuje, że właśnie to przyczyniło się do tak wielkiego sukcesu Hitlerjugend oraz edukacji nazistowskiej[7]

 Organizacje młodzieżowe — podstawy prawne

,,§ 1. Cała młodzież niemiecka na terenie Rzeszy zrzesza się w Hitlerjugend.

§ 2. Cała młodzież niemiecka, poza domem rodzinnym i szkołą, ma być wychowywana w duchu narodowego socjalizmu w Hitlerjugend pod względem fizycznym, umysłowym i moralnym, aby służyć narodowi i wspólnocie narodowej”.[8]

Są to dwa pierwsze paragrafy pochodzące z ustawy Gesetz über die Hitlerjugend (Ustawa o Hitlerjugend) z dnia 1 grudnia 1936 roku. Pomimo że ustawę datuje się na rok 1936 to nazistowska organizacja młodzieżowa, istniała już wcześniej. Została założona w 1922 roku jako młodzieżówka Oddziałów Szturmowych SA. Po nieudanym puczu w 1923 roku zostaje rozwiązana. Oficjalnie swoją aktywność wznowiło po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku[9]. Zgodnie z tekstem drugiego rozporządzenia do uchwały o Hitlerjugend organizację podzielono w następujący sposób

  1. chłopcy w wieku od 10 do 14 lat – w Deutsches Jungvolk (DJ),

  2. chłopcy w wieku od 14 do 18 lat – w Hitlerjugend (HJ),

  3. dziewczęta w wieku od 10 do 14 lat – w Jungmädelbund (JM),

  4. dziewczęta w wieku od 14 do 18 lat – w Bund Deutscher Mädel (BDM)”.[10]

Oprócz tych 4 podstawowych grup utworzono również grupy dla dzieci w wieku 6-10 lat. Musiały wykazać się sprawnością fizyczną, wytrwałością, znajomością „rasowych ideałów” Hitlera oraz wiedzą z zakresu historii partii nazistowskiej[11].

Podjednostki w Hitlerjugend

Na Hitlerjugend składały się różne jednostki — lotnicze, morskie, zmotoryzowane[12]. W ramach organizacji istniało również Hitlerjugend Streifendienst (Służba Patrolowa) odpowiednik Gestapo. Nadzorowali przebieg spotkań HJ, fizycznie atakowali tych, którzy ośmielili się go zakłócić. Szpiegowali i donosili na tych, którzy krytykowali władzę nawet jeśli robili to w żartach. Na to, co mówią, musieli uważać również rodzice członków Służby Patrolowej.

16-letni żołnierz Hitlerjugend Willi Hübner dekorowany Krzyżem Żelaznym, marzec 1945 w mieście Lauban, obecnie Lubań na Dolnym Śląsku.

Głośnym przypadkiem był ojciec Waltera Hessa, który przy synu nazwał Hitlera ,,istnym wariatem”. Syn doniósł na ojca, który trafił przez to do obozu koncentracyjnego w Dachau gdzie, zginął. Walter za to został awansowany.[13] Donosicielstwo szerzono nie tylko w Służbie Patrolowej. Dzieciom ze szkół średnich dawano specjalne kwestionariusze, w których mieli wyliczać wykroczenia względem partii, których dopuścili się rodzice, nauczyciele i pracodawcy[14].

Awanse do kolejnych kręgów dziecięcego piekła

Każdy chłopiec dostawał swój numer i książeczkę Leistungsbuch. Zobowiązany był zapisywać w niej swoje postępy w kwestii sprawności fizycznej, umiejętnościach wojskowych oraz wiedzy ideologicznej. Zapisywana była również aktywność w szkole oraz w partii. W wieku dziesięciu lat każdy chłopiec musiał przejść test, by awansować do Jungvolk. Dziesięcioletnie dziecko było tak mocno zindoktrynowane, że już wówczas deklarowało, że jest gotów umrzeć za Hitlera. Dzieciom, które testu nie przechodziły, wmawiano, że lepiej, żeby zginęły. Awans odbywał się zawsze 19 kwietnia w przeddzień urodzin Hitlera[15]. Cała ceremonia nie mogła odbyć się bez przemówienia oficera prowadzącego. W jego trakcie padły takie oto słowa:

