Dorota Ponińska, Daisy i Cesarz. Wszystkie namiętność księżnej
Księżna pszczyńska – te dwa słowa już na zawsze zrosły się z Daisy von Pless i to wbrew faktowi, że przez zdecydowaną większość życia związana była z zamkiem Książ. Ta angielska arystokratka, która została pruską księżną jest już nie tylko postacią historyczną, ale także popkulturową. Pamięć o niej jest tak silna, a jej postać atrakcyjna dla młodzieży, że wygrała szkolny plebiscyt na patronkę jednej z wałbrzyskich szkół. Fakt, że Fürstin zdetronizowała w tym wyścigu Papieża-Polaka wywołała oburzenie części Internetu. Zapewne tej, która przez wszystkie przypadki odmienia sformułowanie Ziemie Odzyskane.
Kaisera Wilhelma II także znają wszyscy. Głównie z polityki zmierzającej do największej tragedii, jaką była Wielka Wojna. Mało osób jednak wie, że był wnukiem królowej Wiktorii oraz kuzynem cara rosyjskiego i cesarza austriackiego. Można więc z przymrużeniem oka powiedzieć i sprowadzając sprawę ad absurdum, że I wojna światowa była konfliktem rodzinnym na skalę makro. Jednak czemu zestawiono go z Daisy? To wyjaśnią karty powieści Daisy i Cesarz. Wszystkie namiętności księżnej autorstwa Doroty Ponińskiej.
Niekochany kaleka i przebojowa Angielka
Kim jednak jest kultowa Daisy? Właściwie nazywała się Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless de domo Cornwallis-West i pochodziła z arystokratycznej rodziny brytyjskiej, która mogła pochwalić się większymi koneksjami niż majątkiem. Z kolei Hochbergowie byli bajecznie bogaci, ale niezbyt dobrze “ustawieni” w światku niemieckiej socjety.
Układ był więc oczywisty. Jak to bardzo często zdarzało się w wyższych sferach bajecznie piękna córka została sprzedana w zamian za zastrzyk gotówki dla Cornwallis-Westów. Nic dobrego z tego nie wynikło, a dalsze życie Daisy stało się pasmem walki o akceptację nowej ojczyzny i próbą pozostania sobą wbrew oczekiwaniom męża i jego rodziny, dla której wyskoki Daisy były zazwyczaj nie do przyjęcia. Jednak to właśnie jej mieszkańcy Wałbrzycha i okolic mogli poprawić warunki życia, a wybuchające co i rusz epidemie odeszły do przeszłości.
Niespodziewanie jej uroda, bystry umysł oraz brak nabożnego szacunku do pruskiej hierarchii zjednały przychylność cesarza Wilhelma II. I choć cały świat zna go jako zapiekłego militarystę to jednak miał on inne oblicze. W czasie porodu uszkodzono mu nerw, co spowodowało niedowład ręki. Jego dzieciństwo upłynęło pod znakiem różnego rodzaju terapii (wiele z nich dzisiaj zakwalifikowalibyśmy jako znęcanie się) oraz odrzucenia przez matkę, która nie umiała pogodzić się z tym, że urodziła następcę tronu, który nie jest w pełni sprawny. I choć oczywiście można powiedzieć, że jest to typowa biografia tyrana, to jednak Wilhelm był tylko figurą umiejętnie rozgrywaną przez różne koterie.
I gdzie te namiętności?
Choć tytuł recenzowanej pozycji może sugerować, że między Wilhelmem a Daisy zrodził się romans, to jednak nic bardziej mylnego. Autorka w sposób beletrystyczny przedstawia dzieje obu postaci, tworząc coś na kształt biografii równoległych, które w końcu się ze sobą przetną. Jednak nie będzie w tej relacji nawet cienia romansu. Również trudno powiedzieć, żeby czytelnik znalazł jakiekolwiek namiętności księżnej, poza jej działalnością dobroczynną, próbą działania na rzecz zachowania pokoju, potrzebą bycia kochaną i podziwianą czy też platonicznymi relacjami.
Nie trudno zauważyć, że Dorota Ponińska tylko prześlizgnęła się nie tylko po biografii Daisy, ale również po okresie fin de siècle czy formalnym samobójstwie Europy jakim była I wojna światowa. I choć książkę czyta się dobrze, to dialogi czy opisy sprawiają czasem wrażenie szkolnego wypracowania. Brakuje w nich głębi, a sama narracja często nie umie znaleźć balansu pomiędzy realiami historycznymi, a emocjami.
Do tego autorka popełnia kilka drobnych, ale zauważalnych lapsusów historycznych, jak na przykład stwierdzenie, że Polska wygrała plebiscyt na Górnym Śląsku. Cóż, jak bardzo byśmy nie zaklinali faktów, to jednak liczby mówią same za siebie: większość optantów opowiedziała się za Niemcami. Nie mam jednak zamiaru rzucać kamieniami z tego powodu – wszak recenzowana pozycja jest powieścią, a nie monografią naukową.
Daisy i Cesarz – czy warto?
Daisy i Cesarz to dobra powieść na zimowy wieczór, kiedy lektura ma być lekka i niezbyt absorbująca. Możliwe też, że rozbudzi ona w kimś zaciekawienie postacią Daisy von Pless i dzięki temu czytelnik sięgnie np. po dzienniki księżnej. Książka ma swój urok i zdecydowanie może znaleźć grono miłośników.
Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta: 4/6
Daria Czarnecka
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.