Czy dzieje polskich pancerniaków nadają się na superprodukcję? | wywiad z dr. Michałem Kuchciakiem

Nasi redaktorzy Dawid Siuta i Andrzej Włusek mieli ogromną przyjemność porozmawiać z doktorem Michałem Kuchciakiem o książce „Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa jako zaporowy związek taktyczny w 1939 roku„.

Szanowany Panie Doktorze ze wstępu książki możemy się dowiedzieć jaki był cel wydania książki. Czy w skrócie może opowiedzieć Pan o nim naszym czytelnikom?

Podstawowym celem był niewystarczający, moim zdaniem, stan badań nad Warszawską Brygadą Pancerno-Motorową. Tym bardziej, że w dotychczas istniejących opracowaniach jej poświęconych nie uwzględniono wielu kwestii, choćby dokładniejszej struktury organizacyjnej, czy też zagadnień związanych z kadrą oficerską. Również inne aspekty funkcjonowania i działalności brygady były traktowane dość pobieżnie, pewne ustalenia wymagały także nowszego spojrzenia lub korekty.

Co szczególnie istotnie, ani w książce Wacława Zaleskiego, ani w monografii autorstwa Stanisława Maksimca na próżno szukać informacji o tym, po co utworzono polskie brygady pancerno-motorowe, ani o zadaniach, jakie miały spełniać na polu walki. Sprawia to, że często jednostki te bezrefleksyjnie porównywane są do niemieckich związków pancernych, co jest niestety błędem.

Już przyglądając się samemu spisowi treści pańskiej publikacji, można dostrzec, że jest to pozycja niezwykle szeroka. Od koncepcji powstania, polskich sił pancernych, przez organizację jednostki, jej kadrę i strukturę, aż po szlak bojowy i próbę oceny działań polowych. Potężna monografia. Jak długo trwały pracę nad taką treściwą książką?

Niniejsza monografia jest efektem przeprowadzonego przewodu doktorskiego. Od podjęcia decyzji o jego otwarciu, były to jakieś trzy lata pracy – analizy dokumentów i relacji, porównanie z dotychczasową literaturą, ułożenie treści w najbardziej przejrzystą moim zdaniem całość. Wcześniej jednak przez kilka lat trwało zbieranie wspomnianych materiałów i pisanie „dla siebie”, co pozwoliło w późniejszym czasie przyśpieszyć właściwe prace.

Przyznam się szczerze, że o ile działania WBP-M były mi wcześniej znane, o tyle o wszystkim innym, co jej dotyczyło, dowiedziałem się dopiero podczas lektury Pana książki. Czy mógłby Pan opowiedzieć jakie dokumenty źródłowe szczególnie pomogły w konstruowaniu narracji?

Starałem się przeprowadzić jak najszerszą kwerendę źródłową. Jeśli chodzi o koncepcje samych związków zaporowych oraz okres pokojowy funkcjonowania WBP-M, a także jej organizację i kwestie związane z obsadą oficerską, najbardziej przydatne okazały się być dokumenty (w tym akta personalne) znajdujące się w zasobie Centralnego Archiwum Wojskowego z Warszawy, obecnie wchodzącego w skład Wojskowego Biura Historycznego.

Drugim rodzajem źródeł były relacje, które pomogły szczególnie w odtworzeniu szlaku bojowego jednostki płk. Stefana Roweckiego. Przechowywane są one przede wszystkim w Instytucie Polskim i Muzeum im. Sikorskiego w Londynie, a także we wspomnianym Centralnym Archiwum Wojskowym. W mniejszym stopniu wykorzystałem relacje z Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.

Uzupełnieniem powyższych materiałów były dokumenty niemieckie – między innymi tak zwane Mikrofilmy Aleksandryjskie, które znaleźć można na przykład w zasobie Archiwum Akt Nowych w Warszawie.

Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa to – jak podaje Wikipedia – wielka jednostka pancerno-motorowa Wojska Polskiego II RP. Poświęcił Pan jej niezwykle szczegółową monografię. Czy mógłby Pan w telegraficznym skrócie opowiedzieć niej naszym czytelnikom? Po to by zarysować postać bohatera naszej dzisiejszej rozmowy

Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa była wielką jednostką zmotoryzowaną o charakterze opóźniającym, zaporowym, a więc jej zadaniem było, najprościej rzecz ujmując, opóźnianie postępu nieprzyjacielskich jednostek szybkich – pancernych i zmotoryzowanych, przy wykorzystaniu różnego rodzaju zapór, pól minowych i sprzyjającego terenu. Jednostka formowana była w zasadzie od czerwca 1939 r., poza planem mobilizacyjnym, przez co jej dowódca napotkał wiele problemów związanych z pozyskaniem sprzętu, czy też personelu. Przed wybuchem wojny nie zdążono również przeprowadzić ćwiczeń ze współpracy poszczególnych oddziałów między sobą.

W takim stanie brygada brała udział w działaniach wojennych we wrześniu 1939 r. w ramach nowo powstałej Armii „Lublin”. Najpierw, do 13 września, obsadzała linię Wisły próbując nie dopuścić, by nieprzyjacielskie jednostki przeprawiły się na wschodnią stronę rzeki. Zakończeniem tej fazy był, niestety nieudany, bój o Annopol. Następnie 14 września ruszyła na południowy-wschód – na tak zwane Przedmoście Rumuńskie, już w ramach połączonych sił Armii „Lublin” i „Kraków”. Polskie siły zostały zatrzymane przez niemieckie jednostki pod Tomaszowem Lubelskim. Tytułowa brygada stanowiła pięść pancerną, która miała otworzyć drogę w kierunku Lwowa. Trzykrotnie podejmowane próby przebicia się niestety nie przyniosły efektu i WBPM oraz pozostałe jednostki skapitulowały pod Tomaszowem Lubelskim 20 września.

Panuje takie przekonanie, że w II RP wojska pancerne były traktowane po macoszemu, a jak to wyglądało naprawdę?

To nie tylko przekonanie, ale faktycznie tak było. Składało się na to jednak kilka czynników. Przede wszystkim było to niedocenianie tego młodego rodzaju broni – w Polsce została ona usamodzielniona dopiero na początku lat trzydziestych XX wieku – przez wyższe sfery woskowe związane z kawalerią i piechotą, które jako rodzaje broni istniały w zasadzie „od zawsze”. Wzorem Francuzów, sprowadzali oni broń pancerną do roli wsparcia piechoty.

Kolejne czynniki to niedostatecznie rozwinięty przemysł zbrojeniowy oraz niewielkie możliwości finansowe państwa.

Na kim wzorowało się dowództwo opracowując koncepcje pancerno-zmotoryzowane? Czy były to autorskie pomysły czy zaczerpnięte z innych państw?

W źródłach archiwalnych nie udało się znaleźć potwierdzenia, że koncepcje jednostek pancerno-motorowych zostały zapożyczone z sił zbrojnych innych państw, wydaje się więc, że były to faktycznie projekty autorskie ich pomysłodawcy – ppłk. Stanisława Sadowskiego. W rozwoju polskiej broni pancernej można jednak znaleźć pewne analogie do francuskich sił zbrojnych, więc dalsze badania mogą przynieść odpowiedź na powyższe pytania.

I podobne pytanie jednak dotyczące przygotowywania strategii użycia taktycznych związków pancerno-motorowych?

Podstawowym dokumentem regulującym zasady taktycznego wykorzystania jednostek pancerno-motorowych była instrukcja „Użycie i działanie kawalerii zmotoryzowanej”. Została ona opracowana jeszcze w 1937 r. przez dowódcę przechodzącego reorganizację i motoryzującego się 24. pułku ułanów ppłk. Kazimierza Dworaka. Oficer ten opracowując powyższy dokument oparł się na analogicznych regulaminach wojskowych innych państw, w tym francuskich, a także na różnych artykułach publikowanych w fachowych periodykach. Ponadto istniały inne regulaminy wojskowe, jak choćby odnoszące się do użycia czołgów lekkich i rozpoznawczych, które uzupełniały wspomnianą instrukcję ppłk. Dworaka.

Jak wyglądała kadra dowódcza dla tego typu wojsk? Z jakich jednostek pochodziła, czy może szkolenie dla dowódców tego typu oddziałów było prowadzone od przysłowiowego „zera”?