,,Chłopcy, musicie być twardzi — twardzi jak żelazo. Führer tego żąda. Musicie być lojalni, Führer tego żąda. Ale przede wszystkim musicie być gotowi i chętni do oddania życia za Führera. Tego także zażądał. Do was należy przyszłość Niemiec. Nasza Ojczyzna was potrzebuje. Pewnego dnia Niemcy będą rządzić światem. Nasza nordycka kultura opanuje ziemię. Młodzież innych narodów nas nie rozumie. Nienawidzi nas. Demokracje wytykają nas palcami. Mówią, że robimy z was, chłopców, żołnierzy. Czy temu zaprzeczamy? W żadnym wypadku. Nie rozumieją, jak chętni i gotowi są niemieccy chłopcy do tego, by zostać żołnierzami Hitlera. Uczynimy z Niemiec to, czym zawsze powinny były być — siłą, z którą świat musi się liczyć”.[16]

Po wysłuchaniu przemówienia przychodził najważniejszy moment uroczystości — złożenie przez dzieci przysięgi, której słowa brzmiały następująco:

,,W obecności tej krwawej flagi, która reprezentuje naszego Führera, przysięgam poświęcić całą swoją energię, wszystkie swoje siły zbawcy naszego kraju Adolfowi Hitlerowi. Jestem chętny i gotowy oddać za niego życie, tak mi dopomóż Bóg. Jeden naród, jedna rzesza, jeden wódz”[17]

Wychowanie dzieci według nazistowskiej ideologii

W grupach przeznaczonych dla chłopców stawiano przede wszystkim na rozwój sprawności fizycznej. Jednak nie chodziło tu o zdrową rywalizację. Sport stawał się areną walki, na której każdy z chłopców musiał dać z siebie wszystko ku chwale ojczyzny.  Wszystkie prowadzone zajęcia miały mocny charakter militarny. Chłopcy uczestniczyli w musztrach, paradach, nosili mundury. Ideologiczne wykłady były często prowadzone w ten sposób, by pokazać im wyższość „rasy panów” nad wrogami ojczyzny np. Żydami, Cyganami, komunistami[18]. To wszystko miało doprowadzić do stworzenia obywateli bezwzględnie oddanych państwu.

Plakat propagandowy autorstwa Ludwiga Hohlweina

Jednym z typowych zajęć organizowanych przez Hitlerjugend były weekendowe manewry i gry wojenne dla chłopców. Nie było w nich zasad, które zmniejszałyby poziom okrucieństwa, jaki chłopcy stosowali między sobą. Powszechne były bicia, okaleczenia. Gregor Ziemer przytacza w swojej książce ,,Jak wychować nazistę. Reportaż o fanatycznej edukacji” sytuację, w której w czasie jednych, z których manewrów był obserwatorem, uratował około dziesięcioletniego chłopca przywiązanego do kołków wbitych w ziemię i zakneblowanego. Chłopiec leżał na mrowisku, chociaż autor przyznaje, że nigdy nie dowiedział się, czy umieszczenie go na nim również było celowe[19].

W innej przytaczanej przez niego sytuacji chłopiec, który został, złapany przez przeciwną grupę został zakneblowany, zaklejono mu oczy, związano tak, że nadgarstki miał spuchnięte, bito go i obrzucano wyzwiskami. Autor reportażu zwrócił uwagę przywódcy grupy na cierpienie chłopca. W odpowiedzi, jaką dostał oprócz obelg pod swoim adresem, dostał informację, że chłopcy mają się przyzwyczajać do widoku cierpiących ludzi[20].

Innym przykładem brutalnej zabawy była gra w ,,Indian i traperów”. Chłopcy byli podzieleni na dwie grupy, a każda z nich miała inny kolor opaski. Zadaniem w grze było zerwanie wszystkich opasek grupie przeciwnej. Opiekunowie i w tym przypadku nie reagowali na agresywne zachowania, a wręcz do nich zachęcali. Dzieci wychodziły z tej „zabawy” z rozerwanymi koszulkami czy rozbitymi nosami[21].

Ta skłonność do przemocy fizycznej, bezkarność, niszczenie mienia np. w szkole zaczęła być nawet dla partii problemem. Z tego względu 1933 roku Rust ogłosił, że partia wymaga od dyrektorów szkół by uczniowie, okazywali bezwarunkowy szacunek względem nauczycieli[22].

Nazistowska edukacja dziewczynek

Główną misją, jaką III Rzesza nakładała na kobiety, było rodzenie zdrowych dzieci. W tym celu edukacja dziewczynek była nastawiona na tematykę prokreacyjną. Ponadto również dbano o ich sprawność fizyczną oraz wiedzę ideologiczną, zgodnie z która Hitler był zbawcą Niemiec[23]. Kształcenie dziewczynek w ramach Hitlerjugend rozpoczynało się jak u chłopców w wieku 10 lat. 19 kwietnia każdego roku awansowane były na Jungmädelbund, a w wieku 14 lat trafiały do Bund Deutscher Mädel.

