Czerwony czołgista. Wojna w T-34 na froncie wschodnim | Recenzja

Czerwony czołgista. Wojna w T-34 na froncie wschodnim, Wasilij Buriuchow

Pod koniec października 2014r. – nakładem wydawnictwa Vesper – na polskim rynku ukazała się książka pt. Czerwony czołgista. Wojna w T-34 na froncie wschodnim. Są to spisane wspomnienia radzieckiego tankisty, który swoją wojenną tułaczkę zaczął od bitwy na łuku kurskim, a skończył u bram Niemiec, w Austrii. W przeciwieństwie do milionów kolegów, którzy mieli mniej szczęścia, Briuchow przeżył i podzielił się swoimi doświadczeniami z ludźmi zainteresowanymi historią wojskowości: od udziału w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, po bitwy na Ukrainie, Mołdawii, Rumunii, Jugosławii, Węgrach i Austrii.

Książka do nabycia w księgarni Wolum.pl

Lekturę zaczynamy od dzieciństwa Briuchowa. Oto młody chłopiec, który ma doskonałą kondycję fizyczną. Kiedy dowiedział się, że wybuchła wojna pomiędzy ZSSR a III Rzeszą – chce iść do wojska. Jego upór sprawia, że dostaje przydział do stalingradzkiej szkoły czołgistów. Tam właśnie poznał owe „gry wojenne”, ale dopiero później poczuł „prawdziwość” wojny ­ „Trudno opisać uczucia przed atakiem. To nie był strach, który mógłby powstrzymać mój zapał, ale wiedziałem, że mogę zginąć. Ta myśl błądziła mi po głowie”. Niekiedy jego wspomnienia uświadamiają czytelnikowi, że wojna to ogromna machina, w której małymi trybikami są ludzie biorący w niej udział – istne koło wojny. „W ilu bitwach razem walczyliśmy? Nie pamiętam. Były wśród nich zwycięstwa i klęski. Walczysz, wycofujesz się, naprawiasz maszynę, uzupełniasz paliwo i amunicję, jesz, śpisz. Następnego ranka znowu to samo. Tracisz czołg, przenosisz się na tyły, dostajesz nowy wóz i inną załogę. Tak wygląda „koło wojny”, które kręci się do momentu, aż znajdziesz się w batalionie medycznym lub się spalisz”.

Dehumanizacja – określenie tak bardzo bliskie żołnierzom walczącym na froncie. Śmierć nie wydaje się tak straszna, a widok zmasakrowanych ciał – powszednieje: „(…) tłumy spanikowanych żołnierzy były masakrowane przez nasze samoloty i czołgi, przy minimalnym oporze. Powietrze wypełniał niesamowity smród, który przyprawiał nas o mdłości. Widok był straszny, ale nie mieliśmy żadnych wyrzutów sumienia. Przeciwnie, było to prawie uspokajające, wreszcie nauczyliśmy się jak walczyć”.

Przy lekturze należy pamiętać, że wspomnienia radzieckiego tankisty zostały spisane w czasach, kiedy nie mówiono źle o Armii Czerwonej. Gdzieś pomiędzy wierszami przemyka informacja o słynnych „atakach ludzkimi falami”, czy o Rozkazie 227 Stalina „Ani kroku w tył”. Moją uwagę przykuł fragment opisujący stosunek sołdatów do ludności zamieszkałej na terenach przez nich wyzwalanych. Nie od dziś wiadomo, że w większości była to samowolka: gwałcono, rabowano i mordowano. Wasilij Briuchow opisuje to jednak inaczej: „zwołali zebranie, żeby wytłumaczyć wszystkim, że wojnę prowadzimy z hitlerowską nazistowską kliką, a nie pokojowo nastawionymi, niewinnymi Niemcami (…). Miejscowa ludność szybko się uspokoiła i odnosiła się do nas z większym szacunkiem”.

Plusem dla wydawnictwa jest fakt, że pokuszono się o krótkie wyjaśnienia rosyjskich terminów i uwag na temat osobowości i faktów z historii rosyjskiej, które mogą być obce przeciętnemu czytelnikowi. Na uwagę zasługuje również zbiór kilku fotografii dokumentujące życie głównego bohatera. Ostatnie zdjęcie jest bardzo wymowne. Napis pod nią brzmi: Wasilij Briuchow w dojrzałym wieku, trzymający swoją fotografię z czasów służby podczas II wojny światowej. W klapie marynarki przypięty Order Bohatera Związku Radzieckiego.

Podsumowując, pamiętnik ten nie zawsze idealnie odzwierciedla losy radzieckich sołdatów. Same w sobie wspomnienia Briuchowa stanowią obszerną i szczegółową relację z całego okresu długiej i niezwykle zawiłej wojny. Brak tu fantazjowania i pogoni za sensacją. Jest niezwykła dbałość o szczegóły nie tylko w walkach, w których uczestniczył, ale także doskonale opisany styl dowodzenia dowódców w dywizjach i armiach.

Nie żałuję przeszłości. Wiele dokonałem – żyłem pełnią życia. Nie wstydzę się swoich czynów – dałem z siebie wszystko. Niczego nie żałuję!”

Polecam – każdy kto sięgnie po ową książkę, z pewnością wyrobi sobie swoją własną opinię o czerwonym czołgiście.

Ocena recenzenta:

4,5/6

Anita Świątkowska.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*