Jerozolima zwykle pojawia się w wyobraźni jako miejsce odwiecznego konfliktu, ale wczesne wieki opowiadają inną historię. Podbój Jerozolimy przedstawiony w książce Wieki światłe odsłania obraz miasta, w którym destrukcja splatała się z negocjacją, a religie nie tylko konkurowały, lecz chwilami żyły obok siebie zaskakująco spokojnie.
Każde miasto ma swoje poranki, ale tylko nieliczne potrafią nimi opowiadać o całych epokach. Wczesne światło, odbite od kamienia, nie tyle odsłania mury, ile uwydatnia wszystkie warstwy, które przetrwały wbrew logice historii. Jerozolima należy do tych miejsc, gdzie dzień zawsze zaczyna się jak opowieść – gęsty od sensów, ale zaskakująco przejrzysty.
Świt w Jerozolimie
W 638 roku (lub w roku 16/17, zależnie od tego, gdzie umiejscawiacie rok zero – przy narodzinach Jezusa czy przy ucieczce Mahometa i jego wyznawców do Medyny, zwanej hidżrą), Umar ibn al-Chattab, drugi kalif, wjechał do Jerozolimy na białym wielbłądzie. Jego armie w poprzednich latach rozgromiły osłabione oddziały rzymskie w regionie i miasto stało przed nim otworem. Gdy się zbliżał, według chrześcijańskich opowieści z tamtych czasów, Sofroniusz I, patriarcha Jerozolimy, przyglądał mu się z wieży Salomona i miał rzekomo powiedzieć: „Oto ohyda ziejąca pustką, o której mówił prorok Daniel”.
Tekst jest fragmentem książki Wieki światłe, która czeka na Ciebie tutaj:
To apokaliptyczne stwierdzenie, zaczerpnięte z Księgi Daniela (12:11) i ostrzeżenie przed okropnościami, jakie miały nadejść. Cytując ten zwrot, Sofroniusz I sam zachowywał się jak prorok, przewidując całkowite zniszczenie Jerozolimy i chrześcijan. Jednak, jak to bywa z większością proroków, Sofroniusz I był w błędzie.
Umar ibn al-Chattab i Sofroniusz I zawarli umowę, w myśl której miasto zostało przekazane armii najeźdźców, ale chrześcijanie mieszkający w Jerozolimie zachowali niepodległość. Żeby była jasność, stali się obywatelami drugiej kategorii, ale dopóki płacili podatki, nikt nie zmuszał ich do zmiany wyznania.
Nadal mieli swoje kościoły, swoich przywódców, swoje religio–religijne praktyki społeczne. Lubimy myśleć o religii jako o czymś ponadczasowym, ignorując historyczne okoliczności. Widzimy przeszłość przez protestancki, pooświeceniowy schemat, który uprzywilejowuje wyznanie lub wiarę i ignoruje doświadczenia ludzi wywodzących się z innych tradycji, zarówno chrześcijańskiej Europy, jak i spoza niej.
W przednowożytnym świecie, niemal przez całe średniowiecze, istotniejsze było to, co ludzie robili. A Umar ibn al-Chattab zapewniał chrześcijan, że mogli mniej więcej kontynuować to, co robili do tej pory.
Zmieniające się miasto
Historia Jerozolimy z pewnością widziana jest inaczej przez cztery wielkie religie monoteistyczne, jednak błędem jest postrzeganie miasta jako historycznego centrum trwającej przez tysiąclecia wojny cywilizacji. Ośrodek wiary Izraelitów, miasto i świątynię, Rzymianie zniszczyli w 70 roku, a w 140 roku, po powstaniu Bar-Kochby, całkowicie je unicestwili. Tak naprawdę na ponad wiek Jerozolima jako miasto przestała istnieć.
Zastąpiło ją rzymskie miasto kolonijne zwane Aelia Capitolina. Chrześcijanie początkowo nie przywiązywali dużej wagi do miasta. Częściowo brało się to oczywiście z ich statusu jako prześladowanej mniejszości, ale było to również stanowisko ideologiczne. Wyznawcy Jezusa wierzyli, że przewyższyli judaizm, wznosząc się ponad pragnienie królestwa na ziemi na rzecz królestwa niebieskiego.
Konstantyn miał inne pomysły. Kiedy się nawrócił we wczesnym IV wieku, wziął się za odbudowę nowej chrześcijańskiej Jerozolimy i połączył rzymskie idee imperialne z chrześcijańskim supersesjonizmem. Wzniósł nowe kościoły, by upamiętnić życie Jezusa w mieście, a Wzgórze Świątynne, na którym od około roku 150 stała świątynia poświęcona Jowiszowi, zamienił w śmietnisko. Jego zajadły antyjudaizm tylko potwierdzał, że Jerozolima stała się chrześcijańskim miastem.