Co roku BDM przyjmowało około 550 tysięcy Jungmädelbund. W czasie roku ponad 60 tysięcy dziewczynek było wysyłane na wieś, by tam uczyć się szacunku do ciężkiej pracy. Taką samą liczbę wysyłano na specjalne obozy. Ponadto w ciągu roku odbywało się wiele zlotów i wycieczek pod namiot. W październiku odbywał się za to intensywny kurs ideologiczny o zdrowiu i eugenice dla przywódczyń BDM[24].

Żołnierze 12 Dywizji Pancernej SS „Hitlerjugend” obok czołgów typu Panzer IV.

Przemoc fizyczna w stosunku do innych również do  współuczestników Hitlerjugend była na porządku dziennym nie tylko u chłopców, ale również u dziewczynek. Ziemer wspomina sytuację, w której rozdzielał grupkę dziewczyna bijącą i duszącą jedną z nich. Dziewczyna została zaatakowana przez to, że skrytykowała siostrę jednej z napastniczek, która spodziewała się dziecka nie, mając ślubu. Kiedy do grupy dołączyła przełożona dziewczynek Gruppenleiterin i wysłuchała całą historię, pochwalił napastniczki za wypełnienie swojego obowiązku[25].

Ciąża w nazistowskiej ideologii

Dziewczyny, które zaszły w ciąże były traktowane z szacunkiem, jako te które wypełniają wolę Führer. A były w nią ślepo zapatrzone, jedna z dziewczyn o swojej ciąży wypowiadała się w następujący sposób ,,Führer tego od nas chce. Sama znowu to zrobię. Zrobię wszystko, czego chce Führer”.[26] Należy zwrócić w tym miejscu uwagę, że dziewczynki należały do BDM od 14 roku życia i one również podlegały indoktrynacji, wedle której celem ich życia było zajście w ciąże.

Nie dotarłam do badań, w których sprawdzano psychikę dziewczynek z BDM, które w wieku nastoletnim zaszłyby w ciążę. Jednak najnowsze badania na temat nastoletnich mam pokazują, że ciąża w takim wieku niesie za sobą duże obciążenie na delikatnej psychice dziewczyny, która sama dalej jest dzieckiem[27]. Dodajmy do tego realia III Rzeszy,  w których dziecko urodzone z chorobami często było porzucane albo poddawane eutanazji. Nawet jeśli matki były w pełni zindoktrynowane to takie wydarzenia nigdy nie, pozostają obojętne na psychiki człowieka.

A gdzie w tym wszystkim rodzice?

Rodzicom ciężko było uchronić dzieci przed wstąpieniem do nazistowskich organizacji młodzieżowych. Uczestnictwo było prawnie obowiązkowe, za złamanie prawa groziła kara grzywny, więzienie lub odebranie praw rodzicielskich. O awansie dzieci do kolejnych grup decydowało również zaangażowanie rodziców. Kiedy stwierdzono, że rodzic wykazuje za małe poparcie dla ideologii nazistowskiej dziecko, zostawało wykluczone z organizacji młodzieżowej.

W nazistowskim państwie oznaczało to marne perspektywy na przyszłość. Dla dzieci było to niejednokrotnie tak dużym upokorzeniem, że próbowały odebrać sobie życie. Rodzice często ulegali temu, by nie stracić dziecka i zaczynali głośno się udzielać i publiczne pokazywać swoje poparcie dla nazizmu nawet jeśli w głębi serca sprzeciwiali się temu[28].

Kolumna członkiń BDM w drodze na majówkę

Jednak w większości przypadków ideologia, jaką zaszczepiało w dzieciach Hitlerjugend, trafiała na podatny grunt. Frustrację związaną z funkcjonowaniem i losem państwa przejawiała duża grupa Niemców. Czuli się pokrzywdzeni podpisaniem traktatu wersalskiego i niesprawiedliwie potraktowani przez sąsiednie narody po I wojnie światowej. Rodzice często zaszczepiali to poczucie krzywdy w dzieciach od najmłodszych lat, zanim to organy partyjne i szkoły przejęły rolę indoktrynacji. Nie zawsze było to wprost przekazywane, ale należy pamiętać, że dzieci dużo obserwują, słuchają i wyczuwają nastroje panujące w domu[29].

Hitlerjugend i BDM nowym domem

W XX wieku dalej powszechna była dyskryminacja kobiet, gorsze traktowanie dziewczynek niż chłopców. W domu rządzili ojcowie, nieraz w bardzo surowy sposób, a role społeczne, które miały pełnić dziewczynki, były niepodważalne. Przez takie traktowanie w domu dziewczynki szukały miejsca, gdzie będą bardziej akceptowane, które zastąpi im słabe więzy rodzinne i stworzy nowy „dom”[30].

