Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć o Rosji

Cisza nad stepem |Recenzja

Joanna Czeczott, Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć o Rosji

Na kazachskim stepie cisza potrafi krzyczeć – nie głosem, lecz tym, co zostało przemilczane. Między liniami ludzkich wspomnień i pustką po zburzonych łagrach rozciąga się terytorium pamięci, która nie zawsze chce wracać. Książka Cisza nad stepem to przejmujący reportaż o przetrwaniu, wyparciu i cichym dziedziczeniu traumy. To opowieść, w której echo przeszłości zagłusza teraźniejszość.

W niebezpieczeństwie strzykwa dzieli się na dwoje:
jedną siebie oddaje na pożarcie świata,
drugą sobą ucieka.

(…)Na jednym brzegu śmierć, na drugim życie.
Tu rozpacz, tam otucha.

Ten cytat Wisławy Szymborskiej otwiera reportaż Joanny Czeczott i natychmiast wprowadza czytelnika w sedno dylematu: jak ocaleć, gdy historia brutalnie odcina człowieka od jego przeszłości, a wspomnienia trzeba wymazać, by zachować zdrowie psychiczne?

Step – rozległy i bezkresny – wciąga cię jak ocean. Dla wielu był zarówno miejscem życia, jak i więzieniem. Kazachstan, niegdyś carskie zaplecze kolonialne, później teren doświadczalny władzy radzieckiej, w XX wieku został przekształcony w ogromny system obozów pracy, gdzie trafiali zarówno przeciwnicy polityczni, jak i zwykli obywatele.

Polacy, Niemcy, Koreańczycy, Łotysze, Ormianie, Kurdowie, Czeczeni, Ingusze, Karaczajowie czy Turcy meschetyńscy – wszyscy zostali zsyłani do łagrów, z których wielu nie powróciło. Po erze kolektywizacji i klęsk głodu, które dotknęły rdzenną ludność, step przekształcił się w „KaZEKstan” – przestrzeń, gdzie pamięć i historia milkną pod ciężarem nieopowiedzianych tragedii.

Już sam tytuł książki – Cisza nad stepem – sugeruje dwuznaczność: ciszę jako brak głosu ofiar oraz ciszę, w której można dostrzec echa minionych wydarzeń. Czy potrzeba więcej, by odczuć powagę tej narracji?

Autorka zabiera nas w podróż w czasie i przestrzeni, by pokazać, jak zapomniana pamięć odzyskuje głos. Czy ty również odnajdziesz w niej cząstkę swojej prawdy?

Autorka i jej wiarygodność

Joanna Czeczott to dziennikarka i politolog z szerokim zapleczem merytorycznym. Ukończyła stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała także w Petersburgu i w Warszawskiej Szkole Filmowej.

Doświadczenie zawodowe zdobywała w magazynie Przekrój oraz jako współtwórczyni i redaktorka naczelna pisma Kosmos dla Dziewczynek, które prowadziła przez pięć lat. Jej debiutancka książka Macierzyństwo non-fiction wywołała dyskusję o roli współczesnej matki w Polsce, a reportaż Petersburg. Miasto snu został uhonorowany Nagrodą Fundacji im. Kościelskich i nominacją do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Czeczott specjalizuje się w tematyce północno-wschodniej, biegle mówi po rosyjsku, co pozwala jej lepiej rozumieć realia byłych republik ZSRR.

W Kazachstanie spędziła kilkanaście miesięcy, odbywając liczne podróże po stepie i odwiedzając dawne lokalizacje łagrów. Do swojej pracy reporterskiej podchodzi z precyzją niemal etnograficzną: dokumentuje rozmowy, korzysta z archiwów, zapisuje relacje zarówno potomków zesłańców, jak i byłych strażników. Podkreśla przy tym, że nie chodzi jej o oskarżanie rosyjskiego narodu, lecz o analizę mechanizmów, które prowadzą do zapomnienia. Jej dotychczasowy dorobek i profesjonalne podejście budują zaufanie do przedstawionych świadectw.

Tematyka reportażu Cisza nad stepem

Książka nie stanowi linearnej historii Kazachstanu ani systematycznego opracowania dziejów Gułagu. To opowieść o przestrzeni i pamięci – prowadząca przez opuszczone obozy, dziś przekształcone w zwyczajne miasteczka lub obszary przemysłowe. Czeczott stawia pytania: co zostaje z cierpienia, gdy nie istnieją muzea, by o nim opowiadać?

Przemoc, głód i upokorzenie, jakie towarzyszyły więźniom, często są marginalizowane w oficjalnym przekazie, który podkreśla jedynie „wkład” zesłańców w rozwój regionu. Autorka stara się przywrócić głos tym historiom: opisuje spotkania z potomkami Niemców nadwołżańskich, rozmowy z Ujgurami zatrudnionymi w fabrykach współczesnych korporacji, wspomina o łagiernym buncie z 1954 roku. Centralną postacią książki jest pamięć – często podzielona, wyparta, trudna do pogodzenia.