Weźmy na przykład zachwycającą mozaikę odkrytą w koś ciele św. Jerzego, wzniesionym w VI wieku, w Madabie, we współczesnej Jordanii, dawnej rzymskiej prowincji Syrii. Mozaika przedstawia mapę – podobnie jak każda mapa odzwierciedla określoną perspektywę – która pozwoli Konstantynowi utrwalić jego wizję świata na kilka wieków. Mapa nie przedstawia tego, jak Jerozolima wyglądała, ale to jak chciano, by wyglądała.
Miasto otaczają i definiują mury. Północ położona jest po lewej stronie patrzącego, po prawej stronie mozaiki ciągnie się długa ulica – od północnej Bramy Damasceńskiej do kościoła Nea („Nowego”) wzniesionego przez Justyniana. W środku znajduje się bazylika Grobu Świętego, wybudowana przez Konstantyna w IV wieku. Wzgórza Świątynnego, które powinno być na wschodzie (więc na górze ilustracji), po prostu nie ma.
Współistnienie zamiast katastrofy
Arabskie podboje w VII wieku, podobnie jak wszystkie aneksje, przyniosły zniszczenie, śmierć i chaos, jednak w przeciwieństwie do powszechnego przekonania, nie pociągnęły za sobą wykorzenienia mieszkańców miasta i zakazu przyjętych w nim praktyk. Gdy nowi monoteiści – których wkrótce zaczniemy nazywać muzułmanami – rozprzestrzeniali się po Arabii i większości śródziemnomorskiego świata, aż po środkową Azję, umowy zawarte przez Umara ibn al-Chattaba i innych przywódców stworzyły podstawę do współistnienia obok siebie różnorodnych ludzi.
Historyk Fred Donner twierdzi, że podczas podbojów wcześni muzułmanie wydawali się celebrować swoją religię obok miejscowych chrześcijan (a może nawet Żydów). Na przykład w Jerozolimie ich pierwsze miejsce kultu położone było przy – a może wewnątrz – bazylice Grobu Świętego, w Damaszku bazylika św. Jana Chrzciciela stanowiła miejsce podwójnego kultu do momentu, gdy islam zdecydowanie odciął się od innych monoteizmów, a budowlę przekształcono w meczet. Mieszkańcy okolic Morza Śródziemnego, niezależnie od wyznania i tradycji religijnych, często żyli obok siebie we względnym pokoju.
Ta koegzystencja często była niełatwa i zawsze nierówna, wy jaśnia jednak, dlaczego islam tak szybko rozprzestrzenił się w dużej części Europy, Azji i Afryki. Faktycznie, nadejście islamu przyniosło podbój i presję, by przyjąć obcą wiarę, ale po zwalało też na pielęgnowanie intelektualnej ciągłości z Rzymem, a w każdym razie, pomimo protestów niektórych chrześcijan, w tamtym czasie nic nie przypominało „ohydy spustoszenia”.
Arabia przed islamem
Na pierwszy rzut oka, z europejskiej, a nawet śródziemnomorskiej perspektywy, Półwysep Arabski wydaje się dalekimi pery feriami, jednak Arabii daleko było do statusu zaścianka średnio wiecznego świata. Półwysep rozwinął się jako kluczowy węzeł starożytnych sieci wymiany handlowej. Niektóre lądowe azjatyckie szlaki wiodły na północ, przez Persję, w kierunku Konstantynopola lub zmierzały na południe, w kierunku Antiochii, Akki lub Cezarei, inne natomiast całkowicie mijały Persję i przechodziły przez Arabię do Afryki Północnej.
Statki płynące szlakami przez Ocean Indyjski w górę i w dół wybrzeża Afryki Wschodniej, aż do Morza Czerwonego, zatrzymywały się w arabskich portach – zwłaszcza w bardziej urodzajnej południowej strefie. Chociaż środek półwyspu zajmowała pustynia, jej mieszkańcy wie dzieli, jak się przez nią przeprawić, i mogli czerpać zyski z transportowania towarów z jednej zurbanizowanej peryferii do drugiej, i dalej na północ, do ośrodków handlowych na granicy półwyspu.