Oczywiście ideologia nazistowska dalej bardzo instrumentalnie odnosiła się do kobiet, za główny cel stawiając przed nimi bycie matką. Jednak cała narracja, jaką wokół tego stworzyli — gloryfikowania roli matki przyszłych żołnierzy Niemiec dawała dziewczynką poczucie bycia ważnymi w społeczeństwie. Po całym dniu spędzonym w BDM powroty do domu okazywały się nieraz bardzo trudne. Jak wspomina wymieniona już Kristen Eckermann naziści stworzyli przepaść międzypokoleniową. Dzieci i ich rodzice zaczęli „pochodzić z różnych światów” nie, rozumiejąc się nawzajem, niekiedy wręcz budząc lęk u drugiej strony[31].

Operacja Werwolf

Siłami walczącymi w Operacji Werewolf były dzieci z Deutsches Jungvolk, Hitlerjugend, Jungmädelbund, Bund Deutscher Mädel. Ich zadaniem była walka partyzancka z atakującymi III Rzeszę aliantami. Dzieci nie pełniły funkcji sanitariuszy czy łączników. Bez względu na wiek wszystkie były przeszkolone do tego, by zabijać wrogów III Rzeszy.

W ramach „motywacji” jednej z grup dziewczynek pokazano kostnice ze zmasakrowanymi ciałami niemowląt, dzieci i dorosłych by widziały co, robi im nieprzyjaciel[32]. Punkty opatrunkowe zalane krwią, przypominające rzeźnie dla wielu dzieci były zbyt traumatycznym widokiem. Wielu nie dawało sobie rady, płakało, wymiotowało i wołał ,,mamo, mamo”[33]. Nie jeden dorosły żołnierz nie może się uporać z tego typu obrazami i diagnozuje się u niego zespół stresu pourazowego.

Szkolenie strzeleckie Hitlerjugend, 1943

W tym przypadku narażone na takie widoki i traumę do końca życia były dzieci. Ze strony żołnierzy radzieckich dziewczynką broniącym Berlina groziło jeszcze jedno traumatogenne wydarzenie, jakim był gwałt.  Wiele z nich po tym doświadczeniu, była zabijana na miejscu, inne były zmuszone, by oglądać, jak krzywdzone są koleżanki czy osoby z rodziny. Tym którym darowano życie, mówiono, że mają się cieszyć, że nie zostały zabite[34].

,,Mówiono nam, że nie możemy przegrać tej walki; jeśli przegramy, to nikt z nas nie będzie zasługiwał na to, żeby żyć”[35] – wspomina jedna z uczestniczek tamtych wydarzeń.

Prowadzona w ten sposób indoktrynacja oraz wychowanie w kulturze przemocy sprawiły, że w czasie Operacji Werwolf wielu członków HJ dokonało licznych zbrodni, również na ludności cywilnej[36]

Dziecięca Dywizja Hitlera

12. Dywizjon Waffen SS składał się z chłopców z Hitlerjugend. Metody szkoleniowe dzieci były tu mocno przemocowe. ,,Dręczenie jest tu prawem a każda oznaka słabości, będzie karana”[37]. Takie słowa słyszeli przystępujący tam chłopcy. Nie przyniosło to jednak spodziewanego rezultatu, ponieważ dzieci były bardzo niechętne do dalszych szkoleń. Kurt Meyer legenda SS wprowadził zmiany, które polegały na odejściu od twardych i surowych szkoleń. Mówił, że oficerowie powinni zastąpić tym młodym ludziom rodziców, być mentorami, ponieważ ci chłopcy są spragnieni bliskich więzi. I temu młodzież się poddała, wykonując kolejne rozkazy bez dyskusji. Zaczęli ich wielbić [38]

Chłopcy poddani indoktrynacji zaczęli jak swoi przełożeni. Uważali że nienawiść i wola zniszczenia wroga to jedyny sposób na wygranie wojny.[39] Taki tok rozumowania sprawił, że 12. Dywizjon SS odznaczał się dużą brutalnością zarówno w stosunku do armii aliantów jak i ludności cywilnej. 2 kwietnia 1944 roku jeden z oddziałów dokonał masakry w Ascq zabijając 86 francuskich cywili. Karl Münter był jedną z osób biorących udział w masakrze. Mimo wyroku śmierci, jaki zapadł po wojnie we Francji nigdy nie, został pociągnięty do odpowiedzialności. Na swoją obronę podkreślał, że był żołnierzem wykonującym rozkaz i niczego nie żałuje.[40]

Inną zbrodnią, jakiej dopuścili się żołnierze Dziecięcej Dywizji, było rozstrzelanie kanadyjskich jeńców, którzy wylądowali w Normandii. Erich Bissoir jeden z byłych SS-manów przyznaję, że była to zbrodnia wojenna, ale był to też rozkaz, za którego niewykonanie mógłby sam zostać rozstrzelany. Był tym „szczęśliwcem”, który podobnego rozkazu nigdy nie dostał, ale przyznaje, że nie wie co by w takim momencie, zrobił[41].

