Andrea Pitzer, W okowach lodu. WIllem Barents na krańcu świata

W okowach lodu |Recenzja

Andrea Pitzer, W okowach lodu. WIllem Barents na krańcu świata

Na długo przed tym, jak Ernest Shackleton zmagał się z lodami Antarktydy, zanim sir John Franklin zaginął wraz ze swoją ekspedycją w Arktyce i na wieki wpisał się do historii wielkich odkryć geograficznych, istnieli ludzie, którzy wyruszali na północ praktycznie w ciemno. Nie dysponowali dokładnymi mapami, prognozami pogody, radiem ani możliwością wezwania pomocy. Mieli jedynie statki, instrumenty nawigacyjne, odwagę oraz przekonanie, że gdzieś za lodami musi istnieć morska droga prowadząca do bogactw Azji.

Jednym z takich ludzi był Willem Barents, holenderski żeglarz, kartograf i odkrywca, którego nazwisko dziś pozostaje w cieniu późniejszych bohaterów epoki polarnej, pomimo, że ma swoje miejsce na mapie północnego świata. Andrea Pitzer w książce W okowach lodu przywraca Barentsa go pamięci współczesnych czytelników, opowiadając historię, która łączy w sobie cechy epopei odkrywczej, dramatu przetrwania i fascynującego studium ludzkiej wytrzymałości.

To nie jest jedynie książka o wyprawie geograficznej. To opowieść o marzeniach, ambicjach, błędach, cierpieniu i niezwykłej determinacji ludzi, którzy znaleźli się na samym krańcu znanego świata.

O autorce 

Andrea Pitzer jest amerykańską dziennikarką i historyczką, znaną przede wszystkim z umiejętności łączenia rzetelnych badań naukowych z atrakcyjną narracją. Znana jest szerszej publiczności dzięki książce o obozach koncentracyjnych. Tym razem jednak sięga po historię zgoła inna ze swej natury ale również zgłębiająca ludzką psychikę w trudnych sytuacjach. Przez to mamy narrację, w której autorka nie ogranicza się do prezentowania faktów. Stara się odtworzyć świat bohaterów, zrozumieć ich motywacje i sprawić, by czytelnik mógł niemal fizycznie odczuć opisywane wydarzenia. 

Fabuła 

Akcja rozpoczyna się pod koniec XVI wieku, w epoce wielkich odkryć geograficznych. Holandia, która pragnęła włączyć się w globalny handel dalekomorski z nowymi krainami, poszukiwała sposobu na przełamanie monopolu Hiszpanii i Portugalii na handel z Azją.

Najbardziej pożądanym celem były Chiny oraz bogate rynki Dalekiego Wschodu. Problem polegał na tym, że tradycyjne szlaki były długie, niebezpieczne i kontrolowane przez rywali politycznych. Wśród europejskich kupców i żeglarzy coraz większą popularność zdobywała więc idea Przejścia Północno-Wschodniego, drogi prowadzącej przez wody Arktyki na północ od Rosji. Jednym z najgorętszych zwolenników tej koncepcji był Willem Barents.

Pitzer opisuje trzy jego wyprawy arktyczne. Pierwsze dwie przyniosły cenne odkrycia geograficzne, lecz nie doprowadziły do odnalezienia upragnionej drogi do Azji. Mimo niepowodzeń Barents nie stracił wiary w powodzenie przedsięwzięcia. Najbardziej fascynująca część książki poświęcona jest trzeciej ekspedycji z 1596 roku. W trakcie tej wyprawy Holendrzy dotarli dalej na północ niż niemal ktokolwiek przed nimi. Odkryli między innymi Wyspę Niedźwiedzią oraz archipelag Spitsbergen. Sukces szybko jednak ustąpił miejsca katastrofie. W pobliżu Nowej Ziemi ich statek został uwięziony przez lód. Nie było szans na ratunek. Nie było możliwości odwrotu. Nie było nawet pewności, czy ktokolwiek dowie się o ich losie. Załoga musiała przygotować się do spędzenia zimy w jednym z najbardziej niegościnnych miejsc na Ziemi.

Z drewna pochodzącego częściowo ze statku zbudowano niewielki dom nazwany później  „Ocalonym Domem”. W tym prowizorycznym schronieniu kilkunastu ludzi próbowało przetrwać wiele miesięcy polarnej nocy.