Życie religijne i kulturowe na Półwyspie Arabskim pod ko niec VI wieku było zorganizowane w grupach połączonych dalekosiężnym pokrewieństwem (biali zachodni badacze zbyt często określali je „plemionami”). Grupy te pozostawały w pokojowych lub wrogich relacjach ze sobą, wymieniając między sobą idee i towary poprzez handel lub najazdy, a ludzi poprzez małżeństwa lub porwania i niewolę. Ogromna większość tej społeczności była politeistyczna i wierzyła w wielu różnych bogów, jednak (po dobnie jak Rzymianie) często ludzie ci organizowali się wokół pojedynczego bóstwa, właściwego dla określonego regionu i ko jarzonego z określonym przedmiotem lub elementem przyrody.
Zgodnie z wzorcem pojawiającym się w wielu tradycjach religijnych miejsca święte stawały się haram – obszarami, gdzie przemoc była zakazana, przez co można było w nich bezpiecznie handlować. W Arabii, gdzie był dostęp do wody i centralne haram, miasta się rozrastały. Ale monoteizm występował również w Arabii. W niektórych rejonach powszechne były różne formy judaizmu, wydaje się niemal pewne, że w ciągu średniowiecza na półwysep zawędrowało również chrześcijaństwo.
W każdym razie, zarówno rzymscy chrześcijanie, jak i perscy wyznawcy Zaratusztry utrzymywali wojskowe i handlowe kontakty z Arabami, nawet kiedy arabscy kupcy i najemnicy przenieśli się na północ. Innymi słowy, nie było hermetycznej granicy między monoteistami z imperiów a politeistami z półwyspu. Historycznie rzecz biorąc, prawie nigdy nie jest inaczej. Społeczności żyjące blisko siebie zawsze w jakiś sposób się przenikają.
Jeden haram, skoncentrowany wokół świętego czarnego sześcianu zwanego Kaabą, zorganizowano w centrum Mekki. Usytuowana blisko Morza Czerwonego, na zachodnim wybrzeżu Półwyspu Arabskiego, była ważnym miastem regionu, miejscem, gdzie różne idee i różni ludzie mogli integrować się ze sobą.
Właśnie tu miała się narodzić nowa religia. Pod koniec VI wieku miastem kierowała elitarna grupa Kurajszytów, którzy kontrolowali handel najważniejszym towarem świata przednowożytnego: podstawowymi artykułami spożywczymi. Kurajszyci czerpali także zyski z handlu z dalekimi regionami, położonymi za Oceanem Indyjskim i przy Jedwabnym Szlaku. To przed tą grupą uświęconych i gospodarczych autorytetów zaczął roztaczać swoje profetyczne wizje pewien niezamożny mężczyzna imieniem Mahomet.
Narodziny nowej wspólnoty
Historię wczesnych lat Mahometa, małżeństwo z bogatą wdową, wyprawy za miasto, żeby medytować, objawienia w dziczy i bycie jednym z najbardziej wpływowych ludzi w dziejach, opisywano jeszcze za jego życia. Historia ta jest jednocześnie dobrze znana i kwestionowana – wczesne lata życia późniejszego proroka są spowite mrokiem i tajemnicą, zbyt długich do przytoczenia w tym rozdziale.
Mahomet musiał walczyć z elitami Mekki, które postrzegały jego religię jako zagrożenie dla swojej władzy. Wyemigrował lub uciekł wraz ze swoimi pierwszymi wyznawcami do sąsiedniego miasta Jatrib (później przemianowanego na Medynę) w 622 roku – od tego wydarzenia liczy się lata w kalendarzu muzułmańskim. Tam rozwinął swój plan organizacji nowego społeczeństwa, który w wielu elementach był sprzeczny z ideami żydowskich i innych arabskich społeczności, ale ostatecznie zjednoczył miasto.
Następnie Mahomet pokonał swoich wrogów w Mekce i włączył ich do grona swoich wyznawców. Przed śmiercią wprowadził jedną z podstaw islamu, która połączyła wiernych, niezależnie od tradycji, etniczności czy miejsca zamieszkania. Chociaż początkowo wierzący modlili się w kierunku Jerozolimy, teraz ich twarze były zwrócone w stronę Mekki, arabskiego miasta, i naśladowali proroka podczas pielgrzymki, czyli hadżdżu, dzięki czemu mieli świadomość istnienia szerszego świata.
Tekst jest fragmentem książki Wieki światłe. Nowa historia średniowiecznej Europy autorstwa Matthew Gabriele, David M. Perry, i powstał we współpracy z Wydawnictwem Prześwity. Opracowanie, wstęp i śródtytuły: Agnieszka Cybulska.
Fot. poglądowa, Omar, drugi kalif, przejmujący Jerozolimę (ok. 1905, chromolitografia)