Brutalność chłopców w stosunku do alianckich żołnierzy brała się też z tego, że ich przełożeni siali w szeregach dezinformację. Dzieciom wmawiano, że jeśli zostaną złapani to, zostaną zabici albo wykastrowani[42]. Na ludności cywilnej mścili się za przegraną w  Normandii. Zabijali i gwałcili, podpalali domy m.in. w Tavaux, Plomion, Dolinie Mozy[43]

Badania nad traumą

W 2009 roku został opublikowany artykuł ,,Posttraumatic Growth, Social Acknowledgment as Survivors, and Sense of Coherence in Former German Child Soldiers of World War II”. Udział w II wojnie światowej jako żołnierz oraz wiek nieprzekraczający 18 lat w momencie rozpoczęcia służby wojskowej były kryteriami włączenia. W badaniu wzięło udział 103 osób – 102 mężczyzn i jedna kobieta. Średni wiek osób badanych wynosił 78,8 lat.

W czasie, w którym uczestniczyli w działaniach zbrojnych średnia ich wieku, wynosiła 15,6 lat, przy czym zakres wieku wahał się od 9 do 17 lat. Średni czas służby wynosił 11,8 miesięcy, a okres niewoli 20,6 miesięcy. Pięciu uczestników (4,9%) spełniało kryteria dla możliwego PTSD (Zespół Stresu Pourazowego) w pewnym momencie po II wojnie światowej, natomiast u dwóch uczestników (1,9%) w czasie przeprowadzania omawianego badania występowały nadal istotne objawy PTSD. Za wydarzenia traumatyczne najczęściej podawane były: bezpośredni udział w walce (90,3%), traumatyczne doświadczenia w niewoli (42,7%), bycie świadkiem śmierci współtowarzysza broni (37,9%), własne obrażenia (17,5%) oraz bycie świadkiem nazistowskich zbrodni wojennych, np. egzekucji więźniów w obozach koncentracyjnych (11,7%)[44].

Verschiedene Porträtaufnahmen von Charakterköpfen, gesammelt im Rassepolitischen Amt der NSDAP

Jak wskazują badacze pozytywne wyniki obecności PTSD są niewielki. Należy się jednak zastanowić, z czego może to wynikać. Za powody podają m.in. fakt, że osoby głęboko cierpiące mogą mieć realny problem z udziałem w tego typu badaniach i działaniach, które przez swój charakter rozgrzebują rany i niszczą wypracowane przez lata mechanizmy obronne. Drugą kwestią z pewnością może być dość długi okres czasu między omawianymi wydarzeniami a wykonaniem badania[45]. Tożsame wyniki badań zostały przedstawione w pracy Traumatische Erlebnisse, posttraumatische Symptome, Lebensqualität und Kohärenzgefühl ehemaliger deutscher Kindersoldaten des Zweiten Weltkrieges, autorstwa Jenny Rosenthal z 2011 roku.

Głos oddany „małym” ofiarą nazistowskiej ideologii

Liczba prac, które swoją tematyką podejmują badanie traumy wśród dzieci z Hitlerjugend lub BDM nie jest duża.  Jednak nie zawsze do stwierdzenia czy dane wydarzenie było traumatyczne, czy nie potrzebne są wielkie badania i kwestionariusze. O tym, jakie refleksje mieli po wojnie uczestnicy nazistowskich organizacji młodzieżowych, świadczą najlepiej ich własne słowa. T. Heath w swojej książce ,,Dziewczyny Wodza” przytacza następujące wypowiedzi byłych członkiń BDM.