Opowieść toczy się na przecięciu dwóch narracji: kolonialnej i totalitarnej. Czeczott przypomina, że kolonizacja Azji Środkowej zaczęła się już w XIX wieku, a największe nasilenie przypadło na czasy carskie. Okres bolszewicki zniszczył struktury nomadów, wymusił kolektywizację i wywołał klęskę głodu, znaną jako Aszarszłyk, która pochłonęła połowę kazachskiej populacji.

Później step stał się zapleczem dla największego systemu łagrów na świecie – obszaru, gdzie praca oznaczała wyrok, a powrót do domu był nierealny. Te tła historyczne przeplatają się z aktualnymi głosami osób, które mówią: „wciąż czujemy skutki kolonizacji”.

Autorka porusza też kwestie aktualne. W jednym z rozdziałów pisze o pracy przymusowej Ujgurów w Chinach i o tym, jak wytwarzane przez nich produkty trafiają do krajów Zachodu – co spaja kazachski step z globalną gospodarką. W zakończeniu książki Czeczott stwierdza, że w Kazachstanie miejsca pamięci o represjach sowieckich pozostają na marginesie – zarówno przestrzeni, jak i świadomości. To brzmi zarazem jak żal i przestroga.

Struktura i wydanie książki

Publikacja liczy ponad 400 stron i została podzielona na siedem głównych rozdziałów: „Dzień dobry, panie Goliadkin”, „Odgruzowanie prawdy”, „Pamięć Gułagu”, „Wymarzanie”, „Uprawa narodów metodą deportacji”, „Kości” oraz „Terapia”. Każda część otwierana jest krótkim cytatem lub anegdotą, a kończy się płynnym przejściem do kolejnego tematu.

Dodatkowo zamieszczono podziękowania, przypisy i bibliografię – choć lista źródeł nie jest długa, autorka transparentnie wskazuje, z czego korzystała. Wydanie w miękkiej okładce, charakterystycznej dla serii Sulina, ozdobione jest minimalistycznym motywem – dobrze oddaje melancholijny klimat treści.

Typografia jest przemyślana, redakcja zadbała o przejrzystość tekstu. W środku nie znajdziemy fotografii. Każdy rozdział zawiera przypisy objaśniające historyczne konteksty, postacie, pojęcia. Książkę czyta się płynnie, mimo trudnych tematów.

Zalety i ograniczenia książki

Największą siłą reportażu jest oddanie głosu osobom dotąd niesłyszanym. Czeczott z ogromną wrażliwością i empatią słucha bohaterów – Kazachów, Polaków, Niemców, Ujgurów, Turków meschetyńskich. Ich relacje są pełne cierpienia, ale także determinacji i – czasem – poczucia humoru. Czytelnik odczuwa ich strach. Styl autorki jest melodyjny – często stosuje powtórzenia, krótkie równoważniki zdań, co nadaje tekstowi rytm. Zdarza się też ironia.

Czeczott wyróżnia się na tle innych autorów piszących o Gułagu, bo skupia się na Kazachstanie, a nie całym systemie. Jej podejście wpisuje się w refleksję nad kulturą pamięci. Świetnym zabiegiem jest wprowadzenie wątków współczesnych, które uświadamiają, że przeszłość ciągle oddziałuje na teraźniejszość.

Oczywiście książka nie jest wolna od słabości. Krótką bibliografię można odebrać jako niedostatek źródeł, a reporterska forma czasem przeważa nad analizą. Ci, którzy liczą na spójną narrację historyczną, mogą być rozczarowani – struktura jest rozproszona, zakończenia rozdziałów bywają urwane. Polifoniczność, choć cenna, czasem utrudnia ogarnięcie całości. Mimo to – siła opowieści przeważa nad tymi mankamentami. Szkoda także, że zabrakło fotografii.

Cisza nad stepem – ocena i rekomendacja

Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć o Rosji to lektura wymagająca – nie lekka ani rozrywkowa. To książka, która nagradza skupienie i wrażliwość, pozostawiając po sobie silne emocje. Po jej przeczytaniu dźwięk wiatru stepowego zostaje w tobie, podobnie jak głosy ludzi, którzy zaczynają mówić – właśnie dzięki tej książce. Czeczott przekonująco ukazuje, że przeszłość nie odeszła: że każdy z nas nosi w sobie echa ofiar i sprawców, że cisza jest wyborem – i ciężarem.

Jeśli interesują cię kwestie pamięci, XX-wieczna historia, postsowieckie realia lub po prostu cenisz dobre reportaże – ta książka z pewnością cię poruszy. Wyróżnia się na tle serii Sulina dzięki empatii i odwadze.


Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 5,5/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.