Pitzer niezwykle sugestywnie opisuje codzienność rozbitków. Mróz przenikający przez ściany, niedobory żywności, choroby, szkorbut, ciągłe zagrożenie ze strony niedźwiedzi polarnych i wszechobecną ciemność. Z każdym tygodniem sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Kiedy po wielu miesiącach pojawiło się słońce, ocalała część załogi podjęła desperacką próbę powrotu do domu w niewielkich otwartych łodziach. W czasie tej podróży zmarł sam Willem Barents. Wielu jego towarzyszy zdołało jednak wrócić do Holandii, pozostawiając po sobie jedną z najbardziej niezwykłych relacji z walki o przetrwanie w historii eksploracji.

Struktura

Autorka nie ogranicza się do przedstawienia samej katastrofy. Zamiast tego buduje szeroką panoramę epoki, pozwalając czytelnikowi zrozumieć zarówno kontekst polityczny, jak i ekonomiczny przedsięwzięcia. Książka podzielona jest na dziesięć rozdziałów i posłowie ukazujące współczesną wyprawę autorki w obszary, które opisuje. Rozdziały te jednak można podzielić na części przedstawiające kolejne wyprawy.

W pierwszej części poznajemy realia XVI-wiecznej Europy. Pitzer tłumaczy, dlaczego poszukiwanie północnej drogi do Azji wydawało się tak kuszące oraz jakie znaczenie miało dla rozwijającej się Republiki Zjednoczonych Prowincji. Od samego początku pojawia się już główny bohater książki, czyli Willem Bartens. 

Druga część opisuje kolejne ekspedycje Barentsa. To klasyczna historia odkryć geograficznych, pełna nieznanych lądów, błędów nawigacyjnych, sporów między uczestnikami i stopniowego przesuwania granic znanego świata.

Ostatnie rozdziały stanowią serce książki i są opisem walki o przetrwanie załogi statku. To tutaj pojawia się najbardziej dramatyczny wymiar opowieści. Czytelnik śledzi dzień po dniu zmagania ludzi uwięzionych w lodzie, obserwując, jak zmieniają się ich nadzieje, relacje i szanse na przeżycie.

Jakże ważnym uzupełnieniem książki są mapy. Na sam jej początku mamy podany spis map, który ułatwia poruszanie się nie tylko po książce, ale uważne śledzenie wypraw na północ. 

Przypisów w książce jest jak na lekarstwo. Wynika to z formy narracji i przeznaczenia książki. Autorka nie aspiruje do bycia badaczką tematu, a jest popularyzatorka historii. Robi to jednak bardzo dobrze.

Opinia i recenzja

Największym sukcesem Andrei Pitzer jest stworzenie książki historycznej, którą czyta się niemal jak powieść przygodową. Mimo ogromnej liczby faktów i szczegółów narracja pozostaje dynamiczna i pełna napięcia. Czytelnik od początku wie, że wyprawa zakończy się katastrofą, ale mimo to z zainteresowaniem śledzi każdy kolejny etap podróż. Czytając kolejne rozdziały, niemal odczuwa się lodowaty wiatr, słyszy trzask pękającego lodu i doświadcza klaustrofobii związanej z wielomiesięcznym uwięzieniem w małej drewnianej chacie. Arktyka staje się pełnoprawnym bohaterem tej historii – pięknym, majestatycznym, ale całkowicie obojętnym na ludzkie cierpienie.

Pitzer unika przedstawiania odkrywców jako nieskazitelnych bohaterów. Są to ludzie niezwykli w swym fachu i odwagi ale zupełnie zwykli jeśli chodzi o psychikę i działanie. Popełniają błędy, kłócą się, boja i chorują. Dzięki temu książka nie jest tylko relacja z katastrofy i wydarzeń ale pokazuje jak wyglądało życie w trudnych warunkach, jak wyglądał rozwój handlu, polityki oraz nauki u progu nowoczesnej Europy.

Niestety w tym wszystkim główny bohater staje się momentami tłem i staje na uboczu głównej narracji. Jest postacią dość odległą i z powodu ograniczonych źródeł autorka nie może głęboko wejść w jego postać, ukazać dzieciństwa, życia prywatnego. Więcej wiec dowiaduje się czytelnik o wyprawie niż o człowieku. 

Rekomendacja

Dzięki podjęciu się tematu osoby i wyprawy stosunkowo mało znanej Andrea Pitzer odświeża pamięć o niej. Jest to hołd w stronę mniej znanych odkrywców którzy poświęcili swoje życia na marzenia i wielkie czyny. Stawia go na należnym mu miejscu obok Shackletona czy Amundsena. 

Książka wartościowa będzie dla wielu osób, nie tylko miłośników historii ale tez tych których pasjonuje geografia i rozwój nowoczesnej nauki. 


Wydawnictwo Astra
Remigiusz Gogosz


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Astra. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.