,,Jako dziecko miałam za małe doświadczenie, żeby kwestionować to, czego mnie uczono, rozumiałam jednak doskonale różnice między dobrem a złem. Ale w szkole i w Jungmädelbund mówiono rzeczy sprzeczne z tym i zadawano gwałt naszemu poczuciu moralności. Powodowało to w końcu wielką dezorientację, a poza tym osoby, które nie chciały się dostosować, narażały się na społeczną izolację”.[46]

,,Wszystkie dzieci to bezbronne naczynia czekające na wypełnienie mądrością lub jadem przez swoich rodziców i wychowawców. My, ludzie urodzeni w czasach nazistowskich, nie mieliśmy żadnych szans, jeśli naszym rodzicom brakowało odwagi, aby oprzeć się prądowi i wpoić swoim dzieciom opozycyjne poglądy”[47]

,,Kiedy wojna się skończyła, byliśmy o kilka lat starsi i wiele przemyśleliśmy. Jako nastolatkowie uważaliśmy za słuszne rzeczy, które były złe”. [48] – wspomina Hans Baumann

,,Wtedy w to wierzyłem z entuzjazmem, ale teraz wiem, że to był błąd, nie odróżnialiśmy dobra od zła”.[49] – mówi Erich Bissoir

Ideologia, która wypacza instynkty

Helga Grebing niemiecka historyczka, analizując książkę biograficzną M. Maschmann(członkini BDM) zwraca uwagę na zmiany w psychice, jakie zaszły przez stosowaną od dziecka indoktrynację. Dziewczyna mimo tego, że była świadkiem wielu okrucieństw sprawnie, wypierała je ze świadomości i eliminowała wszelkie odczucia. To, co widziała, starała się w pseudoracjonalny sposób wytłumaczyć.

Wpadając w wir pracy, próbowała zająć myśli. Wycieczki na tereny nie objęte działaniami zbrojnymi pozwalały oderwać się od rzeczywistości. Nawet jeśli coś dostrzegała to, starała się zbyć to stwierdzeniem, że po wojnie wszystko wróci do normy[50]. Jest to klasyczny mechanizm wyparcia traumatycznych wydarzeń.

Jednym z przykładów, który pokazuje jak silny wpływ miała propaganda na umysł dziecka mogą być wspomnienia Gregora Zimera, który uczestniczył wraz ze swoim przyjacielem lekarzem na jednej wizycie domowej u jego pacjenta, czyli 9-letniego chłopca. Chłopiec pomimo choroby został wysłany na marsz, który miał mu dać awans do Jungvolk.

Ojciec chłopca — szturmowiec również aprobował ten pomysł, ponieważ nie chciał mieć syna słabeusza. Długi dystans, jaki miał przejść, pogorszył jego stan zdrowia i w efekcie zachorował na zapalenie płuc, które wówczas często było śmiertelną chorobą. Chłopiec w czasie wizyty salutował Heil Hitler i powtarzał, że chce i musi umrzeć za Hitlera. W przekonaniu tym utwierdzał chłopca ojciec. Po wyjściu z domu pacjenta całą sytuację komentuje lekarz, wypowiadając bardzo trafne pytanie ,,On chce umrzeć. Co to za dziwna ideologia, że może wypaczyć nawet instynkt?[51]

Trauma międzypokoleniowa

Osoby, które bezpośrednio uczestniczyły w całej nazistowskiej machinie jak np. członkowie Hitlerjugend czy BDM po wojnie starali się ukryć obciążające ich dowody. Wszelkie pamiątki, listy, zdjęcia z tamtych czasów chowali po strychach albo piwnicach. Dopiero kolejne pokolenia ich dzieci czy wnuków zaczęły odkrywać wstrząsającą prawdę o swojej najbliższej rodzinie. Dojście do niej nieraz było traumatycznym wydarzeniem zrywającym więzy rodzinne.

Przykładem może być historia mężczyzny, który nie utrzymuje kontaktu z matką po tym jak się dowiedział, że ta przez lata zatajała przed nim informację o dziadku, który był żołnierzem Wehrmachtu. Istnieje zdjęcie na, którym widać jak zabija Żydówkę trzymającą na rękach dziecko[52]. Jednym z bardziej znanych przykładów jest historia Niklasa Franka, syna Hansa Franka tzw. ,,Rzeźnik Polski”. Dziennikarz rozpoczął debatę w Niemczech na temat rozliczania się z nazizmu na gruncie rodzinnym. Opublikował już 3 książki, w których nie przebierając w środkach, wypowiada się o zbrodniach popełnionych przez jego rodzinę.

Jednym z mechanizmów, w których radzimy sobie z traumą wywołaną wstydem za nasze poczynania, jest odwrócenie roli. Przedstawiamy siebie  jako ofiary danego wydarzenia. Można więc odnieść wrażenie, że podejmowane co jakiś czas w Niemczech inicjatywy czy idee jak Centrum Przeciwko Wypędzeniom są próbą poradzenia sobie z winą, jaką Niemcy ponoszą za dramat II wojny światowej.

Oczywiście każdym ofiarą należy się sprawiedliwość, każda krzywda powinna być zadośćuczyniona, każde zło i niegodziwość powinno się tępić. Z pewnością po Niemieckiej stronie jest dużo osób, które tego wszystkiego doświadczyły. Jednak niech ta narracja nie przysłania krzywd, których dopuścili się naziści. Taki sposób argumentacji nazywa się tu quoque (łac. wy także) i jest on niezaprzeczalnie błędem logicznym.

