Bitwa, która dała Polsce niepodległość

Zaledwie kilkadziesiąt godzin temu minęła 104 rocznica jednej z najbardziej niedocenianych bitew polskiego oręża. Pomiędzy 4 a 6 lipca 1916 roku pod Kostiuchnówką na Wołyniu Legiony Polskie skutecznie broniły linii frontu przed nacierającymi przeważającymi siłami rosyjskimi. W rzeczywistości frontu wschodniego I wojny światowej nic szczególnego. Ale dla rodzących się polskich wojsk rzecz niezwykła. Niezwykle krwawa bitwa, która przyczyniła się do… odrodzenia państwa polskiego.

Przed stu czterema laty państwo polskie nie istniało. I nie jest to żadne odkrycie – tak po prostu było.  Ziemie polskie rozszarpane pomiędzy trzy państwa zaborcze stały się sceną, na której rozegrała się większość najważniejszych dla frontu wschodniego wydarzeń, ostatecznie decydujących o losach I wojny światowej w tym regionie Europy. Ludność mieszkająca na tych terenach służyła w armii krajów, które w 1914 roku rzuciły się sobie do gardeł, a więc sprzymierzonych, centralnych Cesarstw Austrowęgierskiego i Niemieckiego oraz Imperium Rosyjskiego Romanowów. I nikt w wielkim świecie nie słyszał o żadnej „sprawie polskiej”, bo takowej po prostu nie było. Miało się to jednak zmienić w listopadzie 1916 roku, kiedy to głowy oby Państw Centralnych ostatecznie nakreśliły swe wizje co do przyszłości narodu polskiego, któremu obiecano własne państwo. Ale nie był to oderwany od rzeczywistości akt! Choć właśnie tak nieraz postrzegany, był on wynikiem splotu wojennych okoliczności związanych między innymi z Legionami Polskim, a bitwa pod Kostiuchnówką była ich, kto wie może najważniejszym akordem.

Warto w tym miejscu uporządkować stan naszej wiedzy na temat tego co stało się na wschodnim teatrze działań wojennych do 1916 oku. Wojna w tej części Starego Kontynentu trwa już niemal dwa lata. Po początkowych sukcesach siły rosyjskie zostały wyparte przez armię niemiecką i austrowęgierską z terenów Królestwa Polskiego i Galicji. W wielkiej ofensywie Państw Centralnych, rozpoczętej w maju 1915 roku w bitwie pod Gorlicami, sprzymierzone wojska zepchnęły Rosjan stosunkowo daleko na wschód. Na Wołyniu, który z punkty widzenia naszych dzisiejszych rozważań interesuje nas najbardziej, linia frontu tymczasowo stała nad Styrem. A w czerwcu 1916 ruszyła ostatnia wielka ofensywa rosyjska, która dziś nazywana jest ofensywą Brusiłowa, a jej celem na południu było zajęcie Lwowa. I trzeba przyznać, iż rzeczywiście początkowe etapy tej ofensywy mogły zadowolić rosyjskie dowództwo naczelne.

Ale dlaczego ośmielam się pisać, iż wynik bitwy pod Kostiuchnówką przyczynił się do odrodzenia państwa polskiego? Odpowiedź nie jest prosta. I żeby ją sformułować trzeba nakreślić sobie tło walk nad Styrem. Pod Kostiuchnówką wszystkie trzy brygady Legionów Polskich stacjonowały już od kilku miesięcy i teren ten zdążyły bardzo mocno ufortyfikować. I kiedy nadeszły wojska rosyjskie okazało się to niemalże jedynym atutem Legionów. Niemalże, bo inną – chyba największą – zaletą polskich żołnierzy była ich odwaga. W dniu 4 lipca 1916 roku pomimo panicznej ucieczki wojsk węgierskich na swym prawym skrzydle, legioniści wytrzymali kilkunastogodzinną nawałę  artyleryjską a następnie kilkadziesiąt szturmów falowych aż czterech pułków rosyjskiej piechoty (rosyjska 100 DP). Przez kolejne trzy doby Legiony Polskie utrzymały linię obrony, nie dopuściły do przerwania frontu, mimo osamotnienia na pozycjach pod Kostiuchnówką i dały czas Węgrom, Austriakom i Niemcom na bezpieczny odwrót.  Pozbawione wsparcia artylerii i łączności brygady legionowe, liczące łącznie tylko 5500 żołnierzy, stawiły opór trzykrotnie liczniejszej dywizji wroga i dopiero w trzeciej dobie walk, jak ariergarda armii sprzymierzonej w pełnym porządku bitewnym wycofały się. Co poświęcenie Legionów Polskich, walczących wreszcie pod swoimi sztandarami i własną komendą dało Państwom Centralnym? Czas! Bezcenny surowiec w czasie wojny. Czas na obsadzenie kolejnej linii obrony i koniec końców na zatrzymanie rosyjskiej ofensywy.

Czym więc była tak naprawdę bitwa pod Kostiuchnówką? Największą ale i najkrwawszą bitwą Legionów Polskich na wschodnim froncie I wojny światowej. Bitwą, której znaczenie militarne – choć niepomiernie wysokie – zostało przysłonięte przez znaczenie polityczne. Udział wojsk polskich w walkach na wschodzie doskonale wpisał się w niemiecki trend stworzenia sieci państw w Europie środkowo- wschodniej podległych Berlinowi. I właśnie po Kostiuchnówce dowództwo niemieckie i austriackie zauważa wysoką wartość bojową polskiego żołnierza. Wydarzenia z trzech dni lipcowych 1916 roku wprawiły w ruch wielką machinę polityczną, która w pierwszym etapie przyczyniła się do wydania wspomnianego już „Akty 5 listopada” a w szerszej perspektywie do umiędzynarodowienia sprawy polskiej, o której zaczęto mówić nie tylko w Berlinie i Wiedniu ale też w Londynie, Paryżu, Moskwie a nawet w Waszyngtonie. A rozgłoś ten, wraz z genialnymi posunięciami politycznymi Dmowskiego, Paderewskiego i Piłsudskiego oraz wielu innych sprawnych polskich polityków dały efekt wymierny w postaci odrodzenia państwa polskiego jesienią 1918 roku.

I dlatego właśnie ośmielam się wysunąć tezę, iż bitwa pod Kostiuchnówką stała się ważnym elementem na drodze do polskiej niepodległości. Czy sama w sobie dałaby Polsce niepodległość ? Na pewno nie! Jednak niewątpliwie była kamieniem milowym na tej drodze a przy tym jej wynik genialnie wpisał się w realia ówczesnej polityki a strategiczne zwycięstwo w niej odniesione zostało wspaniale wykorzystane.

Dawid Siuta

ILUSTRACJA: Roman Dmowski i Józef Piłsudski. Niekwestionowani ojcowie polskiej niepodległości (wikimedia commons)

2 komentarze

  1. Gdzie Korfanty i Paderewski

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*