Pod względem kadry oficerskiej sytuacja w oddziałach WBM-M była dość skomplikowana. W niektórych oddziałach, np. w 1. pułku strzelców konnych, 2. dywizjonie artylerii, czy też batalionie saperów, służyli oficerowie ich jednostek macierzystych. Jeśli natomiast chodzi o oddziały nowo formowane, np. dywizjon rozpoznawczy, pułk strzelców pieszych, czy też batalion przeciwpancerny, ściągano do nich oficerów z innych jednostek Wojska Polskiego, często nie związanych bezpośrednio z bronią pancerną.

Tu dodać należy, że w części przypadków płk Rowecki miał wpływ na to, jakich oficerów przydzielono pod jego komendę, lub też mógł sam wnioskować o przydział tych, którzy byli mu znani z poprzedniej służby.

Tak więc faktycznie w większości przypadków oficerowie musieli zaczynać szkolenie od początku. Po zapadnięciu decyzji o formowaniu drugiej brygady pancerno-motorowej, musieli oni odbyć kursy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ponadto kierowani byli na przeszkolenie w bliźniaczej 10. BK płk. Stanisława Maczka, która istniała od początku 1937 r., a więc zdążono w niej wypracować w niej pewne wzorce taktycznego wykorzystania oddziałów i pododdziałów zmotoryzowanych.

I to samo pytanie jednak odnoszące się do szeregowego żołnierza. Czy był ku temu stworzony specjalny cykl szkoleń dedykowany dla tego typu wojsk? Jeśli tak to jak to wyglądało?

Sytuacja wyglądała bardzo podobnie jak wyżej – w przypadku części oddziałów pozostała w nich „stara” kadra zawodowa, w innych trzeba było przenosić żołnierzy z różnych jednostek, zaś braki uzupełniano rezerwistami lub poborowymi.

Szkolenie podstawowe, w tym strzeleckie, było takie samo jak na przykład w piechocie. Do tego jednak dochodziły pewne aspekty charakterystyczne dla wojsk zmotoryzowanych czy pancernych, odnoszące się przede wszystkim do nauki jazdy. Trzeba pamiętać wszakże, że dużą część kadry brygady stanowili właśnie kierowcy. Ponadto sprzęt samochodowy i pancerny wymagał odpowiedniego przygotowania i obsługi, do czego byli potrzebni przeszkoleni mechanicy.

Odmiennie niż w innych broniach wyglądały również marsze, postoje, czy też współpraca pomiędzy różnymi rodzajami broni. Kwestie te wynikały z zasad taktycznego użycia poszczególnych oddziałów i były ćwiczone na podstawie odpowiednich regulaminów.

Mówi się, że wojska niemieckie atakujące Polskę we wrześniu 1939 roku to ofensywa pancerna. Jednak jak wiemy, nie jest to do końca prawda. Jak wyglądało w takim razie porównanie sił pancernych Niemiec i Polski. Jak wyglądało to ilościowo i jakościowo? Po której ze strony była przewaga w każdym z tych aspektów?

W chwili ataku na Polskę, III Rzesza dysponowała ogółem około 2800 czołgami. W literaturze podawane są wprawdzie jeszcze inne liczby, ale w zasadzie w naszych rozważaniach nie ma to większego znaczenia. Wprawdzie w tej liczbie znajdowały się między innymi Pz.Kpfw. I uzbrojone tylko w karabiny maszynowe, ale można wspomnieć o dwóch głównych zaletach niemieckiej broni pancernej, prócz samej ilości. Było to szerokie wykorzystanie łączności radiowej oraz zgrupowanie posiadanych czołgów w większe jednostki. Mianowicie niemieckie siły zbrojne dysponowały sześcioma, nazwijmy je dla uproszczenia „etatowymi”, dywizjami pancernymi i jedną improwizowaną, a także czterema dywizjami lekkimi. Pomijam nie posiadające czołgów cztery dywizje zmotoryzowane.

