Petri Sarjanen, Biała Śmierć. Najskuteczniejszy snajper w historii wojen – Simö Häyhä
Krótka rzecz o najskuteczniejszym snajperze w historii wojen. Chyba rzadko trafia się biografia żołnierza. Nie mówię o najwyższych rangą dowódcach czy oficerach. Albo tych, co po służbie poszli w politykę. Mam na myśli frontowca, który (w tym przypadku) leży na pierwszej linii i z karabinem w dłoni walczy z wrogiem. Ale to nie jest rzecz o przeciętnym mundurowym. Tu rozchodzi się o postrach Armii Czerwonej.
Petri Sarjanen jest urodzonym w 1970 r. nauczycielem historii. Oprócz tego zajmuje się pisarstwem i na koncie ma kilkanaście książek. Najczęściej pisze o postaciach z fińskiej historii i nie zawsze wybiera postacie pierwszoplanowe. Biała śmierć ukazala sie w 2025 r. nakładem Repliki. Okładka miękka ze skrzydełkami, oprawa klejona, stron niecałe 300.
Tu nie będzie niespodzianki – jest to biografia Simö Häyhä’y, którego uznaje się za najskuteczniejszego snajpera w historii wojen. Ma na koncie przeszło 500 potwierdzonych trafień. Walczył w czasie Wojny Zimowej przeciw ZSRR i używał karabinu bez celownika optycznego. Jest to po prostu biografia, którą można w sumie podzielić na trzy części – przed wojną, wojna i po wojnie.
Przewerowanie książki przyniosło jedną myśl – mało tekstu. Marginesy są dość szerokie, a same akapity rozstrzelone. Jakby to bardziej skomasować, to okazało by się, że nie będzie nawet tych dwustu osiemdziesięciu kilku stron.
Po lekturze mógłbym stwierdzić, że Wojna Zimowa trwała jakieś kilka dni przeciw sobie stanął kilkunastoosobowy oddział Finów i proporcjonalnie większe siły sowieckie. Nie czuć jakoś tej wojny.
Z racji niewielkiej objętości bardzo rzucają się w oczy fragmenty, które nie są poświęcone głównemu bohaterowi. Nie widzę przeciwwskazań, by pokazywać innych żołnierzy czy dowódców, ale zabieranie 1/3 książki już razi. Szczególnie, że absolutnie nie są to kwestie związane z opowiadaną historią i można je pominąć bez straty.
Jest też chaotycznie. Często autor zabiera nas w różne miejsca także niezwiązane z Simö. Nawet jeśli to ubarwia opowieść, to przy tak cienkiej pozycji należy zaliczyć jako sztuczne pompowanie objętości.
Jest sporo zdjęć, za co plus. Nie ma map, więc jak nie znasz w szczegółach geografii pogranicza fińsko – sowieckiego, to nie wiesz gdzie rzecz się dzieje. Za to minus. Jest to oczywistość, ale zaznaczę, jest bibliografia. Może nie jakoś szczególnie obfita i bogata, ale jest jej kilka stron.
Nie mogę powiedzieć, że jestem zachwycony, nie mogę też tej książki potępić. Mnóstwo zbędnej treści, zamiast której można by opisać na przykład pojedynki snajperskie albo co ciekawsze trafienia. W końcu można wybrać kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt z listy ponad 500.
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 3/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.