Nigdy więcej

,,To była tragedia, która nigdy nie powinna się powtórzyć”[53]. Są to słowa jednego z uczestników Hitlerjugend, który komentuje całą nazistowską machinę indoktrynacyjną, która była wymierzona w dzieci po dojściu Hitlera do władzy. Dorośli, którzy powinni ustrzec najmłodszych przed tą krzywdą psychiczną, zawiedli. Sprowadzili na dzieci ideologiczne piekło, w jakim nigdy nie powinny się znaleźć. Dziecięce umysły, nie umiały oprzeć się manipulacją. Bardzo łatwo przyszło im  „zabłądzić” i przez to uznać moralnie złe zachowania za te właściwe.

A to wszystko działo się za biernym bądź czynnym, ale jednak przyzwoleniem rodziców, rodziny i nauczycieli. Czego więc mogły nauczyć się dzieci w III Rzeszy, gdzie kompas moralny trzymali naziści? Pogardy i nienawiści do innych narodów, bezrefleksyjnego poddaństwa ideologii wymyślonej przez Hitlera oraz gotowość do poświęcenia w jej imię. Postrzeganie przemocy, agresji i siły jako jedynej drogi rozwiązywania problemów, a tym samym przywyknięcie do cierpienia innych.

Te młode wówczas umysły wyszły z wojny okaleczone, z ciężarem jakiego nie powinien dźwigać żaden człowiek, a tym bardziej dziecko. Mija 80 lat od zakończenia II wojny światowej a my już, wiemy, że znów zawiedliśmy tych najmłodszych i nie uchroniliśmy ich przed dorastaniem w atmosferze nienawiści do innych. Dalej są kraje na świecie rządzone przez fanatycznych przywódców jak Benjamin Netanjahu, który swoją polityką doprowadził do ludobójstwa Palestyńczyków.

Głosi nienawiść, pogardę, dehumanizuje Palestyńczyków. Ta narracja powtarzana jest w domach, szkołach, na ulicach, a dzieci słuchają, obserwują i przesiąkają tym. Ta ideologiczna machina nie jest na szczęście tak duża jak było to w przypadku Hitlerjugend i obyśmy, chociaż przed tą masową skalą indoktrynacji umieli uchronić dzieci.


Bibliografia:

  1. Gesetz über die Hitlerjugend vom 1. Dezember 1936. In: Reichsgesetzblatt, Teil I, Nr. 104.
  2. Heath T., Dziewczyny wodza, Warszawa, 2019.
  3. Fritel J. (reż.), Hitlerjugend: nastoletni zabójcy (Hitler’s Teen Killers), film dokumentalny, Francja 2019, ZED / France Télévisions, National Geographic.
  4. Kirchengast S., Mayer M., Adolescent Pregnancies and Perinatal Mental Health—Needs and Complex Support Options: A Literature Review, [w:] Journal of Clinical Medicine, 2025; 14(23): 2334.  https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11989341/ (dostęp 18.12.2025).
  5. Krzemiński A., Wstęp, [w:] M. Maschmann, Bilans. Moje życie w Hitlerjugend, bez usprawiedliwiania, Kraków 2005 s. 9;
  6. Kuwert P.; Spitzer C.; Rosenthal J.,Freyberger H.J; Trauma and post-traumatic stress symptoms in former German child soldiers of World War II, [w:] American Journal of Geriatric Psychiatry, 17(2).
  7. Lewis B.R., Hitlerjugend. W czasie wojny i pokoju 1933-1945. Warszawa 2009.
  8. Łyska T., Trauma – od genealogii pojęcia do studiów nad traumą [w:] Antologia studiów nad traumą, Kraków 2015.
  9. Plesnar Ł. A., Dzieci Hitlera: film jako narzędzie indoktrynacji młodzieży w Trzeciej Rzeszy, [w:] Eruditio et Ars v1. 2018.
  10. Stec Ł., Utopijna koncepcja nazistowskiej edukacji na przykładzie Hitlerjugend, [w:] Utopia, a edukacja, 2017.
  11. Zechenter A., Wyhodować niemiecką bestię, Przystanek Historia, 21 lutego 2023, https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/mlodziez/99045,Wyhodowac-niemiecka-bestie.html (dostęp: 18.12.2025)
  12. Ziemer G., Jak wychować nazistę. Reportaż o fanatycznej edukacji, Kraków 2021.
  13. Zweite Verordnung zum Gesetz über die Hitlerjugend vom 25. April 1939, in: Reichsgesetzblatt, Teil I, Nr. 73.