Tymczasem w WP znajdowało się blisko 900 czołgów. Ilość ta pozornie wydaje się całkiem duża, ale pamiętać należy, że ponad 500 z nich to tankietki, szumnie nazywane czołgami rozpoznawczymi, słabo opancerzone i uzbrojone tylko w km-y. Kolejnych około 100 to przestarzałe, pierwszowojenne Renaulty. Tak naprawdę więc prawdziwą wartość bojową stanowiło około 170 Vickersów i 7TP oraz 50 Renault R-35. Słabością było to, że nie posiadały one łączności radiowej, wreszcie polska broń pancerna została rozdrobniona pomiędzy jedenaście brygad kawalerii, kilka dywizji piechoty i dwie brygady pancerno-motorowe, zaś najlepsze czołgi trafiły do trzech batalionów czołgów, stanowiąc odwód Naczelnego Wodza.

Należy zdać sobie również sprawę z różnicy w doktrynach wojennych III Rzeszy i Polski. W pierwszym przypadku, państwa totalitarnego, broń pancerna była narzędziem agresji stąd powstawanie dywizji pancernych silnie nasyconych czołgami. W tym czasie w Polsce panowała doktryna typowo obronna. W związku z tym polskie brygady pancerno-motorowe były jednostkami zaporowymi/opóźniającymi i ich nasycenie bronią pancerną było niewielkie, stąd tak naprawdę bardziej pasowało by do nich określenie brygady zmotoryzowane.

Wszystko to sprawiało, że przewaga, zarówno ilościowa, jak i jakościowa stała po stronie III Rzeszy, a nie zapominajmy jeszcze do tego o bliskiej współpracy z lotnictwem i artylerią.

Jak ocenia Pan udział wojsk pancernych we wrześniowych walkach? Jak się spisały w walkach i czy zrealizowały zamysły taktyczne dowództwa?

Odniosę się tu tylko do brygad pancerno-motorowych, aczkolwiek kwestia ta jest dość trudna do oceny, gdyż należy wziąć pod uwagę odmienną sytuację, w której znalazły się obie jednostki. Z całą pewnością 10. BK płk. dypl. Maczka wykonała z powodzeniem stawiane przed związkami zaporowymi zadania opóźniając postęp niemieckich dywizji szybkich w Beskidzie i w dalszej drodze odwrotu na wschód.

W przypadku WBP-M jest to bardziej skomplikowane, gdyż zmieniająca się sytuacja na froncie nie pozwoliła jej na wykonywanie zadań, do jakich została stworzona. Zamiast blokowania marszu nieprzyjacielskich jednostek, sama musiała atakować umocnionego przeciwnika. Z całą pewnością jednak jej żołnierze wykonali stawiane przed nimi zadania najlepiej, jak mogli w określonych warunkach wojennych.

Kiedy czytałem Pana książkę, szczególnie tę ostatnią część, poświęconą działaniom Brygady, miałem wrażenia, że losy jednostki, byłyby świetnym materiałem na tą słynną polską superprodukcję historyczną. Czy myśli Pan, że rzeczywiście mogłoby tak być? Czy moglibyśmy na przykład opowiedzieć losy jej tworzenia, tak jak w kinie oglądaliśmy losy polskich lotników z Dywizjonu 303.

Szczerze mówiąc, pisząc monografię WBP-M do głowy mi to nie przyszło. Jednakże faktycznie, dzieje brygady płk. Roweckiego i jej żołnierzy mogłyby być dobrym materiałem na film lub nawet serial. W grę zresztą mogłyby wchodzić również ekranizacja losów samego dowódcy brygady.

Już tradycyjnie ostatnim pytaniem w wywiadach z autorami książek naukowych pada pytanie, które w założeniu ma być drogowskazem dla młodych badaczy. Jakie perspektywy badawcze dostrzega Pan Doktor w zakresie poruszonych przez siebie kwestii?

Z całą pewnością do głębszego zbadania pozostają kwestie związane z próbami tworzenia polskich pancernych i zmotoryzowanych związków taktycznych w latach dwudziestych i w pierwszej połowie lat trzydziestych minionego wieku, co zresztą zasugerowałem we wstępie swojej książki.

Dziękujemy za rozmowę

Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa jako zaporowy związek taktyczny w 1939 rok

Autor książki: Michał Kuchciak

Cena: 50 zł

Dane szczegółowe:
Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej, IPN
Rok wyd.: 2022
Ilość stron: 544 s.
EAN: 9788382294026
ISBN: 978-83-8229-402-6
Data: 2022-04-26

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*