Chwila przed podróżą. Reportaże z PRL,  Chłodnia czyli grzejnia Recenzja

Chwila przed podróżą. Reportaże z PRL, Chłodnia czyli grzejnia |Recenzja

Małgorzata Szejnert, Chwila przed podróżą. Reportaże z PRL

Małgorzata Szejnert w rozmowie z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem, Chłodnia czyli grzejnia

Co wyróżnia dobry reportaż i dobrego reportażystę? Przede wszystkim jest to wielka umiejętność uchwycenia fragmentu rzeczywistości, zdałoby się nieraz całkiem zwyczajnej, a jednak zupełnie niezwykłej. Dobry reportaż rezonuje, o dobrym reportażu się pamięta i dyskutuje. Jak to się stało, że polska szkoła reportażu tak bardzo rozkwitła w Polsce Ludowej?

Co o swoim życiu mówi Małgorzata Szejnert, jedna z najwybitniejszych polskich reporterek i pisarek?

Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w arcyciekawych książkach wydanych przez wydawnictwo Znak. Wypada je pokrótce scharakteryzować, choć z oczywistych przyczyn nie sposób ich streścić. Czy w ogóle można streszczać reportaż?

„Chwila przed podróżą” zwraca naszą uwagę swoją objętością. Jest to monumentalna publikacja, licząca sobie ponad osiemset stron. Jest to ni mniej, ni więcej zbiór reportaży Małgorzaty Szejnert pisanych przez nią w PRL-u. Wyłania się z nich wielowymiarowy i wielowątkowy obraz Polski Ludowej. Zaznaczmy od razu, że autorka nie pisze o polityce. Wszyscy wiemy, jak wyglądała komunistyczna rzeczywistość. Wiemy, że o wielu rzeczach po prostu nie wolno było pisać. Wiele tekstów nie przepuszczała cenzura. Oczywiście Małgorzata Szejnert była świadoma tych ograniczeń, dlatego zrezygnowała z tematów politycznych.

Postawmy jednak pytanie, czy jej teksty pośrednio nie dotyczą polityki? Oczywiście, że tak. Gdy pisze o losie byłych właścicieli ziemskich w Polsce Ludowej czy o funkcjonowaniu zakładu pracy, czy w rzeczywistości nie pisze o polityce? Tak to już jest, że nie musi się pisać o działalności partii bezpośrednio, o partyjnych działaczach, by pisać jednak o polityce.

Treść i ocena książek

Wybór tekstów danego autora z reguły nie jest lekką lekturą. Podobnie jest w tym przypadku. Nie chodzi mi tylko o fizyczny ciężar książki (choć jest on znaczny). Recenzowane reportaże powstawały w różnym czasie. Zmieniały się okoliczności, zmieniali się ludzie. Zmieniała się także sama autorka, jej sposób postrzegania świata. Nie zmieniał się jednak jej świetny styl i język. Bez wątpienia Szejnert umie w reportaż. Umie słuchać ludzi. Nie narzuca się, nie komentuje, nie sugeruje czytelnikowi co ma myśleć. Jej teksty raczej zmuszają do myślenia, są odważne i prowokujące. To istna mozaika rzeczywistości Polski Ludowej.

Niektóre reportaże są już dziś trudne w lekturze, wiele jest natomiast znakomitych. Wspomnę chociażby tekst o warszawskim Supersamie. O strajkach w szczecińskiej stoczni – być może najbardziej „politycznym” tekście ze wszystkich. O robotnikach ursynowskiej fabryki. Prawdziwie mistrzowski jest tekst ze świetnym tytułem „takie słowo POSTiW”. Podobnie jak „mitra pod kapeluszem”, opowiadający o życiu byłych właścicieli ziemskich w komunistycznej rzeczywistości.

Reportaże Małgorzaty Szejnert są niczym kadry z PRL-u. Nie ma już Polski Ludowej, być może nikt już dziś nie wie, co znaczy „POSTiW”. Czy to jednak oznacza, że nie warto sięgnąć po „Chwilę przed podróżą”? Wprost przeciwnie. W reportażach tych odnajdujemy ducha czasów słusznie minionych. Małgorzata Szejnert po prostu pomaga nam zrozumieć, jaka była tamta rzeczywistość. Jak się w niej żyło, pracowało? Jakim przemianom podlegała? Tak wiele znakomitych reportaży zebranych w jednym tomie to prawdziwa gratka dla każdego zainteresowanego rzeczywistością Polski Ludowej.

Równie znakomita jest książka „Chłodnia czyli grzejnia”, będąca wywiadem z Małgorzatą Szejnert. Zwraca uwagę pewien kontrast. Zbiór reportaży ma ponad osiemset stron. Wywiad zaledwie niespełna trzysta. Zupełnie jakby autorka chciała powiedzieć: to nie ja jestem ważna, tylko moje teksty. Tymczasem poznając życie Szejnert i czytając rozmowę, jaką przeprowadziła z nią dwójka dziennikarzy wprost przepadłem. Dosłownie. Szejnert znakomicie opowiada o swoim życiu, o pracy, o tym jaką jest osobą. Nie ucieka od tematów trudnych, choć wyraźnie widać że poruszanie spraw osobistych jest dla niej wymagające. Wprost jednak mówi o swoim związku, o licznych podróżach, o wielu ludziach, którzy byli i są dla niej ważni.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jej biografia zasługuje na serial albo po prostu oddzielną książkę. Dlaczego w jej salonie stoi rzeźba „chłopca z Sorrento”? Czy naprawdę uratowała „Gazetę Wyborczą”? Jaką była przełożoną? Czy rzeczywiście wszyscy się jej bali?

„Chłodnia czyli grzejnia” to arcyciekawa książka o nieszablonowej i wymykającej się schematom Małgorzacie Szejnert. Poznając bliżej życie słynnej pisarki jeszcze lepiej rozumiemy jej teksty.

Obie książki są po prostu niezwykle ciekawe i zasługujące na naszą uwagę.


Wydawnictwo Znak
Ocena: 5/6
Wojciech Sobański


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.