[1] T. Łyska Trauma – od genealogii pojęcia do studiów nad traumą [w:] Antologia studiów nad traumą, Kraków 2015, s.6-12.

[2] G. Ziemer Jak wychować nazistę. Reportaż o fanatycznej edukacji, Kraków 2021, s.204-205

[3] Ł. A. Plesnar, Dzieci Hitlera: film jako narzędzie indoktrynacji młodzieży w Trzeciej Rzeszy, [w:] Eruditio et Ars v1. 2018, s. 57.

[4]  Ł. Stec, Utopijna koncepcja nazistowskiej edukacji na przykładzie Hitlerjugend, [w:] Utopia, a edukacja, 2017, s. 156-157.

[5] T. Heath, Dziewczyny wodza, Warszawa, 2019, s. 75.

[6]A. Zechenter, Wyhodować niemiecką bestię, Przystanek Historia, 21 lutego 2023, https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/mlodziez/99045,Wyhodowac-niemiecka-bestie.html (dostęp: 18.12.2025).

[7] T. Heath,op. cit, s. 77.

[8] Gesetz über die Hitlerjugend vom 1. Dezember 1936. In: Reichsgesetzblatt, Teil I, Nr. 104, S. 993–994.

[9] Ł. Stec, op. cit, s. 155

[10] Zweite Verordnung zum Gesetz über die Hitlerjugend vom 25. April 1939, in: Reichsgesetzblatt, Teil I, Nr. 73, S. 710–711.

[11] B. R. Lewis, Hitlerjugend. W czasie wojny i pokoju 1933-1945. Warszawa 2009, s. 23.

[12]  G. Ziemer op. cit, s.203.

[13]  B. R. Lewisop. cit, s. 43.

[14] Ibidem s. 45.

[15] G. Ziemer op. cit, s .81-82.

[16]Ibidem s.84.

[17] Ibidem, s.85.

[18]  B. R. Lewis, op. cit. s. 47.

[19]  G. Ziemer  op. cit, s.99-100.

[20]  Ibidem,  s.213-214.

[21]  B. R. Lewis,op. cit. s. 51-53.

[22]  Ibidem, s. 71.

[23] G. Ziemer op. cit. s.113.

[24] Ibidem, s.179.

[25] Ibidem, s.129-130.

[26] Ibidem,  s.181.

[27] S. Kirchengast, M. Mayer, Adolescent Pregnancies and Perinatal Mental Health—Needs and Complex Support Options: A Literature Review, [w:] Journal of Clinical Medicine, 2025; 14(23): 2334. Dostępne w: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11989341/

[28]  B. R. Lewis, op. cit. s. 45.

[29]A.Krzemiński Wstęp, [w:] M. Maschmann, Bilans. Moje życie w Hitlerjugend, bez usprawiedliwiania, Kraków 2005 s. 9;

[30] T. Heath,op. cit.  s. 54.

[31] Ibidem s. 142-143.

[32] Ibidem s. 254.

[33] Ibidem, s. 311.

[34] Ibidem, s. 341-366.

[35] Ibidem, s. 246.

[36]  B. R. Lewis,op. cit. s. 183.

[37]Hitlerjugend: nastoletni zabójcy (ang. Hitler’s Teen Killers), film dokumentalny, reż. Jérôme Fritel, Francja 2019, produkcja ZED / France Télévisions, National Geographic (00:07:44-00:07:50)

[38] Ibidem, (00:13:00-00:13:55)

[39] Ibidem, (00:08:39-00:08:43)

[40] Ibidem, (00:18:00-00:19:30)

[41] Ibidem, (00:24:14-00:25:04)

[42] Ibidem, (00:25:08-00:25:17)

[43] Ibidem, (00: 37:00-00:38:00)

[44] P. Kuwert; C. Spitzer; J. Rosenthal H.J Freyberger; Trauma and post-traumatic stress symptoms

in former German child soldiers of World War II, [w:] American Journal of Geriatric Psychiatry, 17(2), s. 1015-1016.

[45]  Ibidem, s. 1017-1018.

[46]  T. Heath,op. cit. s. 65.

[47] Ibidem, s. 125.

[48]Hitlerjugend: nastoletni zabójcy, op. cit. (00:42:26-00:42:39)

[49] Ibidem, (00:42:39-00:42:52).

[50]A.Krzemiński,op. cit. s. 11.

[51] G. Ziemer, op. cit. s.108-109.

[52] A.Krzemiński, op. cit. s. 15-17.

[53] film 42:52-43:03

Comments are closed.